IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Obóz Requiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Obóz Requiem   Sob Paź 10, 2015 11:33 pm


* Kolejny z przygotowanych na wydarzenie obozów - tym razem należący do smoczej sekty. Dominuje tu purpura łączona ze złotem i szkarłatem co stanowi typową dla gildii Requiem kolorystykę. Namioty są prostokątne, o sterczącym dachu. Chorągwie wbite są w ziemie przy każdym z nich, natomiast wysokie palenisko dominuje na środku kwadratowego placu. Tu również znaleźć można drewniane ławy z podłużnymi stołami oraz wozy z prowiantem. Łatwo dostrzec, że władca Esenthor zabrał ze sobą swoją świtę. Panuje tu niezwykły tłok. Z ogromnego kotła natomiast dochodzi przyjemny zapach świeżego gulaszu. Mimo miejsca łatwo dostrzec tu uwielbiany przez Manipyurete przepych. *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 38
Dołączył/a : 23/09/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Pią Lis 13, 2015 11:18 pm

Król Esenthor przybył ze swoją świtą nieco wcześniej niż pozostali, bowiem jako organizator całego wydarzenia miał kilka obowiązków. Zlecił rozstawienie obozowiska oraz zapewnienie rozrywki członkom swojej gildii. On sam siedział w swoim namiocie - największym i najlepiej wyposażonym, otoczony wianuszkiem służących oraz niewolników. Oparty o krzesło podpierał ręką głowę i lustrował wszystkich złotymi oczyma. Mimo towarzyszącego mu wiecznie uśmiechu o charakterze złośliwym bądź nonszalanckim wydawać by się mogło, że Manipyureta jest zniecierpliwiony i zamyślony. Odziany w swoje lekkie, drogie szaty i przyozdobiony złotem i błyskotkami poprawił znajdujący się na głowie turban, włosy przerzucając na plecy. Nie mógł się doczekać wydarzeń, które miały mieć miejsce. Spojrzał na bransoletę znajdującą się na nadgarstku, w której umieszczony był duży kryształ. W tym samym momencie skąpo ubrana kobieta o dużym biuście i zaokrąglonych biodrach podeszła i podała mu na tacy kielich z winem, kłaniając się posłusznie. Król odebrał od niej naczynie, przymykając oczy i rozkoszując się smakiem alkoholu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 13/10/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Sob Lis 14, 2015 2:18 am

Niedługo po przybyciu Manipyurety, na terenie obozowiska pojawił się także Glave. Nie miało to nic wspólnego ze sprawą jaka tutaj ma się toczyć - chłopak był zwyczajnie ciekawy jak rozwinie się sytuacja. Do wczoraj nawet nie wiedział, że jakaś wojna jest. Myślał, że to tylko rywalizacja między magami z pod innych znaków. Cóż, człowiek całe życie się uczy. Chłopak ciągnął się za dworem "króla Esenthor", który chyba wolał być na niekończącej się imprezie niż na obradach pokojowych. Glave naprawdę nie rozumiał tej jego ciągłej potrzeby bycia wychwalanym, uwielbianym przez miliony i otoczonym wianuszkiem półnagich kobiet. "Kompleks małego fiuta, czy co?, pytał się w myślach, jednak nie znalazłszy odpowiedzi po prostu zignorował tego, którego niektórzy czcili jak ruskie Putina.
Kiedy doszedł do obozu, pierwsze co zrobił to krótki rekonesans. Namioty, wszędzie czerwono, nie wiesz czy wchodzisz do burdelu czy do wychodka, znowu namioty, wielki namiot, z którego dobiegała muzyka i głosy ludzi (czyli przystanek Król Julian, o którym mowa była wcześniej) i jakieś jadło. Nie mając nic do roboty, Glave usiadł pod jakimś drzewem i zastanawiał się kto jeszcze przybędzie zaciekawiony sytuacją.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t207-glave-henir-aka-shinigami

avatar
Liczba postów : 13
Dołączył/a : 07/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Sob Lis 14, 2015 7:47 am

Pośród czerwonych i fioletowych namiotów pojawił się kolejny członek Requiem - Shoten. Przechadzał się po obozowisku powolnym krokiem, nie spieszyło mu się by spotkać jakąś personę, jeżeli ktokolwiek jest. Tłumy pomagają w wielu zadaniach, to prawda, jednak czy ciągły ścisk jest przyjemny? Nie. No właśnie. Jeżeli o całe wydarzenie chodzi, Shot wolał uczestniczyć. Mógłby się przydać, a na dodatek chciał wiedzieć co się będzie działo - trzeba by napisać list do siostrzyczki. Jego przemyślenia przerwał widok drzewa i małego człowieczka przy nim siedzącego. Powolny krok przerodził się w bieg. Człowiek powoli stawał się większy i większy, tak samo drzewo. Gdy między chłopakiem, a Kage zostało około 50 metrów, Shot poprostu do niego podszedł.
- Hej - powiedział doń z ledwo widocznym uśmiechem. Rozejrzał się dookoła. - Jest tu ktoś prócz Ciebie? - zapytał, aby się upewnić czy ta pustka nie jest spowodowana przesiadywaniem ludzi w namiotach. Zaraz przerwał lustrowanie tkani. Nie przedstawił się. Osoba mogła go znać ze słyszenia, Shot jednak jej nie znał.
- Wybacz mi moje maniery - zgiął się lekko w wyrazie ukłonu - Na imię mi Shoten Warto mieć jakieś większe znajomości w gildii, mogą się później przydać. Nie może być skurwielem wśród ludzi z tej samej gildii.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 180
Dołączył/a : 30/09/2015
Skąd : Krainy Północy

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Sob Lis 14, 2015 7:16 pm

Yoona siedziała ze skrzyżowanymi na piersiach rękoma. Przybyła tu razem z Manim - podróż więc była szybka i komfortowa. Bądź co bądź dziewczyna była pod jego opieką i ich relacja była znacznie bardziej skomplikowana niż ludzie sądzili na pierwszy rzut oka. Dziewczyna przyglądała się mu z beznamiętnym wyrazem twarzy - znała to spojrzenie i myśli, które kryły się za nim. Z cichym westchnięciem wstała. Poprawiła materiał  sukni i podniosła spojrzenie kunzytowych oczy na mężczyznę.
- Jeszcze kilka godzin.. Zdaje się, że pozostali Mistrzowie już przybyli do swych obozów. Wychodzę. Rozejrzę się trochę.- oznajmiła cicho, posyłając mu subtelny uśmiech. Opuściła namiot i zmrużyła oczy pod wpływem nacierającego z nieba światła. Było już chłodno, spadł pierwszy śnieg - mimo wszystko słońce nadal królowało na błękitnym niebie. Kobieta rozejrzała się, kierując swe kroki w stronę dwójki mężczyzn, z których jednego miała okazje już poznać. Księżniczka zatrzymała się nieopodal nich, obdarzając każdego zaciekawionym spojrzeniem. Opuściła dłonie wzdłuż ciała, spomiędzy pełnych warg, które nabrały koloru soczystych malin od chłodnego powietrza dookoła wydobyło się ciche mruknięcie.
- Zaciekawieni? - zapytała krótko, chcąc poznać oczekiwania oraz przemyślenia członków Requiem. Miała jeszcze czas do rozpoczęcia zadania.

_________________
Exchanging the white bond
Devoted prayers in one blue night
Winding green seeds fall down
Leaving the bronze one to harvest
Under purple mystery.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Nie Lis 15, 2015 9:41 am

Koteł jak koteł, był wszędzie. Zwłaszcza że niepostrzeżenie spacerował po całym obozie, no nic ciekawego. Po za tym że Mani pije, mógłby w sumie się dołączyć. No ale nie wypada, bo w końcu reszta stoi na dworze. No trudno, w takim razie....... Nyan~~~ Księżniczka. Kotłełek idąc sobie spokojnie i bez wydawania jakiś szczególnych dźwięków takich jak mruczenie, wyszedł zza księżniczki i stanął sobie obok.
- Nyan~~ Księżniczka jak zwykle uroczo wygląda. Podając komplement, kot zaczął się rozciągać. W końcu dziś jest troszkę leniwy, ale postanowił przyjść na to tak zwane spotkanie. Ciekawiło go z jednej strony co się tutaj wydarzy, z resztą nawet nie wiedział po co to zebranie. Prawdopodobnie przespał tą wiadomość, no cóż zdarza się.
- Z początku myślałem że to jakaś impreza, król tak bardzo delektuje się napojami. No lecz sądząc po tym że tak wiele członków przyszło, to raczej jakaś grubsza sprawa. Tak więc jestem zaciekawiony, księżniczko.
Po wysłuchaniu wszystkiego, pójdzie się napić. Słyszał że alkohol jest nawet dobry z mlekiem, tylko niektóry oczywiście. A nigdy nie pił alkoholu, czas spróbować.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Nie Lis 15, 2015 12:50 pm

Yoshida wypuścił dym z płuc wyraźnie niezadowolony. Papieros na chłodzie nie smakował tak jak zwykle, ale to nie był jedyny powód jego niezadowolenia. Ważniejszym była jego obecność w tym miejscu. Nie podobało mu się, że musi tu przybyć. Chociaż właściwie nie był to przymus, ale z pewnością gdyby się nie pojawił to pozostali nie spoglądaliby pewnie na niego zbyt przychylnie. Więc z dwojga złego zdecydował się jednak pojawić na tym całym zjeździe chociaż nie bardzo wierzył, żeby coś z tego porozumienia wyszło.
Ostatni raz zaciągnął się po czym wyrzucił papieros na ziemie i przydepnął. Łapki schował do kieszeni kurtki, było dość chłodno. I krążył bez celu po obozie. Początkowo chciał siedzieć gdzieś w pobliżu dowódcy, ale jakoś został odwiedziony od przesiadywania w obecności "króla". Uśmiechnął się pod nosem, bo jak się nie śmiać kiedy ktoś mówi o sobie w ten sposób? Blondyn nie przepadał za tym człowiekiem, ale uznawał za wysoce nierozsądne okazywanie tego otwarcie. Pojawił się u niego, powitał pokazując, że jest tu razem z nim. Niepotrzebnie z resztą, bo szanowny władca pewnie nawet tego nie zauważył, a nawet jeśli to już o tym zapomniał ciesząc się luksusem w swojej kwaterze. Nie żeby Yoshida nie lubił wygód... Po prostu postawa Manipjułerty go odstraszała.
Włócząc się po terenie wydzielonym dla Requiem dostrzegł grupkę, do której zdecydował się zbliżyć. Była tam pierwsza dupa szefa i jakieś tam jeszcze randomy, których nie znał. Jedynie sierściuch był taki bardziej wyróżniający się. Podchodząc do nich nawet udało mu się usłyszeć kawałek rozmowy. Postanowił odnieść się do tego co usłyszał dając znać o swojej obecności jakby ktoś jeszcze je nie zarejestrował.
- Ja jestem ciekaw dlaczego nasz szanowny lider zgodził się na takie wydzielone obozy jeśli mogę powiedzieć co myślę. W końcu jakby coś poszło nie tak to wszyscy będą znali nasze gęby co może nam uczynić życie bardziej upierdliwym... - rzucił bez żadnej ironii przy odnoszeniu się do Manipjułerty. Może nie miał wyboru, bo wzięto by to za przejaw złych intencji, albo coś w tym stylu. Ale i tak nie podobała mu się wizja tego, że nie będzie mógł się otwarcie pokazywać jeśli coś się pochrzani. A tego się właśnie spodziewał...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 12
Dołączył/a : 09/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Nie Lis 15, 2015 5:06 pm

Pośród namiotów przechadzał się on, białowłosy kroczący przed siebie, rozglądając się uważnie. Co on tutaj robił? To nieistotne, znalazł się tam, gdzie chciało przeznaczenie... jakoś tak to szło. Wszystko wskazywało na to, że zapowiada się całkiem krwawa jatka, nigdy nie widział tylu magów w jednym miejscu, a to nie wróżyło oczywiście nic dobrego. Wracając jednak do spaceru, jaki sobie chłopak urządził, skręcając w lewo, wyszedł na środek placu, wyminął kilka ławek, a jego krwiste oczy spoczęły na grupkę ludzi. Było to tylko chwila, bowiem szybko powrócił wzrokiem przed siebie. Nie miał na tę chwilę nic do roboty, dlatego wybrał jedną z najdalszych ław od paleniska znajdującego się na środku i usiadł, opierając się wygodnie. Wyciągnął nogę i odsunął stół nieco dalej, robiąc sobie więcej miejsca. Następnie z posępną miną, zaglądał przed siebie, czekając na dalszy bieg wydarzeń. Nie minęło dużo czasu, gdy jego głowa była ponownie zajęta głębokimi rozmyślaniami. Bez względu na to, jak bardzo pokojowa ma być ta misja, on w głębi duszy... nawet nie aż tak głęboko, nie chciał tego pokoju. Nic nie powstrzyma tak wielu różnych poglądów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 13/10/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Pon Lis 16, 2015 12:14 am

Spokojne popołudnie Glave'a zakłócił niespodziewany gość z innej epoki. Chłopak spokojnie siedział sobie pod drzewem, mimo śniegu, który nieco mroził mu pośladki a ten brutalnie zakłóca jego małą utopię swoim wtargnięciem. Doprawdy, odrobinę wstydu ludzie. Glave popatrzył na nadbiegającego mężczyznę i wysłuchał co ma mu do powiedzenia. Sądząc po pytaniu, Glave liczył, ze zniknie równie szybko co się pojawił. Niestety dla niego odpowiedź sama przyszła w postaci Yoony. Ją akurat chętnie widział, zwłaszcza po zajściu na dachu podczas ich ostatniego spotkania. No ale to zostanie ich słodką tajemnicą. Później dołączył gadający kocur i ktoś kogo Glave widział pierwszy raz. Jednakże! Kiedy jeszcze był sam na sam z gościem w cylindrze odwzajemnił jego uprzejmość i także się przedstawił.
-Glave -odpowiedział bez zbędnych formalności. Nie zdążył jednak zaspokoić jego ciekawości, gdyż wszechświat zrobił to za niego. Pojawiła się księżniczka i reszta ferajny. Kot od razu zdradził co o tym wszystkim myśli tak samo blondyn. Glave wywrócił oczami jakby miał ochotę powiedzieć im wszystkim jak bardzo zależy mu na ich zdaniu.
Chłopak wstał ze śniegu bo głupio mu było tak po prostu siedzieć. Otrzepał swój tył i spojrzał na blondyna.
-Lepiej umieścić wściekłe psy w osobnych klatkach niż w jednej nie sądzisz? -zapytał retorycznie. Następnie spojrzał na Yoonę. -Zaciekawienie to złe słowo. Powiedziałbym, że nie mam nic lepszego do roboty.
Chłopak wsadził ręce do kieszeni i założył kaptur na głowę. Niebieski płaszcz pasował do tej prawie zimowej atmosfery.
-Jeśli zacznie się walka... nie. Kiedy zacznie się walka, my raczej jesteśmy bezpieczni. Cała akcja to w końcu pomysł tego gościa -powiedział wskazując skinięciem głowy na namiot Maniego. -Po co organizować zasadzkę, w której samemu można polec? -zapytał znowu bez woli usłyszenia odpowiedzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t207-glave-henir-aka-shinigami

avatar
Liczba postów : 180
Dołączył/a : 30/09/2015
Skąd : Krainy Północy

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Pon Lis 16, 2015 1:38 pm

Gildia zawsze była miejscem pełnym niespodzianek. Różnorodność członków oraz ich charakterów sprawiała, że można było nauczyć się wszystkiego. Zawsze zastanawiało ją czy postrzeganie takiego stowarzyszenia przez innych było takie same - wiadomo, każdy oczekiwał po niej czegoś innego, ale musiały być jakieś podobieństwa. Ktoś chciał siły, ktoś władzy, a ktoś informacji.. Kobieta lustrowała wzrokiem twarze towarzyszących jej ludzi, próbując dopasować sobie poszczególne pragnienia do danej osoby. Lubiła się bawić w takie zgadywanki. Niemniej jednak z zamyślenia wyrwał ją głos pana kota, którego przyjęli do gildii niedawno i którym miała się w jakiś sposób opiekować. Jak zawsze rozczulało ją to małe stworzenie. Nie czekając więc długo podeszła doń i nachyliła się, biorąc go na ręce i głaszcząc po głowie.
-Widzę, że pan się zaaklimatyzował, panie Kocie. - zaczęła cicho, patrząc na niego. Następnie z cieniem zadziornego uśmieszku na ustach, stanęła obok Glave'sa nie mając raczej zamiaru puścić Goemona - dopóki Mani nie wyda jej rozkazu przejścia do zadania. Yoona przymknęła oczy, odchylając głowę do tyłu. Błyszcząca spinka we włosach zalśniła subtelnie, a pojedyncze ich kosmyki unosiły się leniwie w powietrzu z każdym kolejnym podmuchem wiatru.
- Bezpieczni, co? - zaczęła przeciągając nieco ostatnie słowo wypowiedzi, a następnie unosząc powieki.- Kiedy się zacznie to bądźcie przygotowani. Nie powinno wam się nic stać, a przynajmniej postaram się razem z pomysłodawcą aby tak się stało. Niemniej jednak gdy przejdziemy do sali i podpisywania tego kontraktu, gdy cała ta szopka się zacznie obserwujcie i bądźcie uważni. Mam nadzieję, że jego plan się powiedzie i nie będzie komplikacji. Bo wtedy zaczną się problemy.
Nie była przestraszona, nie miała też żadnych obaw. Znała swoje zadanie - zarówno to ze zdobyciem informacji za pomocą magii jak i to drugie, gdzie trzeba było użyć więcej zdolności niż powinna. Nie mogła jednak przewidzieć tego, co zrobią pozostali - brat Króla i przywódca gildii Aniołów, a także ta nienawidząca magii kobieta od technologii. Jej wzrok powędrował na Soumę.
- Tak ważnych gości należy odpowiednio przyjąć. Zwłaszcza w tak wspaniałym celu, jakim jest podpisanie pokoju i podjęcie wspólnej walki ze smokami, nie sądzisz?

_________________
Exchanging the white bond
Devoted prayers in one blue night
Winding green seeds fall down
Leaving the bronze one to harvest
Under purple mystery.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 35
Dołączył/a : 08/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Pon Lis 16, 2015 6:50 pm

Po chwili pojawił się również i Fuji. Podszedł bliżej zgromadzenia i uśmiechnął się lekko widząc tyle nowych "znajomych".
- Cześć, nie zawracajcie sobie mną głowy. Przyszedłem raczej poobserwować jak działa wasza gildia. Tak w ogóle to nazywam się Madason - Powiedział stając sobie spokojnie.
Ludzie z tej gildii nie wyglądali groźnie, co trochę go zasmuciło. Miał nadzieję że zobaczy jakieś pokraczne kreatury z innego wymiaru a tu lipa, a widząc kota w ogóle już zwątpił w ich straszną reputację.
- Eh... Przepraszam, chciałbym dostać wasze autografy. Czy jest to możliwe? - Zapytał na tyle głośno aby każdy mógł go usłyszeć.
Szczególnie że chciał aby sam ich przywódca podpisał mu kawałek papieru który trzymał za kurtką.
- Jestem waszym wielkim fanem - Dodał po chwili.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Wto Lis 17, 2015 11:25 am

Blondyn uśmiechnął się na reakcję pana Shnigamiego. Ile to już razy widział ludzi jego pokroju, których postawa mówiła wyraźnie "mam wszystko w dupie". Nie żeby mu to przeszkadzało, niech sobie chłopaczek pozuje na takiego co nic go nie obchodzi i którego trzeba się bać. On tu przyszedł ponarzekać i pokazać jak bardzo cała ta sytuacja mu się nie podoba.
- Ano nie uważam. Bo potem przez to tacy maluczcy jak ja będą mieli problemy. Na pewno... - mówiąc to ostatnie skrzywił się wyobrażając sobie jak upierdliwe, chociaż pewnie jakoś by sobie z tym poradził. Zawsze coś się wymyśli nawet kiedy jego facjata będzie rozpoznawalna. Po prostu będzie to go kosztowało więcej wysiłku. Większy problem będą mieli w miastach ludzie pokroju białowłosego. Chyba że wyrobi sobie już taką reputację, że nikt nie będzie chciał go zaczepić.
Westchnął słysząc słowa księżniczki. Zamiast cokolwiek odpowiadać sięgnął po paczkę papierosów, z której wyciągnął jedną sztukę. Odpalił fajkę od ognistej lacrymy. Dopiero kiedy wypuścił dym odpowiedział.
- Nie sądzę. Bo ja w przeciwieństwie do szanownego Lidera czy chociażby Hime, którzy będą mogli nosa za naszą gildie nie wystawiać będę musiał odwiedzać miasta po tym podpisaniu pokoju. - wyraźnie zaakcentował dwa ostatnie słowa, bo... bo domyślał się jak to się wszystko skończy. - Dobra, ponarzekałem sobie starczy. I tak wszyscy mają głęboko w poważaniu problemy takich maluczkich jak ja. - dodał i znów się zaciągnął.
Może trochę przesadził z tym użalaniem się nad sobą. Zwykle tego nie robił i może dlatego też wylewało się to strumieniami. Na szczęście zaraz pojawił się ktoś kto odwrócił uwagę od jego smęcenia. A przynajmniej Yoshida miał nadzieję, że tak się stało.
- Witam szanownego pana. Nazywam się Janusz Gruszka, miło mi poznać. - skłamał bez mrugnięcia okiem (bo w końcu skillu aktorstwa nie można było mu odmówić) i z takim rogalem na papie, że papieros niemal mu wypadł.
- Miło to słyszeć, że mamy fanów. - mówił wyglądając na takiego, którego duma została szczerze połechtana. Nie dało się zauważyć, że tak naprawdę ma ochotę gościowi pierdzielnąć w łeb, bo był właśnie tym o czym wcześniej Yoshida mówił. Kimś dla kogo ich gęby będą znajome i może z tego powodu przysporzyć im kłopotów. - Moim autografem raczej nie będziesz miał komu się pochwalić, bo jestem w gildii nowy... (znów łgał bez mrugnięcia okiem) - Ale ten tutaj dżentelmen znany pod pseudonimem Shinigami, albo nasza Księżniczka to co innego. - powiedział wskazując kolejno Glave'a i Hime. Uśmiechnął się do nich przy tym przemiło. Zwykle ludzie kierowali się jego sugestiami, tak jakby posiadał jakąś przedziwną zdolność manipulacji. Souma jeszcze chwilę temu smęcący i ponury teraz bez przerwy się uśmiechał jakby stał się zupełnie innym człowiekiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 13
Dołączył/a : 07/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Wto Lis 17, 2015 5:30 pm

Ludzi nadchodziło coraz więcej, nie mógł spokojnie z nikim pogadać. Ukłonił się zdejmując cylinder, gdy nadeszła Hime. Wszyscy dyskutowali o tym samym - podpisaniu traktatu. Shot chętnie by się wypowiedział, ale doświadczenie nauczyło go trzymać język za zębami w sprawach politycznych. Może jego poglądy nie były do końca... "polityczne"? Tak czy inaczej, słuchał i obserwował z uwagą każdego po kolei. Wielu jeszcze nie znał i najchętniej każdego by się pytał jak ma na imię, czy zajmuje się czymś czególnym... Ale będzie jeszcze czas. Oparł się o pobliskie drzewo i po prostu odpłynął. Powodem tego było niebo, błękitne mimo nocnych opadów śniegu. Puszyste, szarawe chmury pokazywały jednak, że niedługo nadciągnie kolejna fala. Uśmiechnął się lekko. Czy u siostrzyczki też jest taka pogoda? Nie pisała nic o tym. Z zadumy wyrwał go głos nowoprzybyłego. Spojrzał na niego, wsłuchując się w jego słowa. Fan? Autografy? Nigdy nie spotkał fana jakiejkolwiek gildii. Podrapał się po brodzie w zamyśleniu. Ciekawił go ten młodzieniec, a dopiero co go spotkał. Wzrok Kage padł na gildyjnego śmieszka. Albo go nie zauważył albo rzeczywiście mało zabójstw ostatnio wykonał, że nie miał się czym "pochwalić".
- Jeśli słyszałeś kiedykolwiek o Panie S mogę Ci załatwić jego autograf - uśmiechnął się tajemniczo. Oczywiście nie chodziło o podpis z własnej krwi tego chłopaka, nie, nie. Przez chwilę obserwował kłęby pary wydobywające się z jego ust. Owe szybko znikły pochłonięte zimnym podmuchem wiatru.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Czw Lis 19, 2015 7:28 pm

Kiedy został schwytany przez księżniczkę, po prostu dalej było mu jak w niebie. Głaskanie i tulenie, wszystko czego kot potrzebuję. No ale wracając przecież do tak ważnego spotkania, z resztą widać wszyscy się tutaj nawet zebrali. O ile to wszyscy byli?
- Ależ oczywiście księżniczko, nya~~♥ Głaskanie jest słabością każdego kota, co poradzić. Z resztą jedynie co zaniepokoiło Goe to jeden osobnik, a mianowicie ktoś obcy. Z resztą wracając do całego zebrania, co prawda wróć. Nie powinno tutaj być nikogo spoza gildii, może to się źle skończyć. Zwłaszcza dla Req, tak więc.
- Nyan~~ Panie Madason, może kilka z tych osób nie zwróci na to uwagi. Niestety ja zwrócę, jakoż iż jest to spotkanie gildii. Tak więc żadnych autografów i tym bardziej wizyt, chyba że król zdecyduje. No albo księżniczka. Tak więc będąc w objęciach Yoony, kot po chwili na nią spojrzał.
- Proponuję zakopać zwłoki z tyłu za namiotem, nya~~
No dobra zawszę można sobie pożartować, z resztą kot miał do tego złe przeczucia. Po co ktoś miałby tu przychodzić, do Req. Prosić o autograf, z resztą nie ważne. Spoglądając na pana S i Soume, którzy widać zbyt luzacko pod to podchodzą.
- Panie S i drugi panie S, spotkanie gildii. Mówi wam to coś? Zwłaszcza że wszystko co tutaj jest omawiane, nie wychodzi po za obóz. Nawet nieproszeni goście. Nya~~
W sumie może powinien oddać się pieszczotom do końca, co on będzie się wtrącał. Chcą pogrążyć jakąś akcję, niech będzie. Tylko nie mieszajcie w to biednego kota i księżniczki, bo kocimiętką.
- Panie Madason, pozostają panu dwie opcje. Pierwsza to łapówka w wysokości koszyka z rybami i pięciu butelek mleka. Druga to natychmiastowa ewakuacja z tego miejsca.
Powrót do góry Go down

avatar
Liczba postów : 38
Dołączył/a : 23/09/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Sob Lis 21, 2015 5:04 pm

W zwyczaju prawdziwych monarchów było delektowanie się wszystkimi cudami tego świata. Zdecydowanie są nimi piękności półnagich kobiet oraz ambrozja, stworzona przez wprawionych niewolników znających się na przetwórstwie nektaru z winogron, zwana winem. Manipyureta siedział w swym namiocie odizolowany od nieprzyjemnego klimatu tego miejsca i w skupieniu ponownie analizował plan przebiegu negocjacji. Gdy opróżnił kolejny kieliszek wina machnął dłonią w celu odesłania przebywającej z nim kelnerki. Wstał, dłonią lekko przejeżdżając po brzegu fotelu, i westchnął. Wszystko było dopracowane, ale Król był świadom jak wiele w tym planie może nie wyjść.
Podszedł do granicy namiotu i rzucił spojrzenie na obóz. Gdy dostrzegł grupkę członków jego gildii oraz jakiegoś obcego mu człowieka pokiwał przecząco głową i ponownie uśmiechnął się w charakterystyczna dla siebie sposób. Zaczął powoli kierować się w stronę rozmawiających o czymś personaliów, aż wśród nich dostrzegł Hime z... kotem na rękach. Przyśpieszył lekko kroku, nadal starając się nie szeleścić szatami oraz nie hałasować biżuterią. Gdy dostrzegł go ktokolwiek z magów przytknął palec do ust w celu zawiadomienia ich o obowiązku przemilczenia jego obecności. Zatrzymał się dopiero zaraz za plecami tej pięknej kobiety należącej do jego Requiem. Delikatnie położył dłonie na jej ramionach i wykonał nimi pojedynczy ruch jak przy masażu.
- Wnioskuję, że twoja, Yoo, misja "rozejrzenia się" po okolicy już się skończyła... Tym bardziej, że zamiast delektować się łaskami swego Króla, delektujesz się pieszczeniem współczłonka naszej gildii. I jakże "ciekawą" rozmową... - w jego głosie czuć było ignorancję i aroganckie podejście do wszystkich tu zebranych. Jako Król Esenthoru nie czuł potrzeby traktowania inaczej tych wszystkich magów, których kiedyś przyjął w swoje szeregi, a których imion zwyczajnie nie pamiętał. Czemu by miał? Są tylko jego podwładnymi, pionkami.
Przysunął się do niej jeszcze bliżej i lekko oparł swoją głowę i turban o jej piękne, jasne włosy. Wiedział, że z niektórymi tu obecnymi, Hime ma dobre relacje... Może nawet zbyt dobre. Nie zasługiwali na nie, a ona zasługiwała na "bliższe relacje" z nim samym. Chcąc lekko (lub trochę mocniej) wkurzyć chociażby Glave'a, lekko cmoknął ją w policzek i rzekł kierując dłoń do jej ucha.
- Yoona, zasługujesz na spędzenie przyjemnie czasu przed wyruszeniem na swoje zadanie... Chodź do mnie i zabawmy się chwilę - po tych jakże mocno działających na nią słowach ponownie wykonał swój charakterystyczny uśmiech i spróbował odpiąć jej z ucha kolczyk. Wiedział jak to na nią zadziała... i na pozostałych. No ale w końcu Hime to jego zaba... podopieczna.
- Chciałbym jeszcze lekko zmienić cel twojej misji... Zamiast do pozostałych obozów, udasz się do Rady. Wiesz, jak bardzo oni cenią sobie oficjalne delegacje... Dobrze by było, żebyś poszła tam jak najszybciej. Nie tylko ja jestem niecierpliwy...
To jakże konkretne spostrzeżenie było zarówno pożegnaniem "rozmówców". Manipyureta nie musi żegnać się z poddanymi, jeżeli sam tego nie chce. A oni nie zasługiwali jeszcze na jego względy...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 35
Dołączył/a : 08/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Sob Lis 21, 2015 11:53 pm

Fuji stał tak i słuchał jak to się przekomarzają. Denerwowało go to niezmiernie biorąc pod uwagę że marnują jego czas. Przecież nie będzie biegał za nimi i się napraszał, to nie jest w jego stylu.
- Kiciasty!!! Chcesz jeść to miauknij - Powiedział patrząc na kicię.
Cóż, było to po prostu jedno z tych jego dziwnych zagrań. Chciał w ten sposób odwrócić jego uwagę od swojego pierwotnego celu. Po wcześniejszych wypowiedziach zdał sobie sprawę iż nie ma co liczyć na chociażby jeden podpis.
- Miło było spotkać osobiście swoich idoli, jednak sądziłem że jesteście trochę bardziej uprzejmi dla ludzi którzy was tak szanują - Dodał odchodząc już od kota, oraz całego zbiegowiska.
- Mam nadzieję że gdy następnym razem się spotkamy, nie będzie to taka napięta sytuacja jak teraz, i będę mógł sobie z wami trochę dłużej porozmawiać. Narka! - Pożegnał się grzecznie i poszedł sobie.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 12
Dołączył/a : 09/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Nie Lis 22, 2015 2:23 pm

Ludzi wciąż przybywało, białowłosy dostrzegł, że grupka składająca się z trzech osób, dość szybko urosła co bardzo często się działo w podobnych okolicznościach. Gdy jesteś sam, często szukasz kogoś do rozmowy, chcesz zająć swój czas lub po prostu kogoś poznać, to bez znaczenia, bo on tego nie potrzebował. Uśmiechnął się pod nosem Legną do siebie jak muchy do... ale cóż mi do tego, ja się chcę tylko dobrze zabawić. Wstał i potrząsnął głową, pozwalając srebrzystym kosmykom włosów ułożyć się według ich woli. Przeciągnął się szybko, otrzepał tyłek i ruszył w stronę kotła, znajdującego się pośrodku placu. Wyciągnął ręce do przodu w kierunku ognia, co musiało wyglądać, jakby się ogrzewał. Oczywiście chłód mu nie był straszny, ale nawet on lubi od czasu do czasu popatrzeć na płomienie tańczące pod kotłem niby piękne, a jakie niebezpieczne. Stając tak, chciał zachować pozory zwykłego zziębniętego człowieczka. Jak zwykle wzięło go na wspominki, na raz pojawiło się sto różnych tematów, jakie mógłby przemyśleć, ale nie bardzo miał na to czas. Otrząsnął się, odrzucając napływające myśli i z westchnieniem założył "maskę". Ponury wyraz twarzy zastąpił miły uśmiech, oczy jakby zabłysły, nawet sama postawa, z jaką stał się zmieniła. Teraz kołysał się, odrywając stopy od ziemi. Nagle stał tam inny człowiek, pełen energii i radości. Foux opuścił obóz, kierując się na miejsce, gdzie miała rozpocząć się wojna o pokój...
z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 13/10/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Nie Lis 22, 2015 5:22 pm

Jeśli wcześniej Glave miał jeszcze wątpliwości to teraz wszystkie się rozwiały - Manipyureta miał podręcznikowy kompleks małego fiuta. Jeżeli ktoś na każdym kroku stara się udowodnić swoją wyższość i większe możliwości, przywileje, władzę, a na dodatek robi to w sposób tak obleśny i otwarty zasługuje co najwyżej na pożałowanie - co z tego, że jesteś królem jeśli nie potrafisz zachować się jak na króla przystało? Zwłaszcza jeśli jawnie nadużywasz swojej pozycji.
Nie zmienia to jednak faktu, że Glave'owi nie podobało się jego zachowanie względem Yoony i to przedmiotowe traktowanie. Mimo wszystko, nie pozwolił by emocje wzięły nad nim górę. Jedyne co zrobił to lekko przechylił głowę do przodu mierząc się spojrzeniem z Mistrzem Gildii. Następnie zrobił kilka kroków w ich stronę jednak przeszedł obok nich. Mijając się z Manioyuretą powiedział tylko jedno zdanie - wystarczająco głośno by król je usłyszał.
-Żałosne. Jeśli chcesz mnie do czegoś sprowokować, musisz się bardziej postarać. - i poszedł dalej w kierunku miejsca podpisania traktatu. Nie żeby go interesował ten głupi ceremoniał ale z obozu będzie gorszy widok. W dodatku list który otrzymali wszyscy członkowie gildii... nie pozostawiał wątpliwości o tym co naprawdę się dzisiaj stanie.

/zt

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t207-glave-henir-aka-shinigami

avatar
Liczba postów : 13
Dołączył/a : 07/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Pon Lis 23, 2015 9:53 pm

Ostatnio coś za dużo osób go ignorowało. Może to i dobrze? Zaraz spojrzał na Mistrza, gdy ten się pojawił. Patrzył na scenę z dziwnie pokerową twarzą. Niezłą szopkę ten Mistrz odprawiał. Chwilę później nie wytrzymał i przyłożył otwartą dłoń do ust by zdusić jego naganny chichot. Zauważył, że wszyscy zaczęli się rozchodzić. W takim razie, czemu on ma tu sterczeć jak ten kołek i czekać na cud? Z głupkowatym uśmiechem na ustach poszedł do swojego namiotu, podobno czekał na niego list. Owszem czekał. Przeczytał go z uwagą. Tia, mógł się tego po mistrzu spodziewać. Chowając list za pazuchę płaszcza, wyszedł z namiotu i skierował się na miejsce "podpisania papierka". Bawił się przy okazji jednym ze swoich "naręcznych" noży.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 180
Dołączył/a : 30/09/2015
Skąd : Krainy Północy

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Wto Lis 24, 2015 2:07 am

A miało być tak piękne! Niczego nie spodziewająca się Yoona tuliła do siebie kota, głaszcząc go i obserwujac twarze członków gildii. Cieszyła się, że w szeregach Requiem było tak wiele indywidualistów. Mogli oni bowiem stworzyć ciekawe połączenia. Ucieszyła się też na widok Fujiego, którego miała okazje poznać wcześniej - nim jednak zdążyła cokolwiek powiedzieć została zaatakowana przez duże, męskie dłonie. Jej spojrzenie momentalnie powędrowało na bok, a głowa nieco odwróciła się do tyłu. No tak, Król we własnej osobie zaszczycił ich swoją obecnością. Słuchała go, a w ametystowym spojrzeniu zalśniły iskierki złości wymieszanej z bezsilnością. Poczuła palący na udzie znak gildyjny oraz ciężar, który uniemożliwiał jej sprzeciwienie się. Wypuściła ostrożnie kota, zacskając smukłe dłonie w piąstki i kryjąc je w materiale sukienki. Był za blisko, popisywał się i spouchwalał.
- Nie musisz się martwić. Wykonuje swoje obowiązki należycie.. - zaczęła cicho, a w jej głosie dało się dostrzec cień złośliwości. Nie żeby otwarcie zarzucała mu, że powinien zachowywać się jak król, a nie.. Nie spuszczała z niego wzroku, a na jego całusa, który chyba miał być pokazem sztucznej czułości. Jego głupich zaproszeń nawet nie raczyła skomentować. W końcu była księżniczką i nie wypadało. Wyprostowała dumnie głowę, zawieszając wzrok gdzieś w przestrzeni,a kolczyk z magiczną lacrimą swobodnie ''wypadł'' z jej ucha, zostając w ręku mężczyzny. Doskonale wiedziała do czego jest mu potrzebny. W końcu lubił mieć kontrole.
- Zrozumiałam. Zdam Ci raport, gdy się czegoś dowiem. - dodała nieco spokojniej, przymykajac oczy. Wolno ruszyła do przodu, koncentrując się i używając swojej magi. Jasne światło przez kilka sekund wypełniło przestrzeń dookoła niej. W krótkiej chwili zamiast znanej wszystkim księżniczki pojawiła sie postać młodego mężczyzny w stroju oficjalnym. Białe i niebieskie barwy sugerować mogły żołnierza z Magicznej Rady.
- Powodzenia panie Kocie. W namiocie po lewej od Królewskiego znajdziesz miecz, który Ci przygotowałem.- rzucił w stronę zwierzaka, wsuwając dużą dłoń do kieszeni płaszcza. Był to wysoki młodzieniec o zielonych ślepiach. Kiwnął głową na pożegnanie, a następnie opuścił obóz i zniknął w tłumie, kierujac się w stronę budynku rady.

_________________
Exchanging the white bond
Devoted prayers in one blue night
Winding green seeds fall down
Leaving the bronze one to harvest
Under purple mystery.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   Wto Lis 24, 2015 7:30 pm

Kot jak kot, zareagował normalnie na poczynania króla. Co mógł powiedzieć, w sumie to był król. No ale skoro trzeba ukrywać jego tożsamość przed innymi, to trzeba. Mus to Mus, tak więc będziemy troszkę chamscy. No albo naturalni, może tak lepiej. - Czcigodny zboczeńcu, zostaw wnet mą panią. Za dużo książek, może powinien bardziej wrzucić na luz. W końcu nie można ingerować, ani czegokolwiek żądać od króla. Przecież on sprawuje władzę, tak więc jego słowo jest ostatecznym. No ale to samo tyczy się księżniczki, w końcu Goemon jest tylko ochroniarzem i będzie jej strzegł. Nawet jeżeli będzie trzeba, to przed samym królem. Nya~~
Gdy kotek został puszczony, mógł swobodnie wyprostować swoje małe kostki. Spoglądający tym samym na zmianę księżniczki, po prostu zaklaskał w swoje puchowe łapki.
- Imponujące księżniczko, jesteś wręcz o wiele bardziej tajemnicza niż myślałem. Tak wszystkie te pochwały i dobre słówka, koteł po prostu ją szanował i lubił. Plus dzięki niej, dołączył do tej gildii. Dlatego też trzeba jakoś się odwdzięczyć, plus jest przy tym niezła zabawa. Na słowa które pozostawiła męska wersja hime, kotek uśmiechnął się i ukłonił. Po czym po prostu skierował się do namiotu, tam znalazł owe ostrze. Które postanowił przyczepić do prawego boku, co prawda będzie szurać po ziemi. No ale cóż, trzeba jakoś przecierpieć. Wychodząc z namiotu, skierował się w swoją stronę.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Obóz Requiem   

Powrót do góry Go down
 

Obóz Requiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Eventy :: Era-