IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Grupa 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Grupa 5   Sob Lis 21, 2015 1:20 am


* Zbliżało się południe. Mimo chłodnego już, wczesnozimowego powietrza na niebie dostrzec można było słońce, które nieśmiało wyglądało zza chmur i przebijało się przez oszklony dach altanki, która znajdowała się w centralnej części ogrodów należących do Rady Magicznej. Trzymał się on na pięciu kolumnach, gdzie widniały roślinne zdobienia. Czterech stron jej ścianki otaczała barierka, zaś bezpośrednio naprzeciw wejścia do budynku - na piątej - znajdowały się schodki, prowadzące do jej wnętrza. Przyozdobiona była szarfami rozmieszczonymi między kolumnami. Każda z nich w innej barwie, reprezentującej jedną z obecnych Grup. Dzisiejszy dzień miał przejść bowiem do historii. Wszystkie frakcje - konkretniej ich liderzy złożyć mieli podpis na dokumencie ogłaszającym rozejm w Królestwie Fiore. Traktat Pokojowy był pomysłem Manipyurety, który dowodził smoczą sektą oraz był przywódcą Esenthor o niezbyt chwalebnej opinii. Zapach kwiatów i bogata roślinność nadawała temu miejscu magicznej aury. . Ludzie szeptali podekscytowani, zerkając na siebie z radością w oczach - zjednoczone siły miały szansę w walce ze smokami, które od tylu lat terroryzowały niebo.
W centralnym punkcie, ułożony na kamiennym bloczku znajdował się dokument oraz pióra z magicznym, nieścieralnym atramentem. Wypisane tam były wszystkie warunki oraz zasady, do których dostosować musiały się gildie. Konkretny przedstawiciel stał pod swoją szarą, reprezentując inny region królestwa oraz inne obyczaje. . Ubrany w swój specjalny uniform Mistrz Angel Tears nieufnie spoglądał na głupkowato uśmiechnięto brata, które odzienie przypominało szaty władcy pustyni. Stali naprzeciw siebie unikając jednak kontaktu wzrokowego. Dowódca Łowców - Areum stała niezbyt zadowolona, pełna podejrzeń. Miała skrzyżowane na piersiach ręce, a kombinezon w białym kolorze, który zdobił jej ciało był raczej strojem przystosowanym do walki, niezbyt zdobnym i nawiązującym do okazji. Ostatnią osobą w dużym kapeluszu i szatach był główny Mag z Rady, którego podpis miał symbolizować jej przychylność dla całego przedsięwzięcia.
Rozmowy trwały, każdy chciał jak najlepszą i najbezpieczniejszą sytuacje dla swoich podopiecznych, co rusz przekazywane były kolejne informacje. Wszystko to monitorowały lacrimy, przekazując to następnie za pośrednictwem magicznych monitorów na błonia, do obozów i dalej, na terenach całego Królestwa Fiore
*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Sob Lis 21, 2015 2:30 am

W grupie tej znajdują się: Elize, Yoshiki, Cynthia oraz Sekai.

Zasady Eventu:
 


Konferencja ciągnie się i ciągnie a szepty wśród zgromadzonych ludzi nasilają się. Dowódcy frakcji nie ustępują pola w negocjacjach warunków rozejmu. Cóż za emocje!

Cynthia, Sekai oraz Yoshiki, z chwilą rozpoczęcia obrad zostali skierowani do sektora przeznaczonego dla obserwatorów niepowiązanych z żadną frakcją, oddzielonego od altany kordonem strażników Rady. Ludzie ściśnięci niczym szproty w puszce, zaczynali się już niecierpliwić. Szepty przekształcały się już w regularne rozmowy, przez co ciężko było cokolwiek usłyszeć.
W gęstym tłumie obserwującym kłócących się przywódców przeciskają się pojedynczy członkowie Requiem, jakby szukając czegoś, czekając na coś. Na Elize, snującą się podobnie jak jej towarzysze, wpadł jakiś chłopak, którego znała tylko z widzenia. Też był z Requiem, jak ona. Z wesołym uśmieszkiem wskazał na niebo. Coś się zbliża. Coś, na co nie wszyscy są gotowi.



Możecie się pojawiać. Termin Odpisu: Piątek 27.11.2015 godz. 23:59

_________________
[table][tr][td][/td]
[td]
Sesje:
- Sesja #4: "..."
- Sesja #2: "..."
- Sesja #3: "..."
- ----------------------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #9966FF ~ Emoji: #CC99FF ~ Gildia: #FF99FF ~
[/td]
[/tr]
[tr][td]
~ Queror ergo sum ~
[/td]
[td][/td]


Ostatnio zmieniony przez [MG] Levy dnia Sob Lis 28, 2015 6:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Sob Lis 21, 2015 11:44 pm

Po tym, jak oddzieliła się od swojego potomstwa, prędko skierowała się w stronę namiotów z ich obozu. Tam dopiero odczytała list otrzymany na samym początku.
- Tak... trzeba będzie kupić coś na obiad... - westchnęła dla niepoznaki i schowała kartkę do koperty, a samą kopertę zostawiła na łóżku w jednym z namiotów obozowych.
Nie zajęło długo, jak po pozbyciu się listu zjawiła się w centrum tego zbiegowiska. Przepchnęła się przez ludzi, a kiedy już trafiła na miejsce, z którego mogłaby spokojnie sobie wszystkiego doglądać, została trącona przez swojego kamrata z gildii. Pokazał na niebo, podekscytowany, a ona od razu się domyśliła, o co mu chodzi. Dotknęła palcem jego ust, dając mu do zrozumienia, że rozkazy to rozkazy. A jakie rozkazy? Wiedział o tym doskonale.
I wróciła do oglądania, jak wszyscy się rozpychają. Wciąż z założonymi rękoma. Co ich czeka? Ciekawość ją zżerała, jednak milczała jak grób, nie ekscytując się zbytnio jak tamten, którego musiała uciszyć.

_________________

#e0bc38
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t202-elisabeth-elize-schwarze

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 12/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Pon Lis 23, 2015 10:01 pm

Białe, długie włosy. Niebieskie, lodowe oko. Wysoka dziewczyna, z żądzą mordu szła przez ludzi, którzy.. no cóż, unikali jej. Po prostu, bali się jej. Z wyjątkiem jednej małej istotki, która siedziała na jej ramieniu. Ta wiewiórka... Nie chciała się od niej odkleić. Ale ludzie... odwracali się od niej, widząc dziewczynę, ubraną w czerń. Nie była dziś w nastroju.. a miała odwiedzić jakiegoś płatnerza. Nie chce nikomu pokazywać swojej twarzy, ręki... Ogólnie tej strony ciała. Dwie osoby w jednym ciele. Jedna, znająca ból i nienawiść tego świat. Druga - pragnąca go zniszczyć. Przerażające. Aczkolwiek, coś ją pchało w tę stronę, aczkolwiek nie wiedziała co. Strasznie dużo ludzi...
"Irytujące..."
"Zgadzam się całkowicie, Druga "Ja" - zaśmiała się cicho zła natura jasnowłosej.

_________________
Sekai Dwie Twarze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Wto Lis 24, 2015 11:31 am

Co za barbarzyńskie zbiorowisko, całe to wydarzenie przypomina mi wielkie zbiorowisko na arenie, gdzie tłum czeka na egzekucje kogoś ważnego. Mam nadzieje, że tu w przeciwieństwie do takich "uroczystości", nie istnieje szansa zdeptania, przez natłok ludzi szukających miejsca w ciasnych rzędach. - myślał Yoshiki przedzierając się między ławkami, wśród krzyczących ludzi. Zły duszek pojawi się obok jego głowy i zaczął wrzeszczeć, chcąc jeszcze bardziej wkurzyć Yoshikiego, wytrącić go z równowagi tak, by zapoczątkował jakąś rozróbę. Zacisnął ręce na głowie, zasłaniając uszy od hałasu. Nie dało to zbyt wiele. W końcu znalazł dogodne miejsce, obok dziewczyny o blond włosach, ubraną w czarny strój. Z jakiegoś powodu, miejsca obok niej były puste, a wszyscy w jej otoczeniu milczeli. Usiadł po jej prawej stronie i spojrzał na nią - ta dziewczyna wydaje mi się miła - pomyślał - nie wiem czemu wzbudza we mnie sympatię. -Mi się również podoba - powiedział demon i szeroko się uśmiechnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Pią Lis 27, 2015 7:15 pm

Definitywnie było czas zakończyć tą farsę.
- Im już się w tych łbach poprzewracało! Czy oni serio już nie mają za grosz rozumu? Jakiś smoczy maniak, niewiasta rzucająca się z nożem na magów i jakiś pseudo mistrz legalnej gildii. Serio nikt nie wpadł na to, że cała ta trójka w jednym miejscu nie wygląda bezpiecznie...?
Marudziła pod nosem, jednocześnie przepychając się przez tłumy. To było kretyńskie. Bardziej chyba tylko nie lubiła podstępów, a o byciu żmiją podejrzewałaby bardzo wielu zgromadzonych. Problem polegał na tym, że skoro już miała z dobrego serca ulżyć porządnym magom  bo Angel Tears to cwele, bojące się im wpaść w starym dobrym wrózkowym stylu na chatę i zwinąć im interes, to jednak musiała schować honor i jakieś zasady moralne w kieszeń. W jej wypadku nie było to zbytnio wymagające. Głównie dlatego, ze za nikim z tej trójki nie lubiła, a niektórych nawet szczerze nie znosiła. Chociażby Prometeuszy, którzy zrobili z igły widły i - ...pognębmy magów bo tak, kij z tym, ze przez te 50 lat zdążyli wszystko ogarnąć... -Albo Req. -...smoki rozpieprzyły nam pół kraju, popalili wioski i zjadły zapas dziewic - O WY WIELKIE SMOCZE BESTIE, ODDAJEMY WAM CZEŚĆ I CHWAŁĘ! - i chociaż powyższa wypowiedź została napisana capsem, wcale nie krzyczała. W zasadzie wszelakie komentarze rzucała pod nosem, czasami ciszej, czasami deko głośniej nie kryjąc oburzenia. Bonifacy siedzący grzecznie w jej kieszeni i wychylając się co jakiś czas niepewnie zdawał się podzielać jej nastrój. - Pies ich wszystkich gonił. - podsumowała krótko dając pokaz swojej niebywałej elokwencji, którą powinna cechować się przyszła głowa rodu. O ile jej jeszcze nie wydziedziczyli. W sumie nic w tym temacie nie słyszała. Ruszyła w jakiej ustronne miejsce z dala od ludzi, jednak też mało rzucające się w oczy. Nie mniej miała jeden wymóg - dobrą widoczność. Prawdopodobnie więc padnie na las i kampienie za sceną, albo jakiś wyżej położony punkt. Tak czy inaczej plan miała dość prosty i mało skomplikowany - pozbyć się dzisiaj jednego kretyna, zrobić może przy tym małe zamieszanie ale przede wszystkim nieco rozbić gdzieś szyki. Przy odrobinie szczęścia owieczki pozbawione przywódcy dadzą se siana, a porządny mag będzie miał o jedno zmartwienie mniej. Szczerze? Wiedziała, ze się coś spieprzy. Póki co jednak miała zamiar poczekać, aż rozpoczną się piękne przemówienia, by podczas nich przywołać łuk i wpakować na cięciwę strzałę. Wycelować. I strzelić. A w kogo? A w Manipyuretę. Bonifacy zaś niczym przystało na największego szczura największego pseudo-herosa tego wydarzenia wyglądał sobie obserwując z zaciekawieniem poczynania Cynthi. Nie śpieszy jej się jednak z castowaniem spella. Miała zamiar wykonać robotę szybko bez potrzebnego zwracania na siebie uwagi. A stanie bardzo długo gdzieś ze świecącym łukiem ogólnie może wydać się podejrzane tudzież najnormalniej w świecie rzucić w oczy. A póki co rzucać się w oczy nie miała zamiaru. Jeżeli jednak do rozmów nikt się nie będzie kwapił to nie czeka - przyzywa łuk i naturalnie strzela. No i przede wszystkim zaraz po tym ucieka. Show niech się dzieje, ale mimo wszystko właśnie targnęła się na czyjeś życie. Odsiadka w więzieniu raczej niezbyt dobrze będzie wróżyć jej karierze. A gdzie ucieka? Jak najdalej, byle się gdzieś schować przed goniącymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t352-cms#1446

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Sob Lis 28, 2015 12:11 am


* Szepty zdawały się nasilać coraz bardziej. Im bliżej było momentu kulminacyjnego, tym ogólny harmider przybierał kolejne formy. Przerodziły się one w otwarte rozmowy, te zaś  czasem w kłótnie, a wszystko to z powodu nagromadzenia w tak małym obrębie - tylu rożnych światopoglądów, charakterów i ideologii.
Trójka, niewątpliwie wielkich ludzi zgromadziła się na wielkim tarasie by przekazać światu nowinę o rychłym pokoju. Bracia oraz Areum zerkali to na siebie, to na radę, czy aby nic się nie dzieje. I tak teoretycznie mogłoby się wydawać gdyby nie fakt, że na horyzoncie pojawił się punkcik, który przemknął przez powietrze niczym niewielki impuls magicznej energii. Światło to okazało się być magicznym pociskiem, który wystrzelony został przez jednego z magów. Laser delikatnie musnął mistrza Requiem i wtedy wszystko się zaczęło.
Magiczna rada nie mogła uwieżyć!  Nie dośc, że atak faktycznie nastąpił, to jeszcze winowajcą nie było samo Requiem. Nawet mistrz Angel Tears wydawał się zaskoczony widząc nieco zdezorientowaną twarz brata. To wszystko stało się przyczyną ich najgorszego koszmaru. Koniec z pokojem,  warunki spotkania jak i traktatu zostały naruszone.  A wszystko to za sprawą pojedynczej, osamotnionej w swych poczynaniach osóbki. Manipyureta złapał się za ramie i opuścił głowę tak, że kosmyki włosów zakryły mu twarz Syknął głośno z bólu. Mało kto był w stanie zauważyć jego delikatny uśmiech, który szybko przerodził się w minę pełną wściekłości.
- A więc to tak...?! Pieprzeni intryganci!  Tak dziękuje się wielkiemu królowi, który pragnął pojednania? Tak odpłaca się komuś kto chce pokoju na tym nieszczęsnym padole? - Wykrzykiwał do ludzi zgromadzonych wokół tarasu z miną pełną żądzy i podekscytowania, jednocześnie kuląc się z bólu. W oczach władcy Esenthor lśniła złość wymieszana z zadowoleniem.  Kryształ w jego bransolecie zalśnił subtelnie, jakby reagując na emocje właściciela. - . Hańba dla was i waszych rodzin - mój gniew spadnie na każdego, kto ośmielił się sprzeciwić  i zakłócić dzisiejsze wydarzenie! Sprawię, że oczyszczenie tej skazy przyjdzie poprzez krew i ból. Do broni wyznawcy smoków, do broni! Nie miejcie litości nad niewdzięcznym, fałszywym tłumem.
Słowa władcy Requiem były chyba największym zdziwieniem dla jego brata - Haru. I to nie z tego powodu, że Manipyureta wcale nie chciał się pojednać  bo na to był przygotowany. Zdziwiony był ponieważ, ten paskudny jego zdaniem manipulant, potrafił wszystko wykorzystać na swoją korzyść.  I to całkiem efektownie. Również Areum nie czekała długo ze swym stanowiskiem. Twarz blondynki przepełniona była złością, spojrzenie zaś odzwierciedlało jej jadowity uśmiech.
- Wam nigdy nie można ufać. - syknęła, dając znak swoim łowcom aby szykowali się do walki. Podniesienie ręki wystarczyło, byli wyszkoleni. Tym samym złapała za swój artefatk, uruchamiając go i sprawiając, że przybrał pierwotną, śmiercionośną dla magów formę.  Zamachnęła się swoją kosą w kierunku Haru, na którego głowie  w trakcie wypowiadania inkantacji, pojawiła się Korona Północna, dzięki której atak przywódczymi Prometheusa został odbity. Również Mani postanowił wykorzystywać swoje zdolności w tym szaleńczym tańcu wzajemnej nienawiści. Strzelał to w Haru to w Areum, naprzemiennie.
Wszystko to pewnie skończyłoby się inaczej gdyby ziemia nie zadrżała w posadach. Walka rozpoczęła się na dobre - nikt jednak nie był w stanie przewidzieć jej dalszego rozwoju. Każdy na każdego, mag na  maga, łowca na magów. Zamiast pięknego dnia w historii Fiore zapisze się on jak dzień rozpoczęcia wielkiej, krawej wojny. *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Sob Lis 28, 2015 1:21 am

Ceremonia przebiegała w miarę spokojnie... A przynajmniej dopóki Cynthia nie postanowiła jej zakłócić. Mimo, że posiadała przewagę w postaci Manipyurety stojącego tyłem do niej, strzał okazał się niezbyt celny i pozostawił po sobie jedynie rozległe, ale nie śmiertelne oparzenia. Mani zaś, zwijając się z bólu zaczął nawoływać członków Requiem do odwetu. Ci zaś, wmieszani w inne grupy, skwapliwie ruszyli, zupełnie jakby tylko na to czekali. Dotychczasowi widzowie rozbiegli się w panice, szukając drogi ucieczki przed napastnikami.
Elize dostrzegła jak chłopak, na którego wcześniej wpadła sieje postrach wśród ludzi. na jego ramieniu spoczywała dziwna peleryna z naramiennikiem w kształcie głowy ośmiornicy. Z naramiennika wyrastało osiem długich macek z przyssawkami. W trzech z nich młody mag trzymał jakichś ludzi. Naraz kończyny ośmiornicy wstrząsnęły nimi i gdyby nie ogólny hałas panujący w ogrodach, na pewno dałoby się słyszeć chrupnięcia ich karków. Z zimną miną młodzieniec odrzucił bezwładne ciała swych ofiar i ruszył dalej, obierając sobie za cel Sekai, oraz uciekającą Cynthię. Ręce tej pierwszej udało mu się spętać dwie ma mackami, po jednej na każdy nadgarstek, uciekającą Cynth zaś podciął, co sprawiło, że padła na ziemię. Następnie podniósł Nocturne za kostkę do góry, przez co wisiała teraz głową w dół jakieś trzy metry nad ziemią, jednocześnie łapiąc jakiegoś spanikowanego chłopaka. Yoshiki z kolei oberwał jedną z macek, przez co poleciał wprost na nie spodziewającą się tego Elize, na którą upadł.
- Proszę mi wybaczyć Elize-san.- Powiedział, a kącik jego ust drgnął lekko.- Nie do końca nad nimi panuję.

[MG] Levy napisał:
Zasada #5: Tura walki trwa w przybliżeniu 15-30 sekund. Uważajcie, aby przedstawione przez was akcje mogły się zdarzyć w takim przedziale czasu.

Termin Odpisu: Poniedziałek 30.11.15 godzina 23:59

_________________
[table][tr][td][/td]
[td]
Sesje:
- Sesja #4: "..."
- Sesja #2: "..."
- Sesja #3: "..."
- ----------------------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #9966FF ~ Emoji: #CC99FF ~ Gildia: #FF99FF ~
[/td]
[/tr]
[tr][td]
~ Queror ergo sum ~
[/td]
[td][/td]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Sob Lis 28, 2015 10:54 pm

Dobra, zaczęło się. Nie podobało jej się to, że to Mistrz oberwał od tego promienia, jednak jego Wielka improwizacja dała im spodziewany efekt. Jednak tutaj, u niej też zaczęło się dziać, walka się rozpętała na dobre. Ona oberwała jakimś gościem, którego natychmiast przewala na ziemię swoją ręką.
- Przeżyję - mruknęła, po czym wstała. Nie powinna mieć problemu z zrzuceniem Yoshikiego z siebie. Za moment przybrała swoją formę magiczną, to znaczy lisa, uszy, ogony... ot, fajnie wyglądała. Wyciągnęła palce dość szybko, po czym zajęła się swoją pracą. A że znała niemal każdego związanego z Requiem z widzenia co najmniej, prędko zaczęła atakować tych, których w ogóle nie znała. Tnie pazurami, głównie po ramionach i torsach, czasami zdarzyć jej się może też atak na twarz (głównie oczy). Również ogonami czasem trzaśnie, acz nie dla zadania obrażeń, a po prostu dla zbicia gardy, bo kto nie zareaguje nerwowo, kiedy ognisty ogon leci prosto na niego, na nią? Stara się również odsuwać od swojego towarzysza, aby znowu nie dostać macką, ale jednocześnie swoimi atakami spychać przeciwników w jego stronę.

Wygląd // nie wiedziałam za bardzo, jak to zapisać... huh

_________________

#e0bc38
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t202-elisabeth-elize-schwarze

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Nie Lis 29, 2015 1:34 pm

Yoshiki nie potrafił opanować śmiechu (co było u niego rzadkością, gdyż rzadko okazywał uczucia), gdy Wielki Król Esenthoru wił się z "ogromnego bólu", po tym jak strzała wystrzelona przez jednego z obserwatorów (co ciekawe, obserwatora znajdującego się w tym samy sektorze co on) wbiła się  jego ramię. - "Niezły aktorzyna z tego Manipiurety - ta strzała przecież ledwo go musnęła, a on podniósł tak wielki raban, jako że wszyscy są tacy niewdzięczni i w ten sposób  odpłacają mu się za jego dobroć, że spotkanie pokojowe szybko zamieniło się w rozróbę (Demon obok Yoshikiego tańczył ze szczęścia)" - Przypatrywał się w walce "wielkiej trójki" z taką ciekawością, że nie zauważył wielkiej macki, która przywaliła mu tak mocno, że wylądował wprost na pewnej kobiecie. Upadając, usłyszał głos władającego mackami, który to przepraszał kobietę, na którą Yoshiki wpadł. Zwracanie się do niej w tym momencie w taki sposób nie było zbyt dobrym posunięciem. Yoshiki domyślił się, że kobieta dużo znaczy dla "mackowładnego". Jako, że w czasie swoich licznych potyczek często obrywał, szybko odzyskiwał przytomność i władzę w ciele w przypadku urazu. Zanim Elize zdołała go z siebie zrzucić przycisnął ją bardzo mocno do ziemi [patrząc na swoją siłę (umiejętność) nie pozwalam jej wstać], jako że był niesamowicie silny, uścisk  powinien pozbawić ją tchu. Zamierzał szybko wyciągnąć z kieszeni swój nóż, który znajdował się tam, właśnie na wypadek powstania takiej szansy, a następnie brutalnie przycisnąć ją do szyi "zakładnika" tak mocno, by zostawić na niej delikatny, czerwony znak, aby nie zaistniała na pewno szansa wyswobodzenia się ofiary. Nie chciał jednak, by doznała krzywdy, zamierzał krzyknąć do mackowładnego: "Natychmiast puść wszystkich, a nie stanie się jej krzywda!".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 12/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Pon Lis 30, 2015 8:54 pm

- Ej... nie wkurzaj nas.. ty mackowaty g*****. - wysyczały równocześnie obydwie osobowości, które były w ciele jednej osoby. Momentalnie, dziewczyna szarpnęła się do tyłu, po czym... Ścisnęła w swoich dłoniach miecz i rozpoczęła jak najszybszy bieg w stronę tego paskudy. Wiedziała, co chce z nim zrobić. Może i miała skrępowane nadgarstki... Ale nawet wtedy nie można jej lekceważyć. Kiedy była już blisko niego, wyciągnęła miecz w jego stronę.
- Czy chcesz poznać..... czym jest prawdziwa rozpacz... jak tracisz części swojego ciała...? -momentalnie dziewczyna zmieniła się, w istną maszynę do zabijania. O tak. Jeden jego zły ruch.. a pokroi go na kawałeczki. Zaśmiała się upiornie, a jej miecz, mimo, iż schowany w pochwie był dalej bardzo niebezpieczny.

_________________
Sekai Dwie Twarze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Wto Gru 01, 2015 4:22 am


* Walki trwały. Zaklęcia latały w powietrzu, a cywile uciekali w popłochu przy asekuracji magicznej rady oraz jej wojska. Sytuacja w altance była nieciekawa - Areum ze złością wymalowaną na twarzy atakowała co rusz Mistrza Angel Tears oraz Requiem, którzy dzięki doświadczeniu w walce unikali śmiertelnych ciosów. Walczyli też przeciw sobie, także utrata czujności mogła skończyć się naprawdę tragicznie. Kosa przycięło jedną z kolumn, której fragmenty poleciały w dół, zrywając ze sobą barierkę. Korzystając z chwili Manipyureta mimo rany zaatakował kobietę, wymierzając jej cios bezpośrednio w brzuch i przewracając ją do tyłu. Haru natomiast wezwał wodnika korzystając z pobliskiej donicy, który wodnym strumieniem uderzył w jego rodzonego brata, który z trudem utrzymał się na altance. Traktat został zmyty przez wodę, a jej strumień powędrował publiczności. Na nic zdawały się krzyki członków rady - gdy ten próbował zaklęciem związać Areum ta podniosła się i bez cienia skrupułów pozbawiła go prawej ręki, zgrabnie manewrując bronią. Krew trysnęła na jej twarz, barwiąc jasne włosy na czerwono - podobnie jak płaszcz Mistrza Angel Tears na tym ucierpiał. Wszyscy troje zerkali jednak na poczynania swoich podopiecznych, kolejno wymieniając się ciosami. Żadne z nich nie chciało odpuścić - ich siła była podobna, tylko sposób walki się różnił. Mimo powierzchownych ran dumnie stali na nogach, manewrując między sobą i nie mając cienia litości. Każdy kto teraz podszedłby tam i spróbowałby ich rozdzielić - nazwany zostałby głupcem. Haru uznał to za obłęd, który wywołał przypadek i nie był zadowolony z tego obrotu spraw - bał się o swoich ludzi, a także o losy cywili, których wielu padło pod ostrzałem magicznego pokazu umiejętności. Areum uważała, że to szansa - mimo przewagi liczebnej magów to ich walka między sobą mogła sprzyjać jej gildii. A Manipyureta... Cóż, Król uśmiechnął się paskudnie, kątem oka zerkając na niebo. Wtedy właśnie wszystkie krzyki zostały zagłuszone - potężny ryk przedarł się w powietrzu, uderzając w uszy każdego obecnego tu człowieka. Duży, niepokojący cień przemknął nad drzewami, niknąc w chmurach. Zdawać by się mogło, że wszystko umilkło i zamarło, podnosząc oczy ku górze. Lider Angel Tears cofnął się o pół kroku z bladą twarzą, zaś Liderka Prometheusa z niedowierzaniem spoglądała ku górze. Pewnym było, że cień strachu i przerażenia przemknął przez twarze wszystkich poza jedną osobą - samym przywódcą smoczego kultu.

* Strumień wody poleciał w stronę grupy piątej.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Czw Gru 03, 2015 9:49 pm

Macki wiły się na polu bitwy.
Sekai udało się dobyć miecza, jednak chybiony strumień wody Aquarius zmyły ją natychmiast na skraj jeziora, wyrywając ją z objęć Zwierzaka (chłopca z mackami). Uderzenie masy wody wyprowadziło ją z równowagi fizycznej. Zakręciło się jej w głowie, a do płuc dostała się woda.
Tymczasem Elize i Yoshiki szamotali się na ziemi. Patrząc na twarz kobiety, chłopiec stwierdził, że jest ona wyjątkowo atrakcyjna, jego twarz zalała się rumieńcem, a serce zaczęło bić w sposób nieco inny, niżby sugerowało jego zmęczenie. To, w połączeniu z nagłą przemianą Elize, spowodowało, że  zaskoczony chłopak zleciał z niej na trawę.
Cynthia zaś wciąż zwisała do góry nogami na jednej z macek, jej suknia opadła, zasłaniając jej pole widzenia. Zwierzak postanowił jednak opleść ją dodatkową macką, która oplótłszy się naokoło jej nadgarstków, unieruchomiła jej ręce. Rozciągniętą w ten sposób dziewczynę, Zwierzak przybliżył do siebie, podniósł poły jej sukni i spojrzał w jej czerwone oczy.
- Więc to ty strzeliłaś w mistrza Manipyuretę?- Zadał jej pytanie, zachowując jakby obojętny ton. W jego oczach było jednak widać pewien błysk zainteresowania.



Stan Postaci:
Sekai - mokre ubrania, krztusisz się, próbując wydalić wodę z płuc, masz zawroty głowy.
Cynthia - skrępowana, czujesz swędzenie na brodzie i nosie (otarcia z upadku zaczynają być odczuwalne), masz zawroty głowy.
Yoshiki - leżysz na ziemi obok Elize, od rumieńców pieką cię policzki, status: "Zauroczenie" - Będziesz się wahał podczas ataków na Elize 1/2.
Elize - leżysz na ziemi obok Yoshikiego.

Czas na odpis: Niedziela 6-12-15 godzina 23:59

_________________
[table][tr][td][/td]
[td]
Sesje:
- Sesja #4: "..."
- Sesja #2: "..."
- Sesja #3: "..."
- ----------------------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #9966FF ~ Emoji: #CC99FF ~ Gildia: #FF99FF ~
[/td]
[/tr]
[tr][td]
~ Queror ergo sum ~
[/td]
[td][/td]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Sob Gru 05, 2015 2:40 pm

Cholernik! Któż miał czelność do padnięcia na nią i zablokowania możliwości ruchu! Halo! Toć to niedorzeczne! Usiłowała go zrzucić, jednak wystarczyło, że się przemieni. Wtedy też natychmiast wstaje wyciąga w jego stronę dłoń. Użycie Soul Dreamera na swoim nowym oponencie powinno pomóc. Jej kumpel z gildii poradzi sobie raczej z dwiema dziewuchami, więc ona się zajmie z chęcią białowłosym.
Po użyciu Soul Dreamera na Yoshikim natychmiast przechodzi do ofensywy pod tytułem drapanie, gryzienie i "przypalanie ogonami". Podnosi go za kołnierz bluzki i jak go puszcza po postawieniu do pionu, wykonuje liczne cięcia pazurami, celując w tors i głównie w twarz. W teorii, w ciągu tych 15-30 sekund powinna zdążyć zaatakować około tych trzydziestu cięć (patrzę na górną granicę). Jeśli mniej - cóż, nic się nie stanie, po prostu zada mniej ran. Jeśli ktoś jej to będzie próbował przerwać z tyłu - najpewniej nie da rady uskoczyć, bo nie ma oczu dookoła głowy. Jeśli zaś ktoś wyprowadzi atak w jej polu widzenia, natychmiast odskoczy w tył.

2200EM

_________________

#e0bc38
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t202-elisabeth-elize-schwarze

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Sob Gru 05, 2015 4:22 pm

Cóż, dobry pomysł - wykonanie jednak raczej słabe. Yoshiki przeklinał swoją wrodzoną słabość do kobiet. Jego cel Okazał się być pięknością tak wielką, że zapomniał o swojej wściekłości. Kiedy jednak fala wody obmyła sektor, a piękność zmieniła się w krwiożerczego potwora - opamiętał się. Słyszał pytanie mackowładnego skierowane w stronę uciekającej dziewczyny - "To ona była sprawczynią całego zamieszania? Cóż podziękuje i pomogę jej później, teraz mam inne problemy na głowie" - Yoshiki zasłonił się swymi ogromnymi, ciężkimi skrzydłami, twardymi jak metal. To powinno zablokować atak i dać chwilę na przemyślenie następnego ruchu. Kiedy to cięcia i ugryzienia wściekłej bestii zaczną wydawać głośne dźwięki szarpania (oby tylko skrzydła wytrzymały jak najdłużej), zda sobie sprawę z tego, kto zostanie obwiniony za tragedię. Wielki Władca Esenthor zapewne właśnie na to czekał, cała ta trójka bawi się tylko zwykłymi, niezrzeszonymi magami takimi jak on. Teraz pewnie zrzucą cała winę na nich - postanowi bronić niesłusznie oskarżonych, a zacznie od uratowania wiszącej dziewczyny i nauczenia dwóch przedstawicieli Requiem z kim mają do czynienia.

Krąg 1 – czas trwania: 3 posty – koszt: 500 EM 2500-500=2000EM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 12/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Nie Gru 06, 2015 5:58 pm

Spokój... Tylko to w tej chwili mogło ją ocalić w tej sytuacji. Zaczęła płuc z ust tą przeklętą wodą, musiała odzyskać oddech. Przypuszczała, że to może się tak skończyć. Była całkowicie przemoczona. Ale co z tego. Kiedy udało jej się wstać, to jeszcze te zawroty głowy...
-Dwie Twarze... Wiesz, co trzeba zrobić... - wyszeptała cicho, kiedy udało jej się pozbyć tej wody jak i zawrotów głowy. Usłyszała cichy śmiech w swojej głowie. Na jej twarzy pojawił się szalony uśmiech.
- Długo na to czekałam, Sekai. Czas się zabawić...Ciekawe, kto był na tyle mądry, aby skłamać w sprawie pokoju... - zachichotała. Druga natura jasnowłosej obudziła się. Trzymała w swoich dłoniach swój miecz.
- Czas na zabawę...

_________________
Sekai Dwie Twarze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Pon Gru 07, 2015 11:15 am


* Wymiana ciosów trwała w najlepsze, przelewało się coraz więcej krwi w ogrodach Magicznej Rady. Ludzie uciekali w popłochu, usiłowali ratować się przed walką między skłóconymi już do końca frakcjami. Kolejny ryk sprawił, że walki ustały i tłum zamarł w bezruchu, podnosząc głowy do góry i patrząc na niebo. Haru korzystając z okazji przywołał swoje bliźnięta i zaczął inkantację Uranometri, korzystając z błogosławieństwa podwójnego źródła mocy. Areum zaś, która była chyba najbardziej tym wszystkim rozzłoszczona przeładowała swoją kosę i tym samym dała jej kształt duże, ciężkiego miecza, któy w rękach doświadczonego łowcy siał zamęt i zniszczenie. Zamachnęła się, podskakując do góry i celując wprost w klatkę piersiową Manipyurety, który akurat zaczynał rzucać zaklęcie w stronę brata.
Wszystko rozegrało się w przeciągu kilkunastu sekund. Cień przemknął nad ogrodami, a uszu całej trójki dobiegły krzyki i wrzaski przerażenia. Ciemna bestia o szerokich skrzydłach zgrabnie leciała w dół, rozbijając łbem szklaną kopułę nad altanką i rozsypująć tym samym szkło na boki. Wylądował między przywódca Requiem, a pozostałą dwójką i bez wahania osłonił mężczyznę przed ich atakami. Areum, która nie mogła wycofać się już trwającego ataku oberwała skrzydłem, którego kolec na zgięciu rozciął jej brzuch i spowodowanych krwawienie, a sama dziewczyna odleciała do tyłu, uderzając z hukiem o ziemie. Unosząc się na rękach, w których nadal zaciskała swoją broń jęknęła z niedowierzaniem. Smocze Łuski odporne były na magie, tak więc i zaklęcie Mistrza Angel Tears zawiodło, a jego brat pozostał nietknięty. Smok nachylił łeb, wbijając fioletowe ślepia w bezpośrednio w jego twarz, a z jego gardła wydobył się cichy warkot. Pod cielskiem bestii dostrzec możnabyło zmasakrowane zwłoki jednego z członków głównej sekcji rady, którego krew przybrudziła pazury. Manipyureta zaśmiał się, opierając dłoń na biodrze i wychodząc zza głowy swojego towarzysza. Jego dłoń spoczęła na pysku zwierzęcia.
- Chciałem pokoju, ale sami mnie sprowokowaliście wy nędzni głupcy. Teraz poznacie tego konsekwencje.. Nie muszę wam mówić, czym moje nowe zwierzątko jest i co może z wami zrobić, prawda?
- To szaleństwo! Ta bestia nie usłucha nawet Ciebie! - głos Haru zabrzmiał poważnie, jednak dostrzec dało się w nim cień obawy i paniki. Młody mag rozejrzał się dookoła, lustrując wzrokiem pole bitwy. W tym czasie Areum podniosła się, zakrywając ręką krwawiący brzuch. Była w kropce i po jej minie z łatwością dało się to zauważyć. Władca Esenthor spojrzał na smoka i kiwnął głową, a ten korzystając ze swojej magii stworzył kryształy, które z zawrotną szybkością zaczęły wyrastać z ziemi i sunąć w kierunku przeciwników jego poddanych. Zupełnie jakby bestia wiedziała, kogo powinna ratować. Jej uwagę przykuła grupa pierwsza, w której stronę ryknął głośno, poruszając cielskiem i rozbijając na kawałki kamienną kolumnę, która rozsypała się w stronę grupy piątej.
*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Pon Gru 07, 2015 9:12 pm

W sumie mogła uciekać. Ale nie, po co, rozkminiała nie wiadomo ile kolejny strzał. Nie zabiła. Trudno. Zdarza się, ale przynajmniej dała pokaz jakiejś swojej manifestacji na tym całym zgromadzeniu. Obecnie zwisała do góry nogami. No nieźle. Jeszcze jej kiecka opadła. I co jeszcze - świeci bielizną? - Mistrza? Jesteś jednym z jego kundli? Uroczo... - odpowiedziałą pytanie na pytanie zupełnie nie wyglądając na taką, która sie boi. W zasadzie do strachu było jej daleko chociaż wiedziała, że obecnie ma dość duży problem. Nie no, zawsze może rąbnąć z niego z łuku z metra, będzie śmiesznie. Tylko, że póki co nie miała  jako takiego powodu. Tymczasem Bonifacy wypadł z kieszeni. Początkowo za bardzo nie ogarniał rzeczywistości, ale zapewne wisząca do góry nogami Cynth nie była widokiem, którego się spodziewał. Jednocześnie stwierdził też swoim małym móżdżkiem, że taka kolej rzeczy nie jest normalna, a pan z tentaclami wygląda jak szwedzki stół. Dlatego też podjął się dość szalonej próby ugryzienia go w piszczel. Moje przy odrobinie szczęścia puści Cynth a ta da radę się oddalić na jakieś trzy cztery metry. Ogólnie tentacle może i były spoko dopóki były z dala od niej.
Szczur carry the game.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t352-cms#1446

avatar
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Czw Gru 10, 2015 4:01 pm

Elize i Yoshiki "walczyli w najlepsze", to znaczy, chłopak zasłonił się swoimi skrzydłami, a kobieta połamała sobie na nich paznokcie, próbując nimi drapać neutrala. Jej zaklecie zupełnie nie zadziałało na broniącego się srebrnowłosego.
Tymczasem Cynthia znajdowała się w zgoła innej sytuacji. Na jej obelgę chłopak zareagował bardzo gwałtownie.
- Nie nazywaj mnie tak!- Krzyknął, uderzając dziewczynę z całej siły otwartą dłonią w twarz. Zupełnie bez patrzenia odbił mackami głazy w stronę Elize. Te minęły kobietę, zmuszając ją jednak do oddalenia się od Yoshikiego. Niespodziewanie, nogę chłopaka zaatakowało małe stworzonko należące do Cynthii. Nagły ból i zaskoczenie sprawiło, że macki rozprostowały się, wypuszczając Nocturne, która upadła plackiem na ziemię (na brzuch).
Zwierzak, zlokalizowawszy Bonifacego, zrzucił go ze swego ciała i próbował teraz zgnieść go za pomocą jednej z macek.
Sekai zaś, oprócz krztuszenia się wodą i powstania na nogi, dramatycznie nic nie robiła.

Stan Postaci:
Cynthia - Piecze cię broda i nos. Po upadku boli cie całe ciało. 2100 EM
Yoshiki - Zauroczenie 2/2, Skrzydła 1/3. 2000 EM
Elize - masz połamane paznokcie. 2200 EM.
Sekai - 2500 EM.
Zwierzak - Octopus Mantle 3/?, ból piszczela, krwawi. ? EM

_________________
[table][tr][td][/td]
[td]
Sesje:
- Sesja #4: "..."
- Sesja #2: "..."
- Sesja #3: "..."
- ----------------------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #9966FF ~ Emoji: #CC99FF ~ Gildia: #FF99FF ~
[/td]
[/tr]
[tr][td]
~ Queror ergo sum ~
[/td]
[td][/td]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Czw Gru 10, 2015 7:12 pm

Pojawienie się smoka jakoś średnio zainteresowało Cynth, a ta wolała bardziej się skupić na obecnej sytuacji. Dostała w twarz. Tak po prostu. Na jej buźce pojawił się grymas bólu, w myślach zaś rzuciła kilka przekleństw pewnie nie przystających osobie takiej jak ona, ale miała to gdzieś. Nie wypowiedziała ich na głos tylko dlatego, ze była w nieco zbyt dużym szoku. Babę bić? No dobra, mamy równouprawnienie. Ale kurna, zajebie gnoja... Znaczy się no, dokona zemsty. Miałą pieprzone prawo, sam zaczął. Miała więc pewne prawo zrobić mu z dupy jesień średniowiecza, w czym juz pomógł jej Bonifacy. Uderzenie o ziemię znowu przyprawiło ją o ból, ale kij z tym. Szybko przeniosła się do siadu/klęczenia. W każdym razie do pozycji umożliwiającej jej w miarę celne strzelenie. Jednocześnie nie tracąc czasu przyzywa swój magiczny łuk, od razu z marszu naciąga cięciwę i bez większego pierdolenia się z typem wysyła strzałę prosto w klatę piersiową z dość niewielkiej odległości. Have fun. Zaraz po tym wstanie. Tak. I zwiększy dystans od typa na jakieś 10 metrów w głąb lasu. Chyba, ze umarł, to w sumie zbiera się stąd i biegnie lasem jak najdalej stąd. Zmutowane gekony to nie przeciwnicy, z którymi chciałaby walczyć.
No a po za tym, jakby się okazało, ze ją znowu chwyci, to wyciąga scyzoryk i ucina mu mackę. Jak może to ponawia strzał. Nie to nie, spieprza stamtąd i jak będzie okazja posyła mu strzałę right in the kokoro czy coś.

Sam Bonifacy zaraz po ugryzieniu zbiera się z powrotem do kieszeni Cynth wdrapując jej się do kieszeni, a co by nie być nigdzie w okolicach strzału ani tym bardziej na linii. Szczurek cenił swoje życie, serio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t352-cms#1446

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 12/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Pią Gru 18, 2015 12:39 pm

Wstała. Wrogowie otaczali ją wszędzie. Nie wiedziała, komu może w tej dramatycznej chwili zaufać. Ścisnęła w swoich dłoniach mocno miecz, po czym spojrzała na te mackowate paskudztwo.
- Ej, potworze. Co powiesz na... małą zabawę...?! - po czym ruszyła biegiem w jego stronę, nie wyjmując swojego miecz z pochwy. Czas na zabawę. Celowała w jego "nogi", aby jak najbardziej go uszkodzić. O tak.. To naprawdę będzie bardzo, ale to bardzo zabawne. Jej grzech, który palił ją, niczym ogień... Musiał znaleźć ujście, o tak, jak najbardziej.
- Grzech Główny: Gniew! - zaatakowała tego potwora, który był jej przeciwnikiem. Wierzyła w swoje ostrze, które musi przeciąć tego stwora na wskroś. A potem znajdzie tego, który postanowił skłamać w tej sprawie... To jego również potnie na kawałki.

2600MM - 700MM = 1900MM

_________________
Sekai Dwie Twarze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Grupa 5   Pią Gru 18, 2015 7:01 pm

Zabawna istotka, nawet jako żądny krwi potwór zachowuje jakąś specyficzną gracje, bardzo specyficzną - myślał Yoshiki kiedy pazury Elize rozkruszały się na twardych jak kamień skrzydłach. Słyszał krzyki dziewczyn i mimo iż obiecał, że im pomoże uznał, że dadzą sobie przez chwile radę, on poczeka sobie aż lisek się zmęczy. A żeby mu się nie nudziło pocznie nucić jakąś wesołą piosnkę. Kiedy minie dłuższa chwila, odwoła swoje skrzydełka i rozetnie nieco denerwującą bestyjkę na pół. Kiedy już tego dokona zajmie się daniem głównym - nazywanym przez niego Mackowładnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Grupa 5   

Powrót do góry Go down
 

Grupa 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Fortuna grupa I
» Hybrydy - grupa eksperymentalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Eventy :: Era-