IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Layv Aloulette - Tańcząca z piórami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Liczba postów : 20
Dołączył/a : 12/10/2015
Wiek : 23
Skąd : znienacka

PisanieTemat: Layv Aloulette - Tańcząca z piórami   Wto Paź 13, 2015 1:33 pm

WSTĘP



Drzwi zaskrzypiały ciszej, dużo ciszej, niż zwykle, gdy zostały pchnięte czymś innym, niż zwyczajną ludzką ręką. Mężczyzna przekraczający drzwi tawerny trzymał obdartą, zmiętoloną narzutę. Na jego lewym ramieniu rozciągał się z przymrużonymi oczkami kot, inny, niż wszystkie inne koty. Inne, ziemskie. Był mały, otoczony fioletową, tak gęstą poświatą, że w dotyku przypominała aksamit. Wypełniała każdy rys biało-śnieżnego futra.
Mała istotka miauknęła, subtelnie potrząsając przydługimi uszami ryśka. Mężczyzna wyciągnął do niej palec, jakby chciał ją pogłaskać.
Zawiesił pelerynę wolnym, lecz zdecydowanym ruchem, po czym w takim samym tempie począł zbliżać się do szynkwasu…
Jego wzrok na nikim nie spoczął póki nie dotarł do blatu z wystawnymi trunkami. Idąc, sprawiał wrażenie posiadanego tiku nerwowego, gdy za prawie każdym krokiem „próbował strzepać z siebie” resztki jakiegoś aurowego fenomenu koloru wściekłego fioletu.
Zasiadając, słyszał tylko…
To znowu on!
Tutaj?
Spójrz, jak emanuje z niego ta nikła ilość energii…
A ten kot…!
Co to za jeden…?
No jak to nie wiesz?! On…

Przybysz zamówił kufel piwa i poszedł zająć sobie jakiś wolny stolik zagłębiony w akurat najciemniejszym kącie tej tawerny. Usiadł, odchylił się do tyłu, otworzył oczy. Westchnął. Jednocześnie kicia miauknęła. Mężczyzna wyciągnął do niej dwa palce, by pogłaskać. Uśmiechnął się łagodnie i powiedział:
- Masz rację.
Chwycił za kufel, zamknął oczy, gdy za plecami wyczuł z tuzin ciekawskich spojrzeń. Wyczekiwali jednego. Tego samego.
Ktoś rozpoznał go na pierwszy rzut oka, a wiadomość cichcem rozeszła się tak samo za plecami blondwłosego o fioletowej aurze.
- Nie odpuścicie mi i dziś, huh? Także słuchajcie. Ostatnim razem, gdy tu byłem, opowiadałem wam o pewnym magu z gildii Angel Tears emanującym aurą niczym prawdziwa anielica. Dzisiaj… znowu do niej powracam, ale nie będzie tego samego. Przez ten czas… zmieniła się. I to bardzo. – Urwał, a wzrok wydawał się nazbyt odległy od miejsca obecnego pobytu.

Interpersonalia

- Niezwykła to dziewczyna – mówił lekko, a słowa, rozchodząc się dźwięcznym torem od szklanki do szklanki, były wchłaniane przez ciekawskie uszy i drewniane ściany – o dźwięcznym rodowodzie, Layvaneth Faitha Aloulette. Fizjoterapeutka, Alchemiczka... no i Przyjacielka Zwierząt, pochodząca i uznawana w nowej stolicy Fiore - Valhali.
Nasz "Skowronek" nie był jednak taką pomocną duszą swego czasu, dopóki nie doszła po ostatnich wydarzeniach.
Doprawdy, miły to był dla mnie widok, a z czerwienią zawsze było jej do twarzy…
- zanurzył palec w płytkiej zawartości kufla i zaczął mieszać, opowiadając dalej. – Ale po kolei...

Z życia wzięte...

- Los w ostatnim roku jej życia był może niezbyt łaskawy pod względem oszczędności w nerwach i psychiki, ale za to obfitujący w doświadczenia, które wpłynęły na jej podejście do świata. No i do ludzi, jak najbardziej. Podążyła śladem Fausta Aloulette, zostając alchemiczką i fizjoterapeutką. Dotyk niczym uzdrawiające muśnięcie anioła i smykałka do zielarstwa nie mogły pójść na marne, kiedy praktycznie odziedziczyła po ojcu. Aczkolwiek - gdyby nie wydarzenia sprzed paru miesięcy; z nienawiści do niego - zrezygnowałaby z tego daru.
O ile o jej ojcu już wspomniałem, tak powinienen był przypomieć, że jej matka jest szwaczką, posługującą się magią piór. Tak, to jej kreacje okrywają ciała, ale są też na ustach niemal wszystkich mieszkańców Valhali. Sama Layvaneth ilekroć zachwycała się zarówno efektami, jak i widokiem swojej matki szyjącej w rodzinnym ogródku. W rytm tańczących piór - białych i miękkich, cicho szeleszczących przy każdym jej ruchu, niczym jedwabne stroje - które ją prawie że nieustannie otaczały...
Nawet jeśli Layv postanowiła przejąć pierzastą spuściznę po matce, dopiero po latach jej magia przybrała ostateczną... i raczej już trwałą formę.
Zaś pragnę wspomnieć jeszcze o wujku Layv, a bracie Sinoth - Zeppelinie La'Vallete. Człowiek honoru, nie potrafił korzystać z magii, jednak był mistrzem miecza oraz wyśmienitym rzemieślnikiem. Choć rzadko wykuwał broń, wszelkie przedmioty, które stworzył, posiadały cząstkę magii jej matki. Tak, jej wuj potrafił wtopić magię w przedmiot. Można powiedzieć, że to aż za dużo błogosławieństw jak na jedną rodzinę. Ale wraz z nimi były i przekleństwa.

- Przełomowym momentem jej życia było porwanie Sinoth i Zeppelina przez kontrahentów ojca Layv, z którymi kręcił lewe interesy w zamian za rozkręcenie kariery Fausta. Nawet opętanie jego córki go nie ucieszyło (Layvaneth za dzieciaka aż do tego wydarzenia dzieliła ciało z dwójką demonów, które zostały nasłane przez partnerów Fausta), jego zachłanność co raz przekraczała moralne granice - z kolei jego wspólnicy byli gotowi, by posunąć się do drastycznych transakcji w zamian za spełnienie celów i marzeń.
W rezultacie wmieszani zostali kowal i magiczna szwaczka. Powody ku temu były dwie: ostrze zdolne do zabicia bogów; oraz sama magia Sinoth, która najbardziej intrygowała tych ludzi.
Layvaneth wraz ze mną i przyjaciółmi... to jest, demonami dzielącymi z jej duszą ciało - udaliśmy się na ratunek. Nie zdążyliśmy uratować Zeppelina... Na szczęście zdołaliśmy osłonić Sinoth przed ostatecznym ciosem. W krytycznym momencie pieczęć ciążąca na Layv uległa przełamaniu, a co za tym idzie - rządni zemsty "przyjaciele" rzucili się do mordu kontrahentów Fausta.
On sam nie brał udziału w tej całej makabrycznej farsie. Jednakże wystarczył dla niej fakt, skąd demony uczepiły się jej osoby; skąd tacy ludzie wiedzieli szczegółowo na temat magii jej matki. Dowiedziała się też o wszystkich przekrętach ojca...

- Teraz mija dokładnie 7 miesięcy od tamtych wydarzeń.  Nie odnalazła też od tamtego czasu ojca.
Aczkolwiek... gdy to się stanie - wie, że poleje się niejedna posoka.
Mimo nienawiści do ojca za całokształt twórczości; mimo zmian w jej sposobie myślenia i postrzegania na świat wywołanego nagonką demonicznych obecności, które wpłynęły na jej psychikę... mimo tego wszystkiego, uznała że nie dołączy do Requiem, bo chce pomagać innym i nieść ukojenie, nie destrukcję.
Podążając za głosem spaczonego serca i skrzywionej duszy, oraz dzięki matce - wstąpiła w szeregi Angel Tears, starając się podążać credo gildyjnym, a prawdziwą ideę zachować wyłącznie dla siebie.

Wszystko, co ze sobą reprezentuje

- Cały jej dobytek to majątek w postaci dwóchtysięcy klejnotów; ekwipunku składającego się z teleskopowego kostura z diamentowym wrzecionem; oraz - rzecz jasna - magii. Pokłady jej energii magicznej nie przewyższają początkującego maga.

Aparycja

- Jeśli zaś chodzi o wygląd, nie ma bardziej charakterystycznego maga od niej samej – zalał szczerym śmiechem ciekawskie nie tylko oczy, ale też i uszy. – Ciepły kolor cery, kontrastujący ze śnieżnymi włosami, co otula chłodne spojrzenie, choć tęczówki emanują subtelnym kolorytem szkarłatu i złota. Na pierwszy rzut oka złote ślepia idealnie wpasowują się w kolorystykę piór ją otaczających.
Piękny Skowronek, co elfa pozornie przypomina z rysów i uszu. Piękna medyczka, którą zdobi nawet smutnie ściągnięte usteczka, obkolczykowane w dolnej wardze. Dodatkowym znakiem rozpoznawczym można dać też na ten przykład piercing z motywem symbolu Angel Tears w uszach. Tatuaż gildyjny w barwie czarnej widnieje nad lewą piersią, w dość widocznym miejscu.
Generalnie styl, jakim się obnosi można uznać za krzyżówkę gotyku czy nawet wiktoriańskiej Anglii z domieszką elementów dekoracyjnych wschodnich klimatów. Płachty szat uszyte magią i umiejętnościami jej matki, którymi okłada się wręcz warstwami - świadczą swoją drogą o byciu niesamowitym zmarźlakiem. Kolorystyką nie wychodzą poza ramę: czerń-fiolet-biel.

Usposobienie

- Priorytetowo wykazuje postawę zimnego stoika, niezdolnego do bezsensownych aktów przemocy, ale też do okazywania serca - przynajmniej nie na tyle, ile wcześniej sobie pozwalała. Nieważne jak bardzo nielogiczne są jej działania, ona zawsze jest w stanie znaleźć ku temu jakiś powód. Posiadana przez nią intuicja jest tak ogromna, że aż czasami przerażająca dla bliskich. Ten rok był dla niej obfity w bogactwo uduchowiające jej personę.

Uzdolniona realistka, mocno stąpająca po ziemi i potrafiąca trzeźwo ocenić sytuację oraz własne możliwości. Czasem przez to może wydawać się zadufana w sobie, ale tak właśnie nie jest – zna i docenia własną wartość, talenty i atuty.
Jednoczesne wpływy indywidualizmu walczą o nadrzędną rolę z empatią i miłościwego usposobienia wobec bliźniego swego. Własna potrzeba niezależności jednak czasem bywa nawet dla niej samej mecząca. Mimo to, nie lubi czuć się zobowiązana, nie znosi ograniczeń, ciąży jej odpowiedzialność za drugą osobę. W związku z tym, życie z nią nie jest najłatwiejsze – podporządkowanie się zabiera jej dobry nastrój i humor, jako nadwrażliwiec łatwo się zraża i nabiera uprzedzeń.

Momentami prostolinijna, otwarta i zaskakująco szczera. Ufa, że człowiek może być z natury dobry. Krystaliczna uczciwość zjednuje jej przyjaciół. Choć może to być wynikiem tego, że dysponuje dziwną siłą, niby charyzmą, głęboko ukrytą w niej, a przyciągającą ludzi. Nikt wie, jaka to siła sprawcza tkwi w jej duszy.

Głęboko zaczęła też odczuwać przyrodę, jak nigdy wcześniej. Świadomość, podświadomość i intuicja na ponadprzeciętnym poziomie pozwala jej wprowadzić się w transcendentalne i transpersonalne stany świadomości oraz osiągnąć zdolności hipnotyzerskie. Obdarzona jest również darem niesamowitej empatii, która wręcz pozwala jej – wsłuchać się w serca i mowę myśli ludzkich. Gdy tego sytuacja wymaga – potrafi się błyskawicznie i bez wysiłku dostosować do zmieniających warunków i okoliczności.

Poglądy

`Kto nie lu­bi ko­biet, wi­na i śpiewu po­zos­ta­nie głup­cem całe życie.` po alkoholu wykazje większy pociąg wobec kobiet, nie znaczy, że nie preferuje mężczyzn
`Ni do tańca,
Ni do różańca.`
lewe nogi
`Żeby życie skonsumować ze smakiem,
Zabaw się raz z kobitą, a raz z chłopakiem.`
biseksualistka
`Gdy dobra chcesz, sam dobrym stań się wpierw,
Radości chcesz, uciszaj własną krew.
Gdy wina chcesz, sok z gron wyciskaj w czarę.
Ufasz-li w cud, umacniaj swą wiarę.`
pacyfistka
`Zioło po­dob­no jest złe, ale w złym świecie sta­nowi uko­jenie.` alchemiczka/fitoterapeutka
`Zły dotyk boli całe trwanie,
Lecz dobry zespala ducha z ciałem.`
masażystka/fizjoterapeutka

_________________
|~Theme~ | ~Voice~ | ~Theme II~

`Nie pozwolę, by ktoś stał się całym, moim światem...
...ponieważ sama chcę być dla całego świata.`
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t209-layv-aloulette-tanczaca-z-piorami

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Layv Aloulette - Tańcząca z piórami   Pią Paź 30, 2015 7:48 pm

Zgodnie z postanowieniem z posiedzenia Mistrzów Gry z dnia 29 października bieżącego roku:
Haru napisał:
Od teraz KP i KM wymagają 1 akceptu MG i 1 Admina

A teraz na serio. Super karta, jestem ci nawet w stanie wybaczyć ilość czasu poświęconą na jej skrobanie, a ciekawostki poglądy to po prostu cudo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 180
Dołączył/a : 30/09/2015
Skąd : Krainy Północy

PisanieTemat: Re: Layv Aloulette - Tańcząca z piórami   Pią Paź 30, 2015 9:52 pm

AKCEPT

_________________
Exchanging the white bond
Devoted prayers in one blue night
Winding green seeds fall down
Leaving the bronze one to harvest
Under purple mystery.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Layv Aloulette - Tańcząca z piórami   

Powrót do góry Go down
 

Layv Aloulette - Tańcząca z piórami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Kartoteka :: Karty Postaci :: Angel Tears-