IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Grupa 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Grupa 3   Sob Lis 21, 2015 1:20 am


* Zbliżało się południe. Mimo chłodnego już, wczesnozimowego powietrza na niebie dostrzec można było słońce, które nieśmiało wyglądało zza chmur i przebijało się przez oszklony dach altanki, która znajdowała się w centralnej części ogrodów należących do Rady Magicznej. Trzymał się on na pięciu kolumnach, gdzie widniały roślinne zdobienia. Czterech stron jej ścianki otaczała barierka, zaś bezpośrednio naprzeciw wejścia do budynku - na piątej - znajdowały się schodki, prowadzące do jej wnętrza. Przyozdobiona była szarfami rozmieszczonymi między kolumnami. Każda z nich w innej barwie, reprezentującej jedną z obecnych Grup. Dzisiejszy dzień miał przejść bowiem do historii. Wszystkie frakcje - konkretniej ich liderzy złożyć mieli podpis na dokumencie ogłaszającym rozejm w Królestwie Fiore. Traktat Pokojowy był pomysłem Manipyurety, który dowodził smoczą sektą oraz był przywódcą Esenthor o niezbyt chwalebnej opinii. Zapach kwiatów i bogata roślinność nadawała temu miejscu magicznej aury. . Ludzie szeptali podekscytowani, zerkając na siebie z radością w oczach - zjednoczone siły miały szansę w walce ze smokami, które od tylu lat terroryzowały niebo.
W centralnym punkcie, ułożony na kamiennym bloczku znajdował się dokument oraz pióra z magicznym, nieścieralnym atramentem. Wypisane tam były wszystkie warunki oraz zasady, do których dostosować musiały się gildie. Konkretny przedstawiciel stał pod swoją szarą, reprezentując inny region królestwa oraz inne obyczaje. . Ubrany w swój specjalny uniform Mistrz Angel Tears nieufnie spoglądał na głupkowato uśmiechnięto brata, które odzienie przypominało szaty władcy pustyni. Stali naprzeciw siebie unikając jednak kontaktu wzrokowego. Dowódca Łowców - Areum stała niezbyt zadowolona, pełna podejrzeń. Miała skrzyżowane na piersiach ręce, a kombinezon w białym kolorze, który zdobił jej ciało był raczej strojem przystosowanym do walki, niezbyt zdobnym i nawiązującym do okazji. Ostatnią osobą w dużym kapeluszu i szatach był główny Mag z Rady, którego podpis miał symbolizować jej przychylność dla całego przedsięwzięcia.
Rozmowy trwały, każdy chciał jak najlepszą i najbezpieczniejszą sytuacje dla swoich podopiecznych, co rusz przekazywane były kolejne informacje. Wszystko to monitorowały lacrimy, przekazując to następnie za pośrednictwem magicznych monitorów na błonia, do obozów i dalej, na terenach całego Królestwa Fiore
*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 21, 2015 2:31 am

W grupie tej znajdują się: Shoten, Dr. Vogel, Reina oraz Yamato.

Zasady Eventu:
 


Konferencja ciągnie się i ciągnie a szepty wśród zgromadzonych ludzi nasilają się. Dowódcy frakcji nie ustępują pola w negocjacjach warunków rozejmu. Cóż za emocje!

Dr Vogel, Reina oraz Yamato, z chwilą rozpoczęcia obrad zostali skierowani do sektora przeznaczonego dla Angel Tears, oddzielonego od altany kordonem strażników Rady. Ludzie ściśnięci niczym szproty w puszce, zaczynali się już niecierpliwić. Szepty przekształcały się już w regularne rozmowy, przez co ciężko było cokolwiek usłyszeć.
W gęstym tłumie obserwującym kłócących się przywódców przeciskają się pojedynczy członkowie Requiem, jakby szukając czegoś, czekając na coś. Na Shotena, snującego się podobnie jak jego towarzysze, wpadła jakiś dziewczyna, którą znał tylko z widzenia. Też była z Requiem, jak on. Biła od niej aura ekscytacji, nie mogła się już doczekać. Coś się zbliża. Coś, na co nie wszyscy są gotowi.



Możecie się pojawiać. Termin Odpisu: Piątek 27.11.2015 godz. 23:59

_________________
[table][tr][td][/td]
[td]
Sesje:
- Sesja #4: "..."
- Sesja #2: "..."
- Sesja #3: "..."
- ----------------------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #9966FF ~ Emoji: #CC99FF ~ Gildia: #FF99FF ~
[/td]
[/tr]
[tr][td]
~ Queror ergo sum ~
[/td]
[td][/td]


Ostatnio zmieniony przez [MG] Levy dnia Sob Lis 28, 2015 6:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 21, 2015 8:57 pm

Ruszył przodem. Przebijał się spokojnym krokiem przez rozmawiający tłum. Pełny strój, który miał na sobie na czas wydarzenia faktycznie go krępował. Był nadzwyczaj spokojny. Ale tylko na zewnątrz.
W głowie analizował. Patrzył na członków Angel Tears i starał się ich rozpoznawać. Wyłapał twarze, których nigdy wcześniej nie widział. Czyżby intruzi? A może ich po prostu nie kojarzył? Wiecznie siedział w tej swojej piwnicy. Zresztą, to dlatego, że tam było mu najlepiej. "Tu jest zbyt jasno" - pomyślał - "I tłoczno". Starał się ignorować to, jak reagowała na niego reszta. Wielu widząc strzykawki unikało. Mało ważni członkowie gildii znali Vogera tylko z opowieści. Był taką miejską legendą, wielu myślało, że on po prostu nie istnieje, a miksturami zajmują się jacyś naukowcy. "Też jestem naukowcem. Doktorem, do cholery, pisałem doktorat! Chociaż, sam go sobie zatwierdziłem". Tak, sam zbił się z tropu.
Stanął na uboczu. Wokół siebie miał raczej luz, mało kto stał blisko. Oparł się przedramionami o jakąś barierkę i patrzył w stronę przywódców. I tak ich nie słyszał.
Cztery ważne osobistości w jednym miejscu. Cel był taki łatwy. Ktokolwiek o potężnej sile mógłby jakoś tam się dostać i wszystko zakłócić. Ba, alchemik wiedział, że wystarczyłaby solidna dawka odpowiedniej mieszanki gazów, a wszyscy popadaliby jak muchy. Muchy... Przywodzi wspomnienia.
Poczuł że coś ociera się o jego łydkę. Zerknął i zachichotał jak to miał w zwyczaju. Zerwał kwiatka i trzymał go przed sobą. Przejeżdżał po łodydze palcem licząc kolce.
- Lubię róże - szepnął sam do siebie, po czym wybuchł cichym, bardzo cichym śmiechem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 21, 2015 9:13 pm

Było coraz ciaśniej. Ogrody zdawały się przyciągnąć znacznie większy tłum niż faktycznie mogły zmieścić. Czuła się niezbyt komfortowo z taką dużą ilością potencjalnych wrogów dookoła. Wszędzie pełno było Łowców Magów, których spojrzenia zdawały się wpijały się z nienawiścią w osoby władajace Etherano. Gadów też było dużo, zdecydowanie za dużo - ich głupie uśmieszki, niby to radosne, wydawały się Rei wyjątkowo przebiegłe i paskudne.
Nie myśląc wiele ruszyła dalej, rozglądając się po ogrodach. Szukała sobie miejsca z dobrym widokiem na altankę oraz Mistrza którego była gotowa ratować w każdej chwili, nawet kosztem własnych krzywd. Inspriacja legendarną Erzą Scarlett nie była tutaj przypadkowa. Rubinowe spojrzenie zatrzymało się na znajomej personie, która zrywała właśnie kwiatka, śmiejąc się następnie pod nosem. Mimo niezbyt zachęcajacej do rozmów postawy to dziewczyna bardzo lubiła poczciwego doktora. Była w gildii nieco dłużej od niego, doskonale pamiętała te prestensje w stronę Haru gdy przyjmował kogoś z tak niechlubną historią. Ona jednak szanowała jego pracę, inteligencję i urok osobisty. Przepychając się przez tłum stanęła obok niego, krzyżując ręće pod piersiami i wlepiając wzrok w plecy mistrza.Westchnęła cicho, opierając się podobnie jak on.
- Mam naprawdę złe przeczucia. Nie wiem czy to był dobry pomysł, tutejsza ochrona wydaje się być absolutnie zerowa - jakby wierzyli, że nasza jaszczurka w koronie ma czyste intencje. - rzuciła szeptem, nieco zmartwionym dodatkowo. Reina była bardzo uczulona na walkę i przemoc - było tutaj naprawdę wielu cywilów, osób całkowicie niezwiązanych z całą ta szopką. Robienie z tego wydarzenia otwartego dla gości? Nie, to nie był dobry pomysł według niewiasty. Odgarnęła kosmyk białych włosów za ucho, przekręcając głowę nieco w bok.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 21, 2015 11:03 pm

Doktor nie mógł długo pobyć sam. Koleżanka z gildii prędko go odnalazła i dołączyła do stania przy barierce. Wpatrzył się w barierkę słuchając słów, które pogłębiały jego przeczucia dotyczące problemów na nich czekających.
- Nie czuję się tu najlepiej - odpowiedział cicho swoim tajemniczym, ale zbyt spokojnym głosem.
Rozpiął swoją kurtkę odsłaniając poraniony, blady tors. Sięgnął do środka lewą dłonią i wyciągnął z kieszeni jedną z wielu książeczek z własnymi notatkami. Otworzył na, wydawałoby się losowej stronie i przejrzał ją, a następnie zmierzył wzrokiem kwiatka. Powtórzył to dwa razy. Westchnął bardzo głośno, jak to miał w zwyczaju - przez swoją maskę. Schował notatnik i zapiął szczelnie strój. Różę trzymaną w dłoni ze strzykawkową rękawicą wręczył Rei. Nawet na nią nie spojrzał.
- Zwykła róża, nie przyda się do niczego - powiedział po chwili, tłumacząc swoje zachowanie - Arrrgh, tu jest zbyt sztywno! JA jestem zbyt sztywny!!! - wybuchł nagle zaciskając dłonie na barierce - Jak tak dalej pójdzie to stanę się jeszcze bardziej szalony niż jestem!
Dopiero teraz spojrzał na kobietę stojącą obok. Znał ją. Była w gildii dosyć znana. Poczuł teraz pewną przepaść pomiędzy nimi. Oboje byli przydatni, znani i sławni. Jednak on ze względu na wygląd i zainteresowania był mniej lubiany. Nie żeby kiedykolwiek mu na tym zależało. Czasami powiedziałby, że wręcz przeciwnie.
- To dziwne, że jeszcze nie zaczęli! - mówił zdecydowanie zbyt głośno, chociaż nie powinno to być problemem, bowiem reszta tłumu utrzymywała podobny poziom decybeli - Czekają na odpowiedni moment? Chcą uśpić naszą czujność? To głupie, im dłużej czekamy, tym czujniejsi jesteśmy!
Nie był pewien, czy ona wiedziała co miał na myśli. Zaczął pstrykać kośćmi w dłoniach, co w jego przypadku wyglądało znacznie bardziej nieprzyjemnie, co u przeciętnego człowieka. Był podenerwowany. Wolałby, aby już się zaczęło. Jakaś rzeź. Cokolwiek. Ludzka krew mogłaby być cennym składnikiem alchemicznym... Czy to takie złe, że przybył tu na rozpierduchę? Chronić Angel Tears też. Ale rozpierducha była ważna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Nie Lis 22, 2015 1:01 am

Czuł jedynie jak zbiera się coraz więcej osób, ale cały czas czuł na swoich plecach jakąś aurę niepokoju z tym związaną. Tak jakby był zamknięty w jakiejś pułapce, normalnie jakby ktoś próbował skupić się na nich i jebnąć jakimś "niukiem" w centrum tego zbiorowiska. Jedynie zagryzał wargę pod swoją maską. Było to z zdenerwowania. Rozejrzał się po ludziach i zobaczył dwójkę z swojej gildii obok barierek. Yamato jedynie rozpłynął się w całym tłumie, po czym od tak z niczego ni z owego pojawił się na barierce siedząc niczym małpa. Na palcach balansował na barierce trzymając się rękami między stopami łapiąc się jakby miał nagle spaść. Mogło to ich wystraszyć albo też i nie, ale cóż... Dobry ninja nigdy nie zapowiada swojego przybycia jakby nie patrzeć.
- Nawet wąż polujący na swoją ofiarę czeka na odpowiedni moment, by się w nią wgryźć i napuścić swojego jadu - walnął prostą przenośnie, a może raczej stwierdził? Bo dla niego wszyscy z Requiem byli jak węże z natury, złe i okrutne chcące tylko pozabijać wszystkich.
Rozejrzał się po ludziach, jednak nikt go nie zaciekawił za bardzo, był pewien, że przynajmniej 1/3 mogła być Requiemami. Dla bezpieczeństwa Yamato w momencie zniknięcia zostawił klona, który miał w razie czegokolwiek powiadomić go o przypuszczeniach.
- Co nie zmienia faktu - powiedział Yamato wskazując palcem na... drugiego siebie - Że przezorny zawsze ubezpieczony - jedynie rozglądnąć się za swoimi sobowtórami w tłumie, po czym pokazał im głową, by się rozejść na dalsze rogi.
- Dobry ninja musi mieć zawsze na wszystko oko. Chociaż dalej nie jestem pewien czy zebranie się tutaj i tak było dobrym pomysłem. Na razie Yamato #1 i #2 starają się obserwować tłum z innych rogów, a Yamato #3 zbiera informację co do tego kto tu jest, typowy nasłuch, pewnie jak się czegoś dowie to wróci - westchnął - I man nadzieje, że będzie to prędzej niż później - dodał po chwili - Chociaż dalej mam dziwne wrażenie, że jakiś klon może nie wrócić - Yamato wiedział, że to by oznaczało, że klon został zabity, ale był raczej optymistycznej myśli, że się to nie stanie.

Klony x3 =  2500 - 600 EM = 1900 EM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 13
Dołączył/a : 07/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Pon Lis 23, 2015 10:10 pm

Ludzie, ludzie i za chwilę będzie po ludziach. Tłum w którym Shoten się znajdował, był idealny do cichego zabójstwa. Nikt nie wie kto kogo dziabnął, a i zapewne ofiarę by podeptali w najlepszym przepadku. Wpadła na niego jakaś dziewczyna. Ukłonił się, zdejmując cylinder, pomógł wstać młodej damie i przeprosił. Widać było, że wiele członków gildii cieszy się z nadchodzącego... "Czegoś". Wychodząc z tłumu, zbliżył się do barierek, przy których stała trójka bardzo dziwnych osób. Ninja - co on tu robi? Doktorek - wyglądał jak by uciekł z psychiatryka i białowłosa - niepasująca do tego towarzystwa. Nigdy ich nie widział, a widząc nagłe pojawienie się "faceta w czerni" domyślił się, że jest magiem. Czyli należą do Angel Tears, bo Łowcy by go już zabili. W takim razie jeszcze bardzie "ich dwoje" mu zupełnie nie pasowało. Powoli podszedł, przysłuchując się ich rozmowie, ponownie bawiąc się ostrzem.
- Jesteście bardzo interesującymi osobami - rzekł, nie odrywając wzroku od połysku noża. - - Doprawdy, zadziwiające
Może powinien powrócić do "nieprzydatnego" zbierania informacji? Choć by dla samej zabawy podsłuchiwania i skakania po budynkach żeby się gdzieś dostać. Uśmiechnął się pod nosem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 28, 2015 12:12 am


* Szepty zdawały się nasilać coraz bardziej. Im bliżej było momentu kulminacyjnego, tym ogólny harmider przybierał kolejne formy. Przerodziły się one w otwarte rozmowy, te zaś  czasem w kłótnie, a wszystko to z powodu nagromadzenia w tak małym obrębie - tylu rożnych światopoglądów, charakterów i ideologii.
Trójka, niewątpliwie wielkich ludzi zgromadziła się na wielkim tarasie by przekazać światu nowinę o rychłym pokoju. Bracia oraz Areum zerkali to na siebie, to na radę, czy aby nic się nie dzieje. I tak teoretycznie mogłoby się wydawać gdyby nie fakt, że na horyzoncie pojawił się punkcik, który przemknął przez powietrze niczym niewielki impuls magicznej energii. Światło to okazało się być magicznym pociskiem, który wystrzelony został przez jednego z magów. Laser delikatnie musnął mistrza Requiem i wtedy wszystko się zaczęło.
Magiczna rada nie mogła uwieżyć!  Nie dośc, że atak faktycznie nastąpił, to jeszcze winowajcą nie było samo Requiem. Nawet mistrz Angel Tears wydawał się zaskoczony widząc nieco zdezorientowaną twarz brata. To wszystko stało się przyczyną ich najgorszego koszmaru. Koniec z pokojem,  warunki spotkania jak i traktatu zostały naruszone.  A wszystko to za sprawą pojedynczej, osamotnionej w swych poczynaniach osóbki. Manipyureta złapał się za ramie i opuścił głowę tak, że kosmyki włosów zakryły mu twarz Syknął głośno z bólu. Mało kto był w stanie zauważyć jego delikatny uśmiech, który szybko przerodził się w minę pełną wściekłości.
- A więc to tak...?! Pieprzeni intryganci!  Tak dziękuje się wielkiemu królowi, który pragnął pojednania? Tak odpłaca się komuś kto chce pokoju na tym nieszczęsnym padole? - Wykrzykiwał do ludzi zgromadzonych wokół tarasu z miną pełną żądzy i podekscytowania, jednocześnie kuląc się z bólu. W oczach władcy Esenthor lśniła złość wymieszana z zadowoleniem.  Kryształ w jego bransolecie zalśnił subtelnie, jakby reagując na emocje właściciela. - . Hańba dla was i waszych rodzin - mój gniew spadnie na każdego, kto ośmielił się sprzeciwić  i zakłócić dzisiejsze wydarzenie! Sprawię, że oczyszczenie tej skazy przyjdzie poprzez krew i ból. Do broni wyznawcy smoków, do broni! Nie miejcie litości nad niewdzięcznym, fałszywym tłumem.
Słowa władcy Requiem były chyba największym zdziwieniem dla jego brata - Haru. I to nie z tego powodu, że Manipyureta wcale nie chciał się pojednać  bo na to był przygotowany. Zdziwiony był ponieważ, ten paskudny jego zdaniem manipulant, potrafił wszystko wykorzystać na swoją korzyść.  I to całkiem efektownie.
Również Areum nie czekała długo ze swym stanowiskiem. Twarz blondynki przepełniona była złością, spojrzenie zaś odzwierciedlało jej jadowity uśmiech.
- Wam nigdy nie można ufać. - syknęła, dając znak swoim łowcom aby szykowali się do walki. Podniesienie ręki wystarczyło, byli wyszkoleni. Tym samym złapała za swój artefatk, uruchamiając go i sprawiając, że przybrał pierwotną, śmiercionośną dla magów formę.  Zamachnęła się swoją kosą w kierunku Haru, na którego głowie  w trakcie wypowiadania inkantacji, pojawiła się Korona Północna, dzięki której atak przywódczymi Prometheusa został odbity. Również Mani postanowił wykorzystywać swoje zdolności w tym szaleńczym tańcu wzajemnej nienawiści. Strzelał to w Haru to w Areum, naprzemiennie.
Wszystko to pewnie skończyłoby się inaczej gdyby ziemia nie zadrżała w posadach. Walka rozpoczęła się na dobre - nikt jednak nie był w stanie przewidzieć jej dalszego rozwoju. Każdy na każdego, mag na  maga, łowca na magów. Zamiast pięknego dnia w historii Fiore zapisze się on jak dzień rozpoczęcia wielkiej, krawej wojny. *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 28, 2015 1:06 am

W tłumie ciężko byłło się zorientować, co się właściwie stało. Był błysk, Manipyurea zaczął zwijać się z bólu, nawołując członków Requiem do walki, a Reina poczuła, jakby ktoś włożył jej rękę w majtki. Ludzie naokoło, gdy tylko dotarło do nich co się dzieje, zaczęli pierzchnąć w panice przed szalejącymi wyznawcami smoków wmieszanymi wcześniej między grupy. Fioletowi nie potrzebowali dwukrotnie słyszeć rozkazu. "Walczcie!". Walczą.
Niedaleko grupki Aniołów pojawiła się dziewczyna z Requiem, którą wcześniej spotkał Shoten. Na twarzy miałą szaleńczo-radosny uśmiech, jakby cały dzień czekała właśnie na to. Goniła kilku najwyraźniej słabszych magów, wymachując ręką... A właściwie piłą mechaniczną na niej osadzoną. W biegu cięła rękę jednego z uciekających. Kończyna sikając krwią poleciała wprost pod nogi Reiny, ochlapując jej twarz ciepłą posoką.
Mężczyzna, najwyraźniej pod wpływem silnej adrenaliny uciekł tylko z krzykiem. Czarodziejka z Requiem zaś zwróciła uwagę na trójkę magów przed sobą. Jej ciało pokrywały znaki, wyglądające jak układy scalone oraz plamy krwi, sugerujące, że w tak krótkim czasie zdążyła już kogoś poważnie zranić, lub nawet uśmiercić.


- Kogo my tu mamy!- Zawołała, uradowana ze znaleziska. Kątem oka dostrzegła również Shotena.- Uhuhuh... Nie baardzo chcę się dzielić zdobyczą.- Powiedziała, wyginając się zalotnie.- Ale może masz ochotę się przyłączyć?
To powiedziawszy, rzuciła się na Reinę i Vogera. Yamato jakoś jej umknął. Wykonała horyzontalne cięcie, starając się zranić ich oboje.

[MG] Levy napisał:
Zasada #5: Tura walki trwa w przybliżeniu 15-30 sekund. Uważajcie, aby przedstawione przez was akcje mogły się zdarzyć w takim przedziale czasu.

Termin Odpisu: Poniedziałek 30.11.15 godzina 23:59

_________________
[table][tr][td][/td]
[td]
Sesje:
- Sesja #4: "..."
- Sesja #2: "..."
- Sesja #3: "..."
- ----------------------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #9966FF ~ Emoji: #CC99FF ~ Gildia: #FF99FF ~
[/td]
[/tr]
[tr][td]
~ Queror ergo sum ~
[/td]
[td][/td]


Ostatnio zmieniony przez [MG] Levy dnia Sob Lis 28, 2015 6:12 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 28, 2015 5:49 pm

Nie zdążył odpowiedzieć ani na słowa Yamato, ani na przybyłego członka Requiem...

Ach, gdyby tylko miał swój gaz uspokajający! Uśpił by całe towarzystwo i szybko wytłumaczył sprawę. Zamiast tego zacisnął pięści robiąc kilka kroków w tył. Szybko przeanalizował sytuację. To było bez sensu. Ale po części rozumiał. Ten cały dowódca Requiem albo to zaplanował, albo wykorzystał czysty przypadek. Doktor oczywiście im nie ufał, więc zakładał to pierwsze. Ludzie Manipyurety musieli posłuchać się go tak czy tak. A Prometheus? To był dla nich dobry pretekst. Voger nie miał posłuchu wśród ludzi. Nie bez swoich drogocennych mikstur. Wycofał się w stronę Reiny i Yamato wiedząc, że w zamieszkach wiele zdziałać nie może. Został obserwatorem, przynajmniej na ten moment. Próbował wyłapać w tłumie najbardziej charakterystyczne osoby. Być może ludzi, którzy dowodziliby "atakiem" na poszczególnych grupach.
- Ktoś musi wmówić ludziom, że musimy skupić się na zamachowcu, nie na bezsensownych walkach - powiedział do swoich kompanów po czym zaczął chichotać.
Zobaczył rzeź, jaka zaczęła się w wyniku jednej z kobiet Requiem. W końcu wypowiedziała jakieś słowa w ich stronę. Nie wsłuchiwał się. To tylko bełkot jakiejś psychicznie chorej kobiety lubującej się w zabijaniu. Psycholka.
Chociaż... Sam był psycholem, trochę, nie?
Właśnie. Nareszcie. Po co myśleć. Nareszcie zaczęło się coś dziać! Należy wypróbować swoje mikstury! To czas działania! Nerwowo zaczął poruszać palcami, na których znajdowały się jego strzykawki. Rozglądał się na boki uspokajając chichot. Yamato gdzieś mu umknął. Voger i Reina byli teraz podani przeciwnikowi jak na tacy. Musiała mu teraz wybaczyć, ale w bezpośredniej walce wiele nie mógł zdziałać.
- Czas na eksperyment!!! - krzyknął po czym zniknął. Zanim przystąpił do prawidłowych działań, szybko wstrzyknął w ramię Reiny miksturę zwiększającą szybkość.


♦Ukrycie obecności (-200EM) (1. post)
♦Stan EM: 2300
♦Zużyta mikstura szybkości na Reinę (Zwiększa Szybkość na 1 post)

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 28, 2015 7:34 pm

Yamato zobaczył rozpętany chaos, a gdy tylko jego klony wrócił od razu się z nimi postanowił przegrupować, gdy nagle wpadła kobieta, która wyglądała jakby mordowała już od samego rana. Yamato zacisnął pięści, po czym od razu złapał za broń, ściągając z pleców oba miecz, co właściwie zrobiły też klony w tym samym momencie. Sam ninja od razu pierwsze co zrobił to rzucił się z ostrzami za dziewczynę podczas, gdy jeden z klonów przypuszczał atak frontalny, by odwrócić jej uwagę, gdy ta wykona swoje cięcie. Sam Yamato zniknie przy pomocy swojej techniki ninja niewidzialności. Klon zaatakuje od góry oboma ostrzami, by zmusić kobietę do obrony, a prawdziwy ninja w tym czasie zaatakuje z tyłu na wysokości jej kolan, by je rozciąć na "zgięciach", by przeciąć jej ścięgna, w tym momencie powinna nie móc się ruszać, jednak Yamato wie, że może dojść do tego, że kobieta będzie próbowała się na niego zamachnąć dlatego też, by ograniczyć szkody od razu jej ewentualnej kontrze cofnie się do tyłu.

W tym czasie pozostałe klony spróbują odgrodzić Shotena od kobiety stając mu na drodze starając się też go zamknąć, a gdyby jakiś z nich został zniszczony to klon stworzy kolejnego klona.
- Lepiej się nie ruszaj z miejsca, nie zaatakujemy chyba, że zrobisz to pierwszy -

1900 EM - 150 EM = 1750 EM +/- dodatkowe klony
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 13
Dołączył/a : 07/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Lis 28, 2015 9:30 pm

Mógł się tego spodziewać. Rzeź zaczęła się bardzo szybko. Szkoda, że nie wynienił choć paru słów ze swoim wrogiem, może by się czegoś dowiedział? Tak czy inaczej, uśmiechnął się, gdy ujrzał dziewczynę, która wcześniej na niego wpadła. Wymachwała piłą, kończyny latały we wszystkie strony, tak samo i krew, której intensywny zapach poczuł Shot. Znał go bardzo dobrze, aż za. Dziewczyna miała potencjał, nie interesowało kogo zabija. Tak... Słysząc jej słowa, zaśmiał się przeraźliwie. Spojrzał na członków Aniołków i z powrotem na dziewczynę.
- Wspólnie ich powalimy, a ty sobie ich potniesz - zaśmiał się ponownie. Jego obecna poza wskazywała na gotowość do walki. Przywołał swój ulubiony miecz - Darkest. Machnął nim parę razy by rogrzać nadgarstki.

Gdy otoczą go klony Yamato, Shoten zakręci się szybko w miejscu z wystawionym przed siebie ostrzem w celu "poczęstowania" przeciwników pojedynczym cięciem w brzuch. Kiedy obszar wkoło Shota się trochę powiększy, mężczyzna skorzysta na tym i oddali się trochę od pozostałych klonów z dziecinnym śmiechem.

2500 - 100 = 2400

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Nie Lis 29, 2015 10:29 am

Reina uśmiechnęła się pod nosem, biorąc kwiata od doktora. Czemu? Bowiem nie rozumiała uprzedzenia ludzi odnośnie jego osoby, zwłaszcza, że sugerowali oni się tylko wyglądem. Faktycznie nie miał on kiedyś dobrej reputacji, jednak każdy się zmienia i każdemu należałoby dać szansę. Zaśmiała sie na jego słowa, przenosząc wzrok z Yamato na Vogera.
- Nie sądzę, żeby chcieli uśpić czujnośc. Może to kwestia dobrego momentu, żeby zacząć przedstawienie? A bycie sztywnym akurat wcale Ci nie pasuje. Swoją drogą, Haru zebrał naprawdę interesujące osobistości pod sobą. - mieli ninja, mieli drugiego maga gwiezdnych duchów, a także siłacza i piękną, niewidomą niewiastę. Prawdziwy miks. Z zamyślenia jednak wyrwał ją zgiełk wśród tłumu, krzyk dobiegający gdzieś spod altenki. Wszystko to, co wydarzyło się potem zdawało się trwać ułamki sekund do momentu, aż ta cycata blondynka od artefaktów nie stworzyła sobie jakieś kosy i nie machnęła nią na Mistrza Angel Tears - wtedy właśnie dostała prawie zawału. Sam fakt, że Haru użył tak cennego klucza sprawiał, że wroga nie można było lekceważyć - widocznie była cholernie silna. No i się zaczęło. Ludzie padali na ziemię pod ostrzałem zaklęć, inni uciekali z przerażeniem na twarzy, aś walka między Aniołami,Smokami i Łowcami rozpoczęła się na dobre. A wszystko to za sprawą kogoś, kto widocznie nie podzielał zachwytu tłumu i postanowił sobie przypiec nieco lidera Requiem, którego przemowa swoją drogą wydała się dziewczynie nieco psychopatyczna.
- No i sam widzisz.. Chyba wypadek podczas zaplanowej akcji zaskoczył samych organizatorów.- syknęła, rozglądając się uważnie i analizując sytuacje. Wtedy też jej uwaga skupiła się na dwóch jaszczurach - zwłaszcza kobiecie, która zrzuciła się na nich z żadzą mordu w oczach. Widocznie ktoś potrzebował tu dobrego psychiatry! Nim Reina odskoczyła na bok, odsuwając się od doktora poczuła nakłucie w ramię. Znalazła się kilka metrów dalej, zerkając na niego z cieniem zadziornego uśmiechu. Ufała mu, nic złego by jej nie zrobił. Pozostało tylko wykorzystać jego dar. Niewiele myśląc użyła swojego magazynu, aby przywołać zbroję oraz miecz. Nie było sensu używać zbroi magicznej dopóki dokładnie nie pozna przeciwnika. Zaaplikowany specyfik sprawił, że czuła się niezwykle lekka, a co z tym idzie - szybsza. Wykorzystując to oraz dodatkowe możliwości płynące z siły w dłoniach ruszyła w stornę napastnika, próbując wymierzyć kilka szybkich pchnięć oraz cięć mieczem. Robiła to z wprawą, jej ruchy były pewna i celowała w odsłonięte partie ciała - ręce, aby utrudnić jej trzymanie broni, nogi by gorzej mogła chodzić - zwłaszcza uda, gdzie były tętnice. Kolejnym miejscem, gdzie skierowane było jedno z cięć był jej brzuch. Biało włosa nie rozumiała dlaczego wyszła tak odsłoniona do walki. A co do niej samej.. Skakała przy tym jak żabka - zostawiała nogi ugięte w kolanach, dając sobie możliwość odskoku oraz uniku, a także trzymała bezpieczny dystans po każdym cięciu tym samym zmieniając miejsce jego zadania. Wydawało się jej, że z tak dużym przedmiotem jakim dysponowała kobieta uniki będą ciężkie, chociaż w przypadku wrodzonej siły jak było w przypadku Rei to nie jego ciężar, a gabaryty mogły sprawiać problemy. Uznała ten sposób na najlepszy, bowiem mikstuta od towarzysza sporo dawała. Starała się tracić czujności.

2500ME-400ME=2100

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Nie Lis 29, 2015 2:41 pm

Dziewczyna nie przewidziała, że wejście w taką grupę może się okazać zdradliwe. Anioły obskoczyły ją zewsząd i zasypały gradem ciosów. Reina i Voger skutecznie uniknęli jej ataku i mimo, że skontrowała lecącego na nią klona, zamieniając swoją drugą rękę w dziwny mechanizm, który wystrzelił jej pięść do przodu niczym młot pneumatyczny (skutecznie usuwając jednego z pomocników Yamato), nie udało jej się zareagować na podcięcie jej kolan od tyłu.
Samego ninję czekała jednak mała niespodzianka. Podczas cięcia, poczuł jakby jego miecz uderzał w metal, a między ostrzem a nogami napastniczki pojawiły się iskry. Nie mniej jednak, udało mu się zmusić ją do klęknięcia i uniknąć jej kontrataku w postaci kolejnego wymachu pneumatyczną pięścią.
Reina tymczasem doskoczyła do "Smoczycy" i wykonała trzy cięcia, starając się zranić przeciwniczkę w ręce, uda oraz brzuch. Z niewielkim skutkiem. Podobnie jak podczas ataku Yamato uderzenia wywołały falę iskier i zostawiły po sobie rysy, jakby zdarły lakier powierzchni. Ostatnie, silne uderzenie w brzuch podniosło blondynkę z kolan. Oprócz zarysowania, zostawiło po sobie wgniecenie, zupełnie jakby jakiś niewidzialny pancerz pokrywający ciało dziewczyny z Requiem się wygiął. Problem w tym, że wgniecenie było wprost na jej brzuchu.
Mina dziewczyny nie zdradzała jakiegokolwiek zakłopotania, wydawała się wręcz zadowolona.
- Jesteście dobrzy... Czuję ten Dead Heat!
Błyskawicznie wystrzeliła w stronę Reiny, posyłając w jej stronę pięść-młot, która uderzyła wprost w jej klatkę piersiową. Z płuc "Anielicy" uszło całe powietrze, gdy potężny atak przeciwniczki posłał ją w powietrze, odrzucając na dobre cztery metry w dal, gdzie padła płasko na plecy. Jej napierśnik wygiął się mocno, sprawiając, że dziewczyna nie mogła złapać tchu, w dodatku sprawiając jej ból za każdym razem, gdy próbowała. Wciąż jednak miała swój miecz w ręku. A napastniczka szła powoli na nią, chwilowo ignorując innych.

W czasie, gdy dziewczyna z Req wciąż jeszcze była na kolanach, Shoten poczuł dziwne ukłucie w szyję, przez które jego mięśnie stężały i nie był w stanie zrobić żadnego kroku. Dopiero gdy Reina znalazła się na ziemi poczuł, że odzyskuje władzę nad ciałem. Wciąż jednak był otoczony przez... Trzech Yamato.
Dla Vogera zaś, powtórzenie manewru, wykonanego na mężczyźnie z Req, skończył się połamaniem igły na jej skórze.



Stan postaci:
- Reina: Ból pleców, problemy z oddychaniem spowodowane wygiętym pancerzem, ból klatki piersiowej spowodowany wygiętym pancerzem. Mikstura Przyspieszenia 1/1 2100 EM.
- Yamato: 3 klony, jeden klon zniszczony, jeden klon stworzony. 1550 EM
- Shoten: Mikstura Praliżu 1/1, Wraca ci władza nad ciałem, otoczony przez Yamato. 2500 EM
- Voger: Ukrycie 1/3, 2300 EM
- Czerwony Kapturek: Rysy na udzie, z tyłu kolan oraz wgniecenie na brzuchu. Trochę spowolniona. Focus na Reinę. ? EM

Termin Odpisu: Poniedziałek 30.11.15 godzina 23:59

_________________
[table][tr][td][/td]
[td]
Sesje:
- Sesja #4: "..."
- Sesja #2: "..."
- Sesja #3: "..."
- ----------------------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #9966FF ~ Emoji: #CC99FF ~ Gildia: #FF99FF ~
[/td]
[/tr]
[tr][td]
~ Queror ergo sum ~
[/td]
[td][/td]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Nie Lis 29, 2015 3:23 pm

Zdecydowanie, trzeba będzie popracować nad tymi miksturami. I nad rękawicą strzykawkową. Igła była uszkodzona? Albo to ta kobieta była jakoś magicznie chroniona? Voger musiał przemyśleć co robić dalej. Niewidzialność utrzyma się jeszcze tylko kilka chwil. Więc co robić? Załatwić faceta? Załatwić kobietę? A może zwołać pomoc, albo... uciec?



♦Ukrycie obecności (-200EM) (2. post)
♦Stan EM: 2100

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Nie Lis 29, 2015 3:56 pm

Trójka Yamato:
Cała trójka z wyciągniętymi mieczami stała nad Shotenem. Klony miały przewagę liczebną, więc raczej wiedziały, że będą mogły wygrać ewentualną walkę. Żaden z nich jeszcze nie wykonał ataku, jedynie patrzyły na niego groźnie z ostrzami.
- Nawet nie próbuj się bawić w ucieczki, jest nas więcej - a jednak gdyby Shoten coś próbował to klony od razu się rzucą na niego, ale nie z rządzą zabicia, a pocięcia go w miejscach takich jak: Kolana, plecy i barki, każdy klon zaatakuje oddzielne partie ciała, by uniemożliwić mu maksymalnie wszelkie ataki oraz mobilność, oczywiście same uważają na wszelkie próby ataku z jego strony, nie ignorowały tego, więc gdyby zaczął się kręcić jak bączek z jakimś tam ostrzem to odsuną się od niego nad krok lub dwa, by wyjść z jego zasięgu, po czym zaatakują.

Yamato:
Widząc, że przeciwniczka jest twardsza Yamato zaczął się rozglądać za jakąś donicą czy czymś innym twardym/cięższym, by podejść do niej od tyłu, by następnie rozbić jej to na łbie. Na razie była skoncentrowana na Reinie i nie bardzo interesował ją sam ninja. We końcu najniebezpieczniejszy jest ukryty ninja, prawda? Po walnięciu ją w łeb (Ofc schował miecze, gdy miał donicę w rękę czy coś)to od razu ich dobywa i tylko jak na niego kobieta z Requiem zwróci uwagę to zaatakuje ją bezpośrednio ostrzami w twarz, nie musi się odwracać, Yamato chciał jedynie odwrócić jej uwagę od leżącej Anielicy. Żodyn nie będzie bił jego ziomeczków, żodyn. Atak mieczami przypuści od lewej strony do prawej, cięcie wykonane zostanie oboma ostrzami równolegle położonych do siebie (Tak jakby wykonywał uderzenie dwuręcznym mieczem, ale ma dwa mniejsze, lel). Miało to dać czas na ogarnięcie się Reinie, która dostała swoją dawkę wpierdolu. Następnie jeśli "metalowa" dziewczyna nie ogarnęła się jeszcze po ataku Yamato ten przy pomocy prawej nogi wywali jej partyzanta na plecy, inaczej można to nazwać po prostu "frontem", bo to kopnięcie jest zwykłym atakiem frontalnym wykonanym na jej plecy/cycki (tak, ona dostaje od Yamato buta na cycki). A gdyby leciała w jego stronę ta dziwna pięść, z której jej pierdolnęła to Yamato spróbuje wyminąć i ewentualnie łokciem ją w nos i wycofać się.

Gdyby Yamato jednak nie znalazł żadnej donicy to schowa miecze i wykona kopnięcie z wyskoku w jej plecy, by się przewróciła wybijając się z lewej nogi, a kopiąc prawą, sam przyjmie potem gardę, by następnie być przygotowanym na uderzenia tamtej kobiety. Yamato zdawał sobie sprawę, że uderzenie pewnie połamie mu żebra, gdy tylko nim dostanie dlatego wystrzegał się go jak ognia i gdy tylko zobaczył jakiekolwiek lecące w niego ataki chciał się uchylić lekko wyginając się w tył lub też w prawo/lewo zależnie od tego, od której strony zostanie przypuszczony atak, by następnie po wyminięciu spróbować zajebać jej z łokcia bezpośrednio w nos. A gdyby leciało coś więcej to wiadomo, odsuwa się na bezpieczną odległość.

Jednakże gdyby przeciwniczka padła na ziemię pod naporem kopnięcia/ciosu w łeb to Yamato od razu na niej siada, by następnie zablokować jej możliwe ruchy przy pomocy rąk. Po czym jak mu się to uda to wyciąga jeden z mieczy i próbuje przebić jej dłoń, by ostrze w ziemię, by zablokować jej możliwość ruchy, to samo robi z drugą ręką jeśli powiedzie się z jedną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 13
Dołączył/a : 07/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Pon Lis 30, 2015 4:44 pm

Stała się odwrotność tego, czego chciał. Rozejrzał się, gdzie i jak by tu uciec. Odwołał przy okazji Darkesta. Cokolwiek zrobi, klony rzucą się na niego i poszatkują jak by Shoten do sałatki szedł. Na pomoc innycb za bardzo liczyć nie może, ukryte ostrza mu się obecnie nie przydadzą.
- I co ja mam teraz zrobić... - powiedział z wymuszonym strachem i zaśmiał się. Obszar wokół Shota na chwilę zabłysł, a na nim pojawiła się zbroja Czarnej Kobry. Nie będzie taki głupi i nie pójdzie na pewną śmierć używając gazów... A może jednak? Uśmiechnął się pod nosem.

Shot użył Toksyn. Ucieknie za zasięg chmury i klonów, przeszywając mieczem któregoś, jeśli by próbował zatrzymać Shotena. Gdy ucieknie, odwoła zbroję.

2500 - 250 - 400 = 1850 EM

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Pon Lis 30, 2015 5:52 pm

No tak, pech zawsze towarzyszłym dobrym ludziom. Dlatego właśnie oni musielit trafić na jakiegoś mutanta, który przypominał opancerzonego robota, a nie człowieka? Tak właśnie pomyślała białowłosa, gdy jej miecz przejechał po z charakterystycznym dla rysownego metalu dźwiękiem po kobiecie, tworząc dookoła efektywne iskierki Zmarszczyła brwi i przeklnęła pod nosem, następnie obrywając i lecąc niczym piłka od tenisa - wysoko w górę, następnie lądując z trzaskiem na plecach. Biednej Reinie gwiazdki zatańczyły przed oczyma, głośne westchnięcie wydobyło się z piersi. Nie była na szczęście osobą, która ma niski próg bólu. Pod tym względem ludzie mogli jej zazdrościć, bowiem potrafiła znieść naprawdę wiele bez mrugnięcia okiem. I tyle o ile nie zwracała uwagi na swoje plecy czy też inne, tylne partie ciała to wgnieciona zbroja utrudniała oddychanie. Nie myśląc wiele wykorzystała swoją magię, aby sobie ulżyć. Odwołała pancerz, zostając z mieczem w ręku i podnosząc się do pionu, zmierzyła wzrokiem otoczonie, analizując sytuacje. Była wdzięczna Yamato za pomoc - naprawdę członkowie Angel Tears byli pod względem współpracy najbardziej rozwiniętą gildią. Wystarczyło spojrzeć na te dwie jaszczurki. Chociaż bardzej martwiła się damską jej wersją niż męską, skoro miała wbudowany efekt zbroi w ciało.
- Nie mogliśmy trafić na magię nie wiem, wełny - byłoby zbyt prosto, nie? - westchneła pod nosem, przyglądając się kobiecie uważnie. Szukała słabych punktów - czegoś, co najbardziej starała się osłonić podczas wykonyania ataków bezpośrednich. Każdy pancerz miał takie miejsce, a skoro jej skóra tworzyła swoistą zbroje to gdzieś musiała być luka.
Zastanawiała się co zrobić. Nie było sensu atakowania jej bezpośrednio mieczem, bowiem ataki nie przynosiły oczekiwanych przez Reinę skutków.Zagryzła dolną wargę, zaciskając wolną dłoń w pięść. Zresztą, co za różnica. Była i tak bezużyteczna w tej walce na takiego przeciwnika.
- Celuj w pachy albo w okolice karku. Ewentualnie sypnij jej piach w oczy i niech sama się potnie. - rzuciła do Yamato, nie spuszczajac wzroku z kobiety, trzymając nadal miecz w ręku. Doktorkowi w walkę wcinać się nie chciała - znikał, jeszcze by go mieczem przecięła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Wto Gru 01, 2015 4:23 am


* Walki trwały. Zaklęcia latały w powietrzu, a cywile uciekali w popłochu przy asekuracji magicznej rady oraz jej wojska. Sytuacja w altance była nieciekawa - Areum ze złością wymalowaną na twarzy atakowała co rusz Mistrza Angel Tears oraz Requiem, którzy dzięki doświadczeniu w walce unikali śmiertelnych ciosów. Walczyli też przeciw sobie, także utrata czujności mogła skończyć się naprawdę tragicznie. Kosa przycięło jedną z kolumn, której fragmenty poleciały w dół, zrywając ze sobą barierkę. Korzystając z chwili Manipyureta mimo rany zaatakował kobietę, wymierzając jej cios bezpośrednio w brzuch i przewracając ją do tyłu. Haru natomiast wezwał wodnika korzystając z pobliskiej donicy, który wodnym strumieniem uderzył w jego rodzonego brata, który z trudem utrzymał się na altance. Traktat został zmyty przez wodę, a jej strumień powędrował publiczności. Na nic zdawały się krzyki członków rady - gdy ten próbował zaklęciem związać Areum ta podniosła się i bez cienia skrupułów pozbawiła go prawej ręki, zgrabnie manewrując bronią. Krew trysnęła na jej twarz, barwiąc jasne włosy na czerwono - podobnie jak płaszcz Mistrza Angel Tears na tym ucierpiał. Wszyscy troje zerkali jednak na poczynania swoich podopiecznych, kolejno wymieniając się ciosami. Żadne z nich nie chciało odpuścić - ich siła była podobna, tylko sposób walki się różnił. Mimo powierzchownych ran dumnie stali na nogach, manewrując między sobą i nie mając cienia litości. Każdy kto teraz podszedłby tam i spróbowałby ich rozdzielić - nazwany zostałby głupcem. Haru uznał to za obłęd, który wywołał przypadek i nie był zadowolony z tego obrotu spraw - bał się o swoich ludzi, a także o losy cywili, których wielu padło pod ostrzałem magicznego pokazu umiejętności. Areum uważała, że to szansa - mimo przewagi liczebnej magów to ich walka między sobą mogła sprzyjać jej gildii. A Manipyureta... Cóż, Król uśmiechnął się paskudnie, kątem oka zerkając na niebo. Wtedy właśnie wszystkie krzyki zostały zagłuszone - potężny ryk przedarł się w powietrzu, uderzając w uszy każdego obecnego tu człowieka. Duży, niepokojący cień przemknął nad drzewami, niknąc w chmurach. Zdawać by się mogło, że wszystko umilkło i zamarło, podnosząc oczy ku górze. Lider Angel Tears cofnął się o pół kroku z bladą twarzą, zaś Liderka Prometheusa z niedowierzaniem spoglądała ku górze. Pewnym było, że cień strachu i przerażenia przemknął przez twarze wszystkich poza jedną osobą - samym przywódcą smoczego kultu.

* Strumień wody poleciał w stronę grupy piątej.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Czw Gru 03, 2015 3:26 am

Shoten ponownie nie zdążył wykonać żadnej akcji. Tym razem jednak nie obeszło się bez bólu. Naruszona igła rękawicy Vogera sprawiła, że mężczyzna zwinął się z bólu i zastygł leżąc na ziemi. Trzej Yamato, widząc nietypowe zachowanie członka Req, powstrzymali się z atakiem i stoli teraz nad sparaliżowanym Shotenem.

Tymczasem czwarty Yamato zaczął się rozglądać za czymś, co mógłby rozbić na głowie. Znalazł nawet ogrodową donicę, niestety, okazała się zbyt ciężka, dlatego w końcu zdecydował się na jump kick.
Czerwony kapturek zaś doszła w tym czasie do Reiny, która odwoławszy swój pancerz pozostała jedynie w normalnych ubraniach. Kapturek, zadowolona z przebiegu spraw zamachnęła się piłą, która - szcześliwie dla Reiny, która byłaby obecnie w dwóch kawałkach - zniknęła. Zaskoczony Kapturek spojrzała na swoją dłoń, jednocześnie odpalając drugą bez patrzenia. Ta trafiła Reinę w brzuch, przez co ta upadła na ziemię a jej ostatni posiłek wywędrował poza jej organizm. Jednocześnie, na plecach Kapturka wylądował Yamato. Uderzenie w nią było niemal jak lądowanie na ścianie. Niemal, ponieważ inaczej niż ściana, Kapturek runęła na ziemię. Niestety, Yamato, który źle ocenił wytrzymałość celu, również wylądował na ziemi.
W efekcie wszyscy troje byli teraz mniej, lub bardziej na trawie: powoli podnoszący się Kapturek i Yamato, oraz Reina, która klęcząc pozbywała się zawartości układu pokarmowego - niestety, w krótkkim czasie w jakim wszystko się rozegrało, Reina nie miała szans znaleźć żadnej słabości.



Stan Postaci:
- Reina - Ból brzucha, wymiotujesz.  2100 EM.
- Yamato - 3 klony, bolą cię plecy 1550 EM
- Shoten - Mikstura Praliżu 1/1, Wraca ci władza nad ciałem, otoczony przez Yamato, silny ból szyi, lekko krwawi rana po injekcji. 2500 EM
- Voger - Ukrycie 2/3, 2300 EM
- Czerwony Kapturek - Rysy na udzie, z tyłu kolan oraz wgniecenie na brzuchu. Trochę spowolniona. Saw-Arm 3/?, Hammer-Arm 2/?, ? EM

Termin odpisu: Niedziela 6-12-15 godzina 23:59

_________________
[table][tr][td][/td]
[td]
Sesje:
- Sesja #4: "..."
- Sesja #2: "..."
- Sesja #3: "..."
- ----------------------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #9966FF ~ Emoji: #CC99FF ~ Gildia: #FF99FF ~
[/td]
[/tr]
[tr][td]
~ Queror ergo sum ~
[/td]
[td][/td]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Czw Gru 03, 2015 11:38 am

Yamato jedynie lekko odciągnął maskę i splunął na ziemię wstając. Szybko naciągnął ją na twarz wyciągając ponownie swoje ostrza. Jedynie patrzył się na owego "kapturka", który był twardszy niż sam ninja się spodziewał. Jedynie zagwizdał do swoje bandy pokazując palcami "2", by do niego przyszli. Tak więc dwa klony miały przyjść mu z pomocą, bo teraz nastały ciężkie czasy, a kosztowanie się z many nie było dla niego dobrym pomysłem. Jeśli kapturek stoi i zmierza do Reiny to Yamato automatycznie stara się zwrócić na siebie jej uwagę, by zostawiła Anielicę.
- Yo, Twardogłowa dziwko z requiem - zawoła do niej - Walka z tobą to najłatwiejsza rzecz jaką widziałem w życiu - po czym się zaśmiał - A nie, wybacz, widziałem jeszcze twoją matkę - taki taunt powinien na nią zadziałać jak płachta na byka, w końcu kto by się nie zdenerwował tym, że mu się matkę obraża? No właśnie. Miało to ją odciągnąć od Reiny, która we sumie źle zrobiła, że się od razu nie wycofywała według Yamato. Chociaż dalej go zastanawiało jaką siłą włada dziewczyna z przeciwnej gildii. Jednak nie rozmyślał nad tym, bo czekał na atak z jej strony. Taktyka była prosta, niech go goni albo jego klony. We końcu będzie mógł przynajmniej ją jakąś odciągnąć od reszty, lepsze to niż nic, co nie?
Otóż jeśli dziewczyna złapała się na jego taunt to pokazuje jej środkowe palce machając nimi i cofając się w tył, po czym założy miecze na plecy, a gdy dziewczyna zacznie go gonić to będzie sobie tak z nią biegał, a co będą robić w tym czasie klony? Otóż one będą miały za zadanie ją podciąć podczas ewentualnego pościgu, Yamato będzie biegał, by ciągle mijać jakiegoś klona, który będzie na niewidzialności rzucał się jej na nogi, by ją przewalić. a Gdy tylko ją wywalą to on od razu się rzuci na nią, by na niej usiąść i razem z klonami będą ją trzymać, by nie mogła się podnieść z ziemi. A jeśli się to uda to Yamato wepchnie jej swój miecz w usta (( ͡° ͜ʖ ͡°)), by szykować się na przebicie jej od środka, bo może jej twarda na zewnątrz, ale wewnątrz pewnie jej mięciutka.

A co jesli kapturek jednak postanowiła zostawić Reiną i zająć się Yamato? No to wtedy Yamato automatycznie wyciąga swoje dwa miecze, by przyjąć jakiś nadciągający cios. Otóż jak to będzie wyciągać? Gdy tylko dziewczyna się zamachnie lewą lub prawą ręką w niego, on postara się wyminąć cios, a następnie przy użyciu jednego z ostrzy (prawego bądź lewego, zależnie od strony od której ona zaatakuje), by podnieść jej rękę szybkim zamachnięciem się od dołu, by odsłonić jej pachę, a drugim ostrzem szybko zaatakować pod kątem pomiędzy jej pachą a ręką. Jeśli dobrze mu się wydaje to jeśli wgniecie jej zbroję w takim miejscu będzie miała problem z ruszaniem kończyną, co będzie im wszystkim bardzo na rękę. Gdy tylko to zrobi to spróbuje ją od ciebie ją odepchnąć nogą, by następnie się oddalić na metr lub dwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Pią Gru 04, 2015 11:23 pm

Doktor Scheuche Voger zakończył swoje dzieło. Niewidzialność nie była mu dłużej potrzebna. Pojawił się centralnie przed oczami Shotena jednocześnie łapiąc pustą dłonią za jego gardło. Wykorzystał element zaskoczenia i uniósł rękę ze strzykawkami w geście "stop".
- Zanim się na mnie rzucisz, posłuchaj - zachichotał - Przed chwilą z łatwością wtłoczyłem w Twój organizm truciznę, która za kilka godzin Cię ukatrupi. Jeśli chcesz abym sporządził dla Ciebie antidotum... - zaczął poruszać swoimi palcami z igłami - Poddaj się i zostań tymczasowo naszym jeńcem. Jak wszystko ucichnie, zrobię Ci odtrutkę. No chyba, że chcesz zginąć, hę? Wtedy zignoruj moje ostrzeżenie i zaatakuj mnie albo kogokolwiek z moich ludzi! - zacisnął na moment mocniej dłoń na jego szyi, by po chwili puścić i zrobić kilka kroków w tył eksponując rękawicę - Po prostu nie sprawiaj kłopotów, a dotrzymam swojej części umowy, dobrze?
Oczywiście, był gotowy na ewentualne gwałtowne ruchy Shotena. W razie czego rzuci się do ucieczki, ale zakładał, że facet ma trochę oleju w głowie i zechce pożyć dłużej niż kilka godzin.

♦ 1. post odpoczynku od niewidzialności


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Sob Gru 05, 2015 12:09 am

To nie był jej dzień - jedyna myśl, która towarzyszyła dziewczynie podczas oddawania światu śniadania, które całe szczęście nie było zbyt syte. Dodatkowo Rei była silną i odporną istotką, więc razem z opróźnieniem zawartości żołądka przetarła usta, drugą ręką łapiąc się za brzuch. Pieprzona zdzira. Dziewczyna zacisnęła dłonie w pięśi, patrząc na nią morderczym wzrokiem w kolorze pięknych, szlachetnych rubinów. Voger świetnie sobie radził, nie dawał za wygraną i walczył z mężczyzną za pomocą swoich niecnych, skrytych technik. Yamato jak to on - dawał z siebie wszystko i atakował, pilnując przy tym obrony. Jak na zboczonego wojownika trzeba przyznać, że był naprawdę dobry, a ona wisiała mu conajmniej jedno piwo. Nieco chwiejnie podniosła się, raz jeszcze przecierając usta, a następnie wypluwając ślinę i przeciągając się do tyłu tak, aby rozprostować nieco bolące plecy. Coś strzyknęło. Białowłosa skorzystała ze swoich zdolności, przywołując pancerz - napierśnik oraz naramienniki, bo reszte miała na sobie oraz katane. Rozpuszczone wcześniej włosy tkwiły zebrane w wysokiego kucyka i związane za pomocą czerwonej wstążki, która kontrastowała z resztą jej odzienia. Niewiele myśląc ruszyła w stronę dziewczyny, wykonując kilka cięć i pchnięc ostrzem, odskakując po każdym z nich nieco do tyłu tak, aby ewentualnie zostawić sobie możliwość ucieczki bądź obrony. Tym razem ona chciała dać Yamato chwile wytchnienia. Gotowa była w każdej chwili przywołać kolejną broń, gdyby front walki się zmienił. Trzeba przyznać, że wkładała sporo siły w ciosy znów celując w te same miejsca, co na początku.

2100 - 100ME -200ME= 1800ME

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 13
Dołączył/a : 07/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Nie Gru 06, 2015 9:44 pm

Był zdziony całym wydarzeniem. Ból szyji, a teraz doktorek. Z pewnością nie nadawał się do wali na otwartej przestrzeni. Zaśmiał się nerwowo. Chciał jeszcze trochę pożyć, a i tak by z nimi nie wygrał.
- Masz mnie doktorku. Zrobię co chcecie - i tak bym nie wygrał - westchnął zrezygnowany. Takie rozwiązanie było lepsze od nagłej śmierci. Była też opcja, że doktor kłamał, ale lepiej nie igrać z ogniem. Spojrzał na uniesioną dłoń faceta.
- Czy mógłbyś mnie już puścić?

//przepraszam za krótki post. Źle się czuję, a chciałam mieć to z głowy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 3   Pon Gru 07, 2015 11:15 am


* Wymiana ciosów trwała w najlepsze, przelewało się coraz więcej krwi w ogrodach Magicznej Rady. Ludzie uciekali w popłochu, usiłowali ratować się przed walką między skłóconymi już do końca frakcjami. Kolejny ryk sprawił, że walki ustały i tłum zamarł w bezruchu, podnosząc głowy do góry i patrząc na niebo. Haru korzystając z okazji przywołał swoje bliźnięta i zaczął inkantację Uranometri, korzystając z błogosławieństwa podwójnego źródła mocy. Areum zaś, która była chyba najbardziej tym wszystkim rozzłoszczona przeładowała swoją kosę i tym samym dała jej kształt duże, ciężkiego miecza, któy w rękach doświadczonego łowcy siał zamęt i zniszczenie. Zamachnęła się, podskakując do góry i celując wprost w klatkę piersiową Manipyurety, który akurat zaczynał rzucać zaklęcie w stronę brata.
Wszystko rozegrało się w przeciągu kilkunastu sekund. Cień przemknął nad ogrodami, a uszu całej trójki dobiegły krzyki i wrzaski przerażenia. Ciemna bestia o szerokich skrzydłach zgrabnie leciała w dół, rozbijając łbem szklaną kopułę nad altanką i rozsypująć tym samym szkło na boki. Wylądował między przywódca Requiem, a pozostałą dwójką i bez wahania osłonił mężczyznę przed ich atakami. Areum, która nie mogła wycofać się już trwającego ataku oberwała skrzydłem, którego kolec na zgięciu rozciął jej brzuch i spowodowanych krwawienie, a sama dziewczyna odleciała do tyłu, uderzając z hukiem o ziemie. Unosząc się na rękach, w których nadal zaciskała swoją broń jęknęła z niedowierzaniem. Smocze Łuski odporne były na magie, tak więc i zaklęcie Mistrza Angel Tears zawiodło, a jego brat pozostał nietknięty. Smok nachylił łeb, wbijając fioletowe ślepia w bezpośrednio w jego twarz, a z jego gardła wydobył się cichy warkot. Pod cielskiem bestii dostrzec możnabyło zmasakrowane zwłoki jednego z członków głównej sekcji rady, którego krew przybrudziła pazury. Manipyureta zaśmiał się, opierając dłoń na biodrze i wychodząc zza głowy swojego towarzysza. Jego dłoń spoczęła na pysku zwierzęcia.
- Chciałem pokoju, ale sami mnie sprowokowaliście wy nędzni głupcy. Teraz poznacie tego konsekwencje.. Nie muszę wam mówić, czym moje nowe zwierzątko jest i co może z wami zrobić, prawda?
- To szaleństwo! Ta bestia nie usłucha nawet Ciebie! - głos Haru zabrzmiał poważnie, jednak dostrzec dało się w nim cień obawy i paniki. Młody mag rozejrzał się dookoła, lustrując wzrokiem pole bitwy. W tym czasie Areum podniosła się, zakrywając ręką krwawiący brzuch. Była w kropce i po jej minie z łatwością dało się to zauważyć. Władca Esenthor spojrzał na smoka i kiwnął głową, a ten korzystając ze swojej magii stworzył kryształy, które z zawrotną szybkością zaczęły wyrastać z ziemi i sunąć w kierunku przeciwników jego poddanych. Zupełnie jakby bestia wiedziała, kogo powinna ratować. Jej uwagę przykuła grupa pierwsza, w której stronę ryknął głośno, poruszając cielskiem i rozbijając na kawałki kamienną kolumnę, która rozsypała się w stronę grupy piątej.
*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Grupa 3   

Powrót do góry Go down
 

Grupa 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Fortuna grupa I
» Hybrydy - grupa eksperymentalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Eventy :: Era-