IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zagajnik świetlików

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Zagajnik świetlików   Nie Wrz 13, 2015 8:36 pm

*Wysokie dęby oraz wierzby, których liście wydają z siebie melodie znaną od początku świata dostrzec można już z daleka. Zagajnik wyróżnia się bowiem na tle łąk. Można tu odpocząć i skorzystać z cienia w upalny dzień, a także schronić się przed deszczem. Idealna do tego będzie duża dziupla w jednym z drzew, do której z łatwością można się dostać. Miejsce to ma wielu mieszkańców- ptaki ćwierkają wesoło i skaczą po gałęziach, a małe ssaki zdominowały podłoże i niżej umieszczone nory. Pełno tu wiewiórek, które z przyjemnością dadzą się nakarmić. Wszystko rządzi się tu własnymi prawami, a co z tym idzie od wielu lat ludzka ręka nie dotknęła tutejszych roślin. Po zmroku natomiast w powietrzu unoszą się świetliki, których taniec wzbudza uśmiech nawet u największego pesymisty. Jeśli minie się pierwsze drzewa, a zwłaszcza stary i potężny dąb z wyżej wymienioną dziuplą, która nie jednemu poszukiwaczowi przygód uratowała życie- trafi się huśtawkę przymocowaną go wysokiej gałęzi. Nosi ona ślady użytkowania, a drewno, z którego wykonane jest siedzisko jest już nieco zużyte. Nawet wyryte są na nim inicjały jakieś zakochanej pary! Niemniej jednak liny są mocne i wytrzymałe, więc można się pohuśtać.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Pon Lis 02, 2015 9:13 pm

Z całego lasu, to miejsce jest dla Gorntsugeki najwspanialsze. Tutaj właśnie przychodzi, strudzona po całym dniu przemierzania lasu czy odganiania dzikich bestii, które bezczelnie starają się zbezcześcić prastare drzewo "Fujerkorna", jej mentora i pracodawcę zarazem. -Heh. W duchu zaśmiała się Niedługo minie 5 lat, odkąd Wujek przyjął mnie pod swoje "skrzydła", a może raczej liście? beztrosko rozmyślała, przysiadając w cieniu drzew, w pewnej odległości od małej polanki, na której w nocy świetliki odgrywają swoje spektakle i tańczą balety, polonezy i walce przeróżne! Powoli odpływała w objęcia Morfeusza, lecz pewien donośny głos rozbudził ją i postawił na nogi
-Hoho! Nie wolno obijać się na służbie, panienko! Gorntsugeki momentalnie rozpoznała tenże głos - to był Majswort, istny żartowniś wśród drzew.
Hoho, ho! Niech panienka się nie złości, gdyż tym razem, prócz mojego wspaniałego głosu, przynoszę także świetne wiadomości! Na polance świetlików siedzi sobie młodzieniec! Wygląda na d... Nie pozwoliła staremu drzewu pochwalić się swoją wiedzą, Gorntsugeki zaraz po usłyszeniu tej jakże cennej informacji wyruszyła ze swego miejsca na skraj polanki. Ktoś tu przyszedł?! Do lasu? Młodzieniec?! wszelakie myśli latały po jej po głowie. Jak dawno nie mieliśmy tu żadnego turysty!. Ledwie mogła powstrzymać swoje emocje. Z Drzewami miło się rozmawia, ale są dość... przewidywalne. Za to ludzie! Aż wzdrygnęła z ekscytacji. Gdy doszła na skraj polanki, nie wychodząc za linię drzew, lecz kryjąc się, coby wpierw zobaczyć go, faktycznie, jej oczom ukazał się młody mężczyzna, zasiadający na trawie. Przez słońce świecące w jej oczy nie była w stanie zobaczyć detali. Chyba spożywał właśnie jakiś posiłek,możliwe też że był ubrany w czarny płaszcz, lecz światło zbyt bardzo przeszkadzało jej, by była w stanie zobaczyć coś więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Pon Lis 02, 2015 10:03 pm

Yoshiki czuł spokój, las był dla niego cudownym miejscem. To za sprawą ciszy, była wszechobecna- o ile coś niematerialnego, a raczej brak tego czegoś (brak dżwięku) można było nazwać wszechobecnym. Nie cierpiał hałasu, nie pozwalał mu on na dostateczne skupienie się. Burzył spokój ducha i wyzwalal emocje których on próbował uniknąć. Znajdował się na polance wśród drzew, siedział na miękkiej trawie. Rozkładał koc i przystępował do posiłku, kiedy to zapadł w zadumę. - Co ja tu robię?- pomyślał Yoshiki. -Nie dalej jak sześć miesięcy temu wyrwałem się z przeklętego wymiaru i zamordowałem czarodzieja który mnie tam uwięził.A teraz błądzę po tym lesie próbując znaleźć tę o której mówił stary kupiec robiący interesy nieopodal.Twierdził że w tym lesie znajduje się jakaś tajemnicza mścicielka atakująca ludzi pracujących dla niego. Yoshiki był zmęczony pracą, przez ostatnie miesiące nieustannie ćwiczył, wykonywał przeróżne misje dla różnych ludzi, by za otrzymaną zapłatę kupić wszystko czego potrzebuje. Nie miał szczęścia, pracodawcy nie płacili mu, ponieważ nie podobało im się w jaki sposób wykonuje robotę. Ostatnio miał nastraszyć miejscowego rzemieślnika mieszkającego w pobliskiej w wiosce, by ten spłacił swój dług. Był trochę zbyt nadgorliwy- biedak zmarł, lichwiarz  nie dostał pieniędzy.
Yoshiki ostatecznie oderwał się od wspomnień i rozpoczął posiłek. Nie trwał on jednak zbyt długo, tym razem nie było mu dane porządnie się najeść i odpocząć. Kiedy promienie słońca padły na drzewa, zauważył postać wpatrującą się w niego. Była to młoda kobieta ubrana w zieloną tunikę przypominającą na myśl liście. Miała na sobie kaptur spod którego wystawały srebrne warkocze. Na plecach miała solidnie wykonany łuk oraz kołczan ze strzałami. Na jej głowie zasiadała wrona, a na jej pelerynie wiewiórki wiły sobie gniazdo. Kim jesteś?! Czego chcesz?! - pytał głośno Yoshiki, burząc naturalną ciszę lasu.


Ostatnio zmieniony przez Yoshiki dnia Wto Lis 03, 2015 3:54 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Pon Lis 02, 2015 10:54 pm

-Może się przesunę, słońce w tym położeniu nie jest mi przyjazne. Tylko gdzie by t---. Jej wewnętrzny monolog został bezczelnie przerwany. O nie! Tajemnicza postać ujrzała Gorntsugeki pomiędzy drzewami. Nie wie, czy to przez fakt, że słońce pada centralnie na jej pozycję, czy przez fakt, że cała rodzina wiewiórek postanowiła urządzić sobie z jej płaszcza willę, a wrona była w połowie wicia gniazda na jej kapturze, lecz nie miała teraz czasu na rozmyślanie.
Zwyczajny, psotny uśmieszek, trochę dziecinny w wyrazie, zniknął w oka mgnieniu, a zastąpił go wyraz zaskoczenia. Krzyk mężczyzny porządnie wytrącił ją z równowagi, do tego stopnia, że wywróciła się do tyłu, na kupę liści starannie ułożoną, pewnie przez nią samą - przecież tylko ona tutaj kiedykolwiek "sprzątała" - zrzucając przy tym rodzinę wiewiórek, do której w tym czasie przyjechali odlegli kuzyni z drugiego końca lasu na parapetówkę. Gniazdo jakimś cudem pozostało. Dotąd, nikt nigdy nie zauważył jej, lub jej ukrycia!-Co robić, co robić? Umm, wygląda na silnego... Wiem! Pomarańczowe oczy Gorntsugeki rozbłysły, jakby jeszcze bardziej intensywnie, uśmiech wrócił na jej małą twarzyczkę, po czym odwróciła się plecami do drzewa, polanki i znajdującego się na niej intruza - bo inaczej nie można nazwać kogoś tak nieuprzejmego, bez zaproszenia wprasza się do domu i jeszcze krzyczy na gospodarza - i dała nogę.  
Znała te tereny wzdłuż i wszerz, wszystkie doły i dołki, stare, nieużywane dróżki, czy chociażby drzewa, na które można, i które pozwalają się na siebie wspinać. Jedyne co musiała zrobić, to zgubić go w labiryncie przewalonych dębów i kolczastych krzewów. Prościzna! Jeszcze mu pokażę, co to znaczy zadzierać z mistyczną Strażniczką Lasu, Mayumi Anastassiją Gorntsugeki Yamamoto! . Im więcej manewrowała wśród drzew, tym bardziej nasilał się u niej cichy śmiech, jakby chichot dziecka grającego w berka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Wto Lis 03, 2015 3:30 pm

Yoshiki nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytania. Tajemnicza Leśna Dziewczyna przestraszyła się jego krzyków. Z zaskoczenia przewróciła się, strącając ze swojej głowy wronę i niszcząc gniazdo wiewiórek zbudowane przez nie naprędce na jej pelerynie. Wstała, odwróciła się..... i uciekła. Porzucił rozłożony koc wraz ze strawą i rozpoczął pościg. Dziewczyna była szybsza od niego i dobrze znała las, a jej ubranie doskonale maskowało się pośród drzew- szybko ją zgubił. Przystał na chwilę: To mogła być ona!- pomyślał - Tajemnicza mścicielka broniąca rośliny i zwierzęta w tym lesie za pomocą swojego łuku i dziwnej magii. - No to koniec, nie ma szans że ją znajdę, to że dostrzegłem ją wśród drzew było cudem.
W tym miejscu las byl bardzo gęsty, drzewa stykały się ze sobą tworząc grupki wyglądające jak jedne wielkie drzewa. Drzewa idealne by się na nie wspiąć. - Pewnie siedzi gdzieś na górze i mnie obserwuje, na które z tych drzew mogła się wspiąć? - zastanawiał się Yoshiki. Usłyszał cichy, przytłumiony dźwięk, przypominający dziwny śmiech. Po kilku sekundach usłyszał go ponownie, tym razem głośno i wyraźnie- teraz był pewien- Leśna Dziewczyna nabijała się z niego. Śmiech wydobywał się z różnych stron, było go słychać w pobliżu jednego drzewa, a zaraz potem obok drugiego, znajdującego się w zupełnie innym miejscu. - Jaka ludzka istota potrafi tak szybko przemieszczać się tak wysoko, wśród koron drzew? - zastanawiał się wyciągając za pasa swój ulubiony nóż. Nie bał się, uważał że poradzi sobie z każdym niebezpieczeństwem. Potrafił sobie poradzić- potrafił przetrwać bez względu na to jak beznadziejna była jego sytuacja.
Mocny kopniak wykonany dwoma nogami, całym ciężarem ciała, powalił go na ziemię. Nóż wyleciał mu z ręki i wbił się w ziemię koło jego głowy. Wstał chowając go ukradkiem do rękawa. Niewzruszony powoli położył ręce na głowie- nie odwrócił się. - Masz mnie, czego teraz chcesz? - zapytał spokojnym głosem- Spokojne spożywanie posiłku na trawie nie jest chyba przestępstwem, prawda? - Yoshiki wiedział, że nie ma się czego obawiać- Dziewczyna nie zrobi mu krzywdy. Wiedział to już w chwili gdy ją zobaczył. Była zbyt delikatna, zbyt słaba by zabić kogoś bez powodu.
Słyszał historię ludzi, którzy ją spotkali. Oddawała jedynie strzały ostrzegawcze, zmuszając do powrotu. Czasem pomagała ludziom zagubionym w lesie, zwłaszcza gdy byli atakowani przez jakieś niebezpieczne stworzenia. Zabijała tylko w ostateczności, gdy jej życie było zagrożone, robiła to najwyraźniej z ciężkim sercem. Gdy krzyknął, przeraziła się i uciekła. Była zdezorientowana, postanowiła go nastraszyć i przy okazji zobaczyć czy stanowi zagrożenie. Nie skrzywdzi go- był tego pewien. Schował nóż do kieszeni i odwrócił się. spojrzał w jej błyszczące, pomarańczowe oczy przenikliwym wzrokiem - czekam na odpowiedź - powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Wto Lis 03, 2015 11:05 pm

Biegając wśród drzew, krzewów, Gorntsugeki zdała sobie sprawę, jak takie pościgi mogą być ekscytujące.Postanowiła wspiąć się, oczywiście za pozwoleniem, na jedno z drzew. Stąd, intruz nie miał szansy jej złapać, miała każdą możliwą w tym momencie przewagę nad nim. Ta adrenalina, skakanie z gałęzi na gałąź, śledzenie -wszystko było wprost fantastyczne. Dawno już tak dobrze się nie bawiła! Patrolowanie lasu i przepędzanie okazjonalnych bandytów jest miłe, lecz nie może porównać się z aktywnym tropieniem zwierzyny, którą w tym przypadku był mężczyzna w czarnym płaszczu. Wkrótce, obydwie strony zdały sobie sprawę, jaki może być wynik tej potyczki. Gdy lawirowała pomiędzy gałęziami, słyszała szmery drzew, komentujące poczynania jej i tego, który udał się za nią w pościg... oto cała Gorn,a ty, Maniek wątpiłeś w nią ... nie widzisz? Goni jakiegoś bezczelnego młokosa... Hoho! Oby tak dalej, panienko!... Nie było im się co dziwić, ostatnimi czasy nic ciekawego nie działo się w tych okolicach.
Po chwili jednak pogoń się skończyła, mężczyzna wyraźnie się zgubił. Gorntsugeki nadal była ucieszona po wsze czasy, nie mogła powstrzymać się od wyrażenia tego, poprzez, tym razem nawet już nie "jak dziecka", tylko dosłownie dziecięcy, śmiech. Przeskakiwała z drzewa na drzewo, by nie dało się wykryć jej pozycji. Tajemnicza postać przystanęła, wydobyła zza pasa jakiś nożyk.  Jak by tu teraz to zrobić? Nie... przemyślałam tego dalej niż zgubienie go w lesie.... Nie miała dużo czasu na dywagacje, w takim tempie chłopak się znudzi i sobie pójdzie! Mogłabym go w jakiś sposób unieruchomi... Oczy, tym razem błysnęły niczym ogień, żarzyły się tak intensywnie, że mogłaby ich używać jako małych pochodni, jakby świeciły się jeszcze bardziej Tak! Taktaktak! Skoczę na niego, kopiąc go w powietrzu! . Nie myśląc wiele poza tym, ustawiła się w pozycji dogodnej do skoku, po czym spadła z gałęzi obiema nogami na plecy intruza, efektywnie i efektownie powalając go na ziemię, po czym wylądowała elegancko i odsunęła się na bezpieczną odległość, naciągając strzałę na cięciwę swojego wiązowego łuku.
Ku jej zdziwieniu, mężczyzna bardzo spokojnie wstał i położył ręce na głowę - oznaczało to, że zdaje się na jej łaskę. Nie podobało się to Gorntsugeki, normalny człowiek nie wykazywałby się w takiej sytuacji stoickim spokojem. Różne myśli przelatywały przez jej głowę. Co teraz?Powinnam coś powiedzieć? Przedstawić się może?. Nawet gdyby zebrała się, by coś teraz powiedzieć, jej rozmyślenia przerwał głos jeńca. Czego chce? I co on takiego zrobił?. To były dobre pytania. Pytania, na które sama nie znała odpowiedzi. Lecz nie czas był na ich znalezienie. W jej oczach znów dało się zauważyć blask, a na twarzy zagościł lekki uśmiech. Stała tak bez ruchu, w gotowości. W końcu odwrócił się do niej, chowając przy tym nóż, który skryty siedział u niego w rękawie.
Muszę się dowiedzieć o nim coś więcej, wygląda bardzo podejrzanie. Dopiero teraz, Gorntsugeki miała szansę uważnie przyjrzeć się swojemu jeńcowi. Włosy miał koloru blond,twarz jak... to się nazywało trój...kąt? Podstawowa wiedza już dawno temu uleciała jej z głowy. Jego skóra zaś, pokryta była przeróżnymi starymi bliznami. Opuściła lekko łuk. I tak nie byłaby w stanie go użyć, nie zraniłaby osoby, która odłożyła swoją broń.
-Mama nie nauczyła cię, że nie wolno wchodzić do czyjegoś domu bez zaproszenia? - powiedziała najpoważniejszym głosem, jaki była w stanie zrobić, zważając na, nadal duże, podekscytowanie. -Niewiele osób tędy przechodzi, pojawienie się człowieka chociażby na obrzeżach lasu to wielka sensacja. Zdjęła strzałę z cięciwy i tym razem całkowicie opuściła  łuk.
-Mało kto jest na tyle odważny, by wejść wgłąb zagajnika. Ponoć w cieniu czai się "tajemnicza mścicielka, obrończyni roślin i zwierząt tutejszych lasów." powiedziała, po czym schowała łuk, położyła dłonie na biodrach i kontynuowała, z zauważalną dumą w głosie -Cóż, tak się składa, że tą mścicielką... Zapauzowała, by dodać dramatyzmu swojej wypowiedzi. -Jest nikt inny, niż ja, Mayumi Anastassija Gorntsugeki Yamamoto! Gdy to mówiła, uniosła wyżej głowę, i szeroko się uśmiechnęła. Patrzyła wprost na mężczyznę, dokładniej jego oczy, i oczekiwała jego reakcji, a najlepiej jakiegoś rodzaju pochwały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sro Lis 04, 2015 3:13 pm

Witam, miło mi cię poznać Mayumi Anastassija Gorntsugeki Yamamoto. Nazywam się Yoshiki Furukawa, jestem poszukiwaczem przygód i najemnikiem. No więc, musisz być z siebie niesamowicie dumna, prawda? Napadasz na każdą osobę, która jak uważasz: bezprawnie wchodzi na teren twojego lasu. Coś ci powiem: ten las nie jest twoją własnością. Las to dobro wspólne, dobrowolnie oddaje swoje owoce każdemu zainteresowanemu.- Mówiąc ostatnie zdanie, Yoshiki wyciągnął z kieszeni peleryny dorodne jabłko, jedno z tych które pozbierał wcześniej z młodej jabłonki. Wziął solidny kęs, przeżuł i mówił dalej. Oczywiście nie robi tego za darmo. Ciało każdej zmarłej istoty w tym lesie zostaje przez ten las pochłonięte i przerobione na kompost, pozwalający na wyrośnięcie nowej rośliny z której ktoś inny zje owoc.- Rzucił jabłko na trawę- Masz też się poczęstuj - powiedział. No więc pytam się: Kto dał ci prawo do zaburzania tego naturalnego procesu? Czyżby same drzewa odezwały się do ciebie i poprosiły o pomoc? Nie sądzę - las poradzi sobie bez ciebie. Gorn (bo tak skracał imię Leśnej Dziewczyny w swojej głowie) spodobała mu się. Była zupełnym jego przeciwieństwem. Wiecznie wesoła, pełna emocji. Trudno było jej zatuszować ekscytacje. Niesamowicie naiwna i niewinna, Yoshiki uważał takich ludzi za słabych, takich trzeba było bronić przed światem, który jest okrutny i rozpustny. Energia ją rozpierała, była bardzo pewna siebie, ambitna, wykazywała młodzieńczą, a może nawet dziecięcą ignorancję. Przyrównanie jej do dziecka było najbardziej trafne, zdawała się niczym nie przejmować, zapewne świat wydawał się jej prosty, a ludzie dzielili się na tych złych których trzeba pokonać i tych dobrych, którzy nigdy nie zrobią jej krzywdy. Yoshiki mógł się w tej kwestii zaliczać do tych dobrych, nie skrzywdził by takiej osoby. Nigdy nie skrzywdzi żadnego dziecka. Czas by Gorn opuściła las i dorosła, pomogę jej w tym. - stwierdził Yoshiki. - Być może jej zachowanie jest spowodowane wychowaniem w lesie, być może to tam spędziła swoje dzieciństwo. -Ktoś porzucił ją w lesie, który ją wychował? Zwierzęta i rośliny zaczęła traktować jak rodzinę, a las jak swój dom?- pomyślał Yoshiki.


Ostatnio zmieniony przez Yoshiki dnia Sro Lis 04, 2015 6:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sro Lis 04, 2015 6:27 pm

Uważnie słuchała, jak przed chwilą się przedstawił, Yoshikiego. Yoshiki, Yoshi, Yoś? Zostańmy przy Yoshiki.
P-poszukiwacz przygód? Najemnik?! Musi dużo wiedzieć o świecie. Gorntsugeki jeszcze od czasu, kiedy w domu w wiosce, w której się urodziła, uczyła się, zawsze interesowała się "wielkim światem". Niestety dla niej, miasteczko było dość odizolowane od wieści na temat terenów na północ od nich, więc sama wie niewiele o świecie. Mimo to, przy każdej możliwej okazji w myślach wędrowała do najdalszych zakątków Fiore, bezkresnych pustyń, niezdobywalnych szczytów górskich.
Yoshiki dalej wygłaszał swój monolog, a im więcej mówił, tym bardziej Gorntsugeki miała ochotę się wtrącić, lecz to byłoby nieuprzejme. Wypowiadał się, jakby myślał, że dokładnie zna sytuację. Cierpliwie zaczekała, co było u niej niespotykane, po czym westchnęła i zaczęła.
-Las to dobro wspólne? Który daje i zabiera? Roześmiała się, lecz nie w sposób szyderczy, czy niemiły. Wróciło jej typowe zachowanie, które chwilowo stłumiła w sobie, by nie wyjść na dzikuskę nieznającą podstawowych zasad dobrego wychowania. Kto dał MI prawo?Kto dał prawo drwalom, by ścinali drzewa pięcio, czy nawet sześciokrotnie starsze od nich? Kto dał prawo bandytom koczować w tej puszczy, żerując na nieszczęściu innych?! Zabijanie dla zysku, zabijanie dla przyjemności. Czy to jest naturalne?  Ostatnie zdanie niemalże krzyknęła. Las dobrowolnie oddaje ludziom swoje dary, a co ludzie dają mu w zamian? Karczują ogromne fragmenty, bo to przecież "wspólne dobro"! Dawno już Gorntsugeki nie uniosła się tak bardzo. Nawet, jeśli miał choć trochę racji w swoim rozumowaniu, nie zamierzała tak łatwo ulec jego wywodom. Zdawała sobie jednak sprawę, że on mógłby być jej jedyną szansą, by zwiedzić świat, odwiedzić wielkie miasta, o których niegdyś słyszała. Jakkolwiek nie podobała jej się większość wypowiedzi Yoshikiego,  w jednej kwestii się z nim zgadzała - Las jest bardzo stary, skoro dotąd przetrwał i to nawet na dużym obszarze, pewnie bez jej opieki też jakoś sobie poradzą. Smuci ją jednak myśl o opuszczeniu tej puszczy, wszystkich znajdujących się w niej wiekowych dębów, smukłych sosen, piętrzących wysoko w powietrze, czy szlachetnych kasztanów, traktowała ich jak członków rodziny. Wzajemnie sobie pomagali, żyjąc w symbiozie. Plus, pożegnanie się ze wszystkimi zajęłoby tyle czasu, że prędzej umarłaby ze starości. Ochłonęła trochę, po czym dodała:  
-I tak, potrafię rozmawiać z drzewami, dla twojej wiadomości. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i odwróciła od jego osoby wzrok, udając, jakby sprawił jej wielką obrazę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sro Lis 04, 2015 7:46 pm

To co się tu dzieje to nie twój problem, to prawo silniejszego. Nie masz chyba pretensji do wilka, który zabija słabsze od niego zwierzę, by się pożywić lub dla samej przyjemności tropienia i polowania. Tak samo nie powinnaś mieć pretensji do ludzi którzy napadają innych, słabszych od siebie, a potem kradną im dobytek. Jeśli chodzi o ludzi ścinających las. Jak już mówiłem las sobie poradzi, myślisz że dlaczego stał się pełen niebezpiecznych stworzeń i roślin?- Yoshiki widząc postawę Gorn, stwierdził że dalsza racjonalna rozmowa nic nie da. Dziewczyna nie odstąpi od swoich racji i nie ustąpi, bez względu na to co powie. -No już nie złość się, przepraszam. Masz trochę racji, jeżeli nie będziemy dbać o nasze wspólne dobra, szybko je stracimy. Trzeba karać ludzi którzy o tym nie wiedzą i bezmyślnie niszczą bądź grabią to co należy do nas wszystkich.- Yoshiki podszedł do Gorn i wyjął kolejne jabłko z kieszeni płaszcza. Wyciągnąl z nim dłoń w kierunku Gorntsugeki. Dobra robota - pochwalił ją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sro Lis 04, 2015 8:41 pm

Wciąż stała tak samo, ze skrzyżowanymi rękoma na piersi, z głową odwróconą, patrząc w las po jej lewej stronie, z pozoru nie zwracając uwagi na to, co mówił. Wyburczała jednak ciche-Zwierzęta nie zabijają dla zabawy.... Musiał to usłyszeć, gdyż po chwili zamiast kontynuować swoją tyradę, przeprosił, po czym podszedł, z płaszcza wyciągnął kolejne jabłko, z zamiarem wręczenia go Gorntsugeki. Gwałtowne burczenie w brzuchu przypomniało jej, że przez tę eskapadę jeszcze nie śniadała, a każdy wie, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia!
-C-cóż! Tata powiadał, że nie wolno odmawiać przyjmowania prezentów... Powiedziała, następnie szybkim ruchem zabrała jabłko mu z dłoni, po czym dokończyła...więc chyba nie mam wyboru- i wzięła duży kęs. W końcu też, doczekała się należnej jej pochwały, przez co uniosła głowę, by widzieć jego twarz, i posłała mu szeroki, dziarski uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sro Lis 04, 2015 9:11 pm

Yoshiki nie czuł się urażony szorstkim przyjęciem przeprosin. Takie zachowanie pasowało mu do upartej i dziecinnej Gorn. Jej szczery i ciepły uśmiech go rozczulił. Ta zabawna, pełna humoru i energii istotka zdążyła zagnieździć się w jego sercu w tak krótkim czasie. Rzadko widywał przyjaznych mu ludzi, zdążył polubić spontaniczność i lekkoduszność dziewczyny. Yoshiki traktował swoich przyjaciół jak członków rodziny, czuł się odpowiedzialny za "Leśną Dziewczynę" Chciał namówić ją by ruszyła z nim w podróż i uciekła z lasu. Chciał nauczyć jej wielu przydatnych w życiu umiejętności by dala sobie radę. W myślach uważał ją za swoją młodszą siostrzyczkę, którą musi się zaopiekować.
No, ale w to że rozmawiasz z drzewami nie uwierzę. Nie jestem głupi, kilkusetletnie drzewa odpowiadają na twoje pytania? Co za absurd. Za długo siedziałaś w lesie i zaczęło ci odbijać. Potrzebujesz prawdziwych, ludzkich przyjaciół a nie wyimaginowanych. Zwierzęta i rośliny nie potrafią mówić. Potrafisz mi to udowodnić w jakikolwiek sposób?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sro Lis 04, 2015 10:45 pm

-Udowodnić? Czuła, jakby Yoshiki postawił przed nią wyzwanie, którego nie zamierzała odrzucić. Jeszcze lepiej, zaraz przekonasz się na własne oczy! Zanim zdążył w jakikolwiek sposób zareagować,mocno chwyciła go za rękę, coby nie stchórzył po drodze, i pobiegła w kierunki centrum tej wszechogarniającej puszczy. Co prawda, razem z nim nie przemieszczała się tak szybko, jak zazwyczaj. Skupiła się tak na tej jednej rzeczy - dotarciu do Wujka Fujerkorna, który był oczywiście drzewem, najstarszym w okolicy do tego - że nie zważała na protesty Yoshikiego. Po drodze minęli wiele charakterystycznych drzew, lecz to, do którego zmierzała było najbardziej wyjątkowe z nich wszystkich. Możliwe, że lekko poturbowała chłopaka kilka razy, gdy zbyt bardzo zarzuciło ją na zakrętach, lecz niestety musi to przeboleć, nauka czasem wymaga poświęceń. Poruszanie się po tym zagajniku, dla osoby niezaznajomionej może wydawać się zadaniem wręcz niemożliwym, lecz gdy nabierzesz trochę wprawy, każdy wypad wgłąb lasu jest jak pójście rano do kramu naprzeciwko po świeże warzywa.Lecz wiadomo, nawet przechodząc przez ulicę trzeba uważać, i tutaj dokładnie tak samo, Gorntsugeki pamiętała, że niedługo pojawią  się dość niefortunnie położone w ziemi wyrwy. -Radzę ci uważać na dziury, jeśli chcesz kiedyś wyjść z tego lasu- rzuciła, po czym zręcznie ominęła dwie z nich, licząc na to, że Yoshikiemu też się uda. Reszta drogi przebiegła bez większych utrudnień, za wyjątkiem jednej bardzo sfrustrowanej wiewiórki, widocznie winiącej Yoshikiego za przerwanie im wcześniej parapetówki jego krzykiem.  
Gdy już powoli docierali do punktu docelowego, aura lasu zmieniła się drastycznie - drzewa, ze zwyczajne, pospolite, o zielonych liściach, powoli zaczęły być zastępowane przez dziwaczne gatunki drzew, o liściach złotych i błyszczących, a korze perłowo-białej. W końcu przybyli na polanę, po środku której stało wielkie, białe drzewo z nie złotymi, jak reszta, lecz czerwonymi liśćmi. Podróż w to miejsce mogła wydawać się jakby trwała wieczność, lecz minęło zaledwie dziesięć minut, odkąd ją rozpoczęli. W rzeczywistości las ten nie był, jak wielu zarzeka się, tak ogromny, że cudem jest, jeśli się w nim nie zgubisz, lecz tak nieprzystępny i zwodniczy, że gdy błądzisz po nim, wydaje się, jakbyś szedł wprzód w nieskończoność, podczas gdy tak na prawdę chodzisz w kółko. Podobno, to jest jedno z zaklęć Fujerkorna. Nie działa niestety na obrzeżach jego gaju.
Gorntsugeki podprowadziła Yoshikiego blisko prastarego drzewa, krzyknęła -Fujerkorn! Fuuujerkorn!, po czym następnie owe drzewo zakołysało gałęźmi i przemówiło do niej powoli, bardzo głębokim tonem
-Aaaaach, Gorntsugeki, widzę że powróciłaś. Kogóż tu ze sobą przyniosła, czyżby była to jakaś "specjalna osoba"?- Co? Ja? On? N-nie! Jej twarz zrobiła się zauważalnie czerwona-Noooo, widzę że w końcu doro...- Krzyk Gorntsugeki uciął wypowiedź jej "Wujka", jak zwykła go nazywać. T-to nie tak!  
-Hohoho, rozumiem, rozumiem. Więc w jakim celu przyprowadziłaś go na polanę moją? Najwyraźniej, każde z drzew ma coś w sobie z psotnika. Gdy po chwili wróciła do siebie, przypomniawszy sobie o wyzwaniu, dumnie rzekła, -Oto człowiek, którego pokonałam i teraz jest moim jeńcem! Jego jedynym życzeniem przed śmiercią było ujrzenie cię w pełnej okazałości i usłyszenie twojego melodyjnego głosu! Nie widziała żadnej szkody w lekkim podkoloryzowaniu tej historii.
Fujerkorn, po krótkim namyśle westchnął, po czym rzekł, o wiele bardziej patetycznym i poważnym tonem.
-Bądź pozdrowiony, człowieku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Czw Lis 05, 2015 12:09 pm

Gorn chwyciła go za rękę i pognała głęboko w las. Najwyraźniej chciała mu coś pokazać. Jednak nie uprawniało to jej do rzucaniem nim na boki podczas szalonego biegu. - Co ja lalka? Potrafię sam chodzić! - protestował Yoshiki. Dziewczyna nie zwracała uwagi na to co mówi, brnęła wciąż do przodu, coraz głębiej i głębiej w las. Minęli norę lisa, grotę wilków i jaskinię niedźwiedzia. W szybkim tempie przedarli się przez ostre krzaki ( Uskrzydlony poturbował się niemiłosiernie i wielokrotnie porozcinał ręce i tak już pełne blizn). Długo jeszcze będziemy błądzić po tym lesie? - zapytał Yoshiki, słysząc w odpowiedzi że już niedaleko, ale zaraz napotkają pewne trudności. Nie zdążył zapytać jakiego rodzaju, zobaczył je na własne oczy. Ziemia w miejscu do którego dotarli, pełna była trudnych do ominięcia wyrw. Gorntsugeki z imponującą zręcznością ominęła je i pognała dalej nie odwracając się za siebie. Rozpędził się i przeskoczył jedną z wyrw, potem  kolejną i jeszcze jedną, aż w końcu ominął je wszystkie. To nie było łatwe zadanie - pomyślał, doganiając Gorn. Dalsza droga była już duża łatwiejsza, nie napotkali już żadnych krzaków, dużych kamieni ani dziur w ziemi. Nie spotkali żadnych utrudnień jeśli nie liczyć ogarniętej szałem wiewiórki, która z jakiegoś dziwnego powodu zrzuciła się na Yoshikiego z drzewa prosto na głowę, zasłaniając mu widok. Wrzeszcząc wyrwał ją z głowy i cisnął na sąsiednie drzewo, skąd zaczęła go obrzucać żołędziami. Będąc blisko celu, Yoshiki zauważył kompletną zmianę lasu, zwyczajne gatunki drzew jakie znał zostały zastąpione przez takie, których nigdy nie widział. Ich perłowa kora jak i złote liście mocno błyszczały tak jakby były wykonane z drogocennego kruszcu. Droga jaką przebyli wydawała mu się niesamowicie długa, na pewno spędzili wiele godziny by tu dotrzeć.
Podeszli do olbrzymiego, starego drzewa. Gorn podeszła do niego i przywitała się. Drzewo jej odpowiedziało! Gorntsugeki powiedziała mu że jest jej jeńcem - Co za brednie! - pomyślał w duchu. Widok gadającego drzewa mocno go zdziwił, ale on nie dał tego po sobie poznać. Jak zwykle ukrywał swoje emocje, utrzymując stoicki spokój. Te prastare drzewo na pewno posiada niesamowitą wiedzę i doświadczenie oraz mądrość. Drzewo odezwało się do niego, pozdrowiło go głębokim i poważnym głosem. Podszedł bliżej do drzewa, czuł energię płynącą w korze i gałęziach.- Witaj, nazywam się Yoshiki Furukawa, zaszczyt mi cię poznać- ukłonił się delikatnie i mówił dalej. - To co opowiedziała Gorntsugeki, wasza mścicielka, strażniczka leśnych terenów jest żartem, nikt nie jest tu nikogo więźniem. Poprosiłem żeby Gorn mnie tu zaprowadziła, ponieważ nie wierzyłem że rosnące tu drzewa rozmawiają z nią. Widzę jednak że jej poczynania nie są samolubne i samozwańcze. Traktuje ten las jak swój dom, a ich mieszkańców jak swoją rodzinę jak widać z wzajemnością. Skoro to co mówiła okazało się prawdą, mam prośbę do ciebie. Opiekowaliście się nią jak mi się wydaje przez lata, nie mam pojęcia jak dużo czasu tu spędziła, dzieciństwo, młodzieńcze lata? Może całe życie. Dziękuje wam za tą że ją chroniliście. Myślę jednak, że to czas by dorosła i opuściła to miejsce. Tak jak ptak który opuszcza gniazdo, tak jak dziecko które opuszcza dom. Nie musisz się martwić zajmę się nią i nauczę jak żyć w wielkim świecie, mam nadzieje, że mogę liczyć na twoje błogosławieństwo. - mówiąc ostatnie zdanie ukłonił się tym razem nisko - przeproś proszę też tę wiewiórkę, której się naraziłem - dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 87
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Czw Lis 05, 2015 9:05 pm

Drzewiec uważnie przeanalizował wypowiedź maga. Wydał z siebie długi pomruk mieszany z westchnieniem. Gdzieś wysoko na jego gałęziach pojawiło się pewno stworzonko. Była to wiewiórka. trzymała w łapkach orzecha, którym z niezwykłą celnością i siłą cisnęła w głowę kłaniającego się maga.
Chłopak dostał z takim impetem, że wyłożył się na ziemi. Wiewiórka szybko zeskoczyła z Wujaszka i przysiadła przed głową Yoshikiego. Wystawiła w jego stronę łapkę w geście porozumienia i cicho zapiszczała coś do niego.
- Gorntsugeki nigdy nie była więźniem swego domu. Jej dojrzałość jest jej błogosławieństwem. Doświadczenia ze świata zewnętrznego wielokrotnie powrócą moje dziecko do tego zagajnika, ale tez wielokrotnie spowodują, że o nim zapomni. Tak jak ptaki wędrowne szybko z gniazda wylatują i do niego nie wracają już nigdy, tak Sylvari wyruszy własną droga. Idź dziecko. Poznaj ludzi i miasta, spotkaj biedę i szczęście, doznaj życia i smutku. Bądź człowiekiem.
Po tych słowach z jego korony posypało się kilka złocistych liści i opadły na Gorntsugeki niczym wieniec. Dziewczyna mogła poczuć, że coś spada z jej serca, jakiś ciężar... Może to szyszunia? Albo jabłko, to które ostatnio delikatnie utknęło dziewczynie w przełyku.

//od tego momentu zaczyna się fabuła. Zezwalam na korzystanie z ZAAKCEPTOWANEJ magii.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Czw Lis 05, 2015 10:31 pm

Gorntsugeki, po swoim niewinnym, białym kłamstwie, odsunęła się trochę na ubocze i z niecierpliwością oczekiwała reakcji Yoshikiego na to, że stoi właśnie przed dowodem swojej przegranej. Czekała, lecz wyraz jego twarzy pozostawał bez zmian. Co za nuda!. Pomyślała sobie. Wciąż ta sama, opanowana, z iście stoickim spokojem przyjmująca do świadomości rzecz nienaturalną i na dodatek pokryta szarymi plamami. Powinien zacząć stosować jakieś maści na to.
Pomimo tego, uprzejmie się ukłonił. Nagle, z gałęzi Wujka ukazała się jej oczom wiewiórka - czyżby to była ta sama, która tak ma za złe Yoshikiemu ten krzyk? Nie musiała czekać długo na odpowiedź, wiewiórka cisnęła orzechem prosto w jego czoło! Usatysfakcjonowało ją to najwidoczniej, gdyż po chwili zeszła z Wujka i podała mu łapkę na znak, że czas już zakopać topór wojenny. Wpierw, Gornstugeki parsknęła śmiechem, lecz zaraz po tym wzruszyła się. Niemniej jednak, Yoshiki postanowił odpowiedzieć Wujkowi.
Czym więcej mówił, tym mniej rozumiała o co chodzi. O-opuściła? To miejsce? Że, las?Twarz jej, wesolutkiej, z serdecznym uśmiechem i wyjątkowo błyszczącymi oczami, zmieniła się w twarz pełną mieszanki zaskoczenia, zdziwienia i strachu. Wciąż stała za Yoshikim, więc mołg jednak tego nie zauważyć i kontynuował swój wywód. Pogrążyła się w głębokich rozmyślaniach, co jest dość niespotykane u niej. Czas dorosnąć i opuścić gniazdo, huh? Może gdzieś tam jest trochę racji, ale czy poradziłabym sobie, po opuszczeniu domu? C-co? Zaopiekować się mną? Nie jestem już dzieckiem! Nie! Przeżywała istną huśtawkę, szybko zmieniając strach na złość i z powrotem. I o co biega z tym błogosławieństwem, myślałam że chce mi pokazać świat, nie zmusić mnie do małżeństwa!
Wtem, odezwał się Fujerkorn. Zgodził się na propozycję Yoshikiego, co lekko zdziwiło Gorntsugeki. Cały ten czas, myślałam że las mnie potrzebuje, że robiąc to, spłacałam dług, jaki mam u Wujka. Z góry posypało się parę liści, kolorem i błyskiem przypominające złoto, które uformowały wianuszek na jej głowie. Skoro taka jest wola Fujerkorna, który sprawił mi tyle dobra, jak mogłabym odmówić?  Puszcza, która przez tak długi czas była jej domem, czas w końcu, by wyjść z domu, do ludzi, miast, o których marzyła od jak dawna. Godząc się z faktem bezkompromisowej zgody Wujaszka, uśmieszek wrócił na jej twarz, jakkolwiek mierny, tak świetnie opisywał, co właśnie czuła - strach, przed tym co ją czeka, przed przyszłością, przed niewiadomym oraz swego rodzaju ulgę, jakby kamień wielki siedział jej w okolicy serca przez ten cały czas i nagle spadł.
Zwróciła się w stronę Yoshikiego, po czym rzekła -Wiesz, jedno jabłko nie zaspokoi mojego apetytu-Złożyła ręce na piersi, na twarzy znów zawitał zwykły jej, psotny, dziecięcy uśmiech oraz błysk w oczach, niczym błysk ogniska, do którego wrzucił ktoś więcej drewna, a samo drewno polał uprzednio benzyną. -Skoro tak zarzekałeś się, że zaopiekujesz się mną, to nie pozwolisz przecież, żebym umarła ci z głodu w pierwszym dniu twojej opieki, nie?- Dokończyła, a potem położyła obydwie ręce na brzuchu, z którego wydobyło się ostentacyjne burczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sob Lis 07, 2015 12:17 am

Po wypowiedzeniu prośby skierowanej do Starego Drzewa, Yoshiki zaskoczył się widokiem wspominanej przez niego wiewiórki. Nie sądził, że ów wiewiórka wyrzucona przez niego na drzewo kawałek stąd tak nagle się tu pojawi. Tym bardziej zdziwił go mocny cios orzechem, rzucony przez wiewiórkę z zaskakującą siłą, która wystarczyła by powalić go na ziemię. Nie odezwał się jednak już ani słowem, gdy podała mu łapkę w geście przeprosin. Pogodził się awanturniczą wiewiórką. Wypowiedź Starego Drzewa była dokładniej taka jakiej oczekiwał. Z ciężkim sercem odprawił Gorn, wygłaszając przy tym ciepłą, pokrzepiającą mowę, która poruszyła także i jego. Pobłogosławił jej podróż tworząc na jej głowie wieniec ze złotych liści. Po ceremonii, Gorntsugeki zaczepliwie poprosiła go o coś do jedzenia. Powiedziała że skoro ma się nią opiekować, nie może pozwolić by umarła z głodu. Yoshiki usłyszał głośne burczenie wydobywające się z jej brzucha. Wyciągnął małą torbę w której znajdowało się kilka jabłek. Dał torbę Gorntsugeki- Jeżeli pamiętasz gdzie znajduje się miejsce w którym mnie spotkałaś, mała polanka na której urządziłem sobie piknik- to zaraz  najemy się do syta. Po tym jak beztialsko przerwałaś mi śniadanie, pognałem szybko za tobą zostawiając cały mój skromny dobytek. Gorntsugeki poprowadziła go z powrotem na polankę, po drodze wdzięcznie chrupiąc soczyste jabłka. Tym razem droga nie wydawała mu się tak długa i trudna. Dotarli do celu w ciągu kilku minut. Usiedli na kocu i przystąpili do piknikowania. -Jako że wyruszasz w podróż ze mną, będąc pod moją opieką, musisz się dowiedzieć paru rzeczy. - zaczął Yoshiki. Zabieram cię ze sobą  byś poznała wielki świat. Zobaczysz olbrzymie miasta, małe wioski, góry i pustynie. Poznasz zwyczaje i kulturę  żyjących tam ludzi. Opowiem ci o gildiach które są obecne w Fiore, odwiedzisz ich stolice przekonując się na własne oczy w jaki sposób działają. Sama wybierzesz czy do którejś dołączysz, po jakiej opowiesz się stronie. Do ciebie będzie również należała decyzja o opuszczeniu mnie, zrobisz to gdy będziesz gotowa. Uzupełnię wszelkie braki w twojej edukacji oraz luki w sposobie postrzegania świata, jeśli coś będzie dla ciebie niejasne, pytaj śmiało. Nie zabieram cię ze sobą by za darmo cię utrzymywać, będziesz pomagała mi w pracy, co przy okazji wyrobi w tobie doświadczenie. Będę się starał gwarantować ci jak największe bezpieczeństwo, możesz liczyć na moją pomoc i ochronę, co oczywiście nie zwalnia cię z treningów. Musisz koniecznie rozwijać swoje umiejętności, zwłaszcza swoją magię i umiejętności strzeleckie. Przyda ci się to w życiu, uniezależni cię od innych. Gwarantuje ci że sytuacji w których będziesz mogła się wykazać nie zabraknie. Kto wie, może i mnie nie raz uratujesz od śmierci. Po posiłku i pozbieraniu wszystkich potrzebnych rzeczy wyruszamy w podróż. Udajemy się na zachód, do Esenthor- stolicy gildii Requiem. Zobaczysz tam zupełnie odrębny od twojego styl życia. Ujrzysz cierpienie niewolników i brutalność pilnujących ich strażników. Zobaczysz do czego zdolni są ludzie, być może właśnie to miejsce stanie się kiedyś twoim domem. Może to właśnie tę drogę wybierzesz. Mam nadzieje że na miejscu uda się też znaleźć dobrą ofertę pracy, a i piwo tam niezgorsze o czym się przekonasz. Gdy Yoshiki skączyl rozmowę obok jego głowy pojawiły się dwa duszki widoczne tylko dla niego. Znienawidzone przez niego magiczne ucieleśnienia jego własnej osobowości. -Ta dziewczyna może wpędzić nas w kłopoty- powiedział Anioł. -Będzie z niej kupa śmiechu, ta biedna, mała leśna dziewczynka zobaczy co to ból i cierpienie.- odezwał się Demon. - Moja siostrzyczka da sobie doskonale radę, całkowicie wierzę w jej potencjał. - odpowiedział w  myślach Yoshiki. - No ale tym razem jesteśmy zgodni, zgadzamy się co do jednego- zaczął Anioł - Zabranie jej ze sobą do dobry pomysł- dokończył Demon. Od kiedy to się ze sobą zgadzacie? - zakończył rozmowę Yoshiki, powodując że duszki rozpłynęły się w powietrzu. Wiedział jednak, że powrócą - nigdy nie dadzą mu spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 87
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sob Lis 07, 2015 3:14 pm

Tak więc odchodząc od Wujaszka, Gorntsugeki i Yoshiki powrócili do koca piknikowego. Ich posiłek nie był szczególnie wielki, chociaż prawdopodobnie nasycił ich dostatecznie (dziewczyna przestanie wywoływać wstrząsy sejsmiczne burczeniem brzucha). No i były też jabłka Chwilę po monologu Yoshikiego atmosfera lekko przybrała na negatywności aury. Jego uosobienie sumienia wywołało w nim lekki gniew co słychać było w tonie jego głosu. Nie trwało ono jednak zbyt długo.
Nie mogłoby też trwać, gdyż na polanę wmaszerowały pewne osoby... Był to pięcioosobowy oddział wyglądających tak paladyni rycerzy. Emanowała od nich aura magiczna o dość nietypowym natężeniu. Najbardziej wysunięty na przód człowiek trzymał w powietrzu sztandar. Gdy rycerze zauważyli dwójkę na kocu zatrzymali się. Chorągwiarz wbił sztandar w ziemię i wszyscy wydobyli złociste miecze z rękojeściami przypominającymi anioły. Jeden z nich przemówił:
- Kim jesteście i po której stronie frontu?!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sob Lis 07, 2015 6:45 pm

Powrócili razem na polankę, na której według Yoshikiego znajdował się "cały jego skromny dobytek", w tym jego jedzenie, którego Gorntsugeki zamierzała go pozbawić. Zaczął wygłaszać swój monolog, mówił bardzo dużo i długo o niebezpieczeństwie, z jakim może wiązać się podróżowanie, czy o edukacji, lecz nie słuchała go zbyt uważnie. Myślami powędrowała w stronę Esenthor, wyobrażała sobie jak mogłaby wyglądać stolica tego, Rekwijem? Chyba tak to się nazywało.
Niewiele niestety o tym wiedziała, więc wyobrażenie to nie było ani bliskie oryginałowi, ani bardzo szczegółowe. Już chciała dopytać się o tej stolicy, lecz po drugiej stronie polany pojawiło się pięć postaci. Nigdy wcześniej nie widziała tak wymyślnych pancerzy. Biało-złote, pełne zbroje płytowe wręcz oślepiały swym blaskiem. Z przodu, rycerz trzymał niebieski sztandar, który, po ujrzeniu jej i Yoshikiego, wesoło spożywających drugie śniadanie, wbił w ziemie. Dobyli równie pstrokate, co zbroje miecze, po czym jeden kazał się ich dwójce wylegitymować.
-Co? Skąd...- odezwała się, szybko stając w pozycji bojowej Gorntsugeki. Co teraz? O co im chodzi? Strony frontu? Szturchnęła lekko Yoshikiego, by również wstał. Zrobiła krok do przodu, wciąż zastanawiając się co powiedzieć i czy powiedzieć. Uznała, że nie ma realnego zagrożenia, przecież dalej są blisko lasu, w najgorszym przypadku ukryją się w lesie. Pomyślała, że ci ludzie mogli znaleźć się tu z pewnego powodu, pewnym powodem mogła być ona, czy też Yoshiki, więc należałoby zachować jakąkolwiek ostrożność.
-N-nie wiedziałam, że przebywanie w lesie jest karalne- odpowiedziała, po czym odskoczyła z powrotem do Yoshikiego i złapała go za ramię. - M-mam na imię Mayumi, a to mój starszy brat, Y-yukiteru- Na szybko wymyśliła jakieś imiona, a następnie znów szturchnęła go, w nadziei, że albo już połapał się, że postanowiła udawać rodzeństwo, albo po tym szturchnięciu go oświeciło. Postanowiła kontynuować jeszcze przez chwilę, lecz miała nadzieję, że wkrótce Yoshiki odezwie się, najlepiej żeby jeszcze było to coś mądrego. Ci rycerze wyglądali na groźnych, a ona nie miała zamiaru sprawdzać, czy tylko ich wygląd jest groźny. - P-przyszliśmy tutaj z braciszkiem coś zjeść w c-cieniu drzew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Sob Lis 07, 2015 8:37 pm

Spokój Gorn i Yoshikiego został zakłócony przez pięciu rycerzy w lśniących zbrojach. Jeden z nich trzymał niebieski sztandar, który wbił w ziemię przed nimi. Wydobyli błyszczące miecze i zapytali się kim są i jaki front popierają. Yoshiki był pewien, byli to rycerze gildii Angel Tears. Nie miał pojęcia skąd się tu wzieli, miał nadzieję że ich interwencja miała na celu upewnienie się że nie stanowią zagrożenia. Obok Uskrzydlonego znów pojawiły się duchy. -No to czas pokazać tym rycerzykom gdzie ich miejsce. Zabijemy wszystkich i porozwieszamy ich zwłoki na drzewach- powiedział Demon. - Spokojnie nie zrobiliśmy nic złego, nie możemy pozwolić by sytuacja wymknęła się spod kontroli. Trzeba się im uprzejmie przedstawić i przeprosić, że stanęliśmy im na drodze- zaprotestował Anioł. Pojawienie się duchów spowodowało, że Yoshiki lekko skołowany nie zdążył odpowiedzieć Rycerzom, zanim zrobiła to Gorntsugeki. Szturchnęła go by wstał, podeszła bliżej Rycerzy i opowiedziała bajeczkę o tym, że są rodzeństwem. Czemu nazwała go Yukiteru?! - myślał Yoshiki. Złapał Gorn za rękę, odsuwając ją do tyłu i stając przed nią. - Nazywam się Yukiteru Furukawa, a to Mayumi Furukawa, moja młodsza siostra. Pochodzimy z neutralnej wioski Brenn na Wschodzie. Opuściliśmy nasz dom 4 lata temu i postanowiliśmy żyć na własną rękę. Jesteśmy poszukiwaczami przygód oraz najemnikami. Nie należymy do żadnej Gildii i nie popieramy żadnego z frontów. Zatrzymaliśmy się tu by odpocząć. Czy coś się stało? Czemu przeszkadzacie nam w posiłku strasząc nas swoją bronią. Jeżeli przeszkadzamy wam w waszej misji, natychmiast opuścimy to miejsce. Nie chcemy żadnych kłopotów. Yoshiki postanowił tę sprawę rozwiązać właśnie w ten sposób. Nie mógł tak wcześnie pokazać siostrzyczce jaki jest na prawdę, a i rycerze nie wyglądali na słabeuszy. - Będzie jeszcze okazja- pomyślał- A jeśli coś się stanie, nie będę się powstrzymywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 87
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Nie Lis 08, 2015 10:11 am

Rycerze słysząc odpowiedzi na swoje pytania zatrzymali się jakieś 30m od magów. Spojrzeli jeden po drugim i schowali swe bronie do pochw. Jeden z nich wrócił po sztandar, a pozostali skierowali się w stronę Yoshikiego i Gorntsugeki. Będą na tyle blisko, by nie musieć krzyczeć jeden z nich rzekł:
- Jesteśmy samotnym oddziałem Podniebnych Wilków. Zostaliśmy oddelegowani od naszych braci by zanieść wiadomość do naszego dowódcy w Arggos. Na południe od Esenthoru. Jeżeli chcecie, możecie zabrać się z nami.
Głos tego człowieka był bardzo stanowczy, lekko basowy o chrypliwych końcówkach. Ten akcent przypominał bardziej jakiś obcy naród niż mieszkańca Fiore, ale kto wie? W końcu ich pancerze nie wskazywały na nic nadzwyczajnego - ot niebiańskie pełne płyty z mnogimi ornamentami... Swoją drogą ich sztandar wydawał się dość znajomy dla Yoshikiego. Możliwe, że podczas wędrówki do tego lasu, mijał lub widział Podniebne Wilki w podróży lub na ogłoszeniach. Who's now?
Jeżeli chcecie się zabrać z nimi to napiszcie tu po poście odnośnie rozmowy czy czegoś w ten styl i z/t do Puszczy. Jeżeli nie, to kontynuujecie tutaj, a oddział odchodzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Nie Lis 08, 2015 3:20 pm

Z ulgą odetchnęła, gdy rycerze schowali swoje bronie i opowiedzieli o celu swojej misji.Esenthor, Esenthor, gdzie ja to usłyszałam...No tak! Stolica Requiem! Jaki dziwny zbieg okoliczności, Yoshiki mówił coś o podróży do Requiem. Podróż w towarzystwie "oddziału Podniebnych Wilków" z pewnością byłaby o wiele bezpieczniejsza, zakładając że nie mają jakichś złych intencji. Ale z drugiej strony, gdyby mieli, już pewnie któraś ze stron leżałaby martwa, krwią plamiąc zieloniutką trawę porastającą polankę, na której urządzili sobie piknik. Uznała, że można im zaufać, po czym podeszła do przodu, tak aby być tuż obok Yoshikiego, spojrzała na oddział rycerzy, a następnie odezwała się do nich
-Z-zmierzamy do E-esenthoru. Jeśli braciszek-mówiąc to spojrzała się na niego -się z-zgodzi, to bylibyśmy d-dozgonnie wdzięczni. Gorntsugeki nie wiedziała już, czy udawanie rodzeństwa było najlepszym pomysłem, będzie musiała przy rycerzach uważać, by nie nazwać swojego "braciszka" Yoshiki. Nawet do końca nie wiedziała jak zachowuje się rodzeństwo - była jedynaczką. Podpatrzyła raz pewną parę - brata i siostrę, gdy pilnowała lasu. Wszystko co robiła, starała się bazować na właśnie tejże parze(para, w sensie dwie osoby, nie para ludzi których łączy romantyczne uczucie).
Wiedziała, że zabranie się z nimi wiązałoby się z ciągnięciem tego kłamstwa przez długi czas, lecz bała się wyjść w świat z Yoshikim. To jest, to nie tak że uważała że nie będzie w stanie jej ochronić, ale jedyna broń jaką posiadał to nożyk. Gdyby doszło do starcia z tymi rycerzami, taki nóż wiele by mu nie dał. Sama też nie była świetnie przygotowana, co jeszcze potęgowało strach.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Gorntsugeki dnia Nie Lis 08, 2015 6:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   Nie Lis 08, 2015 6:48 pm

Yoshiki pomylił się, rycerze najwidoczniej nie należeli do Angel Tears. Ich sztandar wydawał mu się znajomy, ale sama nazwa ich gildii już nie. Być może sztandar widział kiedyś na jednej ze swoich podróży, ale informacja o jego pochodzeniu nie obiła mu się o uszy. Rycerze zaproponowali jemu i Gorn wspólną wyprawę, wybierali się do Arggos, na południe od Esethoru, który był celem Uskrzydlonego i Gorn. Yoshiki obawiał się zdrady i podstępu, którego mogli dopuścić się rycerze. Był bardzo nieufny, nie wiedział czy może im ufać. Jednak to że byli zaskoczeni ich widokiem, oraz schowanie przez nich broni nie świadczyło raczej o ich złych zamiarach, wręcz przeciwnie. Najwyraźniej siostrzyczka chciała z nimi wyruszyć, powiedziała że byłaby dozgonnie wdzięczna. -Cóż, wspólna podróż na pewno będzie dużo bezpieczniejsza. Gdyby chcieli nas zaatakować to raczej zrobili by to już teraz. - pomyślał Yoshiki. Chętnie zabierzemy się z wami jeśli niebyłby to kłopot - powiedział Rycerzom.

z/t do puszczy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Zagajnik świetlików   

Powrót do góry Go down
 

Zagajnik świetlików

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zagajnik Tytanów
» Strumień Świetlików
» Zagajnik

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Wyspa Fiore :: Południe-