IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Obóz Angel Tears

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Obóz Angel Tears   Sob Paź 10, 2015 11:14 pm


* W podzielonym na trzy części terenie swoje miejsce ma również gildia Angel Tears. Ich złoto-błękitno-białe namioty o wysokich czubkach, w których umieszczone są chorągwie ze znakiem kołyszą się leniwie na wietrze. Przyglądając się dostrzeżemy, że stojący po środku jest największy i z pewnością należy on do przywódcy. Tworzą one okrąg, na środku którego rozpalone jest ognisko. W dużym stosie drewna ogień skwierczy wesoło, natomiast wokół niego porozstawiane są długie, drewniane ławy na których można przysiąść. Przy obozie stoi wóz z zaopatrzeniem oraz przywiązane do pobliskiego płotu wierzchowce, którymi opiekuje się wybrana przez Haru osoba.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Pią Lis 13, 2015 11:10 pm

Nadszedł czas, którego Mistrz Haru tak bardzo się obawiał - słusznie zresztą! Sama miała mieszane uczucia względem zarówno samego traktatu jak i organizującego jego podpisanie lidera Requiem. Miała wrażenie, że kryje się w tym jakiś podstęp i wolała być czujna. Tylko w ten sposób mogła ewentualnie ochronić swoich towarzyszy. Tak więc Rei stała przy swoim koniu, przywiązując go do barierki i pieszczotliwie gładząc szyję. Cicho westchnęła, poprawiając wolną przerzuconą i przymocowaną do pleców Naginatę. Robiła to wręcz nerwowo. Czerwone ślepia utkwiły spojrzenie w namiotach, które znajdowały się na placu.
- To się źle skończy..

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sob Lis 14, 2015 12:12 am

Również i Haru pojawił się w obozowisku. Wiedział, że Reina pojawi się tutaj wcześniej. Musiała wszystko... Dokładnie sprawdzić. Mistrz Gildii doskonale wiedział na czym to polega. Sprawdzanie niebezpiecznych miejsc w okolicy, tropienie Promyków czy Magów Requiem. Niestety dla niej to był chelb powszechny.
Haru leniwie galopem wjechał w sam środek obozowiska na swoim karym koniu. Doskonale zdawał sobie sorawę, że jeszcze nikogo tu nie ma. No wyłączając również Archanioła Reinę. Jeżeli kiedyś miałby ją jakoś nazwać to chyba wlasnie tak. Na sobie miał swój strój odświętny, ubranie ze świata Gwiezdnych Duchów. Wiedział, że strój ten w tym świecie sprawa kolosalne wrażenie. Schodząc z konia uświadomił sobie, że obozowisko było o dziwo bardzo zadbane. Jak na standardy Manipyurety, aż za bardzo... Teraz on sam nabył dziwnych podejrzeń.
Idąc w stronę swojego namiotu stwierdził, że chyba to wszystko zorganizowane było zbyt wystawnie. To zwykłe podpisanie dokumentu. Nie wiedział rownież z jakiego powodu przyjechała aż cała Rada Regencyjna. Zazwyczaj od brudnej roboty jest on. Smutna rzeczywistość? Nie... Chłopakowi bardzo podobała się owa brudna robota, ponieważ zazwyczaj wiązała się ona z ciekawymi opowieściami, którymi już w tak młodym wieku, był w stanie uraczać swoich podopiecznych.
Machnął w kierunku Rei ściągając rękawiczki z dłoni. Delikatne opady śniegu oraz przymrozki dawały się we znaki mieszkańcom Valhalii, bowiem tam odczuwalne to było kilka razy mocniej. Na ulicach leżał już śnieg, a mieszkańcy powoli zaczynali dramatyzować, że to zaraz święta, że czasu brak, że to, że tamto... To wszystko męczyło psychicznie całe miasto. Cholerne, zepsute miasto.
Chłopak chciał usłyszeć raport, bo wiedział, że jeżeli chodzi o Reinę to tak bedzie wyglądać. Zero miłych słówek, to jej praca. Tylko czasami, bardzo rzadko, uzewnętrzniała się.
- Jak tam stan naszego obozowiska? Wszystko w porządku? - Spytał miłym, pełnym troski i opiekuńczości głosem. Zależało mu na każdym członku gildii. Nie wyłączając rownież "czarnych owiec", którym we znaki wlasnie wdawała się Reina.
Chłopak nerwowo potrząsał opakowanie z kluczami. Wiedział, że mogą się przydać. Wiedział również, że chciałby by to stało się ostatecznością. Mani był paskudnym i obmierzłym człowiekiem. Nie wiadomo, czego można by się po nim spodziewać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t214-haru-yoshida

avatar
Liczba postów : 12
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sob Lis 14, 2015 1:58 pm

Szaro-błękitny kot otworzył swe ogromne patrzałki i rozejrzał się, nie ruszając głową. To był Arox, który właśnie zbudził się z twardego snu. Podczas snu musiał się przekręcić tak, że spadł z płotku dla koni. Tak, tak. Niewiele dalej stał podobny. Kot powoli usiadł, miałcząc boleśnie. Nic dziwnego, upadek z takiego płotku na kamień podczas snu musiał boleć. Excced nie zbudził się zaraz po tym nieszczęśliwym przypadku. Gdyby nie fakt, że był bardzo zmęczony po nocnej ucieczce przed pewnym gościem z gildii. Chciał mu wlać, bo postanowił spróbować odgryźć nogę od krzesła? Przecież tego nie widać... Czas na kocie poranne mycie. Tak, dopiero poranne, cały ranek i południe przespał. Czyszcząc uszka, zauważył namioty porozstawiane wokół. No rzeczywiście, słyszał, że coś się szykowało. Wstał na cztery łapki, a gdy się obrócił... Zobaczył dziewczynę stojącą przy koniu i Mistrza. Kot uśmiechnął się szeroko, pokazując rzędy ostrych jak brzytwa i białych jak śnieg zębów. Podszedł do sąsiedniej barierki i z gracją na nią wskoczył. Jego ogon powoli ruszał się, to w górę, to w dół. Ta czynność chyba się nie spodobała koniowi, nerwowo zaczął stukać kopytem o ziemię.
- Twój koń jest jakiś niespokojny, nya - spojrzał pogardliwie na bestę. Nie lubił koni, były niebezpieczne dla takich zwierząt jak on. Miał ochotę ugryźć transport dziewczyny w odpowiedni mięsień by już tym kopytem ruszać nie mógł. Nie odważył się tego zrobić, chciał stać się miły, a na dodatek stał obok Mistrz. Ostatecznie tylko sierść się zjeżyła na jego pręgowanym ogonku.

_________________

#00ff66
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 8
Dołączył/a : 14/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Nie Lis 15, 2015 4:40 pm

Powoli przechodziłem przez teren naokoło jakiegoś obozowiska. Ciekawiło mnie co tam się właściwie dzieje. Tylu ludzi w jednym miejscu, więc czemu miałbym nie skorzystać? W samym centrum tego obozu stał duży namiot, od którego pachniało miętą. Tak, stanowczo miętą. Ogólnie rzecz biorąc wszędzie było czuć ową miętę. Jakby osoba, która tak pachnie była w całym obozie. Dziwne? Dodatkowo wyczułem odrobinę lawendy. Czyżby Kou-chan tam był?! Albo ktoś kto go zna? Chcąc więcej informacji, choć raczej ich potrzebowałem, wspiąłem się na pobliskie drzewo, aby przyjrzeć się bliżej obozowisku. Wtedy też mój wzrok przykuły trzy sylwetki. Czarnowłosego mężczyzny, kotopodobnego gościa i białowłosej kobiety. Skąd wiem, że ten drugi był czymś w rodzaju kota? Po prostu pachniał kocimiętką. Tfu, okropny zapach. Nie znoszę kotów.
- Huh? - mruknąłem do siebie cicho, widząc, że stanąłem na złej gałązce, która w tym momencie zaczęła się pode mną łamać. - Cholera..
Warknąłem cicho, chcąc zeskoczyć, ale byłem zbyt wolny, więc w rezultacie zacząłem spadać na ziemię. Wtedy też intuicyjnie za pomocą swojej magii postarałem się przenieść bezpiecznie na ziemię. Jednakże lekkie przerażenie, które zaskutkowało podwyższeniem się poziomu adrenaliny w moim ciele dało ciutkę inny rezultat niż ten, który chciałem. Dokładniej przeniosłem się nad wcześniej obserwowaną trójkę. Wtedy też spadłem.. na czarnowłosego mężczyznę , który pachniał miętą. Teraz moje przerażenie było jeszcze bardziej widoczne. Spadłem na nieznajomego. Byłem teraz w centrum obozu. I zapewne zwróciłem na siebie uwagę. A wiecie co najzabawniejsze? Jedyne o czym myślałem to to, że na Haru był zapach mięty, który ewidentnie należał do niego, ale też odrobinka lawendy, która mówiła, że musiał spotkać Kou-chan. Kot pachniał kocimiętką to się akurat nie zmieniło, ale białowłosa dziewczyna miała zapach białej róży. Nawet pasuje.
- Ohayo? - mruknąłem niepewnie, odsuwając się trochę do tyłu. - Wiesz, że pachniesz miętą? - zapytałem jeszcze tylko Haru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t218-kyuu-nadchodzi

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 12/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Nie Lis 15, 2015 11:06 pm

A mogło być tak pięknie... Mogło. Po prostu mogło. A ona co zrobiła...? Znowu trafiła w jakieś dziwne miejsce. Jej wiewiórka, nie opuszczała jej na krok, to było irytujące. Była nie w nastroju, jak zwykle. Wszystkie zwierzęta, uciekały od niej w popłochu. Ludzie się jej też obawiali... Nic dziwnego, że kiedy weszła do obozu... Czyż nie zrobiło się od razu chłodniej? Zasłoniła twarz jeszcze bardziej swoimi włosami, a mogła zastanowić się nad kupnem jakiejś maski.
"Znowu się zgubiłaś... to takie żałosne..."
"Bądź do jasnej cholery cicho... nie mam nastroju na żarty..."
"Zawsze jesteś taka ponura... Cóż, przecież obydwie wiemy, że..."
"w tym świecie nie możemy nikomu ufać..."
Była w każdej chwili się wycofać. Aż natrafiła na niego. Dziwnego faceta. Mistrz Gildii..? Ach, no tak. Gildia magiczna, Angel Tears. Dlaczego tutaj musiała trafić...? Nie wiedziała. Zobaczy, jak to się potoczy.

_________________
Sekai Dwie Twarze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 09/10/2015
Wiek : 25
Skąd : Toruń

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Pon Lis 16, 2015 1:53 pm

Richelieu wyszedł powoli z jednego z namiotów. Przez ostatnie dwie noce pomagał kilku osobom z gildii Angel Tears pozbyć się paskudnej choroby żołądka wywołanej prawdopodobnie przez nieświeżą (bądź zatrutą) żywność, a ci w zamian pozwolili mu skorzystać z własnych namiotów i z własnego jedzenia (te wcześniej Armand dokładnie sprawdził, nie chciał w końcu nabawić się nudności). Mężczyzna słyszał coniecoś o uroczystym podpisaniu traktatu, które miało odbyć się wkrótce. Uroczystość sama w sobie ani traktat go nie interesowały. Skorzystał z tego, że duże masy ludzi przemieszczały się, by podłączyć się pod nich i odbyć podróż w nieco wygodniejszych warunkach. Lata wędrówek nauczyły go tego, że gdzie ogromne skupiska ludzi, tam łatwiej o żarcie, wodę, wódę (po którą sięgał raczej rzadko) i miejsce do spania. Armand potrafił pozyskiwać wszystkie te rzeczy nie zwracając na siebie zbytniej uwagi.
Obóz był rzecz jasna pełen zgiełku. Ludzie biegali w jedną i drugą stronę załatwiając swoje sprawy. Richelieu miał właśnie udać się na peryferie obozu, by spędzić czas z dala od tej wszechobecnej bieganiny, gdy nagły trzask i jakieś krzyki zwróciły jego uwagę. Odwrócił się w stronę, z której dobiegał hałas i stał się świadkiem niecodziennej sceny. Ujrzał grupkę ludzi i leżącą nieopodal ułamaną gałąź. Jeden z obecnych musiał jakimś cudem wylądować na głowie drugiego. Usta Armanda wykrzywiły się w grymasie przypominającym śmiech. Nagle ktoś go popchnął. Richelieu odwrócił się i zauważył, że sporo ludzi biegnie w stronę zbiegowiska. Wyglądali na zaniepokojonych. Pewnie ten gościu, na głowie którego wylądował ten drugi jest jakąś szychą w gildii, a niespodziewany atak z powietrza może zostać odebrany jako zamach... Mężczyzna stał i przyglądał się. Nie zdziwiłoby go zupełnie, gdyby za chwilę w powietrzu zaroiło się od kul ognia oraz innych zaklęć, które upiekłyby nieudolnego zamachowca na miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t307-kp-armand-richelieu

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Pon Lis 16, 2015 2:37 pm

Zdążyła sprawdzić obóz, porozmawiać ze strażnikami i upewnić się, że Mistrz będzie bezpieczny w obozie. Nie było to w jej obowiązkach oficjalnych, jednak każdy kto ją znał zdawał sobie sprawę, że Reina zrobi wszystko aby być jak najlepszym rycerzem, w przyszłości godnym następcą Erzy. Minęło kilkanaście minut, a na swym koniu zajechał wyżej wspomniany jegomość. Jego widok zawsze wywoływał na jej twarzy subtelny uśmiech.
- Witaj Mistrzu! Mam nadzieję, że podróż minęła spokojnie. - zaczęła kłaniając się nieco i podnosząc na niego wzrok, następnie kładąc rękę na biodrze kiwnęła głową, gotowa do zdania odpowiedniego raportu.
- Sprawdziłam teren, nie znalazłam niczego co mogłoby zagrozić bezpieczeństwu Twojemu oraz pozostałych. Niemniej jednak pełno tu łowców, a także osobników o podejrzanej aparycji. Zalecałabym ostrożność. W ogóle nie podoba mi się całe to wydarzenie - zwłaszcza, że jest autorstwa przywódcy Requiem.
Kończąc skrzyżowała ręce pod piersiami z cichym westchnięciem, ruchem głowy odgarniając kaskady białych włosów na plecy. Była niespokojna, a po Reinie od razu było to widać - jej gestykulacja, a także mimika twarzy ulegała wtedy zmianie. Już miała się odezwać, kiedy usłyszała trzask gałęzi. Szybka reakcja i w ręku dziewczyny znajdowała się już gotowa do użycia naginata. Kolejne wydarzenia sprawiły, że zamrugała nieco zdziwiona i instynktownie wystrzeliła ostrze w stronę potencjalnego zagrożenia, które spoczywało na samym mistrzu. Zatrzymało się ono nieopodal szyi chłopaka.
- Haru, wszystko w porządku?! A Ty, coś Ty za jeden! Jak śmiesz podsłu.. - miała kontynuować, jednak naprawdę ciężko było zachować jej powagę odnośnego tego, co chłopak powiedział o zapachu Haru. Na swój sposób uznała to za uroczę. Zagryzła dolną wargę, dostrzegając kątem oka jeszcze dwie istoty, których nie znała. Podejrzana dziewczyna i obserwator. Westchnęła głośno, z rezygnacją. Wiedziała, że to wszystko się źle skończy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Pon Lis 16, 2015 7:12 pm

Od wędrownych kupców, jak i różnych innych ludzi napotkanych na trasie,którzy szczęśliwie dla obu stron najpierw pytali, później strzelali, dowiedziała się o wielkim wydarzeniu,które ma mieć miejsce. Traktat pokojowy! Zwaśnione frakcje zasiądą razem i będą pertraktować odnośnie pokoju w naszych czasach. Dużo słyszała o stronach konfliktu, a z nich wszystkich najbardziej podobały się opowieści o Angel Tears. Postanowiła więc zobaczyć na własne oczy, czy te wszystkie plotki i opowiastki o gildii i ich przywódcy, Haru są prawdziwe.
Wejście do obozu, jak i do niego droga nie były szczególnie trudne, W obozie krzątało się tylu ludzi, że nikt nawet nie kwestionował jednej dodatkowej osoby. Przechadzała się po  obozie, szukając czegoś lub kogoś ciekawego, lecz większość zwyczajnie była zajęta przygotowaniami do wielkiej uroczystości, jaką zapewne będzie podpisanie traktatu. Już miała udać się gdzie indziej, znudzona, gdy nagle zauważyła grupkę ludzi, po drugiej stronie namiotu, przy którym przystanęła. Wyglądali inaczej niż reszta zabieganych osób. Wyglądało na to, że nie była to zwykłe, przyjacielskie spotkanie. Postanowiła bliżej przyjrzeć się tymże osobom, chowając się za namiotem i wyglądając zza niego. Jedną z tych osób był wysoki i dość zaskoczony obecną sytuacją mężczyzna o kruczoczarnych włosach, Tuż obok niego stała kobieta o długich, białych włosach z wyciągniętą naginatą w kierunku chłopaka z niepoukładanymi włosami, kolorem przypominającymi złoto. Ciekawość wzięła górę i Gorntsugeki postanowiła troszkę się zbliżyć, żeby móc widzieć więcej, ale zamiast tego, wychyliła się na tyle, że każdy, kto posiada oczy byłby w stanie łatwo ją dostrzec. Praktycznie paliło ją wewnętrzne pragnienie podejścia tam i poznania tych ludzi co, gdyby faktycznie ktoś spojrzał się w jej stronę zauważyłby tak łatwo jak przed sekundą zauważył ją samą. Jej pomarańczowe oczy błysnęły, jakby w nich jarzył się istny ogień, a jej twarzy zagościł szeroki, dziecinny uśmiech. Poważnie kontemplowała, czy bardzo nietaktownym byłoby wproszenie się teraz w tę sytuację, szczególnie jeśli, jak się okazuje, Złotowłosy ją w tym uprzedził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Pon Lis 16, 2015 9:13 pm

Traktat pokojowy? Pogodzenie zwaśnionych stron? Wielka przyjaźń między gildiami oraz rasami? -Yoshiki naśmiewał się z tych pustych haseł, wiedząc jak nie wiele znaczą. - Poprawienie obecnej, napiętej sytuacji jest niemożliwe. Nie wiem co wyobraża sobie ten dumny, zapatrzony w siebie, samolubny wódz Requiem. Nie sądzę by był tak naiwny, by wierzyć w te szczytne idee. Chce pogodzenia się, pokoju z łowcami magów, z Prometheusem?! Zamierza co miesiąc dostarczać im pokaźne zasoby magów z których pozyskają energię magiczną?! Co jak co, ale jakiekolwiek układy z tym tchórzami pozbawionymi honoru mijają się z celem. Z resztą co On zyskałby na pokoju. Przecież to on właśnie jest jednym z głównych powodów wojny. Jego arogancja oraz odmienne poglądy pociągnęły za sobą szereg zdarzeń, którego nie da się już zatrzymać.  Porzucił chęć zemsty oraz przymus narzucania swojej woli innym? Jeśli  Wielki Wódz Manipyureta przeprosi za swoje grzechy, okaże skruchę i przyjmie pokutę  to osobiście, natychmiast zjem jedną ze swoich niebieskich świeczek.
Powodem zebrania się musi być jakiś podstęp, który obmyślił. W takim razie czemu reszta gildii zgodziła się na spotkanie? Czy to jednak oni wykazują się naiwnością oraz arogancją? Uwierzyli w dobre chęci przywódcy Requiem? Mają dosyć wojny? A może w otoczeniu swych żołnierzy czują się na tyle pewnie i bezpiecznie, że perspektywa podstępu oraz pułapki zupełnie ich nie rusza?
Oczywiście nie mogę przegapić tak wielkiego widowiska. Jestem niezmiernie ciekaw przyszłych wydarzeń. Wciąż zastanawiam się, która  ze stron osiągnie w końcu sukces. Przypatrywanie się poczynaniom Rady oraz przywódców gildii będzie dla mnie nie lada rozrywką. Mam nadzieje, że się nie zawiodę i czekać mnie będzie wspaniałe widowisko!
- Yoshiki chodząc sobie tu i tam, pomiędzy obozami (omijając szerokim łukiem obóz Prometheusa), głęboko się przy tym zamyślając, usłyszał trzask,  znajdując się akurat za jednym z namiotów Angel Tears. Zauważył młodego chłopaka, który najwyraźniej spadł z drzewa i wylądował na mistrzu gildii Angel Tears- Haru. Dostrzegł też piekną dziewczynę o białych włosach, w błękitnym, gildyjnym ubraniu. Najpewniej był to jeden ze wspaniałych rycerzy, jakimi poszczycić się może szlachetna gildia obrońców uciśnionych. Chłopak nawijał coś o zapachu mięty, wydobywającym się z Haru. Dziewczyna wyciągnęła naginatę i szybkim ruchem przysunęła ją do szyi chłopaka, krzycząc coś o podsłuchiwaniu. Sytuacja była na tyle zabawna, że Yoshiki postanowił ujawnić się i dołączyć do zabawy. Wyszedł z namiotu, zauważając przy okazji trzy nowe osoby: magicznego kota, mężczyznę w czarnym ubraniu o ponurym wyglądzie, oraz niepokojąco wyglądającą  dziewczynę o blond włosach z wiewiórką na ramieniu. - A więc w taki sposób sławetna i honorowa gildia Angel Tears, broniąca osoby słabsze i uciśnione kosztem własnym, rozwiązuje problemy -zwrócił się do białowłosej dziewczyny - Rozumiem, że strudzeni wędrowcy,którzy ryzykując może nawet i swoje życie oraz swój majątek, dotarli wreszcie do Ery by być świadkami traktatu pokojowego między zwaśnionymi gildiami, nie znajdą azylu, strawy oraz opieki w tym miejscu. Nie jesteśmy widać, zbyt mile widziani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Pon Lis 16, 2015 10:27 pm

Haru nagle ni stąd i zowąd upadł na ziemie powalony jakimś ciężarem. Poczuł lekki ubytek siły magicznej. Dopiero kiedy zauważył O co chodzi wszystko stało się klarowne. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, a on sam pomogł wstać Kyuu. Wyglądał na wystraszonego, a Mistrz Gildii uważał, że pod skrzydłem anioła nic nikomu nie groziło. Co do ubytku siły magicznej... Tak, zgadza się. Do naszego świata znow powrócił sobowtór Haru. Gemini jak zwykle w takich sytuacjach lubiły pojawiać się same z siebie.
- Reina... Spokojnie. Nic się nie stało. - Powiedział do białowłosej kompanki. Powoli w obozie zbierała się całkiem ciekawa ferajna. - Nic ci się nie stało? - Chłopak popadł w lekką konsternację. Jak to miętą? Nie kojarzył, żeby korzystał z nowych perfum, a zwłaszcza mięty. - I dziękuje, ale w sumie ja nie czuję ani mięty, ani róż...
Zdziwił się widząc nowe twarze. Ostatnio nie przyjmował nikogo, więc musieli to być magowie neutralni. Haru w głębi siebie bardzo ich podziwiał. Był pod wrażeniem tego, że w obecnych czasach można zachować neutralność. Iść przez świat i nie opowiedzieć się za niczym co jest głoszone.
- Witam wszystkie nowe twarze. Spodziewam się, że trafiliście tutaj przez przypadek. Wiedzcie, że u nas nie stanie wam się krzywda z ręki żadnego maga Angel Tears. Pod skrzydłem anioła zawsze jest bezpiecznie. - Powiedział oficjalnie do wszystkich zebranych, wręcz krzycząc.
Komentarz Yoshikiego ukuł go trochę w godność. W honor Mistrza Gildii. Nie chciał by ludzie uważali gildie, która o cenie jest opoką starych czasów i ideałów, ktore przyświecały ich mistrzom, za bezwartościową zbieraninę ludzi.
- W naszym obozie nie musisz wędrówcze obawiać się krzywdy. - Powiedział już ad personam do Yoshikiego. - Wszystkich nakarmimy i damy im miejsce w którym będą mogli odpocząć - Mówiąc to rozłożył ręce w geście przyjaźni.
Do Haru dotarła rownież wiadomość o zatrutym jedzeniu. W tym samym czasie, w którym chłopak kierował swe słowa do maga poruszającego problem lekkiego uniesienia się Reiny - Gemini, oczywiście w postaci Mistrza Gildii, podeszły do Dantego i zaczęły dziękować za pomoc w sprawach medycznych i jedzenia.
- Haru jest bardzo wdzięczny za twoją pomoc. Na czas wydarzenia, które będzie tutaj trwało możesz, z resztą przybyłych tutaj, pozostać w naszym obozie.
Bliźnięta znów robiły to co potrafią najlepiej, czytały w myślach. Nie wiedziały, być może na całe szczęście, że nikt na dobrą sprawę nie zdaje sobie sprawy, że muszą kogoś dotknąć by się w niego zamienić. Gdyby wiedziały o tym i się nie hamowały, szybko przywitały by wszystkich uścisnieciem dłoni, a w ten sposób pozyskały kolejne obiekty do swojej kolekcji. Haru uważał to za odrobinę przerażajace, ale w sumie tak funkcjonowała ich magia.
Na sam koniec zwrócił się rownież do uroczego kotka, ktory przejął się losem jego koni. Haru uwielbiał koty, ale troche się z tym ukrywał biorąc pod uwagę, że o ile uwielbienie kotów jest całkiem w porządku, o tyle uwielbienie stworzenia, które mówi, myśli i czuje identycznie jak człowiek oraz jest się w stanie przemienić w człowieka jest chore.
- Hmm... Znasz się na tym? Ja niespecjalnie wiem jak oporządzić konie. - Uśmiechnął się do niego. Znał tego exceeda. Był członkiem Angel Tears. Taki mały, a tyle w nim siły.
Haru być moze zbytnio w swoich oczach idealizował swoich kompanów z gildii. Wiedział o tym doskonale. Ale on, miał też nadzieję, że reszta, walczy o ideały.
Jego wzrok przykuła rownież Gorn, która pojawiła się nieopodal reszty. Kolejny neutralny... Coś nadciąga, coś wielkiego. - pozostaje mieć tylko nadzieje, że chłopak nie pomyślał tego w złej godzinie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t214-haru-yoshida

avatar
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Wto Lis 17, 2015 9:15 pm

Doktor brał udział w obradach przed wyprawą i już wtedy wypowiedział się o traktacie pokojowym negatywnie. Mimo wszystko wyruszył ciągnięty ciekawością. Odświętnie zasłonił swój goły zazwyczaj tors i zarzucił na siebie wykonaną ze skóry kurtko-kamizelkę. Dodatkowo, na plecach i klatce piersiowej znajdowała się aparatura z płynami, podłączona bezpośrednio do strzykawek w rękawicy na prawej dłoni. Pierdoły, takie jak leki, czy usypiacze. Czysto profilaktycznie.
(Wygląd)
Jechał na koniu jako jeden z ostatnich. Przez całą drogę praktycznie się nie odzywał. W tym ubraniu wyglądał znacznie poważniej. Nie tyle jak psychol, co jak skryty psychol. Oczywiście, spojrzenie na to co kryło się pod kapturem psuło wrażenie. Starał się nie wariować. Zatrzymał się na tyłach podziwiając okoliczną roślinność i licząc na jakieś zdobycze. Znalazł coś? Kto wie.
Do obozu wjechał gdy większość już tu była. Zobaczył swojego mistrza gildii przyjmującego neutralnych. Zeskoczył z wierzchowca i przywiązał go w bezpiecznym miejscu wsłuchując się w rozmowę. Podszedł cicho do dowódcy, gdy był już przez moment sam. Voger był naprawdę niezły w skradaniu i ukrywaniu swojej obecności, ale musiał przyznać, że to nie mogło wystarczyć i nie miał szans zaskoczyć swoją obecnością akurat jego. Choć przeciętny mag mógłby się wzdrygnąć na widok doktorka.
- Eech - sapnął cicho czując się skrępowany ciuchem. Można powiedzieć, że przez to nie chciało mu się nawet specjalnie "wariować" jak to miał w zwyczaju. "Imidż" najwyżej poleci, na łeb, na szyję - Mistrzu, to imponujące, że zawsze jesteś taki pewien, że nic się ludziom pod naszą opieką nie stanie - parsknął cicho mówiąc ciągle cichym i nieco tajemniczym głosem - I nie mówię tu o niebezpieczeństwie z mojej strony.
Wciągnął głośno powietrze. Zdecydowanie, ten strój mu przeszkadzał. Ale częściowo pomagał stać wśród ludzi. Normalnie już zacząłby grozić neutralnym i próbować wdrażać swoje eksperymenty. Ale był tu z innych powodów, więc powstrzymywał się jak tylko mógł, by nie wariować. Szczerze mówiąc po krótkiej chwili zastanowienia, stwierdził że trochę powagi może być czasami bardziej respektowane niż ciągłe szaleństwo. Poruszał nerwowo palcami spoglądając z ukosa na mistrza. Voger był szaleńcem, ale nie miał zdiagnozowanej choroby psychicznej. Choć mogła być to pomyłka. Mimo wszystko potrafił przystopować. O ile zazwyczaj był arogancki, opryskliwy i pewny siebie, o tyle przy kimś wysoko postawionym powstrzymywał swoje zapędy. Zresztą, zawdzięczał Haru swój azyl - gabinet, w którym doktor zalęgł się by móc nadal pracować.
Scheuche nie wiedział jeszcze nic o żadnym zatrutym jedzeniu, ale pewne było, że postarałby się w razie czego zbadać sytuacje.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sro Lis 18, 2015 12:22 am

Yamato jak to typowy Yamato, leżał na swoim boku podpierając swój ninja łeb ręką. Drapał się jedynie po zadku obserwując tutaj parę koleżanek, tam parę nowych dziewczynek. Jego myśli jednak zadręczało coś... jakiego koloru dzisiaj noszą bieliznę? Tak, to było bardzo ważne pytanie, na które musiał znać odpowiedź. Zawsze mógł tam sobie gdzieś jakąś podglądnąć jakby szła się odświeżyć czy coś w tym rodzaju. Niestety taka jest prosta natura zboczeńca. Starał się jednak wyglądać w miarę normalnie, by nie było czegoś, że jak komuś zniknie stanik to było na niego. Poza tym, że niestety jeszcze nie zaczął nic zbierać. Jednak w końcu się podniósł z ziemi i otrzepał, by wyglądać w miarę normalnie.
Zaczął łazić dookoła ogniska trzymając ręce za głową. Cały czas mając w myśli to, że będzie musiał się w końcu zabrać do roboty i ogarnąć parę spraw w swoim życiu zaczynając od tego, by jakąś dziewczynę znaleźć aby jego prawica w końcu zaznała spokoju. W końcu jednak zdecydował się usiąść na drewnianej ławie i zrobić z kartki papieru łabędzie. We sumie lubił bawić się origami, a że nie miał nic do zrobienia to pewnie zajmie mu to trochę czasu. Mimo tego wpadł na pomysł stworzenia czegoś ogromnego z origami, ale będzie potrzebował mnóstwo papieru... Stworzyłby sobie papierową lalę... Chociaż dmuchana pewnie też by mu nie zaszkodziła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 12
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sro Lis 18, 2015 5:08 pm

Co tak nagle tylu się zebrało w jednym miejscu? Nie podobało się to kociakowi. Zwłaszcza, że został przez wszystkich zignorowany. Nie odzywał się - bo po co? Politykiem nie był, a wtrącać się nie chciał. Oberwałby od jednego czy drugiego i skończyłby swój kolejny żywot. Arox zeskoczył z płotka zaraz po pytaniu Mistrza. Tak, chciał już odejść, ale mu przerwano. Wlepił oczy w Haru z wyrazem ironii.
- Nie znam się, nya - i po prostu odszedł. Starał się nie deptać po lodowatym śniegu. Arox nie był jednym z tych kotów, które próbują "złapać" puch w swoje łapki. Excceda zawsze to zastanawiało. Tak samo jak zabawa z świetlną kropką. Morskie oczy wypatrzyły ognisko, a przy nim jakiegoś faceta. "Ognisko, ciepełko, nya!" Pognał w stronę ognia. Usiadł zaraz przy źródle ciepła, obserwując przez chwilę ogień. Chwilę później odwrócił głowę w stronę faceta, przypomniał sobie o jego istnieniu. "Zaraz, nya... Ninja, nya?" Widok ów kolesia zbudził ciekawość pręgowanego stworzonka. Podszedł do niego i oparł łapki o jego kolana, machając przy tym puszystym ogonem.
- Nigdy jeszcze nie widziałem ninjy, nya. Hej, co tam robisz, nya? - zapytał, widząc kawałek papieru w dłoniach człowieka. Wyciągał się jak tylko mógł, by dojrzeć co też tam takiego produkował.

_________________

#00ff66
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 4
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sro Lis 18, 2015 8:27 pm

Ku, tak mu się wydawało, ogólnemu zdziwieniu wszystkich już zebranych w tym jakże przytulnym obozie blondyn wyszedł z jednego z namiotów, zakładając na siebie kurtkę nieznanego przez nikogo właściciela. Przeciągnął się kilka razy, robiąc przy okazji pare obrotów głową w prawo i lewo, żeby przypadkiem niczego nie naciągnąć. Faust był od myślenia, to głowę też trzeba było rozgrzać. W najnormalniejszym dniu byłby to jakiś tomik poezji czy inna forma wyżywania się kogoś na kartce, jednak po wyczuciu swądu dymu, który mimo wszystko należał do zapachów kojarzonych z ogniskiem nawet dla kogoś, kto z domu nie wychodził. Podszedł do ogniska, spoglądając na perwersa w dziwnym kombinezonie rodem z tych okropnych pornoli i kota, który bacznie mu się przyglądał. Biedny czworonóg, jeszcze zarazi się i zacznie majtki kraść.
W ten właśnie ospały sposób podszedł do Reiny, ziewając jeszcze parokrotnie zanim przywitał się krótkim "Dzieńdobry"

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sro Lis 18, 2015 8:42 pm

Wszystkiego było zbyt dużo i działo się zdecydowanie zbyt szybko. Reina co rusz zauważała nowe twarze - członków gildii jak i obcych ludzi, których widocznie mistrz Haru postanowił ugościć w ich siedzibie. Lepiej tu niż u tych zwyrodnialców nieopodal. Dziewczyna kiwnęła głową i posłusznie opuściła broń, ponownie mocując ją za swoimi plecami. Obdarzyła chłopaka spojrzeniem, kłaniając się nieco.
- Wybacz mi proszę agresywną reakcję. To z obowiązku. Niemniej jednak Mistrz ma rację - wszyscy jesteście u nas mile widziani. - powiedziała grzecznym, pewnym tonem i wyprostowała się. Uśmiechnęła się subtelnie, opierając dłoń na biodrze i rozglądając dookoła. Mimo przyjaznej atmosfery nie mogła tracić czujności. Kto wie jaki był prawdziwy cel tego całego wydarzenia. Może podstępny, samozwańczy król szykował coś naprawdę paskudnego? Przymknęła oczy, wypuszczając powietrze ze świstem i odchodząc nieco na bok. Nie czuła potrzeby zostawania w tłumie, który otaczał Haru - pewnie większość z nich chciała zamienić z nim słowo. Wtedy też dostrzegła znajomą twarz swojego partnera, a na buźkę wskoczył jej zadziorny uśmiech. Niewiele myśląc wyciągnęła rękę i poczochrała go po głowie, następnie opierając obydwie już dłonie na biodrach i patrząc na niego tymi swoimi dużymi, czerwonymi oczyma.
- Już myślałam, że mnie tu zostawisz samą. Gdzie się znowu po nocy włóczyłeś, zamiast spać? - rzuciła z nieco zmartwionym tonem, przyglądając mu się. Cóż, Rei miała to do siebie, że naszego drogiego Fausta traktowała jak swoją własność i była do niego bardzo przywiązana emocjonalnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sro Lis 18, 2015 8:46 pm

Enzo wszedł do obozu i rozejrzał się. Widział tu wiele osób których nie widział wcześniej. Praktycznie wszyscy byli obcy oprócz tego kolesia w śpiochach koło którego był kot.
- Dawno się nie widzieliśmy piżamowcu - Powiedział Rodriquez strzelając z kostek.
Po chwili złapał kota i rzucił za obóz.
- No teraz nic nam nie będzie przeszkadzać - Dodał po chwili i uśmiechnął się czekając na to aż zaczną się tłuc.
Enzo uwielbiał walczyć, nieważne było z kim i dlaczego. Najważniejsze było aby obić się trochę po mordach, później okopać a na koniec pogadać jak gdyby nigdy nic.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 32
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sro Lis 18, 2015 9:37 pm

Kończąc swojego małego ptaszka z Origami poczuł tylko jak coś napiera na jego nogi. Okazało się, że był to futerkowy koteczek, który wesoło machał ogonem. We sumie pewnie był exceedem biorąc pod uwagę, że może gadać. Zamrugał parę razy, po czym pogłaskał kota po łebku.
- Bawię się origami – odpowiedział na pytanie swojego nowego, puszystego koleżki. Jednak zaraz po tym podniósł swój łeb, a twarz która zobaczył już mówiła mu, że będzie przypał z tego wszystkiego, a Yamato nawet dobrze nie zaczął kraść bielizny.
- Widzę, że postanowiłeś nauczyć się rzucać kotami. Yo – Powstał w swojego siedzenia po czym o razu dobył miecz w pochwach, w końcu pocięcie go nie będzie zbyt dobrym pomysłem, jeszcze sobie miecze stępi na jego twardym łbie.
- Po origami jest kolejka - rzucił jedynie sarkastycznie, po czym przeszedł za ławkę – Mało tu miejsca – ziewnął dość głośno zakrywając swoje usta, które we sumie i tak były zasłonięte przez maskę.
Jedynie stanął 6 metrów od Enza po czym pokazał palcami tylko "No chodź" zaraz po czym zacisnął mocniej pięści na mieczach, które były schowane w pochwach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 09/10/2015
Wiek : 25
Skąd : Toruń

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Czw Lis 19, 2015 1:05 am

Jak dla Armanda, zbiegowisko, które zebrało się dookoła Haru było zbyt liczne. Nie lubił on tłumów, a tutaj zrobiło się wręcz ciasno. Odszedłby stąd, ale z drugiej strony chciał zostać jeszcze przez chwilę, by zobaczyć jak zakończy się ten "wypadek" z udziałem niedoszłego lotnika, który obrał sobie głowę przywódcy Angel Tears jako lądowisko. Gdy jednak sytuacja zaczęła się powoli normować, a kobieta, która była chyba ochroniarzem Haru, nieco ochłonęła, lider gildii zwrócił uwagę na nowoprzybyłych. Richelieu był pod wrażeniem, iż w takim tłumie był w stanie wychwycić nowe twarze. Z drugiej strony wolałby, żeby nie zwracano na niego zbyt dużej uwagi. Na jego nieszczęście, poświęcono mu więcej uwagi niż pozostałym. Przenikliwość Haru ponownie zrobiła na nim wrażenie, zdawał się wiedzieć skądś o zepsutym lub zatrutym jedzeniu. Wbrew pozorom, dowództwo całkiem nieźle ogarniało sytuację w obozie. Ciekawe, czy było to normalne u Angel Tears, czy może są to specjalne środki ostrożności spowodowane aktualną sytuacją. Dante zanotował sobie w głowie, by być ostrożnym i w miarę możliwości, odkryć się za tym kryje. Skwitował podziękowania krótkim skinieniem głowy. Po chwili, gdy całe przedstawienie wydawało się już zbliżać do końca, Richelieu odwrócił się powoli na pięcie i ruszył przez tłum do miejsca, gdzie będzie nieco więcej powietrza. Po kilku krokach zatrzymał się jeszcze na chwilę i nie podnosząc głosu, rzucił w stronę tłumu uwagę:
- To mięso ze śliwkami... jeśli dostaniecie je na obiad, zanim spałaszujecie je bez namysłu, poświęćcie sekundę by je powąchać. Jeśli uznacie, że pachnie dziwnie, lepiej je wyrzucić, co w przeciwnym wypadku spędzicie kolejne dni lecząc żołądek - po chwili dodał jeszcze - kuchnia Angel Tears widocznie nie jest dla każdego... - zażartował. Rzecz jasna, zdawał sobie sprawę z tego, że za nieciekawe efekty związane ze zjedzeniem potrawy nie byli odpowiedzialni kucharze (chyba, że któryś z nich dodał to swego specjału jakiś dodatkowy składnik). Armand wiedział jednak, że jeśli ludzie będą świadomi tego, że z żarciem jest coś nie tak, może pomyślą nim coś zjedzą, a w ten sposób medycy będą mieli mniej roboty. No i ogólne morale całego towarzystwa będą większe. Nie czekając na jakąś szczególną reakcję, ruszył powoli dalej, starając się jak najszybciej opuścić tłum. Może znajdzie gdzieś jakieś spokojne miejsce. Albo po prostu powęszy po obozie, szukając czegokolwiek godnego zainteresowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t307-kp-armand-richelieu

avatar
Liczba postów : 37
Dołączył/a : 28/10/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Czw Lis 19, 2015 11:11 am

Yoshikiego zadowoliła odpowiedź Haru, okazał się on rozsądnym, spokojnym człowiekiem, który mimo ogólnej napiętej atmosfery zachował trzeźwość umysłu i wyrozumiałość. Powitał ciepło wszystkich zgromadzonych, zapewniając ich, że mogą poczuć się bezpiecznie, oraz że dostaną strawę i miejsce by odpocząć. Później zajął się sprawą zatrutego jedzenia, które stało się plagą obozu. Yoshiki nadal uważał mistrza gildii za naiwnego, ale przynajmniej mądrzejszego niż mu się wydawało. Cóż każdy ma swój własny sposób, niektórzy starają się by ich szczęście nie uniemożliwiało osiągnięcia szczęścia u innych, a nawet pomagają im w osiągnięciu go. Dla Yoshikiego głupotą było ufanie i pomoc nieznanym ludziom, nie oczekując nic w zamian, ale to jego własna opinia.
- Źle was oceniłem - rzucił tylko do Haru i białowłosej dziewczyny, po czym usiadł obok innych przy przyjemnie ciepłym ognisku. Z kieszeni swojego płaszcza wyciągnął swój własny prowiant - pogłoski o zatrutym jedzeniu, zapewniły go by nadal zachowywał maksymalną ostrożność. A tak na prawdę i tak nie zamierzał przyjmować żadnego pożywienia od  grupy nieznanych mu ludzi.
Yoshiki przyglądał się innym zgromadzonym. Była to dziwaczna zbieranina, zaintrygowała go zwłaszcza mrocznie wyglądająca postać w kapturze ze strzykawkami wypełnionymi dziwnymi płynami umieszczonymi przy palcach. - Jak ktoś taki mógł się dostać do takiej gildii, straszy swym wyglądem innych, więc na pewno nie są skłonni przyjąć od niego pomocy no i nie jest też dobrą reklamą dla "sławetnej gildii obrońców uciśnionych". Widocznie jego umiejętności i usługi są na tyle wysokie, że Haru nic sobie z tego nie robi. A koro będąc "Lekarzem" można zupełnie legalnie zadawać innym ból to czemu miałby robić to na własną rękę narażając się na niebezpieczeństwo.

Postać  Białowłosej Dziewczyny (chętnie poznał by jej imię) również go zainteresowała, zawsze miał słabość do kobiet, a ta zwyczajnie mu się podobała. Pewnie był to "prawdziwy anioł" broniący wszelkich uciśnionych (w sumie to słowo - uciśniony - podobało mu się), tak typ człowieka pasował mu do Angel Tears (chyba zbytnio szufladkuje on ludzi). Ciekaw był co stanie się z dziewczyną, gdy w końcu przestanie dopisywać jej szczęście i pomoc innym odbije się na niej, gdy ktoś wykorzysta jej pomoc do zrobienia czegoś naprawdę złego, choć ta chwila, dzięki jej ostrożności i skrupulatności przyjdzie zapewne nie prędko.
 Kiedy tak się zastanawiał ,do obozu przyszła nowa osoba i rzuciła wspomnianym już przez niego Exceedem (co wyglądało dość komicznie), wszczynając w ten sposób bójkę z ninjo - podobnym kolesiem składającym origami, siedzącym przy ognisku obok niego. Yoshiki zaciekawił się bójką, uwielbia przemoc, toteż nie zamierzał robić nic by do tej bójki nie dopuścić, w końcu to nie jest jego problem, on nie należy do tej gildii. Mimo tego nie mógł się powstrzymać od rzucenia Haru kąśliwej uwagi - Na twoim miejscu bardziej dbałbym o posłuszeństwo swoich ludzi, widzę że moje spostrzeżenia odnośnie tej gildii nie były do końca błędne. Yoshiki nie miał czasu nacieszyć się dostatecznie  obecną sytuacją, ponieważ w tej chwili dostrzegł postać pomiędzy namiotami.

Była to postać, którą dobrze znał- jego ukochana "siostrzyczka" -  Gorn! Po przygodzie w Esenthorze, rozdzieli się. Gorn postanowiła go opuścić, aby podróżować na własną rękę. Obiecał jej, że może to zrobić kiedy chce, w końcu kim on jest by narzucać jej swoją wolę.  Gorntsugeki mogła nie przyjąć jego powitania z radością. Wciąż była na niego obrażona z nie do końca znanych mu powodów, ale Yoshiki nie dbał o to czy kompletnie go zignoruje lub wybuchnie wściekłością. Tęsknił za nią i był gotów przyznać jej rację (nie ważne jak daleka byłaby ona od prawdy), miał dość niezgody między nimi. Zignorował obecną sytuację oraz fakt, że wciąż była na niego "lekko" obrażona (sam nie wiedział do końca dlaczego) i pobiegł w jej stronę. Kiedy się do niej zbliżył, powiedział: - Miło mi cię widzieć siostrzyczko, dawno cię nie widziałem, mam nadzieje, że przestaniesz łamać moje serce, wybaczysz mi i przywitasz się ze mną. - wyciągnął z kieszeni płaszcza jabłko, ulubiony owoc Gorn i wyciągnął rękę w jej kierunku. Gdy to zrobił, po bokach jego głowy po raz kolejny pojawiły się znane mu dobrze duszki: Anioł i Diabeł. Tym razem nie mówiły nic, patrzyły się tylko uważnie na Gorn i czekały na jej odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t305-yoshiki-furukawa

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 12/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Czw Lis 19, 2015 4:21 pm

"Nie uważasz, że tutaj jest za dużo osób...?"
"Co Ty znowu kombinujesz...?"
"Może trochę tutaj pobrudzimy..?"
"Chyba zwariowałaś. Może i ludzie się mnie boją, ale oni nie zrobili nic złego. Więc nie mam powodu, aby im cokolwiek robić."
"Mów co chcesz..."
"Co chcesz zrobić...?"
"Za długo mnie więzisz! Ja chcę krwi!"

Jasnowłosa dziewczyna przestała słyszeć rozmowę ludzi. Słyszała, jak krew szumi w jej uszach, a jej niebieskie oko, które nie było zasłonięte grzywką, wyrażało ból. Na jej twarzy można było również dostrzec, jakby z kimś walczyła. Miecz upadł na ziemię.

"Nie pozwolę Ci na to!"
"Ja muszę się zabawić ich ciałami!"
"Dosyć tego! Właśnie dlatego, ludzie mną gardzą! Dość!"

Wewnętrzny konflikt był dla niej zawsze uciążliwy. Ale teraz... po prostu ją wszystko bolało, z powodu Dwóch Twarzy, która zaatakowała ją znów od środka. Obraz zaczął się jej rozmazywać przed oczami. Rozpoczął się wewnętrzny konflikt dwóch osobowości, które istniały w jednym ciele.

_________________
Sekai Dwie Twarze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 12
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Czw Lis 19, 2015 4:39 pm

Nie zasyczał, ani nie umknął od miźnięcia ninjy. Chętnie by mu nawet wskoczył na kolana, gdyby nie jakiś podejrzany koleś. Najzwyczajniej w świecie podszedł do kociaka i nim rzucił! Bezczelność! W locie kot zawarczał i spróbowaj użyć Aery. Nie wypaliło to, dawno nie korzystał z magii i zamienił się w tak bardzo nie lubianą przez niego formę. Zrobił piruet w powietrzu, spadł na ziemię i poturlał się parę metrów. Arox usiadł, masując obolałą głowę. Wszystko go bolało, a ten upadek był jeszcze gorszy od upadku z płotka. Podniósł się chwiejnie, otrzepując tyłek ze śniegu. Idąc niczym pijak, powoli skierował się do obozu. Trafił z powrotem pod to samo ognisko. Z wrogim błyskiem w oku patrzył na kolesia, który tak brutalnie nim rzucił. Zawarczał, pokazując białe kły, oczy zapłonęły bardziej krwistą czerwienią. Jego pazury się rozszerzyły. Tupiąc, podszedł bliżej.
- Nikt nie będzie rzucał Cheshirem, nya! - syknął, majtając ogonem na wszystkie strony. Jego uszy obracały się w stronę jakiegokolwiek dźwięku. Kot był wściekły jak nigdy. Wielkie, czarne łapy zwisały po obu stronach, gotowe pacnąć w łeb czarnowłosego zbira.

1500 - 50(za jeden post) = 1450 EM

_________________

#00ff66
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 23
Dołączył/a : 30/10/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Pią Lis 20, 2015 11:42 pm

Ku jej uciesze, sprawa została rozwiązana w sposób bardzo dyplomatyczny, okazało się że mężczyzna, na którym wylądował Złotowłosy to nie kto inny jak Haru, charyzmatyczny przywódca gildii w której obozie aktualnie przebywała, Angel Tears. Haru dawał wrażenie osoby dobrej, w oczach Gorntsugeki, jak i zapewne wielu innych, oraz szlachetnej. Bardziej przejął się losem osoby, która znikąd na niego spadła niż sobą, nie narzekając przy tym wcale.
Z tłumu wystąpiła jednak pewna postać, postać jej znana. Zna przecież tylko jedną osobę, która w tak bezczelny sposób wtrąci swoje zdanie, w dodatku źle poinformowane lub po prostu nieprzemyślane. Od razu w swojej wypowiedzi przeskakiwał do negatywnych rzeczy mających niewielki związek z daną sytuacją - cały Yoshiki. Postanowiła nie wychylać się zanadto i poczekać, aż wszyscy się rozejdą - nigdy nie chciała tego przyznać, ale nie przepadała za tłumami ludzi, ale w pewnym sensie można to zrozumieć, dużą część swojego życia spędziła z dala od cywilizacji, w "osamotnieniu''. Było kilka postaci bardziej wyróżniających się w tłumie, w tym wspomnieni wcześniej Złotowłosy, Haru i Yoshiki. Prócz nich, zauważyła dalej, przy ognisku dwoje mężczyzn - jednego bardzo dziwacznie ubranego, jakby zapomniał się przebrać ze swych piżam oraz drugiego, agresywnie wyglądającego. Nagle ten drugi ni stąd, ni zowąd rzucił kotem, który zgadywała że był Exceedem, między innymi po tym, że potrafi zwyczajnie konwersować - umiejętność bardzo przydatna, lecz kompletnie niedostępna dla zwykłych kotów. Taki akt był niedopuszczalny! Już by biegła i interweniowała, lecz niestety, uwagę jej zwrócił na siebie ten bałamut jeden, Yoshiki. Dalej się na niego srożyła, chociaż nie pamięta za co. Ale to nie zmienia faktu, że mu wybaczy tak łatwo.
Odezwał się do niej typowym dla niego lekko lekceważącym tonem, faktycznie prosząc o przebaczenie. Ostentacyjnie odwróciła od niego wzrok, patrząc się na szykujących się w walki w oddali mężczyzn, jakby niezainteresowana samym Yoshikim, na jej twarzy, miast szerokiego uśmiechu zagościł grymas, lecz po chwili on sam zadał jej cios poniżej pasa. Mianowicie wyjął z kieszeni soczyste, czerwone jabłko, które od razu wyciągnął w jej stronę. Przez pewną chwilę w jej głowie trwał wewnętrzny konflikt, czy przyjąć tenże prezent, jednocześnie tracąc część swojej godności, czy pozostać niewzruszoną. Cały czas ukradkiem zerkała, czy oferta nadal jest aktualna, aż w końcu już nie mogła wytrzymać i po prostu rzuciła się na jabłko i mimochodem jego rękę trzymającą wspomniane jabłko, po czym równie szybko jak je zabrała, odskoczyła i w trymiga jabłko spożyła.
Powiedzmy że mogę ci wybaczyć. Narazie. powiedziała, wyrzucając ogryzek na trawę nieopodal. Zatęskniła za nim nawet trochę, w końcu to dzięki niemu właściwie miała szansę wyruszyć w świat. Hej, Yoshiki, co ciebie właściwie sprowadza tutaj? Znów masz problemy pieniężne, czy może poczułeś powołanie i chcesz stanąć po stronie tych dobrych, huh?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t312-gorntsugeki-yamamoto

avatar
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sob Lis 21, 2015 5:37 pm

Musiał przyznać, że jego gildia pełna była osobowości. Począwszy od zamkniętych w sobie i działających po cichu ludzi, aż do bezpośrednio walczących o dobro i sprawiedliwość. Cieszyło go to. Mężczyzna wierzył, że taka różnorodność nauczy ich współpracy oraz wzajemnego zaufania, które niezbędne było w prawidłowo działającej gildii. Nadal w głowie młodego mistrza kłębiły się złe myśli. Był pełen obaw odnośnie całego tego wydarzenia, o czym wspomniał im wcześniej podczas zebrania. Nie był w stanie przewidzieć ruchów ani prawdziwego planu swojego brata, a co z tym idzie dręczyła go niepewność czy zdoła obronić swoich towarzyszy. Z zamyślenia wyrwał go głos alchemika, który dołączył do Angel Tears wbrew opinii wszystkich innych - była to decyzja Haru i on naprawdę widział w doktorze siłę i potencjał. Uśmiechnął się jak to miał w zwyczaju spojrzał na niego.
- Powiem Ci szczerze, że nic innego mi w dzisiejszym dniu jak wiara w te słowa nie zostaje. Nie jestem przekonany co do tego całego cyrku - w przeciwieństwie do rady, która niedługo zacznie stawiać pomniki Manipyuretcie w podziękowaniu. - odparł z cichym westchnięciem tak, aby tylko mężczyzna słyszał. Mimo jego aparycji mistrz Angel Tears nie czuł strachu.
Wiele nowych twarzy dostrzegł w obozie pod swoim sztandarem, a wielu z nich kierowało się z pytaniami bezpośrednio do Mistrza. Mimo uśmiechu i łagodności to Haru wydawał się przebywać myślami gdzie indziej. Zerknął na niebo, czując na twarzy chłodny podmuch wiatru by następnie z troską w oczach spojrzeć na leżącą na ziemi dziewczynę. Zawołał dwóch strażników, aby się nią zajęli i odprowadzili do namiotu - może Sekai potrzebowała odpocząć. Następnie jego uwaga skupiła się na Yoshikim.
- Ciesze się, że zmieniłeś zdanie! Musisz wybaczyć Reinie porywczość - bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki. Co do tamtych - zdaje się, że są niereformowalni. To ich sposób wyładowywania agresji, którego jednak nie popieram. Zajme się tym po powrocie do miasta, teraz naprawdę mam inne obowiązki.  Co do poparcia naszej strony panienko - każdego przywitamy z otwartymi ramionami. -ostatnie słowa skierował do dziewczyny która aparycją przypominała mieszkańca lasu. Musiała bardzo kochać i szanować naturę. Haru wyprostował się i odwrócił w stronę swojego namiotu.
- Nie traćcie energi. Mam wrażenie, że przed nami kłopoty. Bądzcie czujni i stawcie się w ogrodach. Dbajcie wzajemnie o swoje bezpieczeństwo.  - uśmiechnął się ciepło, a następnie skierował do swojego namiotu by poczynić ostatnie przygotowania i chwilę odpocząć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t214-haru-yoshida

avatar
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 12/11/2015

PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   Sob Lis 21, 2015 6:25 pm

W pełni rozumiał Haru i jego słowa. Wbrew pozorom, pod maską potwora i zarazem szaleńca skrywał się naprawdę inteligentny i myślący człek. Doktor pokiwał tylko nieznacznie głową. Wymienił poglądy, nie trzeba było więcej słów. Mistrz gildii był dla niego specyficzną osobą. Faktycznie, promieniało od niego optymizmem i dobrocią. Każdy to odczuwał. Voger w swej dumie i pysze, można powiedzieć, starał się tego nie zauważać. Mimo tego, był wdzięczny za swoje miejsce w szeregach. Była to relacja wymienna. Scheuche dawał gildii sporą przewagę na arenie międzyklanowej. Haru w zamian oferował bezpieczeństwo i możliwość spełniania się.
Dlaczego taka osobistość jak szalony alchemik nie dołączył do Requiem? Bo tak było po prostu wygodniej.
Pokręcił się chwilę i poobserwował resztę zbiorowisko. Westchnął w końcu ciężko, zachichotał mrocznie i w końcu ruszył w stronę wyjścia z obozowiska.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Obóz Angel Tears   

Powrót do góry Go down
 

Obóz Angel Tears

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Eventy :: Era-