IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gorntsugeki Yamamoto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Gorntsugeki Yamamoto   Nie Lis 01, 2015 9:12 pm

Pełne imię :  Mayumi Anastassija Gorntsugeki
Pseudonim:"Gorn"  
Nazwisko: Yamamoto
Pochodzenie: wioska Saxe-Vitterberg, położona na południu Fiore
Data urodzenia: Anno Domini 891
Rasa: Człowiek?
Orientacja seksualna: panseksualna
Przynależność: Neutralni
Kolor znaku gildii:   -
Miejsce umieszczenia znaku gildii:   -
Wygląd:
Gorntsugeki mierzy około jednego metra i sześćdziesięciu czterech centymetrów, co jest raczej niskim wzrostem, przynajmniej w okolicach, w których wychowała się, zważywszy między innymi na fakt, że nawet jej dziewięćdziesięcioczteroletni dziadek, a na starość porządnego garba się nabawił, o pół głowy od niej był wyższy. Cechuje się smukłą sylwetką, lecz to nie znaczy że jest, żeby to tak kolokwialnie ująć, płaska. Pewnych 'atrybutów' pozazdrościć mogły by nawet najurodziwsze z dam. Szerokich bioder, to jest. Jako iż, cechuje się niewysokim wzrostem, adekwatnie jej nogi, jakkolwiek silne i niebrzydkie, są niestety, małe, jak też są jej stopy. Co do wagi, woli nie chwalić się publicznie, lecz, ze względu na posturę bardzo jasno widać, że masa jej ciała nie przekracza pięćdziesięciu pięciu kilogramów. Długie, popielate włosy starannie ułożone w warkocze, po obu stronach głowy, które spływają na klatkę piersiową, zakrywają jej podłużne, spiczaste, lekko odchylone na boki uszy .Na samej twarzy dobrze widać wystające kości policzkowe, usta, zawsze pozostające w lekkim uśmiechu, kryjące kremowobiałe zęby, mały, ostry nos oraz parę dużych, intensywnie pomarańczowych oczu uważnie obserwujących otaczający ją świat. Na jej ciele można by znaleźć stare rany i blizny, lecz nie powinno to nikogo dziwić, w końcu żyje z polowania na najdziksze z darów Matki Natury.
Kiedy jest z dala od cywilizacji, zwykła nosić niechlujną, tunikę pofarbowaną na kolor przypominający kolor młodych wiosennych liści(czyli zielony), pod nią natomiast widać krótkie wełniane spodnie kończące się w połowie uda, u góry koloru cynamonowego, bliżej kolana zaś końcówka jakby bursztynowa. Do tego przywdziewa brązowy, płaszcz z sukna samodziałowego z kapturem, kryjący jej osowiałe warkocze i uszy. Nie nosi żadnego rodzaju biżuterii, ponieważ cała biżuterię jaką kiedykolwiek posiadała stopniowo zgubiła w różnych miejscach w lesie, w którym żyje.
Do tego, do polowania, przy lewym udzie, zakłada średniej wielkości skórzany kołczan mieszczący zazwyczaj skromna ilość , strzał z brzozowymi drzewcami i grotami w kształcie liści buku, a w rękach trzyma stary, wiązowy łuk refleksyjny(właściwie retrofleksyjny, ale to nie ma znaczenia) zrobiony przez jej dziadka, istnego mistrza w sztuce wyrobu łuków i strzał.
Cechy charakterystyczne:
-niechlujne ubranie
-srebrnoszare włosy
-spiczaste uszy
-pomarańczowe oczy
Charakter:
Gorntsugeki od zawsze podchodziła do życia pozytywnie. Bezgraniczny optymizm, uśmiech na twarzy, ogromna ciekawość oraz niezdarność - to są jej sztandarowe cechy. Nawet jeśli sytuacja wydaje się beznadziejna, nie traci nadziei.  Jest również bardzo ekspresywna, po wyrazie jej twarzy, oraz po mowie ciała da się zobaczyć jej szczere uczucia.  Lata spędzone z dala od cywilizacji odbiły się co prawda na umiejętnościach społecznych, przez co może uchodzić za nieśmiałą, lub  nieuprzejmą  . W rzeczywistości, w większości sytuacji po prostu nie wie co powinna powiedzieć i wpada w stres, co skutkuje jąkaniem się.  Lecz, gdy bliżej ją poznasz, możliwe jest że już nigdy od niej się nie uwolnisz. Jakichkolwiek przyjaciół ma, stara się trzymać blisko i chronić, jeśli to potrzebne, nie chce znowu zostać osamotniona.  Zazwyczaj stara się robić wszystko jak najlepiej, w zakresie swoich możliwości, chociaż jeżeli na serio jest zdeterminowana potrafi „góry przenosić”.  Przepełniona energią, skora do działania(chyba że to polega na wykorzystaniu umiejętności oratorskich), ale też z rozwagą . Nie wskoczy w paszczę niedźwiedzia tylko dlatego że ktoś ją o to prosi. Co nie znaczy że jest tchórzem, wręcz przeciwnie. Lubi stawiać czoła wyzwaniom, lecz na swój sposób.
Historia:
Mayumi Moriko Anastassija Gorntsugeki-Yamamoto, herbu Kryger - oto pełny, oficjalny tytuł  Gorntsugeki. Miasteczko, z którego pochodzi Gorntsugeki - Saxe-Vitterberg, jak na niewielką  mieścinę położoną w Południowej Fiore , miało aż za nadto prastarych, osobliwych tradycji. Przy narodzinach dziecka nadawane mu było pierwsze imię, związane z  z zawodem, jakim trudnili się jego rodzice lub bliżsi przodkowie, jeśli ich praca bywała... niegodna wspomnienia. W tym przypadku padło na "Mayumi", gdyż rodzina jej od dawien dawna zajmowała się wyrobem łuków i drzewców do strzał. Ród Gorntsugeki nie słynął wyłącznie z wyśmienitych łuków. W ich rękach znajdował się bowiem kościany diadem - symbol władzy w Saxe-Vitterberg, przekazywany z pokolenia na pokolenie, najstarszemu dziecku uprzedniego Wodza. Ojciec Mayumi był bardzo poważanym człowiekiem w wiosce. Niejednokrotnie ratował mieszkańców, swoich poddanych z trudnych, często beznadziejnych sytuacji. Krążyło na temat jego poczynań wiele legend, nawet za jego życia.Za młodu mężnie obronił wioskę przeciwko zajazdowi zorganizowanemu przez pana sąsiadującej osady. Nie można było mu się dziwić, dla wszystkich to był ciężki czas, ludzie byli zdesperowani. Po tym wydarzeniu Wódz Katsuo(gdyż tak właśnie zwał się jej ojciec) wprowadził nakaz szkoleń wojskowych dla wszystkich zdolnych mieszkańców. Dzięki temu Saxe- Vitterberg był w stanie obronić się przeciwko niezorganizowanym wrogom.W końcu postanowił się ustatkować. Pojął za żonę córkę miejscowego zbrojmistrza, Anastassiję Yamamoto, z którą niedługo potem "bardzo się kochali", jak opisywał to młodej Mayumi(do dziś nikt nie powiedział jej skąd się biorą dzieci).
Gorntsugeki nie posiadała płynącej w krwi jej przodków, wrodzonej umiejętności wyrobu łuków. Z początku rodziców bardzo gnębił ten fakt, lecz inne, nowo odkryte talenty przysłoniły uprzednią skazę charakteru Mayumi. Już za młodu, Gorntsugeki wykazywała bowiem ponadprzeciętne zdolności w posługiwaniu się łukiem. Na dodatek,  wykazywała również oznaki posiadania jakiegoś rodzaju mocy magicznej. Na ogólnowioskowych szkoleniach w posługiwaniu się bronią przewyższała wszystkich w testach łuczniczych. Nikt nie potrafił tak szybko, tak celnie i z takim wdziękiem trafić w  wyznaczony cel. Postanowiono wykorzystać niezwykłe cechy Mayumi dla wspólnego dobra całej wioski. Została przydzielona do grupy myśliwych, którzy zdobywali większość pożywienia dla miasta. W tych stronach, praca myśliwego była trudniejsza niż zwykle. Lasy, przy których usytuowany był Saxe-Vitterberg były złowieszcze dla tych, którzy ich nie znając chcieli przez nie wędrować, zwierzęta zaciekle broniły swojego terytorium, nawet drzewa wydawały się starać przeszkadzać ludziom, jakby mszcząc się za wszystkich ich braci, ojców i matki, które ludzie tak bezlitośnie ścinają. Lecz dla Mayumi, już od pierwszej wyprawy w głąb, las stanowił coś niewyobrażalnie intrygującego. Jakby wołał ją, zapraszał do siebie. Przechadzała się po, dla wielu strasznym, złorzeczącym gaju jak gdyby to był spacer po parku, aż w końcu została zmuszona w nim zamieszkać. Coraz częściej zapuszczała się w głąb lasu aż pewnego dnia odnalazła pewną małą polankę, na której rosło drzewo wiele starsze nad resztę tego zagajnika. Lubiła przysiadywać w jego cieniu, rozmyślając o przeróżnych rzeczach. Często dopadało ją przeczucie, że owe drzewo próbuje się z nią porozumieć. Zawsze jednak odrzucała to, jako coś nieprawdopodobnego, lecz pewnego dnia usłyszała nieznajomy głos na pustej przesiece. Nieposkromiona ciekawość wzięła górę i spróbowała porozmawiać z drzewem. Ku jej zdziwieniu, drzewo, faktycznie rozmawiało! Przedstawiło się jako "Fujerkorn", prastary strażnik tych lasów. Był zdumiały tym, że Mayumi udało się go znaleźć oraz wyraził niezadowolenie z tego, że ludzie urządzają masowe wycinki obrzeży jego gaju. Drzewo, z jakiegoś powodu nie uważało Gorntsugeki za człowieka. Upierało się, że jest ona przedstawicielka pradawnej rasy "elfów" oraz że "elfy" zawsze żyły z drzewami w harmonii, a nawet w symbiozie. Fujerkorn wyjawił jej sekrety lasu oraz sposób, w jaki może rozmawiać z innymi drzewami. Mówił też, że robi już się stary, nawet jak na drzewo jego pokroju i że nie ma już takiej mocy, jaką niegdyś władał. poprosił, w zamian za przekazaną wiedzę, by użyła jej w celach szczytnych - obronie lasu przeciwko ludziom. Chociaż zdawał sobie sprawę, że nie obroni całego lasu, więc kazał jej się skupić na ludziach złych, robiących amoralne rzeczy.  
Jej czyny wkrótce zaowocowały jeszcze większym strachem miejscowej, jak i nietutejszej ludności do starego lasu. Lecz nie kojarzył im się już z krwiożerczymi bestyjami i wszelakimi roślinnymi pułapkami, zdolnymi nawet przeciąć człowieka w pół, lecz z tajemniczą zakapturzoną kobietą zsyłającą sprawiedliwą karę w stronę złoczyńców z koron drzew . Mayumi nie miała morderczych instynktów, ani serca z kamienia, nie potrafiłaby po prostu kogoś zabić. Najczęściej wysyłała strzały ostrzegawcze lub okaleczające, do śmiertelnych zniżając się tylko w chwilach zagrożenia dla siebie, czy też innych. Tak, innych. Wbrew temu, co mówił Fujerkorn, Mayumi chroniła  bezbronne, przechodzące przez las osoby od strony drapieżnych zwierząt i szajek plugawych grabieżców, żerujących na słabszych od siebie.  
Drzewa, z początku nieufne i podejrzliwe, przywiązały się do Mayumi, jak i ona do towarzystwa potężnych, kilkuset letnich gadających dębów, jesionów, sosen czy kasztanów.  Zaczęły ją zwać "Szarą Wiewiórką" lub po prostu "Wiewiórką" .
Z czasem, Fujerkorn uczył ją coraz to nowych prastarych zaklęć, a ona spędzała swoje wolne chwile praktykując nowo poznaną magię.

Jeżeli udało ci się wytrwać do tego punktu, możliwe że myślisz sobie "dlaczego po prostu odeszła z wioski bez niczego?" lub "dlaczego zmarnowałem 5 minut mojego życia na czytanie tego?".Możliwe też, że nie pomyślałeś nic z tego. Załóżmy jednak, że pomyślałeś to pierwsze.

Wszystko zaczęło się tego pamiętnego dnia. Był początek wiosny, gałęzie drzew pełne były kiełkujących liści Mayumi niedawno świętowała swoje piętnaste urodziny. Praca w Saxe-Vitterberg szła pełną parą, rolnicy siali na jakkolwiek niewielkiej przestrzeni zdolnej do uprawy roli, myśliwi przemierzali las w poszukiwaniu zwierzyny, drwale ścinali połacie lasu, żeby później owe ścięte drzewa rzemieślnicy w wiosce mogli przerobić na użyteczne przedmioty i spieniężyć. Dla kogoś niezaznajomionego może to być oznaką dobrobytu, lecz nie mógłby być bardziej mylny. W rzeczywistości, tej wiosny w wiosce panoszyła się plaga okropna. Wiele osób nie udało się jej przezwyciężyć, co skutkowało powolną, bolesną  śmiercią. Ci którzy wciąż walczyli, nie byli w stanie wstać z łóżka. Trawiła ich potworna gorączka i krosty czerwone rozsiane po całym ciele. Niefortunnym trafem, zachorowali także rodzice Gorntsugeki. Wkrótce po tym, jak choroba się rozprzestrzeniła i zebrała niemałe żniwo, w wiosce pojawili się "magowie specjalizujący się w leczeniu plag", którzy "gdzieś usłyszeli o problemie, z jakim borykała się wioska i, z czystej bezinteresownej chęci pomocy postanowili ruszyć na ratunek tejże mieścinie". Oczywiście, każdy ewidentnie ma własną definicję słowa "bezinteresowność". Magowie tłumaczyli się, że jakoś muszą pokryć koszty podróży i akomodacji, więc z tego powodu każą płacić tak niebotyczne sumy za leczenie. Wieśniacy, nie mając żadnej innej alternatywy, nie mogli robić nic, jak tylko się zgodzić na te warunki, chociaż nie ukrywali swojego niezadowolenia obecnym stanem rzeczy, jak i również wyraźnym wstrętem do czarnoksiężników. Lecz, dopóki Wódz Katsuo żył, nie pozwalał tknąć tych quasi-konowałów. Zarówno Mayumi, jak i on do końca wierzyli, że wszystko skończy się dobrze i szczęśliwie. Jedna część się sprawdziła: coś się skończyło, tyle że nie było to ani dobre, ani szczęśliwe, a to co po tym się zaczęło, było jeszcze gorsze.
Pomimo magii, stan Katsuo się nie polepszał, a wręcz przeciwnie - z każdym dniem stawał się coraz słabszy, aż w końcu, po dwóch miesiącach walki, dusza Wodza opuściła jego ciało. Cała wioska pogrążyła się w rozpaczy. Nie trwała ona jednak długo, ponieważ po uroczystym pogrzebie Wodza jak i jego małżonki, która padła ofiarą tej straszliwej plagi zaraz po nim, nastroje w miasteczku przerodziły się w najpierw pasywną, a później aktywną agresję w stosunku do każdego, kto posiadał moc magiczną. Pospólstwo obwiniało magów za wszystkie nieszczęścia, jakie napotkały Saxe-Vitterberg. Pech chciał, że Gorntsugeki także wykazywała się mocą magiczną.
W końcu stało się.Do wioski przybyło parę zakapturzonych postaci. Gorntsugeki zbudził jej dziadek, poczciwy staruszek, mimo tak sędziwego wieku nadal siła go nie opuszczała.Kazał jej wziąć najważniejsze rzeczy i biec jak najszybciej na kraniec lasu. Pośpiesznie zabrała wiązowy łuk, kołczan,swój strój myśliwski i wybiegła z rodzinnego domu, który ostatnio świecił pustkami.
Starała się unikać głównej ulicy - coś podpowiadało jej, że nic dobrego na nią tam nie czeka, Nagle, usłyszała eksplozję.Od jej prawej strony unosił się słup ognia sięgający co najmniej drugiego piętra, który po chwili złagodniał. Słychać było krzyk, po nim kolejny, lecz tym razem, nienaturalnie przerwany. Mayumi czuła, jakby jej żołądek przeprowadzał jej Rewolucję Październikową, kiedy wychyliła się zza rogu, by zobaczyć miejsce wypadku. po środku brukowanej ulicy, głównej drogi na północ , leżał mężczyzna. Rozpoznała go jako jednego z tych magów-lekarzy, którzy przybyli do wioski jakiś czas temu. Sprawdzając, czy nikogo nie ma na horyzoncie, Mayumi podeszła do niego, coby mu się bliżej przyjrzeć. Sam widok przeraził ją i odebrał jej dech w piersiach. Bruk był pomalowany na karmazynowo od świeżej posoki młodego Maga. Sam mag miał dwa bełty wbite w ciało, jeden w lewe ramie, drugi w lewy bark, a co najgorsze - rozcięty brzuch, z flakami na wierzchu.Stała tak w przerażeniu przez jakiś czas, aż z transu wybudziła ją kolejna eksplozja. W jej stronę zmierzało dwóch zakapturzonych mężczyzn oraz jedna kobieta. Niewiele myśląc, zaczęła biec ile sił w nogach w kierunku lasu. Słyszała za swoimi plecami krzyki "Mag! Łapcie ją" oraz okazjonalny świst bełtów. Gdy dotarła do linii drzew w pień tuż obok jej twarzy wbił się sztylet. Biegła coraz głębiej, nie zważając na nic, aż była pewna, że nikt jej niż nie ściga, padła w miejscu na kolana i zaszlochała mocno, zdając sobie sprawę z beznadziejności swojej sytuacji. Nie trwało to jednak długo, gdyż płacz zwrócił na nią uwagę wielkiego dzika. Brutalnie wytrącona, musiała stawić czoła dzikiej bestii. Po długim starciu, z którego wyszła zwycięsko, Mayumi stłumiła negatywne emocje i starała się zapomnieć o wydarzeniach minionej nocy. Od tej pory mieszkała i ukrywała się w tymże lesie.
Magia: Łowca Matki Gai
Magiczna Energia: 2 500
Majątek: 2000 klejnotów
Reputacja: Strażniczka Lasu
Ekwipunek:
Wiązowy Łuk
Kołczan pełen strzał  
Umiejętności:
Łucznictwo   
Akrobatyka
Orientacja w terenie
Ciekawostki (opcjonalnie):
Gardzi bronią palną, uważa ją za niehonorową
Raz próbowała być wegetarianką , lecz zdała sobie sprawę że zbyt bardzo lubi mięso.
Ulubionym jedzeniem są jabłka.


Ostatnio zmieniony przez Gorntsugeki dnia Nie Lis 01, 2015 11:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Gorntsugeki Yamamoto   Nie Lis 01, 2015 11:20 pm

Leśny elfik gadający z drzewami, milutko (pomimo orientacji)
AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 180
Dołączył/a : 30/09/2015
Skąd : Krainy Północy

PisanieTemat: Re: Gorntsugeki Yamamoto   Nie Lis 01, 2015 11:24 pm

Mam nadzieję, że wprowadzisz nam do fabuły dużo rozrywki! AKCEPT!

_________________
Exchanging the white bond
Devoted prayers in one blue night
Winding green seeds fall down
Leaving the bronze one to harvest
Under purple mystery.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Gorntsugeki Yamamoto   

Powrót do góry Go down
 

Gorntsugeki Yamamoto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Yamamoto

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Kartoteka :: Karty Postaci :: Neutralni-