IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Równiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Równiny   Nie Wrz 13, 2015 8:38 pm

*Poprzedzające górski teren pasmo jest zamieszkałe przez wiele mniejszych jak i większych istot. Tutejsze równiny pokrywa wysoka i bujna trawa, która stanowi podstawę diety zwierząt roślinożernych. Wiele tu gatunków dzikich kwiatów, a małe ssaki znalazły dom w wykopanych przez siebie norach. To spokojne i ciche miejsce, gdzie obecność człowieka jest zbędna. Podczas odpoczynku przyjrzeć się można górom, które dominują na horyzoncie wraz ze szczytami, które białym puchem przykryte są przez cały rok. Na próżno szukać tu wysokich drzew czy krzewów. Zimą wszystko pokryte jest śniegiem i przypomina wyglądem białą pustynię, na której widoczne są jedynie małe rozkopy powstałe na skutek poszukiwania ukrytych pod pokrywą śnieżną traw oraz młodych roślin przez tutejszych mieszkańców.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Pią Lis 06, 2015 2:49 pm

Niedaleko wioski Brenn, na rozległej, trawiastej równinie ustawiono gigantyczny namiot cyrkowy. Namiot jak namiot, był zbudowany na planie koła, niesamowicie kolorowy, o szpiczastym dachu i otoczony masą wzorzystych, powiewających na wietrze chorągiewek. Niedaleko stało kilka błyszczących ciężarówek z wymalowanymi na nich dzikimi zwierzętami, gimnastyczkami w obcisłych strojach i logiem cyrku, a gdzieś całkiem na tyłach kompleksu rozstawiono klatki z dzikimi zwierzętami i zorganizowano wybiegi dla tych mniej niebezpiecznych.
Ogólnie było pusto, na wyznaczonych miejscach parkingowych nie stał żaden pojazd, ani koń, jedynie niedaleko wejścia, koło kas kłębił się niewielki tłumek ludzi w zielonych koszulkach z nadrukowanymi pandami. Krzyczeli coś i skandowali wymachując przy tym tabliczkami z tekstami o torturze, niewoli i niesprawiedliwości. Iście sielankowa atmosfera. Goemon może próbować przedrzeć się przez ciżbę obrońców zwierząt, albo poszukać kogoś, kto cokolwiek wie o zleceniu gdzieś w okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Pią Lis 06, 2015 2:58 pm

Jak na pierwszy raz, można przyznać niezłe widowisko. W końcu Pan kot pierwszy raz widzi cyrk, zwłaszcza ten co szaleje przed nim. Czyli zieloni, pandy. Obrońcy zwierząt? Możliwe iż tak, z resztą kota to nie obchodzi. Udając się powoli wprost na tłum zielonych, kot użył swoich skrzydełek żeby wznieść się ponad tłum i przelecieć spokojnie do celu. Tym samym trzymając swoje łapki za plecami, wyglądał po prostu poważnie. Zwłaszcza cały ten ubiór, jak jakiś gangster. Z resztą wracając do celu, a raczej do szukania odpowiedniej osoby. Która to powie wszystko kotowi, oraz przydzieli mu zadanie główne. Które pewnie skupi się na zielonych, to będzie masakra. Lądując wygodnie na ziemi, skrzydełka zniknęły. Goemon mógł teraz spokojnie powędrować do przodu, szukając tym samym jakiegoś osobnika. Gdy już na jakiegoś trafi, spyta grzecznie. - Nya~~ Gdzie znajdę szefa tego cyrku? Przybywam w sprawie zlecenia. Tym samym z pod pachy wyciągnął kartkę z ogłoszeniem, które pokazał osobnikowi. Nie tracąc też zbytnio czasu, gdy tylko ktoś mu odpowie. Ruszy w poszukiwaniu, tak żeby jak najszybciej napić się mleka. W sumie można się domagać czegoś do jedzonka, było by wspaniale.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Pią Lis 06, 2015 3:53 pm

Przelatując nad zgrupowaniem potencjalnych zoofili i miłośników pand Goemon zauważył, że cała grupka napiera na zamkniętą, żelazną bramę u wejścia do namiotu. Była ona całkiem wysoka i zakończona u góry ostrymi kolcami, jednak dla latającego kotka nie stanowiła żadnego problemu. Wylądował po drugiej stronie, tuż u stóp opierającej się o wrota dziewczyny w pasiastym kostiumie, białym berecie i zdecydowanie nadmiernym makijażu. Kto wie, może była niesamowicie brzydka i próbowała to nieudolnie ukryć?
Bez słowa wzięła ogłoszenie od kotecka i ostentacyjnie obejrzała je obracając we wszystkie strony, nawet patrząc pod światło. Kiwnęła głową i zwinęła papierek. Następnie odwróciła się w kierunku zbuntowanego, głośnego tłumu i ruchem ręki kazała mu zostać, odrobinkę jak psu. Podbiegła kilka kroków w głąb namiotu, w kierunku areny, a potem skręciła do przejścia ukrytego pomiędzy kotarami. Stamtąd zarzuciła na Goemona niewidzialne lasso i zaczęła ciągnąć jednoznacznie pokazując mu, że ma podążyć za nią.
Po przejściu przez zwoje spływającego materiału i kotary z plastikowych koralików na sznureczkach exceed znajdzie się w niedużym, bogato zdobionym pomieszczeniu, wypełnionym niesamowitą ilością kolorowych parawanów, dywanów i gobelinów. Pod ścianami stoją wielgachne kufry o nieznanym przeznaczeniu, a z niektórych, otwartych wysypują się błyszczące kule do przewidywania przyszłości, karty i masa innych rzeczy kojarzących się po prostu z magią.
Na samym środku stoi nieduży, owalny stoliczek, a przy nim dwa obszerne fotele, z których jeden zajęty jest przez faceta w średnim wieku ubranego w czarny frak i cylinder. Kobieta mim wprowadziła Goemona i kłaniając się podała mężczyźnie zwinięte w rulon ogłoszenie ten odstawił filiżankę z herbatą i spojrzał na kota.
- Ah, a więc przybywasz w sprawie ogłoszenia? Napijesz się czegoś? - zapytał, gdy babka w berecie już wyszła i wskazał na krzesło sugerując, że kotek może sobie klapnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Pią Lis 06, 2015 7:01 pm

No pierwsze co koteł zobaczył to mima, kobieta mim. No albo to nie był mim, może coś podobnego. No ale nie odzywało się tylko spoglądało na kartkę z każdej strony, to po prostu coś dziwnego. No ale nie ważne, spoglądając na pozostałości terenu. Kot zastanawiał się, czy czegoś się dowie. Od mimki będzie ciężko, no ale cóż. Kiedy owa kobieta gestem wykonanym za pomocą ręki, kazała zostać tu kotowi. On stał w miejscu i nic nie robił, bo nawet nie wiedział gdzie ma się udać. Jedynie to się odwrócił w stronę wielkiej bramy i zastanawiał, co dziś się wydarzy. Prawdopodobnie dużo. Po chwili Goemon został złapany przez niewidzialne lasso, oraz przyciągany do owej kobiety. Która teraz kazała iść za sobą, ale niezdecydowana. No cóż, nie ma wyjścia. Kot po prostu za nią podążał, nie miał i tak nic innego do roboty. W sumie to była jego robota, jak na razie. Omijając wiele różnych dywanów, firan i zasłon. Jakieś różne skrzynie i kufry, tyle tego było że aż można oszaleć. Ogromne pomieszczenie, oczywiście z punktu widzenia kota. Dla normalnego człowieka może i normalne pomieszczenie, no ale kogo teraz to obchodzi. Dochodząc do ostatniego pomieszczenia, gdzie na jednym z dwóch foteli siedział sobie osobnik. Mężczyzna ubrany w swoje cyrkowe ubranie, no normalka. Najlepszy fragment jednak był taki, że osobnik zaproponował coś do picia. No nie można odrzucić takiej propozycji. - Nyan~~ Filiżankę mleka jak można. Odpowiedział, następnie puff. Postanowił zmienić się w coś większego, czyli tak zwaną formę bojową. W końcu po co rozmawiać z małym kotełem, skoro możne porozmawiać z dużym kotem.
- Po za tym, możemy przejść już do głównego celu tego spotkania. Nyanprawdaż?

------
Nie ogarniam ile działa zmiana w bojowego i ile mm pożera, więc liczę na improwizację :3
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Nie Lis 08, 2015 5:41 pm

Mężczyzna w cylindrze na widok zmiany postaci Goemona nie krzyknął, nie pisnął jak mała dziewczynka, ani nawet nie podskoczył. Prawda, był odrobinę zaskoczony, ale dając ogłoszenie, gdzie jednym z wymagań była zmiana w zwierzę przygotował się psychicznie na spotkanie z różnymi dziwolągami. Zdecydowanie bardziej zdziwiła go odpowiedź na pytanie o coś do picia. No ale cóż, wygląd kota chyba zobowiązuje.
- Mleko? Ależ oczywiście. - powiedział i zrobił kilka kroków w kierunku jednej z "magicznych" skrzyń, która okazała się pełnić rolę przenośnej lodówki. Wyciągnął stamtąd szklaną butelkę pełną tłustego, śnieżnobiałego mleka. Owinął ją czystą serwetą i z braku filiżanki nalał napój kocich bogów do sporego kieliszka o wysokiej nóżce. Do trzech czwartych, jak nakazuje kultura. Gdy skończył wykonywać swoje gospodarskie obowiązki ukłonił się lekko, zdejmując przy tym płynnym ruchem kapelusz z głowy.
- Nim przejdziemy do sedna sprawy pozwól, że się przedstawię. Moje imię to Eul Lee. Jestem właścicielem tego przybytku kultury. - zrobił krótką pauzę na czas zajmowania miejsca na przeciwko exceeda. - Ekhem... Jak zapewne przeczytałeś w ogłoszeniu, znikają nam cyrkowe zwierzęta. Co gorsze nie ma żadnych świadków, żadnych śladów, nikt nie odnalazł zaginionych stworzeń, ani ich trucheł. Sprawa jest zdecydowanie dziwna i trąci magią. Być może sprawca nie ukrywa się przed porywanymi, a więc gdybyś się wcielił w jedno ze zwierząt mógłbyś go namierzyć. - ostatnie zdanie powiedział patrząc Goemonowi prosto w oczy i próbując wybadać stosunek, jaki tan ma do złożonej mu propozycji.

//Exceedy nieogarnięte więc tymczasowo masz:
Latanie: 150MM/post
Atak hiperprędkości/atak skrzydłami: 150MM/użycie (włączona Aera wymagana)
Forma bojowa: 2 posty po 100MM, a potem koszt z każdym postem wzrasta o 100MM
To wszystko rzeczy, które są już określone w ramach kotełów, ja tylko dorzuciłam koszty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Nie Lis 08, 2015 6:17 pm

Kot usiadł sobie wygodnie i oczekiwał na swoją porcję mleka, dodatkowo musiał ukryć jeden fakt. Znak gildii, co prawda miał swoje rękawiczki. Tak więc nie było z tym problemu, pozostało tylko czekać i kontynuować misję. Widząc jak mężczyzna poszedł do swojej magicznej szafeczki, w której trzymał widocznie trunki i różne napoje. Koteł wciąż miał uśmiech na twarzy, widząc jak osobnik nalewa mleka do kieliszka. Um kieliszek z nóżką, jak miło. Kiedy już postawił przed noskiem mleczko, kto spoglądał z jak to on przymkniętymi oczkami na gościa. Gdy ten się ukłonił i zdjął swój śmieszny cylinder, oraz w końcu usiadł. Zaczął mówić dalej, wpierw podając swoje imię. Eul Lee, można powiedzieć że jakieś dziwne imię. No cóż może z zagranicy. Z resztą ważniejsze było samo zadanie niż ten osobnik, tak więc wracając do tego iż kote sięgnął po kieliszek i wypił swoje mleko. Następnie zamerdał ogonem, bo po prostu je uwielbiał.
- Nyan~~♥ Więc macie tutaj kogoś, kto porywa zwierzęta i nie wiadomo co z nimi robi. Rzekł, następnie wstał i zmienił się znów w małego kotełka. Trzeba oszczędzać energię i przy najbliższej okazji ją odnowić.
- Przyjmę to zadanie, tylko będę potrzebował czegoś. Broni, najlepiej białej. Miecza, nawet dwóch. Tak żeby były na wierzchu, ostatecznie coś podobnego. Tak więc po daniu swojej odpowiedzi, kot stał i rozglądał się po otoczeniu. Może znajdzie coś, co mu pomoże. Z resztą teraz musi trochę zregenerować magi, którą zużył.
- Tak więc mam sprowokować porywacz, tym samym wystawiając się na jego łapska. Postaram się go nie zabić~~♥ Dodał, następnie rozciągnął swoje kostki.

------
MM zużyte 250 - 1500 = 1250 MM
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Pon Lis 09, 2015 12:10 am

Zarówno zleceniodawca jak i zleceniobiorca wypyli szybko swoje napoje. Eul mocną, czarną kawę, a Goemon mleczko. Kotek bardzo szybko wchłonął zawartość kieliszka, przez co dopiero gdy całość znalazła się w brzuszku mógł poczuć, że posmak był jakiś dziwny i mało mleczny. Może było ono odrobinę skisłe, kto wie? Raczej niewielu pracowników cyrku lubuje się w tej białej ambrozji i co najwyżej wykorzystuje ją jako dodatek do kawy, a więc mogło już trochę w tej lodówce leżeć.
- Dokładnie, a co gorsza przyczepiła się do nas grupka fanatycznych obrońców zwierząt, którzy utrzymują, iż to my, specjalnie pozbywamy się naszych chorych i rannych podopiecznych z obawy przed kontrolami! Posądzają nas o okrucieństwo i znęcanie się nad nimi oraz nieprzerwanie pikietują w pod głównym wejściem. Ale to już chyba widziałeś. - powiedział z nieukrywanym gniewem i frustracją na początku wypowiedzi, a także z nutką rezygnacji pod koniec. Melancholia nie trwała jednak długo, wystarczyło jedynie, że exceed zgodził się podjąć zadania, a oczy kierownika cyrku zabłysnęły nadzieją.
Mężczyzna podniósł się z fotela i zniknął na moment za jednym z parawanów. Po krótkiej chwili wyciągnął stamtąd cały kosz pełen fikuśnych noży do rzucania i szpad do widowiskowego przebijania magicznych skrzyń z atrakcyjnymi asystentkami wewnątrz. Nawet znajdą się tam ze dwie - trzy, kolorowe piły do przecinania tychże asystentek na pół. Wszystko utrzymane w nadzwyczaj kiczowatym, festyniarskim stylu, no ale czego można się spodziewać po cyrku?
- Mamy tylko coś takiego na składzie. Możesz wybrać cokolwiek ci się przyda. - powiedział wskazując cały pokazowo - wojenny ekwipunek. - Jak już coś ci wpadnie w oko to zaprowadzę cię do największego i najbardziej podatnego na ataki boksu. Na pewno coś się wydarzy, w końcu zwierzęta giną każdej nocy. - dodał smutno. Widocznie los podopiecznych niesamowicie go obchodził.

Wybieraj: szabolki, noże, piła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Pon Lis 09, 2015 5:52 pm

[To mleko było skisłe! *Koteł zabił wszystkich pracowników, następnie udał się do biedronki po świeże mleczko*]

Słuchając przemowy jaką ofiarował kierownik cyrku, Kot po prostu na niego patrzył. Tym samym jak to zwykle radośnie, bo w sumie nie miał powodu żeby się smucić. Prawda? Najlepszym faktem i tak było to, że tłum green piece może zawadzać. Zwłaszcza jak któremuś odbije i przejdzie sobie tutaj, chociaż raczej Goemon nie ma co się martwić. W końcu zwierzęta oni lubią, a on nie musi odwzajemniać tego uczucia do ludzi. Po prostu zmiecie każdego kto mu stanie na drodze, ale wracając do rozmowy.
- Faktycznie zieloni będą sprawiać problemy, ale gdy jednego się przewróci. Reszta padnie jak domino.
Gdy po chwili kierownik poszedł po wręcz zamówione towary przez kota, on wyczekiwał jakiegoś niezawodnego sprzętu. Co prawda po chwili został zaskoczony, tym sprzętem. Noże, zwykła piła i szabelki. No cóż można brać co się chce, tak więc Kot weźmie jedną szablę. Którą przyczepi sobie do swojego pasa, co prawda będzie nią szurać o ziemię. No cóż, dodatkowo dwa noże do rzucania. Je przynajmniej może trzymać w łapkach. Tak więc uzbrojony po zęby, był gotowy.
- Nyan~~ tak więc ruszajmy, im szybciej złapiemy tego porywacza. Tym lepiej. Rzekł, tym samym dobrze układając sprzęt. Chciał mieć wygodny chód.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Wto Lis 10, 2015 10:31 pm

Eul ze spokojem patrzył jak kotek wybiera broń większą od siebie samego, gdyby nie widział go już raz w dużej, bojowej formie pewnie zacząłby protestować, a tak uśmiechnął się tylko prawym kącikiem ust. Goemon wyglądał przekomicznie, szargając przydługą szabelkę po ziemi.
- Uhum... - przytaknął kierownik kiwając głową - Mimo wszystko wolałbym uniknąć niepotrzebnych konfliktów z tą organizacją. Mamy wystarczająco własnych problemów. - odchylił ciężką, grubą kotarę z lejącego się materiału, która robiła tutaj za tylne drzwi i gestem zaprosił kota na zewnątrz. Powoli nadchodził wieczór, a w tej strefie klimatycznej, całkiem blisko gór oznaczało to gwałtowny spadek temperatury powietrza. Niebo przybrało już charakterystyczną, fioletową barwę i tylko kwestią minut było zniknięcie ostatnich promieni słonecznych. Kapelusznik zaprowadził exceeda do wspomnianego "baraku", który okazał się być po prostu kilkunastometrowym korytarzem stworzonym z ustawionych koło siebie klatek i zadaszonym przy pomocy kilku zbitych na krzyż desek przykrytych brezentem. Dostępu nie broniła żadna brama, furtka, czy nawet szlaban. Po prostu przy wejściu widniała tabliczka "nieupoważnionym wstęp wzbroniony" i to tyle. No ale klatki miały zapobiegać ucieczce zwierząt, a nie dziwacznym porwaniom. Zza krat rezolutnie spoglądało wiele kotowatych, kilka dużych i mniejszych gatunków małp oraz jacyś przedstawiciele kopytnych, jak lamy i alpaki. Nie były smutne, ani umęczone, wręcz przeciwnie, każde ze zwierząt było czyste, zadbane i dobrze dokarmione. Może praca w cyrku rzeczywiście nie była wolnością, ale z męką nie miała też nic wspólnego. Opiekunowie dobrze wykonywali swoje obowiązki.
- Jesteśmy na miejscu. - powiedział Lee otwierając niewielką, pustą klatkę. - Sam już wielokrotnie czaiłem się na porywacza, jednak bezskutecznie. Może tobie dla odmiany się powiedzie. Nie będę zamykał, po prosu nie ma tu żadnego innego kąta do ukrycia. Sam pójdę kontrolować sytuację w innych, mniejszych kompleksach. Jeśli coś się będzie działo, po prostu alarmuj. Teren cyrku jest niewielki, ktoś zawsze powinien usłyszeć. Powodzenia. - to był koniec całej wypowiedzi. Jeśli kot nie miał żadnych dodatkowych pytań to kapelusznik po prostu pozostawił go w towarzystwie zwierzątek i zbliżającej się nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Sro Lis 11, 2015 10:24 am

Kot postanowił przez jakiś czas zamilknąć, oraz tylko przytakiwać osobnikowi. W końcu potrzebował teraz chwili skupienia, ponieważ sytuacja tego wymagała od niego. Gdy obaj ruszyli do innego pomieszczenie, Goe postanowił porozglądać się troszkę swoimi kocimi oczkami. Tworząc w główce teorię, myślał niczym jakiś Sherlock. Sherlock Nyan, daj butelkę mleka gazowanego i zapomnę o sprawię. Docierając jednak do miejsca, gdzie było troszkę zwierząt. Kot zastanawiał się dalej, może to któryś z pracowników? Z resztą kto by to nie był, tak czy siak czeka go marny koniec.
Gdy Lee powiedział to co trzeba, w końcu poszedł. Jakoż iż kot nie miał więcej pytań, dlatego też ucieszył się kiedy Lee zniknął. Kiedy to nastąpiło, mógł się troszkę wyluzować.
- Nyaan~~ Teraz tylko czekać. Powiedział do siebie, po czym ruszył pooglądać inne kotowate zwierzaki i im pomachać łapką. Reszta jakoś mniej go obchodziła.
Czekając na porywacza, kotełek postanowił przyszykować pułapkę. Po prostu zaczął się myć, jak to na kotełka przystało. Lizał swoją prawą łapkę i później pocierał o prawe uszko, w sumie to po chwili mały leń go złapał. Gdy tak zaczął myć, no ale nie mógł sobie pozwolić na sen. Nie w takim momencie.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Czw Lis 12, 2015 3:01 am

Zwierzęta z klatek jakoś nie były skore do odmachiwania, ale z pewnością zaciekawił je nowy, cyrkowy "nabytek". Co tu dużo mówić, Goemon rzucał się w oczy nie tylko dlatego, że chodził na dwóch łapkach i nosił ubranko, ale też z powodu broni, której nijak nie ukrył. Mycie się na koci sposób wcale nie pomagało w konspiracji, gdy do pasa miał przypiętą sporą szablę. I tak się lizał, i lizał, i walczył z sennością, a ile własnych kłaków zeżarł podczas tych czynności sam chyba nie wie. No ale co to by była za misja gdyby kotek musiał się myć przez całą noc i nic by się nie wydarzyło?
W baraku w raz z nocą nastała zupełna ciemność przełamana jedynie światłem gwiazd i księżyca, wpadającym przez przerwy w brezencie. W tej ciemności przemknął cień. Skradał się od strony wejścia i był całkiem daleko. Zbliżył się do jednej z klatek oddalonych od Goemona o dobre kilkanaście metrów i zabłysnął oślepiającym blaskiem. Magia czy też nie, cień powtarzał swoją czynność przy kolejnych klatkach w ogóle nie zauważając uzbrojonego po wąsy exceeda. Czyżby to był sławetny porywacz? Jeśli tak to sprawa wydawała się być grubo podejrzana gdyż osobnik ten w ogóle się nie krył, a może raczej robił to, lecz nadzwyczaj nieefektywnie. Nawet ślepy zauważyłby takiego podejrzanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Czw Lis 12, 2015 7:42 pm

Przez dłuższy czas kot po prostu się nudził, nie mówiąc o tym ile to już kłaków zeżarł i wypluł. No ale wracając do tego iż w końcu po jakimś czasie, coś zaczęło się dziać. Pewien błysk zwrócił uwagę kota, oraz po chwili cień. Który to przemykał z klatki do klatki, cóż to mogło być. No widać coś ciężkiego do złapania, no ale od czego jest zachowanie zimnej krwi.
- Nyan~~ Czyżbyś był porywaczem zwierząt?
Prosto z mostu bez żadnej odpowiedzialności, no bo w sumie czemu nie. Skoro ma się coś zacząć dziać, to najlepiej teraz i bez żadnego skradania się. Może i porywacz zechce go porwać, w końcu jest zwierzakiem. Co z tego że uzbrojonym po zęby, chyba nie przestraszy się małego kotka. Który nie zrobi mu raczej zbyt wielkiej krzywdy.
- Jakiż to był długi dzień. Rzucił na koniec, po czym usiadł wygodnie i obserwował całą sytuację. W końcu nie złapie cienia, nie jest jakimś op magiem. Mógłby próbować, chociaż nikłe szanse na powodzenie.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Sob Lis 14, 2015 1:35 pm

Kiedy tylko przemykający cień zbliżył się odrobinę do kota okazało się, że jest to po prostu człowiek, który w ciemności zlewał się z otoczeniem. MG używa niezrozumiałych przenośni, ale chyba można tak powiedzieć o skradającej się po nocy postaci. Czy nie? No, ale wracając, skoro jemu tak dobrze to szło, a nawet nie próbował się ukrywać, to nic dziwnego, że Goemon został całkowicie i kompletnie niezamierzenie zignorowany. Przynajmniej do momentu, w którym się odezwał.
- Co-o? - wydukał zaskoczony włamywacz, a na jego twarzy wymalował się wyraz ogromnego szoku połączonego ze strachem. Wiadomo, że kotki całkiem nieźle widzą w ciemnościach, a więc gdy człowiek nawet nie dostrzegł wojennego wyposażenia exceeda, ten bez problemu wychwycił charakterystyczny grymas. Pod intruzem ugięły się pod nim nogi, a dłonie trzymające jakiś dziwaczny, prostopadłościenny przedmiot zatrzęsły się odrobinę. Widocznie nie spodziewał się spotkać tutaj nikogo, a juz na pewno nie gadającego zwierzaka. Otępienie nie trwało jednak długo. Facet, bo był to osobnik płci męskiej, zamrugał kilka razy z niedowierzaniem, a następnie z tępą miną podniósł tajemniczą skrzyneczkę i wystrzelił z niej wiązkę oślepiającego światła prosto w stronę nieprzygotowanego na taką ewentualność i siedzącego na ziemi Goemona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Nie Lis 15, 2015 9:50 am

Z początku kot nie mógł tego dostrzec, bo cień nie wydawał z siebie żadnego dźwięku. Na przykład kroków, ani nie miał ogólnej człekokształtnej postaci. No ale jakoś iż kotek potrafi wybaczyć i jest futerkiem, to wybacza zadziornemu MG.
Siedząc na ziemi Goemon oczekiwał czegoś bardziej, no jak to określić. Prawdziwego złoczyńcy, ale spoglądając na reakcję mężczyzny. Który to trząsł się jak, ktoś kto miał paraliż jąder. Tak czy siak całą sytuacja była dziwna, zwłaszcza przedmiot który owy pedryl trzymał. Sam fakt w którym skierował go w kotełka był dość nieprzewidywalny, a drugi że z tego wyleciało światełko dość mocne. Odruchowo, po prostu Goe zamknął swoje oczka i zasłonił je jeszcze prawą łapką. Co prawda głupi pomysł, bo wystawił się teraz na wszystkie ataki i inne pierdoł. No ale lepsze to niż oślepnąć, co innego może zrobić w tym momencie. - Nyan~~ Nieczyste zagranie. Rzekł łagodnie, następnie wstał z ziemi i zaczął iść powoli w prawo. Czekał aż światło przestanie walić w niego i będzie mógł przejść do czynów.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Nie Lis 15, 2015 5:52 pm

Światło raziło zaledwie kilka sekund, to był niesamowicie silny, oślepiający błysk, którego skutki były tym potężniejsze, że oczki kotka przyzwyczaiły się do ciemności, a jego źrenice były bardzo rozszerzone. To co trafiło Goemona zanim zasłonił sobie ślepka na moment go zamroczyło nie przeszkodziło jednak w poruszaniu się na ślepo w wybraną stronę. W tym czasie włamywacz podniósł dziwaczny przedmiot do oczu i wgapił się w niego z uwagą, a następnie pokręcił z dezaprobatą głową i cmoknął. Popatrzył na powoli odzyskującego wzrok kotka z politowaniem, westchnął, zmarszczył brwi i przeszył go zimnym, pełnym złości wzrokiem.
- Nie ruszaj się. - powiedział niecierpiącym sprzeciwu głosem, który kompletnie nie pasował do jego wcześniejszego zaskoczenia i przerażenia. Jakby od zastosowania się do tego praktycznie rozkazu miały zależeć losy świata. Jednocześnie znów uniósł pudełko i ponownie skierował je na exceeda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Pon Lis 16, 2015 6:58 pm

Kotek chodził i chodził, czekał aż odzyska wzrok. Aż w końcu usłyszał głos osobnika, który chciał żeby to koteł się zatrzymał. W sumie czemu nie, tak więc zrobił. Bo co będzie latał na oślep, no ale wracając do tematu. Gdy Goe stanął, zaczął przecierać swoje oczka i później skierował łapki w dół, oraz zaczął przyglądać się osobnikowi.
- Nya~~ Nie ładnie tak razić po oczach. Odpowiedział kotek, następnie zastanawiał się nad planem B. Bo w sumie A się udał, doczekał się na włamywacza. Czy kogokolwiek innego, tak czy siak. Miał teraz zamiar chwilę poczekać i czegoś się dowiedzieć, zanim zacznie go brutalnie katować i molestować po dziobie łapkami.
- Kim jesteś mości ćpanie~~? Spytał łagodnie, nie chcąc robić żadnych podejrzanych ruchów. Po prostu stał spokojnie i oczekiwał odpowiedzi, tyle powinno na start wystarczyć.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Sro Lis 18, 2015 8:12 pm

Nie można powiedzieć, że wtargnięcie gościa z pudełkiem oraz jego przypadkowe spotkanie z gadającym kotem należało do widowisk zapierających dech w piersiach, ale na pewno było ciekawsze niż każda inna, zwyczajna do bólu noc. Nic więc dziwnego, że wszystkie zwierzątka zbliżyły się do krat i obserwowały z zaciekawieniem.
- Nie ładnie to więzić biedne stworzonka. - powiedział chłodno. - W czym jesteś lepszy, na przykład od niego, że możesz cieszyć się błogą wolnością, kiedy on przez całe swoje życie będzie obserwował świat zza żelaznych prętów i wykonywał durne rozkazy katów? - dodał wskazując dłonią ogromnego lwa, zamieszkującego pobliską klatkę, a właśnie w tej chwili obserwującego zaistniałą sytuację z bliska i majestatycznie się prezentującego w świetle gwiazd. Był tylko odrobinę niewyraźny, no ale może opiekunowie zapomnieli mu dorzucić witaminek do karmy. Facet przestał kierować dziwaczny przedmiot na Goemona i obrał sobie właśnie tego futrzaka za nowy cel.
- Niosącym pokój i wolność. - powiedział patetycznie i błysnął na niespodziewającego się niczego króla zwierząt. Błysk był potężny i tym razem również, chociaż już tylko na ułamek sekundy, oślepił. Po chwili kotecek z powrotem widział wszystko. Wszystko prócz wspomnianego wyżej lwa. Nawet przybysz i sprawdza zdarzenia wyglądał na dosyć zdziwionego. Gapił się z otwartą paszczą to na pustą klatkę, to znów na swój prostopadłościan i nawet nie mrugał. Lew też nie, bo go po prostu nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Sob Lis 21, 2015 3:46 pm

Można powiedzieć że jego wypowiedź była w prawdzie, prawdą. No lecz kota to nie obchodziło, dlaczego? Bo on był zwierzęciem i miał swój cel w życiu, z resztą on potrafi zadbać o siebie sam. A jak ktoś nie potrafi, to kończy w klatce.
- Jestem lepszy bo........ Umiem mówić.....Śpiewać i tańczyć, oraz znam trochę hiszpański. Ave. Co prawda kot nie umie żartować, to nie jego działka. Po prostu jest lepszy od zwykłego futrzaka i tyle, co poradzić. Z resztą zostało mu powierzone zadanie, niestety po prostu będzie musiał darować sobie te szczerą prawdę. Którą głosi nieznajomy. Gdy znów chwilowy błysk oślepił na chwilę kotka, tym razem się troszkę wkurzył. Nie lubił jak mu coś po oczach wali, zwłaszcza mocne światełko. No ale najzabawniejsze dopiero się zaczęło, bo gdy lew zniknął i pozostawił swoją klatkę wolną dla kogoś innego. Sprawca wyglądał jakby czegoś się nie spodziewał, czyżby pomyłka?
- Wyglądasz na zdziwionego, czyżby coś nie poszło po twojej myśli?
Powiedział następnie ruszył w kierunku świra, w tym samym czasie się przemieniając w bojową formę. Trzymając w dłoniach sztylet, od razu nim rzucił w dziwne urządzenie. Po czym sięgnął ku mieczowi, trzeba być gotowym do zwarcia. Po chwili wyskok w górę i mocne natarcie na przeciwnika, kot chciał go przeciąć w pół. Nie no żart, po prostu po prawym barku. Tak żeby unieszkodliwić rękę.

--

100 MM forma bojowa - 1500 mm = 1400 MM
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Czw Lis 26, 2015 5:11 pm

Nieznajomego infiltratora z osłupienia wyrwało wytrącenie tajemniczego prostopadłościanu sztyletem z rąk. Przedmiot z wbitym weń nożem upadł na ziemię i poturlał się za kraty klatki orangutanów. Te, kompletnie nie zainteresowane zbliżającą się walką przeniosły całą swoją uwagę na przedmiot i zabrały go gdzieś w głąb klatki w celu dokładniejszego zbadania znaleziska.
Zdziwiony wyraz twarzy gostka uzupełnił się jeszcze o złość i frustracje, które natychmiast przekształciły się w lęk podchodzący nawet pod panikę, kiedy ujrzał zmierzającą w jego kierunku bojową postać Goemona. Wiadomo, że ludzie w sytuacjach kryzysowych zyskują nadnaturalne zdolności. Oponentowi exceeda wzrosła w tym momencie znacznie umiejętność akrobatyki i szybkości. Nie bez problemów, ale jednak uniknął ataku mieczem, tym bardziej, że atakujący był w wyskoku i nie mógł nijak zmienić trajektorii swojego lotu. Przynajmniej nie bez użycia magii. Odskakując uderzył plecami o skrzynie z karmą, wywalając je, rozsypując zawartość i robiąc całkiem sporo hałasu.
Postanowił, i słusznie, jak najszybciej oddalić się od kotka, którego agresja nie skończyłaby się raczej na kilku zadrapaniach zdobiących twarz. Nie oglądając się biegł w kierunku wyjścia z korytarza, gdzie zderzył się z właśnie wchodzącym Lee.
- Co tu się dzieje!? - zawołał od progu kierownik cyrku, zapewne zaniepokojony wcześniejszymi błyskami i niedawnym rumorem.
- Ratuj! To jest jakieś nienormalne! Ten kot... on jest wściekły i gada! Po hiszpańsku! - bełkotał przerażony chłopaczek z obłędem w oczach prosto w twarz naczelnikowi cyrku trzymając go za poły płaszcza. Ten tylko popatrzył na niego z politowaniem i jeszcze raz zadał swoje pytanie, tym razem spokojniej, z naciskiem i bezpośrednio w kierunku Goemona.

//Odjemna - odjemnik, nie na odwrót proszę.
I jeszcze jedno: jak ci MGFlare nie odpisuje przez pięć dni to znaczy, że ma sklerozę i trzeba ją uderzyć cegłą w głowę to sobie przypomni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Równiny   Nie Lis 29, 2015 7:45 pm

Goe był troszkę zdziwiony, sam fakt że wpadł tutaj kierownik. A drugi, to że ten złoczyńca padł do jego nóg i to przerażony. Coś tu było nie tak, tylko co.
- Rany rany, to jest dobre pytanie. Odpowiedział w stronę kierownika, w końcu coś było tu nie tak. Zwłaszcza ten osobnik, który przez chwilę używał maszynki i zniknął lwa. Tylko że przy używaniu tego był dość zdziwiony, ale jego słowa potwierdzały to iż był winny.
- Można powiedzieć że sprawa w połowie jest rozwiązana, u swoich nóg masz pierwszego podejrzanego. Dodał, następnie podszedł do maszynki i ją pochwycił w łapki. No ciekawy sprzęt, może teleportuje te zwierzaki gdzieś indziej. Przydałoby się użyć tego na sobie, ale nie wiadomo jakie skutki tego będą. Puff wracając do normalnej formy, kot rzucił maszynkę na bok.
- Odpowiedź jest w tej maszynce, która wydaje z siebie mocne światło i zabiera tym samym zwierzęta. Powinniśmy troszkę po torturować tego osobnika, na pewno powie coś ciekawego.
A chodziło bardziej gdzie znalazł to, albo kto mu to dał. Bo raczej wątpił w to iż, to naprawdę był podejrzany główny. Raczej jego przydupas, lub przypadkowa osoba. Tak Sherlock Nyan wkracza do akcji, spłońmy cały ten cyrk!
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Równiny   Wto Gru 01, 2015 12:53 pm

Ogólne zdziwienie o różnym natężeniu opanowało zebranych w baraku ludzi i zwierzęta. Chyba tylko postać znikniętego lwa nie wyrażała zaskoczenia, no bo go w sumie nie było. Kierownik omiótł krytycznym wzrokiem bałagan wywołany namiastką walki, która się tu wydarzyła. Nie był zły, liczył się ze zniszczeniami podczas łapania porywacza zwierząt i całkowicie je akceptował. Zabolała go jednak strata grzywiastego kociaka. Odepchnął silnie wciąż napastliwego, przerażonego gostka i wykonał kilka skomplikowanych ruchów dłońmi, inkantując pojawienie się kolorowej, magicznej skrzyni znanej z pokazów przecinania asystentek na pół. Za pomocą czaru od razu zamknął w niej tamtego, nie pozwalając mu nawet na jakąkolwiek reakcję obronną. Należy nadmienić, że ta metoda unieruchomienia była znacznie skuteczniejsza niż zwyczajne pęta, a już na pewno gdy ofiara wyobraża sobie siebie w roli głównej pozornie makabrycznego przedstawienia na żywo. Na razie Lee nie potrzebował żadnej piły, po prostu zapobiegał ucieczce nieznajomego.
- To ma być twój podejrzany? - zapytał z wysoko uniesionymi brwiami i wskazał na coraz bardziej panikującego, ale już nieruchomego chłopaka. - Taka ciapa miałaby niby kraść te wszystkie niebezpieczne zwierzęta? - zleceniodawca nie dowierzał słowom kota. - I TO, ma być ten przedmiot zbrodni!? - dorzucił już z nutką ironii i złości, unosząc tajemniczy prostopadłościan i przyglądając mu się z przesadnie udawanym zaciekawieniem. - Eh, kocie. Chyba żeś się całkowicie pomylił. Ten facet jest dziennikarzem, którego już chyba tysiąc razy odprawiałem z kwitkiem, bo chciał w moim cyrku zbierać pseudo materiały do propagandowego reportażu o zwierzętach w niewoli. - ostatnie zdanie powiedział ostro akcentując każde słowo i spoglądając piorunującym wzrokiem na spętanego gryzipiórka z greenpeace'u. - Ten przedmiot natomiast służy do szybkiego malowania obrazków i zapisywania ich na specjalnej, medialnej lakrymie. Nie powinien mieć żadnych, innych, magicznych zdolności. - żeby podkreślić swoje słowa bez wahania pstryknął sobie tradycyjne selfie z fleszem, po czym... nic się nie stało. Wprawdzie mężczyzna był odrobinę rozmazany, ale raczej niewiele bardziej niż przed zdjęciem i można to było zrzucić na karb panującej wokół ciemności. Ciemności, w której pojawiła się jeszcze jedna postać.
Drobna dziewczynka, która posturą i strojem przypominała znaną już Goemonowi panią mim, jednak teraz nie miała nałożonego mocnego makijażu, siedziała na reporterze, albo raczej na więżącej go skrzyni i pukała się palcem w głowę, patrząc wymownie na swojego szefa. Znajdowała się za mężczyzną i zamiast wejść po prostu się bezgłośnie pojawiła, więc nie miał szans jej zobaczyć, exceed natomiast już tak i to do niego skierowany był gest, jednoznacznie sugerujący głupotę czynu Lee. Czyżby robienie sobie zdjęć z fleszem było niebezpieczne?
- Nie zmienia to faktu, że wciąż jestem ciekaw co stało się z lwem. - dodał wciąż nieświadomy obecności pracownicy kierownik. A wtedy stała się jasność! Mim, z szerokim, zdecydowanie psychicznym uśmiechem wcisnęła przycisk na przedłużaczu i nie wiadomo kiedy przyciągnięty przez nią reflektor sceniczny zaświecił niesamowicie mocnym światłem, obejmując blaskiem całe pomieszczenie i większość klatek.

//Nie ma regeneracji, bo tak. Męcz się z tym co masz :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Równiny   

Powrót do góry Go down
 

Równiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Wyspa Fiore :: Wschód-