IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Grupa 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Grupa 1   Sob Lis 21, 2015 1:18 am


* Zbliżało się południe. Mimo chłodnego już, wczesnozimowego powietrza na niebie dostrzec można było słońce, które nieśmiało wyglądało zza chmur i przebijało się przez oszklony dach altanki, która znajdowała się w centralnej części ogrodów należących do Rady Magicznej. Trzymał się on na pięciu kolumnach,  gdzie widniały roślinne zdobienia.  Czterech stron jej ścianki otaczała barierka, zaś bezpośrednio naprzeciw wejścia do budynku - na piątej - znajdowały się schodki, prowadzące do jej wnętrza. Przyozdobiona była szarfami rozmieszczonymi między kolumnami. Każda z nich w innej barwie, reprezentującej jedną z obecnych Grup. Dzisiejszy dzień miał przejść bowiem do historii. Wszystkie frakcje - konkretniej ich liderzy złożyć mieli podpis na dokumencie ogłaszającym rozejm w Królestwie Fiore. Traktat Pokojowy był pomysłem Manipyurety, który dowodził smoczą sektą oraz był przywódcą Esenthor o niezbyt chwalebnej opinii.  Zapach kwiatów i bogata roślinność nadawała temu miejscu magicznej aury. . Ludzie szeptali podekscytowani, zerkając na siebie z radością w oczach - zjednoczone siły miały szansę w walce ze smokami, które od tylu lat terroryzowały niebo.
W centralnym punkcie, ułożony na kamiennym bloczku znajdował się dokument oraz pióra z magicznym, nieścieralnym atramentem. Wypisane tam były wszystkie warunki oraz zasady, do których dostosować musiały się gildie.  Konkretny przedstawiciel stał pod swoją szarą, reprezentując inny region królestwa oraz inne obyczaje. . Ubrany w swój specjalny uniform Mistrz Angel Tears nieufnie spoglądał na głupkowato uśmiechnięto brata, które odzienie przypominało szaty władcy pustyni. Stali naprzeciw siebie unikając jednak kontaktu wzrokowego. Dowódca Łowców - Areum stała niezbyt zadowolona, pełna podejrzeń. Miała skrzyżowane na piersiach ręce, a kombinezon w białym kolorze, który zdobił jej ciało był raczej strojem przystosowanym do walki, niezbyt zdobnym i nawiązującym do okazji. Ostatnią osobą w dużym kapeluszu i szatach był główny Mag z Rady, którego podpis miał symbolizować jej przychylność dla całego przedsięwzięcia.
Rozmowy trwały, każdy chciał jak najlepszą i najbezpieczniejszą sytuacje dla swoich podopiecznych, co rusz przekazywane były kolejne informacje. Wszystko to monitorowały lacrimy, przekazując to następnie za pośrednictwem magicznych monitorów na błonia, do obozów i dalej, na terenach całego Królestwa Fiore*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 27
Dołączył/a : 15/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Sob Lis 21, 2015 7:57 pm

MAPA

* Ludzie szeptali między sobą, przyglądając się uważnie monitorom, na którym dostrzec możnabyło przebieg zdarzenia. Czy traktat zostanie podpisany? Byli żywo zainteresowani dowódcami zgromadzeń, które miały w tym kraju największą siłę. W końcu dziś konflikt miał się zakończyć, a flagi kołysały się leniwie na chłodnym, listopadowym wietrze.

Złożyło się tak, że zarówno członkowie Requiem jak i Angel Tears zostali skierowani do tego samego sektora, znajdującego się bezpośrednio na wprost miejsca w altanie, w której znajdowali się dwaj bracia. Zabawny zbieg okoliczności, prawda? Mimo ekscytacji i uśmiechów na ustach członków rady -w powietrzu wisiało coś znacznie silniejszego. Nie wszyscy wydawali się zadowoleni z podpisania dokumentów pokojowych, które miały zjednoczyć ludzkość w walce przeciw smokom. Zerkającym ukradkiem na nieboskłon fioletowym zdawać się mogło, że na horyzocie coś zalśniło. Niemniej jednak kolejne słowa płynące z magicznych lacrim dźwiękowych przykuły ich uwagę ponownie do altanki.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/10/2015
Wiek : 19
Skąd : MMz

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Nie Lis 22, 2015 7:42 pm

Darkrai szedł z Fins spokojnym krokiem. Skierowano ich do sektora pierwszego, skąd widok na lakrymowe ekrany był bardzo dobry. Podczas marszu w tę stronę dużo rozmawiali o tym co robili od rozstania. W końcu rodzeństwo - w dodatku bliźniaki - po 7 latach rozłąki musi wyczerpać tematy. Oczywiście Czarny mag musiał starać się by podtrzymywać rozmowę, zdawał sobie doskonale sprawę, że siostra zawsze obawiała się go ze względu na jego "pochłaniającą kolory" aurę magiczną. nie mógł nic na to poradzić... chociaż bardzo by chciał.
jednak po dotarciu na miejsce przypomniał sobie o wiadomości jaką otrzymał. Próbował zorientować się kto jeszcze został skierowany do tego sektora oraz czego się po nim można spodziewać. O ile większość osób z Requiem dobrze kojarzył o tyle infiltracja umiejętności towarzyszy Finsternis oraz łowców magów z Prometheusa mogła być cięższa...

słaba jakość ale ktoś zacząć musi

_________________
"On the other side of our word, Darkrai has his full magic power"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t196-darkrai-schwarze

avatar
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 10/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pon Lis 23, 2015 4:15 pm

Po drodze do sektora pierwszego mignęło jej kilka znajomych aur, z pewnością należących do współczłonków gildii, jednak nie próbowała się zatrzymywać, ani ich zaczepiać. Nie idąc pod rękę z całkiem znanym zabójcą z Requiem. W ciągu tylu lat rozłąki nazbierała się masa tematów do rozmów. Mogliby tak mówić i mówić nawet nie zbliżając się do rodzinnych i moralnych tematów tabu. (Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż jestem ciekawa o czym prócz zabijania mógłby z takim zaangażowaniem i entuzjazmem opowiadać Darkrai.) Przyjemna atmosfera ustępowała jednak presji, która wiązała się z nieuchronnie zbliżającym się przełomowym wydarzeniem. Zamiast ciągnąć dalej, może i nawet ciekawą, rozmowę stanęła w miejscu, jednocześnie zatrzymując brata. Puściła jego dłoń i obróciła się tyłem spoglądając na jeszcze puste, nie transmitujące niczego ekrany.
- Powinnam chyba dołączyć do grupy magów z Angel Tears. - powiedziała wzdychając i splatając ręce za plecami. Zamilkła na moment, widać było, że bije się z myślami. Obróciła się połowicznie i spojrzała na brata-czarną plamę przechylając głowę i pozwalając włosom spłynąć po lewym ramieniu - Powinnam, prawda? Twoja gildia coś kombinuje, coś co może w kilka sekund zmusić nas do stanięcia w szranki. Nie chciałabym podnosić na ciebie ręki... - powiedziała poważnym, zmartwionym głosem. - Nie żebym też miała jakieś szanse. - dodała już uśmiechając się, miało to trochę rozładować tą ciężką atmosferę, którą sama stworzyła, ale wyszło jak wyszło. Po tych słowach zwróciła się już całkiem w stronę Darkraia i uścisnęła go mocno, wtulając się w jego klatkę piersiową i czarny, obszerny płaszcz. - Kocham cię braciszku. - szepnęła w sposób, jednznacznie przywodzący na myśl pożegnanie, ale nie puszczała go. Jeszcze nie.

_________________
mowa #903595 | myśl #903595

Theme Song | Voice | Theme Instrumental
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 13/10/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pon Lis 23, 2015 4:57 pm

Niedługo po czarującym rodzeństwie połączonym uściskiem miłości i czułość, na scenę wkroczył inny mag Requiem - Glave. Szedł powoli i bez pośpiechu jakby ominięcie całej tej akcji było dla niego równie istotne co uczestniczenie w niej. Jednym słowem - wyraźnie mu to zwisało. Taki, typ, co poradzić. Z resztą trudno mu się dziwić, w końcu nie przyszedł tu z własnej woli a z polecenia mistrza a tego gościa to chłopak bardzo nie lubił. Nie nosił po prostu jak ktoś aż tak popisuje się przed innymi i patrzy na nich z góry. Mimo tego, że nie był jeszcze w stanie jakkolwiek mu się sprzeciwić, Glave wiedział jedno - właśnie tacy jak on najbardziej upadają, kiedy przyjdzie ich czas. A po upadku z wysokości ego Maniego nie da się już podnieść.
Widząc wtuloną w siebie dwójkę, Glave zignorował ich jakby wcale nie widział zajścia. Zwyczajnie stanął sobie na boku i odwrócił do nich plecami, spoglądając w stronę altany. Nie wiedział co się stanie ale wiedział, że stanie się coś na pewno. Cała ta szopka z pokojem nie mogła być prawdziwa - to scenariusz zbyt piękny by był prawdziwy, a Manipyureta nie wygląda na kogoś, kto lubi dzielić się władzą i robić coś "wspólnie". Mag odetchnął głęboko...
-Pozostaje czekać... -powiedział jakby sam do siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t207-glave-henir-aka-shinigami

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Wto Lis 24, 2015 10:49 am

Enzo również pojawił się po chwili. Miał przy sobie jakiś "kijek" który znalazł przy ognisku. Nie wiedział do kogo należy, jednak spodobał mu się i dzięki niemu spokojnie mógł się podrapać w miejscach, do których normalnie nie dosięgał.
- Cześć - Rzucił na powitanie widząc dwie nowe twarze.
Dziewczynę kojarzył z gildii, nie rozmawiał z nią wcześniej jednak wiedział kilka rzeczy na jej temat.
- Kopę lat - Dodał uśmiechając się do niej i machając w jej stronę.
Wiedział że i tak tego nie widzi jednak liczył się gest, przecież trzeba być uprzejmym zwłaszcza dla ludzi z tej samej gildii.
- Też uważacie ten cały rozejm za stratę czasu? Przecież wiadomo że to podpucha, tyle lat nic nie robili z tym a nagle odczuli potrzebę bratania się? Śmieszne - Brunet przedstawił swoją opinię grzebiąc w między czasie, grzebiąc w nosie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Sob Lis 28, 2015 12:12 am


* Szepty zdawały się nasilać coraz bardziej. Im bliżej było momentu kulminacyjnego, tym ogólny harmider przybierał kolejne formy. Przerodziły się one w otwarte rozmowy, te zaś czasem w kłótnie, a wszystko to z powodu nagromadzenia w tak małym obrębie - tylu rożnych światopoglądów, charakterów i ideologii.
Trójka, niewątpliwie wielkich ludzi zgromadziła się na wielkim tarasie by przekazać światu nowinę o rychłym pokoju. Bracia oraz Areum zerkali to na siebie, to na radę, czy aby nic się nie dzieje. I tak teoretycznie mogłoby się wydawać gdyby nie fakt, że na horyzoncie pojawił się punkcik, który przemknął przez powietrze niczym niewielki impuls magicznej energii. Światło to okazało się być magicznym pociskiem, który wystrzelony został przez jednego z magów. Laser delikatnie musnął mistrza Requiem i wtedy wszystko się zaczęło.
Magiczna rada nie mogła uwieżyć! Nie dośc, że atak faktycznie nastąpił, to jeszcze winowajcą nie było samo Requiem. Nawet mistrz Angel Tears wydawał się zaskoczony widząc nieco zdezorientowaną twarz brata. To wszystko stało się przyczyną ich najgorszego koszmaru. Koniec z pokojem, warunki spotkania jak i traktatu zostały naruszone. A wszystko to za sprawą pojedynczej, osamotnionej w swych poczynaniach osóbki. Manipyureta złapał się za ramie i opuścił głowę tak, że kosmyki włosów zakryły mu twarz Syknął głośno z bólu. Mało kto był w stanie zauważyć jego delikatny uśmiech, który szybko przerodził się w minę pełną wściekłości.
- A więc to tak...?! Pieprzeni intryganci! Tak dziękuje się wielkiemu królowi, który pragnął pojednania? Tak odpłaca się komuś kto chce pokoju na tym nieszczęsnym padole? - Wykrzykiwał do ludzi zgromadzonych wokół tarasu z miną pełną żądzy i podekscytowania, jednocześnie kuląc się z bólu. W oczach władcy Esenthor lśniła złość wymieszana z zadowoleniem. Kryształ w jego bransolecie zalśnił subtelnie, jakby reagując na emocje właściciela. - . Hańba dla was i waszych rodzin - mój gniew spadnie na każdego, kto ośmielił się sprzeciwić i zakłócić dzisiejsze wydarzenie! Sprawię, że oczyszczenie tej skazy przyjdzie poprzez krew i ból. Do broni wyznawcy smoków, do broni! Nie miejcie litości nad niewdzięcznym, fałszywym tłumem.
Słowa władcy Requiem były chyba największym zdziwieniem dla jego brata - Haru. I to nie z tego powodu, że Manipyureta wcale nie chciał się pojednać bo na to był przygotowany. Zdziwiony był ponieważ, ten paskudny jego zdaniem manipulant, potrafił wszystko wykorzystać na swoją korzyść. I to całkiem efektownie.
Również Areum nie czekała długo ze swym stanowiskiem. Twarz blondynki przepełniona była złością, spojrzenie zaś odzwierciedlało jej jadowity uśmiech.
- Wam nigdy nie można ufać. - syknęła, dając znak swoim łowcom aby szykowali się do walki. Podniesienie ręki wystarczyło, byli wyszkoleni. Tym samym złapała za swój artefatk, uruchamiając go i sprawiając, że przybrał pierwotną, śmiercionośną dla magów formę. Zamachnęła się swoją kosą w kierunku Haru, na którego głowie w trakcie wypowiadania inkantacji, pojawiła się Korona Północna, dzięki której atak przywódczymi Prometheusa został odbity. Również Mani postanowił wykorzystywać swoje zdolności w tym szaleńczym tańcu wzajemnej nienawiści. Strzelał to w Haru to w Areum, naprzemiennie.
Wszystko to pewnie skończyłoby się inaczej gdyby ziemia nie zadrżała w posadach. Walka rozpoczęła się na dobre - nikt jednak nie był w stanie przewidzieć jej dalszego rozwoju. Każdy na każdego, mag na maga, łowca na magów. Zamiast pięknego dnia w historii Fiore zapisze się on jak dzień rozpoczęcia wielkiej, krawej wojny. *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 27
Dołączył/a : 15/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Sob Lis 28, 2015 12:23 am

* Rodzinne spotkanie przerwał krzyk kogoś z tłumu - pełen paniki i przerażenia. Stało się to, czego obawiano się najbardziej. Zamiast czasu błogiego i pełnego spokoju, wzajemnego dbania o bezpieczeństwo to czekać będzie Królestwo Fiore kolejna wojna. Na nic zdać się mogły usprawiedliwienia, które rzucali członkowie rady w stronę ogarniętego złością przywódcy Requiem - nie wiedzieli kto zaatakował, a ten uznał ten akt za zdradę. Dodatkowo Areum, która dała znak swoim i urochomiła artefakt, celując w Mistrza Angel Tears.
Ludzie stali dookoła w oszołomieniu, następnie wykonując rozkazy swoich przywódców. Walka rozpoczęła się - pytanie, co zrobi rodzeństwo w tej sytuacji?*

Macie czas na odpis do poniedziałku, do godziny 21:00.
Jak odpiszecie wcześniej to też dobrze - postaram się odpisać jak najszybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 10/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Sob Lis 28, 2015 3:08 am

Przestała się wtulać w Darkraia i rozejrzała po okolicy w poszukiwaniu jakichś znanych z Angel Tears osóbek. Jeszcze jej tylko brakowało opuścić w tej ciżbie brata i nie spotykając nikogo zaufanego znaleźć się kompletnie samotnie w centrum nieuchronnie nadchodzących i raczej niezbyt bezpiecznych wydarzeń. Długo szukać nie musiała, bo tuż tuż, całkiem blisko pojawiła się zdecydowanie rozpoznawalna aura. Postać, emanującą czerwonym, jakby zaczepnym światłem, którego natężenie zmieniało się bardzo często i gwałtownie, widziała już niejednokrotnie na terenie gildii. Poświęcając więcej uwagi mogłaby dostrzec, że pojedyncze płomyki tego charakterystycznego ognia są jedynie świetlistymi znakami o jednakowym kształcie, jednak nigdy jej ten chłopak tak nie interesował, żeby się wgapiać w jego źródło.
Odwróciła się ku niemu i odmachała. Tak, odmachała. Fin nie miała problemu z dostrzeganiem magów. Żywych, zwykłych ludzi też widziała całkiem nieźle, a przynajmniej wykonywane przez nich ruchy.
- Ten człowiek jest z mojej gildii. - powiedziała do braciszka. - Może i nie należy do najinteligentniejszych, ale do pewnych już tak. Do zobaczenia, mam nadzieję, że w przyjemniejszych i mniej patetycznych okolicznościach. - dodała i opuściła Darkraia zbliżając się szybko do wskazanego współczłonka.
Już miała się przywitać, kiedy kątem oka ujrzała sporawy błysk aktywowanego zaklęcia, a potem nastało poruszenie, krzyki i w całym otoczeniu zaroiło się od podobnych wybuchów. Sama altanka praktycznie raziła blaskiem oddającym potęgę magii tam używanej. A jednak się stało i co gorsza nie z inicjatywy Manipyurety. Kto był aż tak durny, żeby zaatakować jednego z przywódców? Albo może, kto był tak durny, żeby zorganizować ważne spotkanie w miejscu, które wręcz sprzyjało atakowi?
- Oddaj proszę. - powiedziała stanowczo do chłopaka, drapiącego się jej własną włócznią, miejmy nadzieję że, po plecach. Rozpoznała ją po śladowych ilościach własnej aury, które wniknęły w strukturę drewna. Tak to jest jak się przez ponad pięć lat nie rozstaje z jedną bronią.
Sygnały do ataku wydane pozostałym frakcjom powinny jednoznacznie uświadomić Angel Tears, że teraz jest czas do odwrotu, ale nie, łzy przecież nie mogły zostawić własnego mistrza, a także znajomych na pastwę losu i znajdujących się wszędzie wrogów. Nie mówiąc już o tym, że sam odwrót z pewnością spotka się z oporem. Walka będzie raczej nieuchronna.

_________________
mowa #903595 | myśl #903595

Theme Song | Voice | Theme Instrumental
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 18
Dołączył/a : 27/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pon Lis 30, 2015 1:17 pm

//Doszły mnie plotki że mam tu pisać, jak nie to usuncie posta czy coś//
Siorb.
Dźwięk waniliowego mleka z uporem zasysanego z niewielkiego kartonika, był dźwiękiem który zdecydowanie mógł irytować. Większość ludzi irytował z prostego powodu, po prostu był nieprzyjemny dla ucha. Inaczej miała się kwestia z Mamutem, którego irytował z kompletniego innego powodu - dźwięk ten oznaczał, że mleko się kończyło. Koniec mleka to bardzo niefajna sprawa, albowiem oznaczała ona jedno z dwóch. Odwyk od mleka na pewien czas albo zmuszenie siebie do wysiłku, udanie do sklepu, wydanie jeszcze większej ilości szekli na zakup mleka no i powrót do docelowego miejsca spożycia niesamowicie smacznego nie procentowego trunku. Tak więc aktualnie Mamut znajdował się przed ogromnym problemem egzystencjonalnym, czego nie poprawiał fakt, że jakiś skończony kretyn postanowił rozpętać chaos. Myślenie nad mlekiem i jednoczesne zastanawianie się ile osób będzie próbowało go zabić w ciągu najbliższych dziesięciu minut, nie szły ze sobą zanadto w parze. Dlatego też Mamut odstawiając pusty kartonik na ziemię spojrzal na zgromadzonych tutaj tłumnie ludzi i podrapal się po głowie. Najbardziej w oczy rzucała się grupka złożona z faceta, dziewczyny i kretyna który drapał się włócznią[W sumie nie wiem czy to włócznia, ale Fins to implikuje więc no]. No i dłubał w nosie, a fe, obrzydliwe. Mamut aż wstał. Bo wcześniej kucał, tak notabene, bo picie mleka na stojąco było mało "Cool".
Mężczyzna raźnym - no dobra, wcale nie. Badzu wyjął jeden z Djaridów które miał schowane w kołczanie na plecach a następnie zbliżył się na te ~5m do kretyna.-Skoro nie wiesz do czego służy twoja "drapaczka" to może i w nosie chciałbyś podłubać czymś ciekawszym?-Tu wyciągnął doń dłoń z Djaridem, oferując mu tym samym swoją broń.-Może przynajmniej dowiercisz się do próżni między ściankami twojej czaszki.-Dorzucił z uśmiechem. Rzecz jasna jeśli mężczyzna sięgnie po Djarid to Mamut cofnie dłoń z bronią(Swoją drogą, jest to dłoń prawa), a następnie łapiąc chłopaka lewą dłonią za nadgarstek pociagnie w swoim kierunku co by uderzyć go z czoła w nasadę nosa. No ale to tylko "jeśli" mężczyzna ulegnie jego małej prowokacji. Ciekawe też czy jego znajomi się wtrącą... dziewczyna była ładna. Wolałby z nią nie walczyć tylko gdzieś skoczyć. Na mleko na przykład.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t397-mamut-chyba

avatar
Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/10/2015
Wiek : 19
Skąd : MMz

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pon Lis 30, 2015 4:31 pm

Darkrai nie zareagował szczególnym poruszeniem na słowa Fins. Wiedział, że ich rodzina rozpadła się już dawno, a czas ten nasączył zgnilizną tą relację. Mógł kochać siostrę, matkę, a nawet ojca, jednak nie ma możliwości by ponownie się zeszli w szczęściu, nie na tym świecie.
Dodatkowo ich "rozstaniu" towarzyszyło nagłe dołączenie do rozmowy dodatkowego mężczyzny. Prawdopodobnie wyczuwając jego aurę Darkrai od razu skamieniał, ewentualnie odciął się od rozmowy z siostrą. Standard w jego stylu bycia... Lekko przeczesał dłonią grzywkę i rozejrzał się dookoła. Dostrzegł stojącego niedaleko przyjaciela jego mamy - Glave'a, ale nie zareagował na niego.
- Trzymaj się siostrzyczko - podsumował krótko i odwrócił się podchodząc do drugiego maga z Esenthoru. Zatrzymał się przy nim dokładnie w chwili, gdy na ekranach pojawił się obraz strzału w króla. Chłopak nie zmienił swojego obojętnego wyrazu twarzy i tylko rzucił krótko do towarzysza z gildii:
- Chciałeś zobaczyć na co mnie stać... Chyba przyszła na to okazja. Nie krzywdź tylko dziewczyny.
Jeszcze raz rozejrzał się po okolicznym tłumie, który zaczął panikować, a zewsząd aktywowały się zaklęcia i artefakty widzów pochodzących z trzech różnych frontów. Odwrócił się w stronę nowo powstałej rozmowy miedzy dwoma aniołami i jakimś obcym mu osobnikiem. Lekko westchnął chowając dolną połowę twarzy w kołnierzu i czekał na reakcję Glave'a.
- Może trochę się pobawię? - szepnął sam do siebie na tyle cicho, że prawdopodobnie nawet najbliżej przebiegający ludzie go nie usłyszeli.

_________________
"On the other side of our word, Darkrai has his full magic power"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t196-darkrai-schwarze

avatar
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 13/10/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pon Lis 30, 2015 7:12 pm

//Ekhem... pragnę zaznaczyć, że nie tylko rodzeństwo jest w tej sytuacji?... Są tu też inni? Tak? Dziękuję.\\

Glave olał pojawienie się nowego osobnika,który wyraźnie był pozbawiony wszelkich manier. No poważnie, nawet wychowany w niewoli "Shinigami" wiedział, że nie dłubie się w nosie, a przynajmniej nie w towarzystwie. Najwidoczniej niektórzy albo ominęli te lekcję życia albo mają ją tak mocno w poważaniu jak Glave nowo przybyłych. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że szczególnie oni są mu obojętni. Ma tak prawie z każdym, zupełnie jak z przechodniami, których mijasz na ulicy i już nigdy więcej nie widzisz. W tej sytuacji olewał to co wnoszą do sytuacji ale nie pozwalał sobie na ignorowanie ich obecności. Przeczuwając co może się wydarzyć, każdy kolejny nieznajomy to kolejny wróg na polu walki. No i jak wyszło, intuicja go nie myliła.
Padł strzał raniąc mistrza gildii. Gdyby Glave nie przeczuwał w tym spisku samego Manipyurety, pewnie żałowałby, że strzelający chybił - a tak mógł cieszyć sie jedynie, że ten świętoszkowaty narcyz trochę pocierpi. Jednak to nie była dobra chwila by odrobinę ucieszyć oczy - rozpoczynała się prawdziwa bitwa.
Zaskoczył rozmowny gest ze strony Darkrai'a. No proszę, ten ciemny typ też potrafi czasem powiedzieć coś od siebie. Glave odpowiedział mu spojrzeniem.
-Pobawić się, huh? -rzekł po czym strzelił kręgami w szyi. -To co, kto ubije więcej aniołów wygrywa? -zaproponował odwracając się do wspomnianej "dziewczyny" plecami. Jak młody chce żeby jej włos z głowy nie spadł to Glave może mu dać tę przyjemność. Nie widział sensu w zabijaniu jej a jeśli jest jakoś powiązana z Darkrai'em to nie jemu to oceniać, zwłaszcza, że po jego reakcji na walkę zrobił na Henirze dobrze wrażenie.
Pierwszym ruchem maga było oczywiście przyzwanie swojego miecza. Gargantuiczne ostrze spoczęło na ramieniu Glave'a trzymane w prawej dłoni. Na jego ustach zagościł radosny uśmiech - oto przychodzi rzeź, którą tak bardzo uwielbiał. Wiedział, że na widok takiego miecza nie jeden Anioł narobi w gacie.
-Tylko nie skarż się mamie jeśli przegrasz! -dorzucił na koniec w kierunku Darkrai'a. Nie czekając długo po raz pierwszy w życiu z radością ruszył by wykonać czyiś rozkaz. Szybko namierzył najbliższego wroga (niezależnie czy to będzie jakiś NPC czy jeden z graczy - oprócz Darkrai'a i Finn, zgodnie z obietnicą) i ruszył na niego. Kiedy ten będzie już w zasięgu miecza (który to nie jest mały, przypominam), natychmiast zaatakuje wykonując szerokie cięcie po skosie - od prawego ramienia do lewej nogi. Niesiony impetem broni nie pozwoli wytracić tej siły i wykona obrót wokół własnej osi pozwalając by ostrze dalej szarżowało w powietrzu i zaatakowało gilotynowym ciosem z góry w linii pionowej raz jeszcze. W razie ataków dystansowych skierowanych w niego płaz miecza posłuży mu jako tarcza - powinien spokojnie wytrzymać niskopoziomowe zaklęcia - lub postara sie ich unikać jeśli taka szansa się nadarzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t207-glave-henir-aka-shinigami

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Wto Gru 01, 2015 4:23 am


* Walki trwały. Zaklęcia latały w powietrzu, a cywile uciekali w popłochu przy asekuracji magicznej rady oraz jej wojska. Sytuacja w altance była nieciekawa - Areum ze złością wymalowaną na twarzy atakowała co rusz Mistrza Angel Tears oraz Requiem, którzy dzięki doświadczeniu w walce unikali śmiertelnych ciosów. Walczyli też przeciw sobie, także utrata czujności mogła skończyć się naprawdę tragicznie. Kosa przycięło jedną z kolumn, której fragmenty poleciały w dół, zrywając ze sobą barierkę. Korzystając z chwili Manipyureta mimo rany zaatakował kobietę, wymierzając jej cios bezpośrednio w brzuch i przewracając ją do tyłu. Haru natomiast wezwał wodnika korzystając z pobliskiej donicy, który wodnym strumieniem uderzył w jego rodzonego brata, który z trudem utrzymał się na altance. Traktat został zmyty przez wodę, a jej strumień powędrował publiczności. Na nic zdawały się krzyki członków rady - gdy ten próbował zaklęciem związać Areum ta podniosła się i bez cienia skrupułów pozbawiła go prawej ręki, zgrabnie manewrując bronią. Krew trysnęła na jej twarz, barwiąc jasne włosy na czerwono - podobnie jak płaszcz Mistrza Angel Tears na tym ucierpiał. Wszyscy troje zerkali jednak na poczynania swoich podopiecznych, kolejno wymieniając się ciosami. Żadne z nich nie chciało odpuścić - ich siła była podobna, tylko sposób walki się różnił. Mimo powierzchownych ran dumnie stali na nogach, manewrując między sobą i nie mając cienia litości. Każdy kto teraz podszedłby tam i spróbowałby ich rozdzielić - nazwany zostałby głupcem. Haru uznał to za obłęd, który wywołał przypadek i nie był zadowolony z tego obrotu spraw - bał się o swoich ludzi, a także o losy cywili, których wielu padło pod ostrzałem magicznego pokazu umiejętności. Areum uważała, że to szansa - mimo przewagi liczebnej magów to ich walka między sobą mogła sprzyjać jej gildii. A Manipyureta... Cóż, Król uśmiechnął się paskudnie, kątem oka zerkając na niebo. Wtedy właśnie wszystkie krzyki zostały zagłuszone - potężny ryk przedarł się w powietrzu, uderzając w uszy każdego obecnego tu człowieka. Duży, niepokojący cień przemknął nad drzewami, niknąc w chmurach. Zdawać by się mogło, że wszystko umilkło i zamarło, podnosząc oczy ku górze. Lider Angel Tears cofnął się o pół kroku z bladą twarzą, zaś Liderka Prometheusa z niedowierzaniem spoglądała ku górze. Pewnym było, że cień strachu i przerażenia przemknął przez twarze wszystkich poza jedną osobą - samym przywódcą smoczego kultu.

* Strumień wody poleciał w stronę grupy piątej.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 27
Dołączył/a : 15/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Wto Gru 01, 2015 4:35 am


* Wszystko działo się szybko. Zaklęcia latały w każdą stronę, powalając przypadkowych cywilów oraz magów. Mimo wszystko ogrody - wcześniej przeludnione - zdawały się pustoszeć. Złowrogi cień przeleciał nad ogrodami, wydając się jedynie złudzeniem. Głośny, poprzedzający je ryk z pewnością był prawdziwy i nadal dudnił w uszach.

Glave ruszył w stronę Mamuta - pomijając dwa anioły i zostawiając je towarzyszowi. Jego ostrze podczas manewru trafiło w jedno z żołnierzy rady i rozcięło go paskudnie, brudząc wszystko dookoła krwią. Chłopak, którego atakował został draśnięty w rękę podczas uniku. Mężczyzna musiał opuścić miecz, aby złapać oddech i ponownie wykonać atak.
Finn odzyskała od Enzo swój kij, a następnie chłopak stanął obok niej i przygotowywał się do walki z jej bratem, który najwidoczniej został ich przeciwnikiem. W między czasie jakiś należący do Requiem mag walczący nieopodal rzucił zaklęcie, które ominęło jego cel i tym samym nakierowane było prosto na dziewczynę. Lodowe sople szybko pokonywały dzielącą je od niej drogę, a szpikulce na końcach wydawały się naprawdę ostre. Jednocześnie jakaś kobieta, która w popłochu próbowała opuścić to miejsce popchnęła nieco Darkraia, upadając nieopodal niego z przerażeniem wymalowanym na twarzy.*


* Glave - Mamut nie miał szans na odpowiedź i obronę w poprzedniej turze, dlatego tak się stało.
* Dar,Finni i Enzo - nie wykonywaliście żadnej akcji, więc czekam na ruch bo nie chce wami sterować.
* Czas na odpis - piątek, godzina 22.
* Mam jednak nadzieję, że zdążymy poprowadzić więcej niż jedną turę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 18
Dołączył/a : 27/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Czw Gru 03, 2015 3:15 pm

Badzu spojrzał na krew. Był ranny. To był fakt i ten fakt mu się nie podobał, tak więc ostentacyjnie westchnął spoglądając na przeciwnika wymachującego kawałkiem żelastwa. Czy on w ogóle wiedział jak się walczy dwuręcznym mieczem? Spojrzał raz jeszcze na swoją ranę i raz jeszcze na przeciwnika a następnie na Djarid w swojej ręce. Djaridy, Urumi, Katana z Sayą. Niezbyt optymalne uzbrojenie na osła z dwuręcznym mieczem. Znaczy zasadniczo, Badzu dostał w rękę(chyba), ale z powodu krótkotrwałej zaćmy nie wiedział w którą. Na dodatek nie był pewien czy była to dłoń, ramię czy może przedramię. Pewnie z powodu szoku pourazowego nie był w stanie ich odróżnić. A to wiązało się z pewnym zasadniczymi problemami. Nie wiedział jak bardzo jego ręka krwawi, jak bardzo ogranicza manewrowanie. Czy powinien skupić się na prawej czy lewej ręce, czy powinien walczyć pasywnie by nie  nadwyrężyć zranionej kończyny... ogólnie nie znał swojego stanu zdrowia bo za faktem że był ranny, a to było nader upierdliwe. W końcu jednak zdecydowal, Przede wszystkim wziął zamach i rzucił Djaridem w swojej dłoni za siebie. Przeciwnik mógł zaobserwować tylko jak w momencie oderwania się jego być może zranionej i zakrwawionej dłoni od drzewca, broń znika. Ta pojawiła się 2m za jego plecami, kierując sie mniej więcej w środek kręgosłupa. Przezornie Mamut zrobił krok w prawo i odwiązał z nadgarstka Urumi trzymając je mocno w niezranionej(preferowana prawa) dłoni, co by krew nie sprawiała że rękojeść będzie mu się w dłoni ślizgać. Poza tym trzymanie broni ranną dłonią mogłoby boleć. Bardzo. Trzymanym Urumi wykręcił w powietrzy ósemkę by następnie robiąc dwa kroki w przód wykonać trzy bardzo szybkie ciosy. Znad głowy wycelowany w kark przeciwnika, następnie gdy ten się odsunie lub zasłoni mieczem szybki doskok, wykręcenie nadgarstka i cios w lewą część żeber, a potem znów błysawiczny skręt nadgarstka i cios w prawe kolano, od boku. Ogólnie Urumi było dużo szybsze od dwuręcznego miecza i bardzo elastyczne.
//Rozumiem że walczymy w systemowym regulaminie walki czyli atak/obrona
Ogólnie Erzo, taka rada, opisuj dokładniej to jakie kto rany otrzymał. No i KTO owe rany otrzymał bo tutaj nie byłem nawet pewien czy to mój Mamut czy jakiś random który nawinął się pod ostrze Glaive'a. No i jak widzisz w poście, różnica między znaniem a nie znaniem swojego stanu zdrowia jest bardzo znacząca. Rany mają zbyt duży wpływ na to jak porusza się ciałem. No i "ręka" to zbyt ogólnikowe pojęcie.//

Moc magiczna czy coś 2500-500=2000? Chyba nie znam sie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t397-mamut-chyba

avatar
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 13/10/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Czw Gru 03, 2015 3:59 pm

//Co do systemu to miałbym obiekcje - gdybyśmy go używali, Mamut dołączyłby do swojego gatunku w krainie wiecznych łowów już w pierwszym poście ataku bo nie przewidział (ani nie napisał niczego co mogłoby na to wskazywać) ataku ze strony Glave'a i ew. obrony przed takowym. W dodatku teraz jest zraniony, co zwiększa przewagę maga Requiem i raczej powinno być traktowane jak zepchnięcie do obrony Mamuta - ale to tylko moje zdanie bo bądźmy szczery, jaka realna walka jest turowa w tak zsystematyzowany sposób?//


Co do kunsztu władania mieczem przez Glave'a - kwestia ta może być sporna. Chłopak nigdy nie szkolił się w żadnej ze szkół walki bronią białą, jak również nie posiadał nauczyciela, który przekazałby mu swój styl. Od samego początku podążał za głosem instynktu odkrywając swoją własną drogę miecznika i doskonaląc ją do poziomu mistrzowskiego. To, że jego ruchy mogły się wydawać bez sensu dla przeciwnika przemawia tylko na jego korzyść - człowiek boi się tego czego nie rozumie, bo nie może tego przewidzieć ani nad tym zapanować. Poza tym efekty mówiły same za siebie. Jeden trup po jednym ciosie + zranienie pierwotnego celu. Poza tym raczej nie godzi się wypowiadać o szermierce innego wojownika samemu walcząc jakąś tasiemką, a nie mieczem. Jak to mówią, przyganiał kocioł garnkowi, a w dodatku to garnek jak na razie był faworytem.
Wracając jednak do sytuacji między magami - Glave nie był zadowolony, z tego, że pod ostrze nasunął mu się jakiś śmieć, co nawet nie potrafi przyjąć ciosu. Prychnął jedynie rozczarowany, cały czas skupiając się na przeciwniku, który mimo rany już przygotowywał się do ataku. Ataku, który co najmniej zdziwił Glave'a ale nie na tyle by nie mógł się go spodziewać. Rzucenie niewielką włócznią i jej nagłe zniknięcie nie wróżyło najlepiej, ale na szczęście mag Requiem miał przewagę zasięgu w postaci "wielkiego kawałka żelastwa" mającego niemal dwa i pół metra (a sądząc po tym, że Mamut został trafiony to znajdował się od niego w podobnej odległości). Doświadczenie kazało mu szybko zmienić pozycje i kiedy przeciwnik lekko zmienił swoją, Glave błyskawicznie namierzył przestrzeń jakiś metr nad jego głową i użył własnego zaklęcia - Shunpou. Dzięki temu, gdziekolwiek by nie wyskoczyła nagle ta dzida, Glave miał pewność, że nie zrani go zbyt mocno lub całkowicie jej uniknie. W dodatku z takiej odległości i na takiej pozycji był praktycznie poza zasięgiem wzroku przeciwnika a co lepsze - ten był w zasięgu jego ataku. Zatem niczym pikujący orzeł, Shinigami zamachnął się ponownie swoim gargantuicznym orężem od swojej lewej strony do prawej.

MM:2600-250=2350

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t207-glave-henir-aka-shinigami

avatar
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 10/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pią Gru 04, 2015 4:05 am

Pierwszą i praktycznie odruchową reakcją na agresję ze strony Glave'a była całkowicie naturalna i bezinteresowna chęć pomocy chłopakowi ze szramą na twarzy. Nawet jeśli początkowo był niemiły dla Enzo, to jej samej nie robiło to żadnej różnicy, a jeśli obrażany wielce prawdopodobnie nawet nie zrozumiał aluzji. Po co się wkurzać? Ostatecznie to tylko słowna uszczypliwość, podchodząca pod prowokację. Nie pochwalała takiego zachowania, jednak było ono niczym w porównaniu do prawdziwej, namacalnej przemocy. Zrobiła już nawet krok w kierunku walczącej dwójki, kiedy dostrzegła błękitną aurę lodowego zaklęcia wymierzonego w jej kierunku.
Wciąż stała w pobliżu Enzo, więc w trosce o dłubiącego w nosie towarzysza i zgodnie z zasadą własne bezpieczeństwo przede wszystkim odepchnęła go z linii lotu sopli. Jeśli to możliwe postara się wykorzystać ten ruch także do nadania sobie samej prędkości pomocnej przy najzwyklejszym uniku. Jeżeli jednak opuszczenie strefy rażenia nie będzie w ten sposób możliwe, to w zależności od wysokości na jakiej poruszają się ostre szpikulce albo postara się sparować je włócznią, albo najprościej w świecie przypadnie do ziemi. Oczywiście nie będzie się długo wylegiwać, leżenie na trawie w całym tym rozgardiaszu może jedynie doprowadzić do kolejnych zagrożeń. Taki unik ma być po prostu szybkim zejściem do niskiej pozycji pompki i natychmiastowym wstaniem po minięciu zagrożenia.
- Ludzie! Opanujcie się! - rzuci stojąc już, lub jeszcze, na nogach. Nieskomplikowany, lakoniczny apel skierowany głównie do Glave'a i tamtego lodowego gościa z Requiem raczej niewiele da, jednak co innego mogłaby zrobić? Rzucić się na nich i wszystkich pozabijać? Przecież to nie różniłoby się w ogóle od metod wykorzystywanych przez kult smoka. Metod, którymi szczerze gardziła.
Nie miała zamiaru wykonywać kontrataku w kierunku NPCa, któremu zaklęcie wyszło najwyraźniej całkowicie przypadkiem w jej stronę, on już sobie kogoś tam wybrał za cel, tylko miał zeza. Latające naokoło czary, które chybiły wskazywały prawdopodobnie też na to, że wspomniany cel jakoś sobie radzi. Do brata nie chciała się zbliżać, posłała mu tylko przelotne, badawcze spojrzenie, to jest, przyjrzała się jego aurze z zamiarem wykrycia, czy rodzi się w nim jakaś niepohamowana agresja, a następnie powróciła do swojego początkowego zamiaru: pomocy rannemu, nieznanemu chłopakowi. Jak tylko reakcja na rzuconego, notabene w dziwacznym kierunku, djarida i kierunek uniku będzie jej znany ciśnie jeszcze od siebie swój własny kijek, celując w okolice tułowia Glejwa. Bynajmniej nie w celu targnięcia się na jego życie, chociaż jeżeli będzie miał pecha, lub po prostu nie zauważy drugiej osóbki włączającej się do walki, to bezpośredni cios może okazać się śmiertelny. Podczas rzutu nałoży jeszcze na swoją broń oznaczenie, na wypadek gdyby jej czyn był tak samo efektywny jak gościa od sopli i musiałaby szukać jej pośród tłumu.

2650-100=2550

_________________
mowa #903595 | myśl #903595

Theme Song | Voice | Theme Instrumental
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pią Gru 04, 2015 3:18 pm

Enzo stał sobie spokojnie i przyglądał zaistniałej sytuacji. Na początek kiedy to Mamut dostał od Glave`a zaczął się śmiać jak gdyby usłyszał właśnie świetny kawał jednak już po chwili spoważniał. Już miał zamiar zrobić krok do przodu kiedy to został popchnięty przez Fin. Był tym naprawdę zaskoczony dlatego w szoku złapał ją za rękę i pociągnął tak że najprawdopodobniej albo przewrócą się obydwoje, albo zachowają równowagę jednak pewne jest iż unikną ataku gdyż jeśli będą stać, Enzo kopnie je od spodu zmieniając trajektorię ich lotu.
- Nic Ci nie jest? - Zapytał brunet po tym gdy zagrożenie minęło.
Teraz jego celem był Glave, chyba że Darkrai zdecyduje się na jakiś ruch w jego stronę to niestety nie będzie mógł tego zignorować. Nie ze względu iż było by to niegrzeczne, jednak walka jeden na jednego była ciekawsza. Gdyby jednak Darkrai się nie ruszał Enzo ruszy na Glave aktywując pieczęć na ręku i starając się go trafić.

2500- 200 = 2300

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/10/2015
Wiek : 19
Skąd : MMz

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pią Gru 04, 2015 9:44 pm

Darkrai chwilkę stał kamiennie i kątem oka przyglądał się dość zręcznemu atakowi Glave'a. Nie było to zbyt imponujące, ale młody wiedział, że towarzysz nie pokazał jeszcze swojej prawdziwej siły. jeżeli jego szermierka to wszystko co potrafi, to mama nigdy by z nim nie trenowała. Albo nie, inaczej. Trenowałaby raz - więcej by nie mogła bo by go zabiła na miejscu. Taka prawda. Coś jednak błysnęło w oddali z tłumu. Odwróciło to jego uwagę od walki Smoka i Anioła. Jakiś mag, nieudolnie i najpewniej niespecjalnie rzucił w stronę jego siostry zaklęcie.
"Nikt nie będzie tykał mojej siostry poza treningiem!" - pomyślał i szybko utworzył dwie czarne kule w obu dłoniach. Jedną z nich pchnłą w stronę leżącej na ziemi kobiety, by nie zawracała mu teraz głowy i nie stanowiła przeszkody w biegu do Finsternis, drugą natomiast naładował i wystrzelił w stronę lodowych kolców. Jeżeli uniki Enzo i Fins się powiodę, to sople te nie zabiją nikogo, bowiem zaklęcie Czarnego maga wchłonie ich materię i wyparują razem. Jeżeli natomiast ich uniki zakończyłyby się niepowodzeniem - uratuje siostrę. Poza tym... nie może oddać "fragów" byle magowi, nawet jeżeli ma symbol Requiem na ciele!
Kończąc bohaterskie czyny... Szesnastolatek utworzy kolejne dwie kule i sprintując w stronę dwójki Aniołów. Pierwszą wystrzeli w rzuconą włócznię mającą na celu zranienie Glave'a, drugą gdzieś pod nogi Enzo. Nie ma to na celu jego ranienia, a pokazania, że tamta walka jest 1vs1. Jeżeli nikt nie zaatakuje go po tym, zatrzyma się 3-5 metrów od Fins i będzie w spokoju obserwował dalsze poczynania reszty. Jeżeli ktoś zmusi go do obrony, wszelkie zaklęcia będzie starał się unikać, a walkę sprowadzić do niedalekiego dystansu. Umożliwi mu to szybkie miotanie czarnymi kulami oraz skuteczne kontrowanie ataków przeciwnika. Może i Darkrai nie posiada jeszcze szerokiego asortymentu, ale mimo wszystko potrafi go wykorzystać. Dodatkowo, w trakcie "akcji dalszej" wystrzeli w powietrze 3-5 fioletowych pocisków [Pełnej pustki] by poinformować matkę o swoim położeniu. Miał bowiem pewien plan...

2650 Em - 4*300 Em = 1450 Em

_________________
"On the other side of our word, Darkrai has his full magic power"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t196-darkrai-schwarze

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pon Gru 07, 2015 11:15 am


* Wymiana ciosów trwała w najlepsze, przelewało się coraz więcej krwi w ogrodach Magicznej Rady. Ludzie uciekali w popłochu, usiłowali ratować się przed walką między skłóconymi już do końca frakcjami. Kolejny ryk sprawił, że walki ustały i tłum zamarł w bezruchu, podnosząc głowy do góry i patrząc na niebo. Haru korzystając z okazji przywołał swoje bliźnięta i zaczął inkantację Uranometri, korzystając z błogosławieństwa podwójnego źródła mocy. Areum zaś, która była chyba najbardziej tym wszystkim rozzłoszczona przeładowała swoją kosę i tym samym dała jej kształt duże, ciężkiego miecza, któy w rękach doświadczonego łowcy siał zamęt i zniszczenie. Zamachnęła się, podskakując do góry i celując wprost w klatkę piersiową Manipyurety, który akurat zaczynał rzucać zaklęcie w stronę brata.
Wszystko rozegrało się w przeciągu kilkunastu sekund. Cień przemknął nad ogrodami, a uszu całej trójki dobiegły krzyki i wrzaski przerażenia. Ciemna bestia o szerokich skrzydłach zgrabnie leciała w dół, rozbijając łbem szklaną kopułę nad altanką i rozsypująć tym samym szkło na boki. Wylądował między przywódca Requiem, a pozostałą dwójką i bez wahania osłonił mężczyznę przed ich atakami. Areum, która nie mogła wycofać się już trwającego ataku oberwała skrzydłem, którego kolec na zgięciu rozciął jej brzuch i spowodowanych krwawienie, a sama dziewczyna odleciała do tyłu, uderzając z hukiem o ziemie. Unosząc się na rękach, w których nadal zaciskała swoją broń jęknęła z niedowierzaniem. Smocze Łuski odporne były na magie, tak więc i zaklęcie Mistrza Angel Tears zawiodło, a jego brat pozostał nietknięty. Smok nachylił łeb, wbijając fioletowe ślepia w bezpośrednio w jego twarz, a z jego gardła wydobył się cichy warkot. Pod cielskiem bestii dostrzec możnabyło zmasakrowane zwłoki jednego z członków głównej sekcji rady, którego krew przybrudziła pazury. Manipyureta zaśmiał się, opierając dłoń na biodrze i wychodząc zza głowy swojego towarzysza. Jego dłoń spoczęła na pysku zwierzęcia.
- Chciałem pokoju, ale sami mnie sprowokowaliście wy nędzni głupcy. Teraz poznacie tego konsekwencje.. Nie muszę wam mówić, czym moje nowe zwierzątko jest i co może z wami zrobić, prawda?
- To szaleństwo! Ta bestia nie usłucha nawet Ciebie! - głos Haru zabrzmiał poważnie, jednak dostrzec dało się w nim cień obawy i paniki. Młody mag rozejrzał się dookoła, lustrując wzrokiem pole bitwy. W tym czasie Areum podniosła się, zakrywając ręką krwawiący brzuch. Była w kropce i po jej minie z łatwością dało się to zauważyć. Władca Esenthor spojrzał na smoka i kiwnął głową, a ten korzystając ze swojej magii stworzył kryształy, które z zawrotną szybkością zaczęły wyrastać z ziemi i sunąć w kierunku przeciwników jego poddanych. Zupełnie jakby bestia wiedziała, kogo powinna ratować. Jej uwagę przykuła grupa pierwsza, w której stronę ryknął głośno, poruszając cielskiem i rozbijając na kawałki kamienną kolumnę, która rozsypała się w stronę grupy piątej.
*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 27
Dołączył/a : 15/11/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pon Gru 07, 2015 12:21 pm

*Smok spowodował zamieszanie. Ludzie zaczęli panikować i jeszcze szybciej, bardziej brutalnie opuszczać tereny ogrodów. Niektórzy przepychali się wzajemnie, wywracając innych aby zatroszczyć się o własne bezpieczeństwo. Mieszkańcy Fiore bali się tych bestii i ich obecność tak blisko, zwłaszcza pod kontrolą kogoś, kogo uznać można za szaleńca. I jego chęć pokoju wcale ich nie uspokajała. Niemniej jednak skrzydlaty potwór zdecydował się wtrącić. Mogliście usłyszeć skierowany bezpośrednio w waszą stronę ryk, który nie wróżył niczego dobrego. Jego zaklęcie przypominajace nieco magię lodowego tworzenia pojawiło się nagle, pokrywając podłożę kryształowymi, ostrymi kolcami. Niektórzy mieli pecha. Ich ciała nadziewane na szpikulce, które wyrastały z ziemi rozrywały się i zwisały na nich bezwładnie, pokrywając szkarłatną, ciepłą krwią. Gdzieś leżała czyjaś oderwana ręką, a gdzieś potoczyła się głowa. Nie był to zbyt przyjemny widok, a szlochy umierających w bólu istot dotarły do waszych uszu ze zdwojoną siłą. Wygląda jednak na to, że zwierzę nie zrobiło nic poza tym, czekając na dalsze polecenia i zwyczajnie was obserwując.

Kolce was nie zraniły, jednak zachwiały równowagę i zmusiły wszystkich do uniku poza członkami Requiem, których zgrabnie ominęły. Tym samym nasze aniołki oraz Mamut znalazły się blisko siebie, trzymając dystans od ''smoków''. Dookoła nich z ziemi wyrastały kryształy, tworząc swoistą arenę.
Mamut miał ranną rękę w okolicy znajdującej się bezpośrednio nad łokciem. Nie była ona głęboka, a krew krzepła stosunkowo szybko, pozostawiając krwawe ślady na ubraniu oraz skórze. Przy podnoszeniu ręki nieco jednak szczypało. Jego działania były przemyślane i wydawać się mogło, że doskonale znał przewagę swojej broni - lekkiej i szybkiej - nad ciężką bronią przeciwnika, która jednak tworzyła skuteczną barierę między nimi. Musiał uważać. Jego ciosy były precyzyjne, jednak udało mu się zranić mężczyznę tylko w lewą część klatki piersiowej, gdzie rozciął ubranie oraz zostawił krwawiącą ranę, która jednak nie była zbyt głęboka i groźna. Również nieprzyjemnie szczypała, gdy ten próbował się nachylić bądź wykonywał jakieś ruchy, które naciągały skórę w tym miejscu. Stało się tak, ponieważ mag Requiem zastosował obronę. Glave nie pozostawał mu dłużny i zachował wskazaną ostrożność, która z pewnością utrudni kolejne ataki neutralnego maga. Jego wielki miecz ze świstem przeciął powietrze, znajdując się niebezpiecznie blisko przeciwnika i odcinając kilka górnych części kryształowych kolców, które roztrzaskały się na ziemi tworząc błyszczący dywan.

Finsternis odepchnęła Enzo z linii lotu sopli, jednak ten również chcąc ochronić dziewczynę pociągnął ją za sobą i tym samym obydwoje wylądowali na ziemi, znajdując się twarzą w twarz ze sobą. Mag robił tam za poduszkę i wylądował plecami, zaś niewidoma kobieta skończyła bezpośrednio na nim. Mieli szczęście, bowiem ich ciała znajdowały się milimetry od wystającego z ziemi szpikulca. Kula rzucona przez Darkraia ochroniły jej plecy przed zranieniem, sprawiając iż sople zniknęły w powietrzu. Druga natomiast uderzyła w leżącą kobietę i sprawiła, że ta wydała z siebie ostatnie tchnienie. Anioły nie pozostawały w tej pozycji jednak zbyt długo, bowiem waleczna Finni zgrabnym ruchem podniosła się i używając swojego kijka, ruszyła w stronę walczących magów, chcąc widocznie pomóc Mamutowi. Jej brat jednak tego nie przewidział i jego czar rzucony w stronę włóczni Mamuta znalazł się bezpośrednio przy siostrze, która wbiegła w tor jego lotu. Tym samym jej kij wyparował, a zaskoczona dziewczyna zatrzymała się zdezorientowana. Darkrai nie pozostawał obojętny i również wspomógł towarzysza przerywając dziką szarżę Enzo w jego kierunku. Kula faktycznie trafiła pod nogi i tym samym zmusiła maga do uniku i zaprzestania ataku. Pieczęć jednak nadal pozostała na ręku i zależało tylko od anioła co z tym zrobi.*


* Jak wszyscy odpiszecie to od razu postaram się dać posta. Dajmy jednak termin do środy do 15, żeby was pogonić.
Mamut = 2000MM, rana przestała krwawić jednak szczypie i łatwo ją znów otworzyć.
Glave = 2350MM, nadal krwawi Ci tors i ubranie strasznie to drażni, nie jest jednak niebezpieczne.
Fini = 2550MM, nic Ci nie jest tylko straciłaś kijek.
Enzo = 2300MM, bycie bohaterem sprawiło, że masz siniaki
Darkrai = 1450MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/10/2015
Wiek : 19
Skąd : MMz

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Pią Gru 11, 2015 4:04 pm

Przepraszam i nie wiem co psuję i jak bardzo ale chciałbym skończyć fabularnie swoją rolę w evencie



Darkrai widząc całe to zamieszanie był lekko zszokowany, ale szczególnie tego nie okazywał. Czuł, że szybko się męczy - to walka wielu magów o podobnej sile. Zbliżył się do lodowych ścian smoczego tworu i rzucił w stronę reszty osób palących się wręcz od ferworu walki.
- To bez sensu. Finsternis - niedługo ponownie się spotkamy, oby w lepszych warunkach.
Po tych słowach mag aktywował w dłoniach dwie kule pustki zaczął tworzyć sobie przejście przez kryształowe coś. Czuł, że to co się tu dzieje, przerosło jego zdolności. Nie miał ochoty tu umierać, nawet jeżeli w ten sposób powrócił by do jego rodzimego wymiaru - Anty-magii i Pustki. Wolał wytworzyć sobie przejście i na własną rękę spróbować stąd uciec lub nawet wejść na smoka. Jeżeli jego pomysł by się powiódł - byłby przynajmniej względnie bezpieczny i mógłby powrócić do ukochanej matki, która teraz też była gdzieś w tej okolicy. Kopiąc się magiczne kolce wystrzelił w powietrze fioletową kulę - sygnał dla Elize.

1450 - 600 = 850 EM

_________________
"On the other side of our word, Darkrai has his full magic power"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t196-darkrai-schwarze

avatar
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 10/10/2015

PisanieTemat: Re: Grupa 1   Nie Gru 13, 2015 5:32 am

Powiedzmy, że unik był udany, pomimo faktu, że skończył się jak scena z jakiejś tandetnej, żeńskiej komedyjki romantycznej, a życie Finnie uratował faktycznie jej brat, a nie domniemany wybawiciel, który jedynie posłużył jako poduszka do zamortyzowania upadku. Podniosła się szybko i tak jak zaplanowała, rzuciła włócznią w kierunku Glave'a, a ta, dokładnie nie tak jak było zaplanowane, po prostu wyparowała. Brat się wtrącił. Widocznie miał zamiar wyciągać z opresji nie tylko ją samą, ale też tego białowłosego mięśniaka. Nie spodziewała się po nim potęgi zdolnej natychmiastowo anihilować jakiś przedmiot, szczególnie, że ona sama ie była w stanie używać tak potężnych zaklęć, a przecież byli w tym samym wieku i w podobnym czasie zaczynali naukę magii. Odwróciła się zaskoczona oraz szczerze zaniepokojona losem Enzo, który mógłby z łatwością skończyć dokładnie tak, jak jej broń. Wprawdzie znajomemu z gildii udało się uniknąć zniszczenia, ale słaba, ledwo widoczna aura zwykłej kobiety została w ułamku sekundy pochłonięta przez rozrastający się w zimnym szaleństwie mroku brata. Zabił! Pomyślała, a w jej oczach nagle pojawił się chłód i krztyna pogardy, której jeszcze nigdy nie żywiła do brata. Mogła się spodziewać, że w tak parszywej gildii, jak Requiem zabijał już nie raz, ale poza emanującą od niego grozą nie mogła dostrzec ani odrobiny zawahania. On pozbawił człowieka życia! Ot tak, bo stał za blisko. W ogóle nie potrafiła zrozumieć takiego zachowania, a kiedy Darkrai odwrócił się, w kierunku stworzonych przez smoka magicznych ścian o zimnej, kamiennej poświacie nie wytrzymała.
- Tak! To co właśnie zrobiłeś było bez sensu! - krzyknęła za odchodzącym, a gdy ten począł się przetapiać na drugą stronę jasno świecącej bariery dorzuciła jeszcze. - Oby nigdy... - była wściekła, tak bardzo, że aż mogła dostrzec bulgot własnego ethernano przepływającego przez ręce. Nie miała zamiaru biec za chłopakiem, powstrzymywać, czy też przemawiać do rozumu. Matka się zmieniła, Darkrai też. Tak bardzo, że cofnięcie tego w jednej chwili nie było możliwe.
Teraz miała jednak ważniejsze sprawy na głowie niż nieudany, rodzinny reunion. Na placu boju pozostał jeszcze jeden wyznawca kultu smoka, który nie bardzo zbierał się do ucieczki. Pozostawało tylko pytanie, czy wycofa się w obliczu walki z trzema oponentami, czy może jednak będzie na tyle pewny siebie i mimo zagrożenia się jej podejmie. Fin nie miała zbyt dużych zdolności bojowych, tym bardziej bez włóczni, ale dopóki nic nie pokazała tamten może obawiać się, że trzyma w rękawie jakiegoś asa. No i w sumie racja, bo trzymała.
Jeżeli Glave wciąż będzie stwarzał pozory agresji względem chłopaka z djaridami Finnie postara się na swój sposób włączyć do walki. Chowając dłoń w rękawie wymaca rękojeść schowanego tam sztyletu i spróbuje się zbliżyć do, miejmy nadzieję, skupionego na starciu ze zdecydowanie groźniej wyglądającym przeciwnikiem maga. Dwumetrowy miecz może i jest wielki, jednak manewrowanie nim, szczególnie przy ciele nie powinno należeć do najłatwiejszych czynności. Wystarczy, że dziewczyna wyczeka odpowiedniej chwili i doskoczy do szermierza. Za odpowiednią chwilę uznaję moment, w którym białowłosy jest po obszernym zamachu i nie ma jak skontrować szybkiego zbliżenia się dziewczynki, lub wykonuje cięcie pod kątem, który ciężko zmienić, na przykład od góry, gdzie każda ingerencja w trajektorię ataku wymaga użycia sporej ilości siły. Jasne, już zdążyła zauważyć, że ten potrafi się teleportować, jednak nawet jeśli nie uda jej się dotrzeć do samego szermierza może zdąży uderzyć w szeroki płaz jego broni nakładając oznaczenie. Dopiero jeśli ten ruch jej się powiedzie i dodatkowo znajdzie się w odległości własnych, krótkich rączek od przeciwnika, wyciągnie z lewego rękawa sztylet i wykona szybkie, krótkie cięcie horyzontalne celując w ramię. Pojawienie się w jej ręku broni może być zaskakujące, jednak Fin nie będzie się nastawiać, że po prostu trafi i uniemożliwi gostkowi dalszą walkę. O nie, aż tak naiwna nie jest. W końcu atak tego typu należy do najbardziej przewidywalnych i najprostszych jakie można wykonać, a więc także najbardziej przykuwających uwagę. Pozornie mniej niebezpieczne i zdecydowanie trudniejsze do dostrzeżenia będzie zwyczajne kopnięcie prawą stopą w kolano Glave'a. Albo raczej nie do końca zwyczajne bo z użyciem "ciosu". (jakie ja beznadziejne nazwy dałam tym zaklęciom)
Jeżeli Glave w jakiś sposób będzie w stanie kontratakować postara się na powrót odzyskać dystans poprzez uniki i ewentualne kontrowanie ataków z użyciem wspomagającego siłowo "ciosu", o kolegach walczących po tej samej stronie barykady już nie wspomnę, bo ratowanie damy w opresji jest chyba normalne.

MM 2550 - 100 - 200 - (200*ilość użyć przy ewentualnym bloku) = 2250

_________________
mowa #903595 | myśl #903595

Theme Song | Voice | Theme Instrumental
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Grupa 1   

Powrót do góry Go down
 

Grupa 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Fortuna grupa I
» Hybrydy - grupa eksperymentalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Eventy :: Era-