IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Grupa 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Grupa 4   Sob Lis 21, 2015 1:20 am


* Zbliżało się południe. Mimo chłodnego już, wczesnozimowego powietrza na niebie dostrzec można było słońce, które nieśmiało wyglądało zza chmur i przebijało się przez oszklony dach altanki, która znajdowała się w centralnej części ogrodów należących do Rady Magicznej. Trzymał się on na pięciu kolumnach, gdzie widniały roślinne zdobienia. Czterech stron jej ścianki otaczała barierka, zaś bezpośrednio naprzeciw wejścia do budynku - na piątej - znajdowały się schodki, prowadzące do jej wnętrza. Przyozdobiona była szarfami rozmieszczonymi między kolumnami. Każda z nich w innej barwie, reprezentującej jedną z obecnych Grup. Dzisiejszy dzień miał przejść bowiem do historii. Wszystkie frakcje - konkretniej ich liderzy złożyć mieli podpis na dokumencie ogłaszającym rozejm w Królestwie Fiore. Traktat Pokojowy był pomysłem Manipyurety, który dowodził smoczą sektą oraz był przywódcą Esenthor o niezbyt chwalebnej opinii. Zapach kwiatów i bogata roślinność nadawała temu miejscu magicznej aury. . Ludzie szeptali podekscytowani, zerkając na siebie z radością w oczach - zjednoczone siły miały szansę w walce ze smokami, które od tylu lat terroryzowały niebo.
W centralnym punkcie, ułożony na kamiennym bloczku znajdował się dokument oraz pióra z magicznym, nieścieralnym atramentem. Wypisane tam były wszystkie warunki oraz zasady, do których dostosować musiały się gildie. Konkretny przedstawiciel stał pod swoją szarą, reprezentując inny region królestwa oraz inne obyczaje. . Ubrany w swój specjalny uniform Mistrz Angel Tears nieufnie spoglądał na głupkowato uśmiechnięto brata, które odzienie przypominało szaty władcy pustyni. Stali naprzeciw siebie unikając jednak kontaktu wzrokowego. Dowódca Łowców - Areum stała niezbyt zadowolona, pełna podejrzeń. Miała skrzyżowane na piersiach ręce, a kombinezon w białym kolorze, który zdobił jej ciało był raczej strojem przystosowanym do walki, niezbyt zdobnym i nawiązującym do okazji. Ostatnią osobą w dużym kapeluszu i szatach był główny Mag z Rady, którego podpis miał symbolizować jej przychylność dla całego przedsięwzięcia.
Rozmowy trwały, każdy chciał jak najlepszą i najbezpieczniejszą sytuacje dla swoich podopiecznych, co rusz przekazywane były kolejne informacje. Wszystko to monitorowały lacrimy, przekazując to następnie za pośrednictwem magicznych monitorów na błonia, do obozów i dalej, na terenach całego Królestwa Fiore
*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 87
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Sob Lis 21, 2015 1:36 pm

Proszę o zaczekanie z pisaniem tutaj do mojego posta fabularnego (będzie oddzielnym postem).
Powinien pojawić się dziś wieczorem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 87
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Sob Lis 21, 2015 10:37 pm

Zasady:
 



Obrady paktu o nieagresji, gdyż umową pokojową nazwać tego nie można, trwały w najlepsze. Ani Haru, ani Manipyureta, ani Areum nie pozwalali na dojście do konsensusu. Warunki stawiane przez każdą ze stron były bardzo konkretne, a ulgi w ich niewielkie. Można powiedzieć, że margines zmiany projektów przygotowanych przez Mistrzów, był niezauważalny...

Skierowani do sektora czwartego Dante, Kyuu i Gorntsugeki mogli dostrzec w pobliżu przemieszczających się nerwowo członków Smoczej Sekty oraz łowców magów. Wszyscy byli podekscytowani i napięci. Atmosfera była ciężka, a zadowolone miny członków Rady magicznej, ukazywane w monitorach, nie poprawiały nastroju panującego wśród widzów. Początkowa cisza przemieniła się w gęste i głośne rozmowy. Nie bylo słychać już nic wywodzącego się z altany dyplomatycznej. Do sektora własnie dotarł też kot Requiem... Exceed Requiem, który ewidentnie szukał dobrego dla siebie miejsca...

Czas na odpis - do piątku 27.11.15r. do 22.00
Ilość postów - nieograniczona

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 15
Dołączył/a : 19/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Pon Lis 23, 2015 6:33 pm

Poruszanie się wśród tłumu ludzi było dla mnie katorgą. Nigdy nie lubiłam ścisku. Tym bardziej jeśli każda napotkana osoba cię popychała. Nexus próbował jakoś temu zaradzić, ale co powiesz takim nierozumnym ludziom? Za każdym razem, gdy ktoś uderzał mnie to łokciem, to barkiem - czułam na plecach nieprzyjemny dreszcz. Szłam z rozszerzonymi oczami. "Niech ci ludzie się uspokoją!" Ciepła dłoń spoczęła na moim ramieniu. Wzdrygnęłam się i obróciłam głowę.
- Paniczu, wszystko w porządku? - zapytał Nexus z widocznym wyrazem zmartwienia w oczach. Aż dziw, że on - Nexus, po tylu latach jeszcze utrzymuje to spojrzenie, że naprawdę się o mnie martwi.
- Tak, tylko ci ludzie... - zniżyłam głowę i przyspieszyłam. Nie zabrał dłoni. Nareszcie, dotarliśmy do schludnego miejsca, gdzie mało osób się panoszyło. Było to parędziesiąt metrów od barierek.
- Tylko ci ludzie budzą we mnie obrzydzenie. Gardzę gildią pełną szlachetnych ludzi, dziwię się, że Łowcy nie zarżneli jeszcze żadnego maga, a smocza sekta? Przyszedłem tu jedynie po to by zobaczyć, czy podpisanie traktatu jest tylko i wyłącznie rzeczą czysto polityczną, a w to wątpię. Musi być jakiś haczyk. Szczerzę? To będę zawiedziony jeśli nic się nie wydarzy. Bo dlaczego by nie mieli urządzić rzezi? - zaśmiałam się szyderczo. Kątem oka widziałam uśmiech Nexusa. Ten uśmiech typowy dla demona. Jeśli rzeczywiście sekta szykowała podstęp, zawsze jest się czym obronić. Ścisnęłam mocniej główkę laski. Poza tym, mam Nexusa. Podniosłam wzrok na pozawieszane na łańcuchach przy dachu altanki donice z kwiatami. Na dole też były. Białe róże - te, które w dużej mierze wypełniają ogrody posiadłości, jak i nie brak ich we wnętrzu.

_________________
Theme | Danse no Macabre

#9999cc - mowa Aurory | #cc6600 - mowa Nexusa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 09/10/2015
Wiek : 25
Skąd : Toruń

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Wto Lis 24, 2015 6:39 pm

Dante przybył na miejsce negocjacji bez szczególnego zainteresowania. Jako że nie był członkiem ani sympatykiem żadnej gildii, nieszczególnie obchodziło go czy i na jakich warunkach zostanie podpisane to porozumienie. Zresztą, lekko powątpiewał w to, czy porozumienie jako takie jest w ogóle możliwe do osiągnięcia. W końcu główną doktryną niektórych gildii było zwalczanie pozostałych. Akceptując pokój, musieliby porzucić swe idee i przekonania. Mało prawdopodobne...
W przeciwieństwie do Armanda, pozostali widzowie byli bardzo podekscytowani wydarzeniem. Niektórzy wręcz drżeli z podniecenia i napięcia. Richelieu to rozumiał, pomimo tego, że sam odczuwał coś zupełnie odwrotnego.
- Sranie w banie... - powiedział pod nosem i przysiadł na czymś, co wyglądało na resztki jakiegoś murku. Miał stąd co prawda gorszy widok niż na stojąco, ale jak już było to wspomniane, nie był zbyt zainteresowany. Jeśli coś się wydarzy, to i tak będzie przy tym obecny. Wolał, by negocjacje nie skończyły się jedną wielką masakrą, gdyż trzeba by wtedy sporo sprzątać. Zresztą, Dante nie przepadał za polityką. Uważał ją za źródło większości zła na świecie, a teraz znalazł się w samym środku jednego z najważniejszych wydarzeń politycznych ostatnich lat. Cieszył się, że nie jest członkiem żadnej gildii, przez co nie musiał mieć oczu dookoła głowy, uważając na podstępy przygotowane przez opozycję. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że pomimo powierzchownych przyjacielskich relacji pomiędzy członkami wszystkich gildii, każdy patrzy każdemu na ręce i zastanawia się co knuje ten drugi. Życie w dzisiejszych czasach było zdecydowanie zbyt skomplikowane...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t307-kp-armand-richelieu
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Wto Lis 24, 2015 8:08 pm

Kot w końcu wpadł na miejsce, które to było ustawione. Tak naprawdę miał gdzieś co się wydarzy, interesowało go tylko bezpieczeństwo księżniczki. Dlatego też, na razie wypełni swoje rozkazy. Przechadzając się pomiędzy ludźmi, trafił na dość ciekawą parkę. Jak na kota przystało, ciche kroczki dają swoje i na pewno dało się wykryć jego obecność spośród wielu. W końcu jak na Exceed'a przystało, dysponował magią. Stając obok parki, lokaja i ciężko powiedzieć. No lecz po głosie można powiedzieć że dziewczyna, no cóż. Nie warto ryzykować. Część rozmowy dało się usłyszeć, oczywiście z tą wspomnianą rzezią i śmiechem. Naprawdę miła para, pewnie są z sobą zżyci.
- Nya~~ Widzę że oczekujesz wielkiego finału. Rzekł kotek, następnie kątem oczka spoglądał na dziewczynę. A natomiast drugie miał zamknięte, widać musi odpoczywać. Tak czy siak, wracając do miłej rozmowy.
- Zaiste imponujące spotkanie, trzy gildie. Tyle może się wydarzyć, tyle można wygrać i jednocześnie zaprzepaścić. Nieprawdaż~~?
Po chwili wzrok kota powędrował ku niebu, gdzie to właśnie je miał obserwować i czekać na swój znak. Dalej to pewnie formalność, wybić wszystkich i wrócić do domu. Chociaż mu się to nie widziało, wolał raczej iść do księżniczki. Przypilnować jej i wpaść w jej ramiona, gdzie zostałby wygłaskany i poczęstowany mlekiem i rybą. Ahh no cóż, luksusy na końcu. Teraz ważniejsza jest praca.
- Nya~~ powiedz mi chłopcze, czy dostrzegasz zakończenie?
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 15
Dołączył/a : 19/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Wto Lis 24, 2015 8:31 pm

Słysząc głos za sobą, odwróciłam się, a zaraz po mnie Nexus. Nie, nie, nie! Excced! Mimo, że to magiczne, gadające sworzenie i tak to wciąż kot! Widziałam jak Nexus najpierw wpatruje się w kota, a potem we mnie. Czekał na rozkaz przegnania kota. Nie wydałam rozkazu. Najwyżej będę kichać, ale byłoby niegrzecznym przegnać rozmówcę.
- Zaiste - odpowiedziałam na jego wypowiedź, przykładając dłoń do ust, powstrzymując się przed kichnięciem. Widząc, że zwierzę wpatruje się w niebo, również podniosłam głowę. Co tam takiego ciekawego było? Tylko szare chmury. Może miałam rację? Szykowali jakąś gromadę smoków, która ma wszystkich powybijać? Pierwsza myśl zazwyczaj jest tą słuszną.
[color:d95b=9999cc]- Zakończenie... - powtórzyłam. - Czy je dostrzegam? Sądzę, że kluczem jest właśnie niebo, skoro się w nie tak wpatrujesz. Możliwe, że myśli wielu ludzi są prawdą. Czyż nie tak, Nexusie? - uśmiechnęłam się tajemniczą, przenosząc spojrzenie na mego towarzysza.
- Owszem, paniczu - położył dłoń na piersi i lekko się ukłonił. By dodatkowo potwierdzić swoje i jego słowa, kichnęłam ze łzami w oczach. Chyba długo nie wytrzymam z tym kotem.

_________________
Theme | Danse no Macabre

#9999cc - mowa Aurory | #cc6600 - mowa Nexusa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Wto Lis 24, 2015 9:30 pm

Wzrok znów powrócił na chłopaka, tym razem kotek zaśmiał się pod nosem. Oraz kawałek się odsunął, w końcu widać że albo ma alergię. No albo jest totalnym rasistą i nie lubi zwierząt.
- Skoro wpatruję się w ciebie, to oznacza że ty jesteś kluczem. Prawda? No łapanie za słówka, co prawda. No ale skoro kot się w coś wpatruję, nie może od razu oznaczać że coś kombinuje. Kluczem? Spoglądanie na niebo nie zawszę oznacza koniec, czasami coś więcej. Chłopak może i coś wiedział, ale kot starał się to po prostu ominąć. Sam w sumie do końca nie wiedział, dlatego też po prostu czekał. Tylko nie rozumiał jednego, po co to wszystko.
- Nya~~ Myśli powiadasz, interesujące. Lecz myśli nie powiedzą ci przyszłości, ani tego co może nastąpić niebawem. Zagadki i niespodzianki są najlepszym darem od życia, całe życie jest tym.
Spoglądając i to na lokaja, oraz chłopaka. Kot zastanawiał się nad czymś, w końcu kogo by nie przywiało na to spotkanie. Zawszę znajdzie się ktoś, kto stanie na drodze. Nawet jeżeli się tego nie spodziewamy.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Wto Lis 24, 2015 9:34 pm

Nadszedł wyczekiwany dzień, dzień podpisania traktatu pokojowego. Gorntsugeki w tłumie rozentuzjazmowanych widzów znalazła się, nie tyle co przypadkiem, lecz na pewno w sposób nie do końca zamierzony. Z początku nie miała zamiaru znaleźć się w tej jakże egzaltowanej widowni. Nie przepada za tłumami - jest ciasno, nie idzie nigdzie przejść a i tak nic nie widać. W tym przypadku było podobnie, jedyne co widziała to plecy osób stojących przed nią.Nie przepada również za wszelkiego rodzaju uroczystościami - uważa je za niepotrzebne w większości przypadków. Szczególnie nie lubi wesel, ale to ze względu na pewną opowieść, którą usłyszała w podróży. Opowiadający ją staruszek nazwał ją bodajże ''Czerwone Wesele'', czy coś w tym guście. Postanowiła spróbować, z naciskiem na spróbować poszukać sobie bardziej dogodnego miejsca.
Przeciskając się wśród tłumu, usłyszała ukradkiem wiele rozmów, większość z nich była dość monotematyczna, czego można było się spodziewać. Ludzie mówili jak to teraz wszystko się zmieni, jaki to historyczny moment, et cetera. Chciała w to wierzyć, lecz nawet dla niej to wszystko wydawało się zbyt dobre, by było prawdziwe. Rozmyślając tak, trafiła na parę ludzi nie do końca pasujących do reszty otoczenia. Jedna z tych osób była mniej więcej jej wzrostu, ubrana w przeciwieństwie do niej - dość schludnie. Jako że była odwrócona tyłem, ciężko było stwierdzić płeć tej osoby, za to towarzysz, na razie przypuśćmy że chłopca, ewidentnie był mężczyzną. Wydawał się być służącym tego chłopca, wnioskując po sposobie mówienia. Ci ludzie nie wydawali się jej bardzo przyjaźni, z jakiegoś powodu. Czy był to ten złowieszczy śmiech, czy może ta "rzeź" którą przypadkiem zasłyszała, nie jest w stanie stwierdzić.
Nagle, chłopiec kichnął i wtedy dostrzegła, że ta wesoła parka nie jest sama. W pobliżu zauważyła kota. Gadającego kota, na dodatek. Kot, który gada? To musi być jeden z tych "Exceedów", których tyle słyszała. W każdym razie, jakkolwiek ciekawili ją ci ludzie i kot wahała się, czy podejście do nich byłoby mądre. I co właściwie miałaby do nich powiedzieć? Pogrążyła się w myślach, co nie było najlepszym zagraniem, gdyż po chwili, dalej próbując się przecisnąć w jakieś dobre miejsce, potknęła się o czyjąś nogę, lądując tuż przed wspomnianą wcześniej parą. I kotem.
U-um, w-witajcie? Tylko tyle zdołała powiedzieć, będąc w szoku po tym brutalnym powrocie do rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 15
Dołączył/a : 19/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Sro Lis 25, 2015 5:21 pm

Kot widocznie zrozumiał, że mam alergię bo odszedł trochę do tyłu. Na jego kolejne słowa zaśmiałam się tylko. Ten zwierzak był bardzo interesujący. Trzeba być jednak czujną. Excced był ze smoczej sekty, a to właśnie ich królowi zachciało się "podpisać traktat". On coś wiedział, dlatego muszę się przygotować na nadchodzące piekło. Nie wierzę w to, że po nawet bezproblemowym zawarciu pokoju tu i teraz, nie będzie wojny później. Przyglądałam się kotu. O co mu chodziło? Czemu patrzył raz na mnie, a raz na Nexusa? Wkrótce poczułam i inny wzrok na sobie. Nexus też się na mnie gapił. Zmarszczyłam brwi w zdenerwowaniu. Zaraz jednak powędrowały do góry w zdziwieniu, gdy przed nami wyłożyła się jakaś kobieta. Młoda kobieta. Skinęłam głową na mojego kamerdynera, a potem na dziewczynę. Nexus pomógł jej wstać i natychmiast powrócił do miejsca po mojej lewej stronie. Widać, że była zdezorientowana.
- Witaj młoda damo - wymuszony uśmiech pojawił się na mojej twarzy. "Uważaj gdzie stawiasz nogi, leśna czarownico" - spojrzałam na nią moją czarną duszą. Dużo osób tu zebranych miałp bardzo dziwny styl ubierania, jakby urwali się z choinki czy jakby był bal przebierańców... Straszne. Zauważyłam, że kichanie ustało. Widać tłumy neutralizowały zapach kociej sierści.

_________________
Theme | Danse no Macabre

#9999cc - mowa Aurory | #cc6600 - mowa Nexusa


Ostatnio zmieniony przez Aurora dnia Sro Lis 25, 2015 6:17 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Sro Lis 25, 2015 5:39 pm

Cała rozmowa przebiegała dość w wolnym tempie, dobrze. Przynajmniej kot mógł się skupić na niczym, tak dokładnie. Oczekiwać i oczekiwać, no nie ważne. Spoglądając to na tłum, a następnie na chłopaka. Później na lokaja, po czym znów na niebo. Kot dostał małego kręćka w głowie, już sam nie wiedział na czym się skupić. Do czasu aż nie zawitała do nich nowa osóbka, można powiedzieć że dość nadzwyczajnie ubrana. Może to jakiś obrońca leśny, no przynajmniej jej ubranie coś mówi o niej samej. Przynajmniej w małym procencie.
- Nya~~ Witaj młoda damo. Odpowiedział kotek, następnie podrapał się za uszkiem. Dobrze że miecz który dostał od księżniczki, był dość lekki. Co prawda wielkością dwa razy on, ale co tam. Kotek był silny, więc oręż większy od niego mu nie przeszkadzał. Poprawiając ostrze przy prawym pasie, po chwili spojrzał na miejsce pobytu mistrzów gildii. Nudy można powiedzieć, no ale kto co z tym zrobi.
- Przyznam że nie chce mi się brać udziału w tym przedstawieniu, napiłbym się mleka z alkoholem. Podobno dobrze wspomaga sen. Nyan~~♥
Spoglądając jeszcze na nowo dołączoną osóbkę, kot po prostu musiał coś wiedzieć.
- Co cię sprowadza młoda damo, jeżeli można wiedzieć. W to przepełnione po brzegi ludźmi, miejsce?
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Sro Lis 25, 2015 9:22 pm

Nie leżała na ziemi długo, bo ten chłopiec, chociaż teraz to już sama nie wiedziała czy może jednak nie dziewczyna, polecił swojemu służącemu, by pomógł wstać skonfundowanej Gorn. Bardzo przemyślnie ze strony chłopca, gdyż jeszcze chwila i pewnie spaliłaby się ze wstydu. Co jak co, taki nietaktowny upadek nie należał do rzeczy najprzyjemniejszych.
Bardzo dziękuje. powiedziała cicho do lokaja, gdy już postawił ją na nogi, po czym otrzepała się z kurzu. Z jakiegoś powodu, gdy spojrzała na tego "panicza" dostała dreszczy. Biła od niego dość negatywna aura lecz nie zraziło to jej, po długiej podróży z Yoshikim przyzwyczaiła się już do wszelakich mrocznych aur. To i fakt, że chciała poznać tę osobę zmotywowało ją, żeby wszelki mrok zignorować, wszak nie wolno ludzi oceniać po ich aurach.
Zarówno Kot jak i Panicz powitali ją w podobny sposób.
Witam towarzystwo... powiedziała, po czym wyprostowała się, niemalże na baczność i dygnęła lekko. Takie powitanie nie było w jej stylu, ale pomyślała że skoro została przywitana w sposób uprzejmy, sama też powinna tak odpowiedzieć. Chociaż, jak o tym pomyślała, taki sposób przywitania był uprzejmy w jej wiosce, ale czy ma takie samo znaczenie poza nią? ...Przepraszam za najście. dokończyła, po czym zrobiła krótką pauzę i odpowiedziała na pytanie Kota.
Ciekawość, głównie. Skoro już byłam w okolicy, czemu by nie udać się na ten wiekopomny ceremoniał? "Młoda dama" czy "panienka" - nie lubiła, gdy ktoś ją tak nazywał, o wiele wolała, gdy mówili do niej po imieniu, a raczej jednym z wielu imion które nadali jej rodzice. "Młoda dama" ma imię rzekła, a następnie wzięła głęboki wdech i kontynuowała Mayumi Anastassija Gorntsugeki Yamamoto, herbu Kryger, miło mi was poznać. Uważała, że przy pierwszym, nawet przypadkowym spotkaniu jedną z pierwszych rzeczy które należy zrobić to wymienić się imionami. Wtedy, jeśli będziesz chciał kiedyś znaleźć swojego dawnego współrozmówcę, będziesz miał łatwiejsze zadanie, o ile podał prawdziwe imię. To, plus fakt, że lepiej jest mówić do kogoś po imieniu lub chociaż nazwisku, aniżeli adresować ich "chłopcze" czy "kocie". Liczyła na to, że oni również się przedstawią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Sob Lis 28, 2015 12:12 am


* Szepty zdawały się nasilać coraz bardziej. Im bliżej było momentu kulminacyjnego, tym ogólny harmider przybierał kolejne formy. Przerodziły się one w otwarte rozmowy, te zaś czasem w kłótnie, a wszystko to z powodu nagromadzenia w tak małym obrębie - tylu rożnych światopoglądów, charakterów i ideologii.
Trójka, niewątpliwie wielkich ludzi zgromadziła się na wielkim tarasie by przekazać światu nowinę o rychłym pokoju. Bracia oraz Areum zerkali to na siebie, to na radę, czy aby nic się nie dzieje. I tak teoretycznie mogłoby się wydawać gdyby nie fakt, że na horyzoncie pojawił się punkcik, który przemknął przez powietrze niczym niewielki impuls magicznej energii. Światło to okazało się być magicznym pociskiem, który wystrzelony został przez jednego z magów. Laser delikatnie musnął mistrza Requiem i wtedy wszystko się zaczęło.
Magiczna rada nie mogła uwieżyć! Nie dośc, że atak faktycznie nastąpił, to jeszcze winowajcą nie było samo Requiem. Nawet mistrz Angel Tears wydawał się zaskoczony widząc nieco zdezorientowaną twarz brata. To wszystko stało się przyczyną ich najgorszego koszmaru. Koniec z pokojem, warunki spotkania jak i traktatu zostały naruszone. A wszystko to za sprawą pojedynczej, osamotnionej w swych poczynaniach osóbki. Manipyureta złapał się za ramie i opuścił głowę tak, że kosmyki włosów zakryły mu twarz Syknął głośno z bólu. Mało kto był w stanie zauważyć jego delikatny uśmiech, który szybko przerodził się w minę pełną wściekłości.
- A więc to tak...?! Pieprzeni intryganci! Tak dziękuje się wielkiemu królowi, który pragnął pojednania? Tak odpłaca się komuś kto chce pokoju na tym nieszczęsnym padole? - Wykrzykiwał do ludzi zgromadzonych wokół tarasu z miną pełną żądzy i podekscytowania, jednocześnie kuląc się z bólu. W oczach władcy Esenthor lśniła złość wymieszana z zadowoleniem. Kryształ w jego bransolecie zalśnił subtelnie, jakby reagując na emocje właściciela. - . Hańba dla was i waszych rodzin - mój gniew spadnie na każdego, kto ośmielił się sprzeciwić i zakłócić dzisiejsze wydarzenie! Sprawię, że oczyszczenie tej skazy przyjdzie poprzez krew i ból. Do broni wyznawcy smoków, do broni! Nie miejcie litości nad niewdzięcznym, fałszywym tłumem.
Słowa władcy Requiem były chyba największym zdziwieniem dla jego brata - Haru. I to nie z tego powodu, że Manipyureta wcale nie chciał się pojednać bo na to był przygotowany. Zdziwiony był ponieważ, ten paskudny jego zdaniem manipulant, potrafił wszystko wykorzystać na swoją korzyść. I to całkiem efektownie.
Również Areum nie czekała długo ze swym stanowiskiem. Twarz blondynki przepełniona była złością, spojrzenie zaś odzwierciedlało jej jadowity uśmiech.
- Wam nigdy nie można ufać. - syknęła, dając znak swoim łowcom aby szykowali się do walki. Podniesienie ręki wystarczyło, byli wyszkoleni. Tym samym złapała za swój artefatk, uruchamiając go i sprawiając, że przybrał pierwotną, śmiercionośną dla magów formę. Zamachnęła się swoją kosą w kierunku Haru, na którego głowie w trakcie wypowiadania inkantacji, pojawiła się Korona Północna, dzięki której atak przywódczymi Prometheusa został odbity. Również Mani postanowił wykorzystywać swoje zdolności w tym szaleńczym tańcu wzajemnej nienawiści. Strzelał to w Haru to w Areum, naprzemiennie.
Wszystko to pewnie skończyłoby się inaczej gdyby ziemia nie zadrżała w posadach. Walka rozpoczęła się na dobre - nikt jednak nie był w stanie przewidzieć jej dalszego rozwoju. Każdy na każdego, mag na maga, łowca na magów. Zamiast pięknego dnia w historii Fiore zapisze się on jak dzień rozpoczęcia wielkiej, krawej wojny. *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 87
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Nie Lis 29, 2015 12:06 am

Nagle spośród tłumu oddalonego od was zaledwie o kilkadziesiąt metrów padł strzał magiczny skierowany prosto w Króla Manipyuretę. Wewnątrz altany zaczęło robić się głośno i dość nieprzyjemnie. Z początku były to tylko złowieszcze zdania padające z ust postrzelonego, potem jednak pomimo starań Rady na uspokojenie przywódców gildii, rozpoczęła się regularna walka. Władca Esenthoru i Mistrzyni Łowców Magów wezwali swe oddziały do rozpoczęcia boju, a to był jasny znak na rozpoczęcie działań.
Tłum widzów zachowywał się dość dwustronnie: połowa składająca się głównie z magów przystąpiła do walki, pozostali - głównie cywili i niezrzeszeni magowie - zaczęli uciekać w panice i popłochu. Zapanował chaos i huk. Tak więc i wasza miła rozmowa została przerwana.
Gdzieś z tłumu, zaraz przed wami, wyskoczyła młoda dziewczyna w obcisłym, szarym kombinezonie wojskowym. W ustach trzymała nóż, a w rękach ładowała magiczne pociski. Spojrzała szaleńczym wzrokiem na was. Goemon niedawno spotkał ją... chyba w obozie Requiem, na pewno była jedną ze Smoczej Sekty. Rzuciła mu w przywitaniu:
- Bój rządzi się własnymi prawami, więc uważaj na siebie kocie! To wy, bezpańskie psy, rozpoczęliście tą wojnę! - po tych słowach rzuciła wam pod nogi niewielką emitującą silną magią kulkę pełną starożytnych run, która zaczęła pulsować mocą. Zgadując, że zechcecie odskoczyć od niej (MG w łasce wam to radzi), stwierdzam że kulka ta wybucha w obrębie jakiś 2m silnym, stężonym ethernano. Widać ktoś chce walczyć.



Kyuu dostaje jeszcze jedną szansę na odpis. Jak teraz nie odpisze zostaje usunięty z eventu.
Czas na odpis - poniedziałek 30.11 godz. 21.00
Ilość postów - 1 psot na głowę

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 09/10/2015
Wiek : 25
Skąd : Toruń

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Nie Lis 29, 2015 7:39 am

- No to byłoby na tyle, jeśli chodzi o pokój na świecie... - mruknął pod nosem Richelieu, a jego głos wprost ociekał ironią. Od początku wątpił w to, by przywódcy gildii mogli wypracować tu jakiś trwały pokój, jednakże sam fakt, iż negocjacje trwały tak krótko, zdziwiły i jego samego. Co niektórzy liderzy, nawet nie próbowali udawać, że im na podpisaniu traktatu szczególnie zależy... No ale teraz wszystko się schrzaniło i mieli tu niezły burdel. Część obecnych uciekała gdzie pieprz rośnie, część chwytała za broń, jeszcze inni wyglądali, jakby nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Armand nie należał w sumie do żadnej z tych grup. Wiedział, że sytuacja jest nieprzyjemna, i że należałoby się stąd jak najszybciej zmyć, ale w chwili obecnej, tłum przerażonych ludzi na pewno zablokował wszystkie drogi do wyjścia, więc przepychanie się poprzez nich, to jedynie narażanie się na obrażenia. Latać niestety nie potrafił, a walczyć mu się nie chciało, jako że nie był członkiem żadnej ze stron i nie miał ochoty narażać własnej skóry dla kogokolwiek. Miał nadzieję, że jako osoba niebędąca po niczyjej stronie, będzie miał większe szanse na wymknięcie się, nie będąc niepokojonym przez nikogo, lecz po chwili musiał zrewidować swoje poglądy na ten temat. Całkiem niedaleko niego wyskoczyła jakaś dzika dziewczyna, która chyba winiła cały świat za to, co się tu stało. Albo przynajmniej była to jej wymówka, by móc zrobić tu rozróbę. Dante zauważył, że agresorka nie skupiła się na konkretnej osobie, tak jak gdyby chciała załatwić ich wszystkich naraz. Gdy tylko rzuciła swoją magiczną kulką, Armand dał nura w bok, mając nadzieję, że fioletowowłosa zajmie się kimś innym, i że on będzie mógł spokojnie i bezszelestnie zniknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t307-kp-armand-richelieu

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Nie Lis 29, 2015 4:45 pm

Nie doczekała się przedstawienia, ze strony zarówno Kota, jak i Panicza. Dowiedziała się za to, że Exceed należał do smoczej sekty, której lider aktualnie zwija się z bólu po wymiernie udanym zamachu. Może to był jego plan od początku, a może to przypadek? Nie czas się teraz nad tym zastanawiać. Wszyscy liderzy zwołali szeregi swoich podkomendnych to walki,a oni nie potrzebowali, by im dwa razy powtarzano. Ze szczególnym zapałem podchodzili do tego miłośnicy smoków. Wśród tłumu pojawiła się bardzo rozjuszona kobieta, o fioletowych włosach rzucająca na oślep pociskami magicznymi oraz, albo bardzo starająca się zjeść swój nóż, albo sprawiać wrażenie, że wie co robi. W obu przypadkach się jej nie udawało, chociaż powiedziałbym że w spożywaniu noży jest lepsza niż w rzucaniu, ponieważ Gorntsugeki udało się uniknąć jej zabazgranych kulek pełnym wdzięku skokiem, który jednak zakończyła nie do końca zamierzonym lądowaniem, obijając się lekko o kogoś również na tyle ogarniętego w sytuacji, by oddalić się od eksplozji. Ale mimo tego, była na nogach oraz instynktownie wyjęła łuk.
Postanowiła, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zniknięcie z pola walki. Nigdy nie była zwolenniczką zabijania ludzi, nawet jeśli to jest uzasadnione w ramach obrony koniecznej. Jeżeli jest to możliwe, stara się znaleźć inny sposób rozwiązania sytuacji, teraz nie będzie inaczej. Ktokolwiek patrzył na nią w tej chwili ujrzał jak prawie dosłownie rozpłynęła się w powietrzu. Prawie, bo zniknięciu towarzyszył bardzo ciekawy efekt rozpadnięcia się w małe kamyczki, które spadły ku podłodze. Tak czy siak, nie było jej widać. Zakładając, że ta szalona kobieta nie patrzyła się w jej kierunku, Gorntsugeki pozostanie tak, czekając na jej kolejny ruch. Jeśli patrzyła się akurat wtedy, gdy znikała, naturalnym byłoby opuszczenie aktualnego miejsca, bo inaczej kamuflowanie się traci sens.

2500-300= 2200
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Nie Lis 29, 2015 5:36 pm

Widać przecudowna rozmowa została zakończona, no cóż. Tego akurat się kot nie spodziewał, ktoś zaatakował króla? No proszę, to było akurat dziwne. Każdy wiedział czym się to skończy, właśnie każdy.... Czyli ktoś pewnie zaplanował sobie rozróbę, no co kogo to obchodzi. Gdy tylko rozpoczął się chaos, a mianowicie ktoś go rozpoczął. Pewna młoda dama, z nożem w zębach. Oczywiście nie wiedział że będzie pracować ze świrem, może po części go to pociągało. Widząc że cała akcja będzie się raczej rozkręcać, kot postanowił wytworzyć z pleców swoje skrzydła. Po czym lekko się kłaniając do chłopca, podleciał do góry. Gdy już wparowała tu wariatka, Goemon na nią spojrzał z uśmiechem. A gdy rzuciła swoje słowa, po czym granat pomiędzy nich. No to już było trochę szalone, no ale cóż. Ucieczka z miejsca była natychmiastowa, a gdzie uciekł? Obok wariatki, w końcu członek gildii.
- Nya~~ Trochę się porobiło, no cóż.
Skrzydełka zniknęły, a kto zrobił puff. Wytworzyła się chmurka dymu, a sam kot stał już na dwóch łapkach. Tym razem wyglądał troszkę inaczej, można powiedzieć że urósł. Forma bojowa Exceedów robi swoje, no z resztą nie ważne. Kot był normalnej postury, oraz pewnie gdzieś tak rozmiarów towarzysza obok.
- Widać czas zacząć wojnę, nyan~~
Sięgając po swoje ostrze, koteł zaczął się rozglądać. Bo w sumie sam nie wiedział kogo atakować, na oślep mu się nie chciało. Dlatego też poczeka sobie.

---
Skrzydełka 150
Bojowa forma 100/p
1500 - 250 = 1250
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 15
Dołączył/a : 19/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Pon Lis 30, 2015 5:55 pm

A nie mówiłam, że coś się wydarzy?! Zaistniały chaos, jednak nieźle mnie wkurzył. Jeszcze bardziej mnie zdenerwowała kobieta, która przybiegła do nas i rzuciła nam pod nogi jakąś bombkę. Rozumiem, do świąt parę tygodni, ale bez przesady! To nie USA, że już w listopadzie świąteczne promocje. Spojrzałam się na kulę. Reszta towarzyszy uciekła gdzie pieprz rośnie. Co za świrusy mnie otaczają... Poczułam jak ktoś mnie podnosi. Nexus. Na mojej twarzy pojawił się grymas. Nexus zaczął biec, popychając parę osób. Przystaną kilka metrów dalej. W tym czasie ten sam kot, prawdopodobnie w bojowej formie czy czymśtam, stał z mieczem w łapie. Wojnę... Tylko czemu ja w niej muszę uczestniczyć? Kamerdyner postawił mnie na ziemię. Rozejrzałam się. Nie jesteśmy bezpieczni, w każdej chwili ktoś może nas zaatakować.
- "Nexusie, gotowość!" - podniosłam opaskę i otworzyłam oko. Fioletowe. Gdy tylko ujrzałam wyszczerz Nexusa i jego krwiste oczy, zasłoniłam oko z powrotem. Chwyciłam w dwie ręce laskę.

2500 - 500/2 p = 2000 EM

_________________
Theme | Danse no Macabre

#9999cc - mowa Aurory | #cc6600 - mowa Nexusa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Wto Gru 01, 2015 4:23 am


* Walki trwały. Zaklęcia latały w powietrzu, a cywile uciekali w popłochu przy asekuracji magicznej rady oraz jej wojska. Sytuacja w altance była nieciekawa - Areum ze złością wymalowaną na twarzy atakowała co rusz Mistrza Angel Tears oraz Requiem, którzy dzięki doświadczeniu w walce unikali śmiertelnych ciosów. Walczyli też przeciw sobie, także utrata czujności mogła skończyć się naprawdę tragicznie. Kosa przycięło jedną z kolumn, której fragmenty poleciały w dół, zrywając ze sobą barierkę. Korzystając z chwili Manipyureta mimo rany zaatakował kobietę, wymierzając jej cios bezpośrednio w brzuch i przewracając ją do tyłu. Haru natomiast wezwał wodnika korzystając z pobliskiej donicy, który wodnym strumieniem uderzył w jego rodzonego brata, który z trudem utrzymał się na altance. Traktat został zmyty przez wodę, a jej strumień powędrował publiczności. Na nic zdawały się krzyki członków rady - gdy ten próbował zaklęciem związać Areum ta podniosła się i bez cienia skrupułów pozbawiła go prawej ręki, zgrabnie manewrując bronią. Krew trysnęła na jej twarz, barwiąc jasne włosy na czerwono - podobnie jak płaszcz Mistrza Angel Tears na tym ucierpiał. Wszyscy troje zerkali jednak na poczynania swoich podopiecznych, kolejno wymieniając się ciosami. Żadne z nich nie chciało odpuścić - ich siła była podobna, tylko sposób walki się różnił. Mimo powierzchownych ran dumnie stali na nogach, manewrując między sobą i nie mając cienia litości. Każdy kto teraz podszedłby tam i spróbowałby ich rozdzielić - nazwany zostałby głupcem. Haru uznał to za obłęd, który wywołał przypadek i nie był zadowolony z tego obrotu spraw - bał się o swoich ludzi, a także o losy cywili, których wielu padło pod ostrzałem magicznego pokazu umiejętności. Areum uważała, że to szansa - mimo przewagi liczebnej magów to ich walka między sobą mogła sprzyjać jej gildii. A Manipyureta... Cóż, Król uśmiechnął się paskudnie, kątem oka zerkając na niebo. Wtedy właśnie wszystkie krzyki zostały zagłuszone - potężny ryk przedarł się w powietrzu, uderzając w uszy każdego obecnego tu człowieka. Duży, niepokojący cień przemknął nad drzewami, niknąc w chmurach. Zdawać by się mogło, że wszystko umilkło i zamarło, podnosząc oczy ku górze. Lider Angel Tears cofnął się o pół kroku z bladą twarzą, zaś Liderka Prometheusa z niedowierzaniem spoglądała ku górze. Pewnym było, że cień strachu i przerażenia przemknął przez twarze wszystkich poza jedną osobą - samym przywódcą smoczego kultu.

* Strumień wody poleciał w stronę grupy piątej.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 87
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Wto Gru 01, 2015 8:34 pm

W altanie rozpoczął się spektakl taneczny. Trzech najpotężniejszych w tym miejscu ludzi mierzyło się ze sobą w energicznym tańcu śmierci. Niektórzy, bliżsi altanie magowie, mogli dostrzec, że walka ta była niezwykle wyrównana, a aury magiczne tych trzech osobowości były bardzo równomiernie rozłożone. Pomimo tego, każdy z trójki odniósł już mniej lub bardziej poważne rany, a wytrzymałość i magia bądź nitr, kończyły się powoli...
Pomimo tej jakże interesującej walki, której transmisja nadal wyświetlana była na lekko uszkodzonych już ekranach, walka trwała także w strefie widzów. I nie mówię o walce podrzędnych magów, a walce Requiem vs Niezrzeszeni magowie strefy czwartej! Ale opiszmy to krótko i po kolei, aby nie robić bałaganu!
Kulka rzucona przez fioletowowłosą piromankę wybuchła potężną energią magiczną. Chwilę po tym ataku, kobieta stworzyła następne trzy takie same i zaczęła nimi chwilę żonglować. Pierwsza z nich poleciała gdzieś do tyłu w tłum ludzi, druga na bok, a trzecia gdzieś do przodu. Potem kobieta chwyciła w rękę nóż i rzuciła do Goemona, stojącego już obok niej w formie bojowej:
- Nie stój jak osioł kocie. To ich wina, że nasz Król został ranny, a traktat nie doszedł do skutku! To wina tych bezpańskich psów!
Dante odskoczył gdzieś w bok i starał się skryć w gęstym tłumie, który wpadając na jakiegoś trupa cały przewrócił się i stworzył kanapkę. Mag znajdował się gdzieś w dolnej 2 z prawie 6 warstw ludzi, a na szczycie tego zwału znalazła się magiczna bomba. jej wybuch został skutecznie osłabiony cywilami, co osłoniło Dantego, ale zabiło ładne 10 osób, nie wspominając już o krytycznie rannych. Góra ludzi zmieniła się bardziej w górę trupów i krwi...
Gorntsugeki użyła swojego potężnego kamuflażu i rozpadał się w malutkie kamyczki. Jako, że agresorka nie patrzyła w jej kierunku, postanowiła nie zmieniać pozycji, co skończyło się niespodziewanym uderzeniem ręką jakiegoś przebiegającego żołnierza Rady Magicznej. Jego nieszczęściem, ręka ta nabiła się na skrytą w kołczanie strzałę, a rozkojarzony tym mężczyzna obrócił się i został tarczą dla nadlatującego pocisku losowego maga z innej strefy.
Po momencie, nadbiegło jeszcze trzech innych żołnierzy z lakrymowymi włóczniami i skierowali się w stronę Smoczych Kultystów stojących ramię w ramię. Widać Exceed będzie miał zajęcie, gdyż fioletowowłosa przystąpiła z automatu do ataku w ich stronę. Krzyczeli coś niewyraźnie, jednak w tym huku ciężko było to rozszyfrować.
Natomiast Aurora i Nexus odeszli za plecy atakującej. Mieli względną chwilę spokoju, która szybko skończyła się cichym pikaniem i błyskiem kuli magicznej. Co prawda wybuch nie był zbyt bliski, jednak jego zasięg dotarł do dziewczyny lekko ją parząc i rzucając na ziemię.
Gdzie jednak podziała się trzecia bomba? Powędrowała gdzieś w tłum. Nieświadomy jej istnienia Kyuu stanął na niej i skutecznie rozgniótł jak pomarańczę lub inny miękki owoc. Kulka, a teraz już raczej geoida, nie wybuchła, a runy z jej powierzchni znikły. W chwili, gdy mag ten był już przekonany o aktywacji (fałszywej) przedmiotu, wszędzie wkoło dało się słyszeć ten potężny ryk z nieba. Na chwilę cały tłum i walka ustała, ale równie szybko powróciła ze zdwojonym impetem - wszyscy przerazili się tego co ujrzeli.



Brak regeneracji EM

Dante - wygrzebuj się ze zwaliska trupów.
Gorn - uderzenie w plecy
Goemon - atak 3 żołnierzy Rady
Aurora - ból prawej nogi i reki, siedzisz na ziemi
Kyuu - gdzieś w tłumie... masz jeszcze jedną szansę by odpisać, inaczej wylatujesz.

Jeden post na głowę do piątku 23.00

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 09/10/2015
Wiek : 25
Skąd : Toruń

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Wto Gru 01, 2015 9:15 pm

Sytuacja może i nie była najbardziej komfortowa, ale przecież mogło być gorzej. Dużo gorzej. Początkowo, gdy Richelieu znalazł się pod stosem ciał, przeklinał głośno sytuację, lecz gdy zdał sobie sprawę, iż na tej kupie ludzi znajduje się bomba, ucieszył się, że siedzi właśnie tutaj, a nie na przykład 2-3 piętra wyżej, w górnych częściach kanapki. Eksplozję odczuł jako gwałtowne i krótkie przygniecenie, jak gdyby ktoś jeszcze rzucił się na sam szczyt stosu ludzi. Możliwe zresztą, że ciało jakiegoś nieszczęśnika upadło jeszcze na tę górkę. W każdym razie, nie ma to jak żywa tarcza, Dantemu nic się nie stało, pozostał jednak jeszcze problem związany z wygrzebaniem się z tego zwaliska. Mag wiedział, że nie może tu zostać; jedna zawieruszona kula ognia i cały stos stanie się płonącym stosem ofiarnym. Z nim na spodzie. Ta wizja niezbyt mu się podobała, więc zaczął rozpychać się rękoma i nogami, tak by uwolnić się z gąszczu członków. Nie było to łatwe, było nie było, miał na plecach spory ciężar, lecz po chwili udało mu się niezbyt zgrabnie pozbyć ogromnego brzemienia. Mężczyzna wziął głęboki wdech (pod stosem ciał nie mógł za bardzo oddychać) i rozejrzał się dookoła, oceniając sytuację. W chwili obecnej, nikt go nie atakował. To był niewątpliwy plus. Dookoła zrobiło się nieco luźniej, niektórzy zdążyli już uciec, a ci, którzy mieli mniej szczęścia, leżeli martwi. To był dobry moment by kontynuować ewakuację w bardziej przyjazne rejony, lecz gdy tylko zrobił pierwszy krok w stronę wyjścia, usłyszał głośny ryk dochodzący nie wiadomo skąd. Zatrzymał się i rozejrzał. Wydawało się, iż wszyscy na chwilę zamarli rozglądając się i nasłuchując. Coś przemknęło nad ich głowami.
- Kurwa... - zdołał wykrzesać z siebie Dante, lecz to jedno słowo wyczerpywało chyba temat. Sprawa była gruba, a za chwile mogło być tutaj naprawdę gorąco. Richelieu ruszył w stronę wyjścia. Żałował, że w ogóle wstał dzisiaj z łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t307-kp-armand-richelieu

avatar
Liczba postów : 15
Dołączył/a : 10/11/2015
Wiek : 20
Skąd : MMz

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Sob Gru 05, 2015 9:30 am

Ostatnie przedłużenie - niedziela 20.00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Pon Gru 07, 2015 11:15 am


* Wymiana ciosów trwała w najlepsze, przelewało się coraz więcej krwi w ogrodach Magicznej Rady. Ludzie uciekali w popłochu, usiłowali ratować się przed walką między skłóconymi już do końca frakcjami. Kolejny ryk sprawił, że walki ustały i tłum zamarł w bezruchu, podnosząc głowy do góry i patrząc na niebo. Haru korzystając z okazji przywołał swoje bliźnięta i zaczął inkantację Uranometri, korzystając z błogosławieństwa podwójnego źródła mocy. Areum zaś, która była chyba najbardziej tym wszystkim rozzłoszczona przeładowała swoją kosę i tym samym dała jej kształt duże, ciężkiego miecza, któy w rękach doświadczonego łowcy siał zamęt i zniszczenie. Zamachnęła się, podskakując do góry i celując wprost w klatkę piersiową Manipyurety, który akurat zaczynał rzucać zaklęcie w stronę brata.
Wszystko rozegrało się w przeciągu kilkunastu sekund. Cień przemknął nad ogrodami, a uszu całej trójki dobiegły krzyki i wrzaski przerażenia. Ciemna bestia o szerokich skrzydłach zgrabnie leciała w dół, rozbijając łbem szklaną kopułę nad altanką i rozsypująć tym samym szkło na boki. Wylądował między przywódca Requiem, a pozostałą dwójką i bez wahania osłonił mężczyznę przed ich atakami. Areum, która nie mogła wycofać się już trwającego ataku oberwała skrzydłem, którego kolec na zgięciu rozciął jej brzuch i spowodowanych krwawienie, a sama dziewczyna odleciała do tyłu, uderzając z hukiem o ziemie. Unosząc się na rękach, w których nadal zaciskała swoją broń jęknęła z niedowierzaniem. Smocze Łuski odporne były na magie, tak więc i zaklęcie Mistrza Angel Tears zawiodło, a jego brat pozostał nietknięty. Smok nachylił łeb, wbijając fioletowe ślepia w bezpośrednio w jego twarz, a z jego gardła wydobył się cichy warkot. Pod cielskiem bestii dostrzec możnabyło zmasakrowane zwłoki jednego z członków głównej sekcji rady, którego krew przybrudziła pazury. Manipyureta zaśmiał się, opierając dłoń na biodrze i wychodząc zza głowy swojego towarzysza. Jego dłoń spoczęła na pysku zwierzęcia.
- Chciałem pokoju, ale sami mnie sprowokowaliście wy nędzni głupcy. Teraz poznacie tego konsekwencje.. Nie muszę wam mówić, czym moje nowe zwierzątko jest i co może z wami zrobić, prawda?
- To szaleństwo! Ta bestia nie usłucha nawet Ciebie! - głos Haru zabrzmiał poważnie, jednak dostrzec dało się w nim cień obawy i paniki. Młody mag rozejrzał się dookoła, lustrując wzrokiem pole bitwy. W tym czasie Areum podniosła się, zakrywając ręką krwawiący brzuch. Była w kropce i po jej minie z łatwością dało się to zauważyć. Władca Esenthor spojrzał na smoka i kiwnął głową, a ten korzystając ze swojej magii stworzył kryształy, które z zawrotną szybkością zaczęły wyrastać z ziemi i sunąć w kierunku przeciwników jego poddanych. Zupełnie jakby bestia wiedziała, kogo powinna ratować. Jej uwagę przykuła grupa pierwsza, w której stronę ryknął głośno, poruszając cielskiem i rozbijając na kawałki kamienną kolumnę, która rozsypała się w stronę grupy piątej.
*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 87
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 4   Pią Gru 11, 2015 7:27 am

Tak więc smok ostatecznie wylądował i co ciekawe, zachowywał się jak poskromione zwierzątko Manipyuretty. Nie dość że obronił króla Esenthoru przed atakami Areum i Haru, to jeszcze sam przystąpił do ataku. Mistrzyni Prometheusa została przez niego boleśnie cięta i odrzucona, a gdzieś w tłum skierował się atak smoka i rozwalona przez niego figura.
W tym czasie jednak w waszej grupie działy się inne wydarzenia. Nie muszę wspominać o aktywnej ucieczce wszystkich tłumów, gdyż po tylu latach widok smoka budził grozę jeszcze mocniejszą niż gdy smoki wróciły. Jeżeli mówić o poszczególnych osobach...
Dante - zacząłeś oddalać się do zniszczonej altany wraz z resztą panikujących. Nie było to szczególnie trudne, gdyż ludzie biegli dość jednostajnie i nie wywracali się nawzajem. Jedynie czasem ktoś kto nie zdołał podnieść się z ataku magów, był teraz traktowany jak dywan i zamieniał się w połamaną miazgę. Wszystko byłoby dobrze i spokojnie byś uciekł gdyby nie jeszcze jedna kwestia... W pewnej chwili za nogę złapało cię padające na ziemię dziecko. Było poturbowane i jeżeli mu nie pomożesz - tłum go zadepcze jak stado byków.
Goemon i fioletowowłosa musieli się zająć atakiem żołnierzy, którzy chyba postanowili odwrócić uwagę smoka. Kot nie miał jednak zbyt wiele szczęścia, gdyż podczas pierwszej fali ciosów został przeszyty piką prosto w serce, a jego towarzyszka rzuciła tylko kilkoma babami i uciekła w stronę innego sektora. [Goemon zrezygnował z gry]
Sytuacja Gorntsugeki i Aurory jest podobna jak przedtem - uciekacie lub zostajecie. Nie będę was tu trzymał specjalnie.

Czas na odpis - do następnego piątku 22.00

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Grupa 4   

Powrót do góry Go down
 

Grupa 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Fortuna grupa I
» Hybrydy - grupa eksperymentalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Eventy :: Era-