IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Park   Czw Paź 08, 2015 11:17 pm


* Znajdujący się we wschodniej części miasta park jest największym terenem zielonym w Gallowstone. Otoczony jest niewysokim, ceglanym murkiem i podzielony na wiele alejek. Jedne z nich są ślepymi zaułkami, w których krańcach znaleźć można marmurowe fontanny i kwietniki. Te główne natomiast pozwalają dostać się do każdej z czterech bram głównych. Brukowane, szare kamienie tworzą wygodną do poruszania się ścieżkę. Pełno tu pięknych, rzeźbionych z metalu ławek otoczonych zdobionymi donicami z kwiatami. Największą atrakcją parku pozostają jednak drzewa wiśniowe, które kwitną kolorami tęczy podczas wiosny. Latarnie są wysokie, a błękitne kule na ich końcach wytwarzają ciepłe, mocne światło. W lewej części parku znajduje się podwójna, drewniana huśtawka, zaś latem przy środku - zaraz obok ogromnego posągu anioła z rozłożonymi skrzydłami rozstawia się pan z lodami oraz watą cukrową. To piękne, spokojne i zadbane miejsce- idealne na spędzenie popołudnia. Warto wspomnieć, że dzięki ograniczonej ilości światła z budynków dookoła- są one w pewnej odległości od parku, zobaczyć można piękne, pełne gwiazd niebo. *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 20, 2015 9:45 pm

Nie pamiętał za bardzo, kiedy dokładnie wyszedł z domu. W pewnej chwili po prostu zdecydował się na spacer, instynktownie podniósł się z łóżka, na którym standardowo już tworzył swoje śmieszne pisanki i po kilkuminutowym zbieraniu się, bez pośpiechu opuścił lokal. Nogi prowadziły go same, jednak nie miały tendencji do prowadzenia go do nieznanych miejsc. Miał wystarczająco zmartwień, by jeszcze się gubić, zwłaszcza, że z jego orientacją w terenie było bardzo miernie, z czego wśród bliskich osób lubił kpić i żartować. Finalnie skończyło się na tym, że wśród otaczającej go parkowej zieleni zdecydował się na zajęcie miejsca przy niskim murku, dzielącym tereny zielone od ulicy. Usiadł miękko, opierając się plecami o czerwień cegły i podgiął lekko kolana, by te stały się oparciem dla wyciąganego właśnie notesu. Wyciągnął pióro, po czym złapał wargami jego końcówkę, wyraźnie zastanawiając się nad czymś nieistotnym i błahym, jak większość jego życiowych problemów. Na szczęście na piórze nie było jeszcze jego śladów uzębienia. I oby szybko się nie pojawiły, bo trochę wstyd.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 20, 2015 10:46 pm

Udało jej się zgubić chmarę rozwrzeszczanych dzieciaków, zanurzając się w gęste krzaki zarastające większość przestrzeni pomiędzy parkowymi alejkami. "Przeklęte bachory." mruczała, z trudem odwiązując od ogona sznur z przymocowanymi do niego puszkami po tanich napojach gazowanych. Z chęcią wydrapałaby szczeniakom oczy, albo po prostu zmieniła postać i w kilka minut nadrobiła ich braki w wychowaniu. No ale wtedy nie skończyłoby się na kilku minutach stresu, a spotkaniu pierwszego stopnia z hyclami, albo co gorsza z jakimś nadgorliwym Prometheusem, któremu nawet magiczne koty przeszkadzają. Prychnęła i mając już stanowczo dosyć męki z węzłem gordyjskim, który stawał się jeszcze trudniejszy do rozwiązania, gdy używało się małych kocich łapek, z krótkimi paluszkami, po prostu przegryzła pętlę.
Zły humor prysnął wraz z uwolnieniem się z pęt, więc już całkiem zadowolona ruszyła w kierunku najbardziej oddalonego wyjścia z parku. Wciąż przemykała od krzewu do krzewu, coby nie trafić znów na nadpobudliwą zgraję. Jeden raz dziennie jej w zupełności wystarczy. Teraz jej małą główkę zaprzątała myśl o jedzeniu, zresztą jak zwykle. No może poza czasem przeznaczonym na spanie i tym na wkurzanie ludzi. "Może podkradnę jakiś stek z grill baru koło katery... a nie, tam byłam ostatnio i pewnie wciąż są na mnie wyczuleni." rozmyślała planując posiłek i oblizując się ze smakiem.
Będąc już całkiem pewną swojego bezpieczeństwa wskoczyła na ceglany murek i balansując oraz korzystając z ogonów jako przeciwwagi przechadzała się udając całkiem zwykłego kota. Wtedy jej uwagę przyciągnęło coś, a właściwie ktoś. Człowiek. Siedział sobie jak gdyby nigdy nic oparty o murek, akurat po drodze. Po prostu idealny cel do podokuczania. Bonnie bardzo cichutko i powoli zakradła się do chłopaka i zajrzała mu przez ramię. "Meh. Pusta kartka" zauważyła i musnęła artystę bez weny wąsem w ucho. Następnie miauknęła donośnie. Ten dźwięk wybudziłby nawet zmarłego, a żywych najczęściej przyprawiał o zawał. Ciekawe, jak zareaguje ten ludek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 20, 2015 11:48 pm

W pewnym momencie, po zrobieniu kilku atramentowych kropek na kartce, odbiegł myślami od znacznej części doczesności, skupiając wzrok na ruchu pojedynczego liścia, który wciąż kurczowo i uparcie trzymał się na gałęzi. Słowa łączyły się same w początkowo dość losowe zlepki, okazujące się chwilę potem mniej lub bardziej sensownymi i pasującymi do tego, jak się teraz czuł, bądź chciał czuć. Największy problem polegał na tym, że większość z całej masy przeplatających się i sunących w myślach sentencji mogła okazać się czegoś warta w kontekście wysławiania się. Przecież to bezcenny, szczery i aktualny obraz stanu rzeczy. Nie ma w nim wcale instynktownych skojarzeń, elementów burzy mózgów w ilości jeden, sama prawda. Jasne, zwłaszcza, gdy zaczynasz bez zarysu, pomysłu, czegokolwiek i leci wszystko losowo, jak z wyrywkowo czytanego słownika. Niestety nie dało się napisać wszystkiego naraz. Samopoczucie, stan rzeczy, prawdy rzekomo objawione - trochę się to kłębiło do momentu, aż przestało mieć sens i stawało się bardziej spisem losowych, tworzonych na poczekaniu przysłów niż czymś osobistym. Szkoda tylko, że dopiero po ochłonięciu z etapu tworzenia, etapu tzw. weny dało się na całość popatrzeć z odpowiednią trzeźwością. Liczenie rymów, ponowne czytanie, poprawianie całych linijek, skreślanie, czy nawet wyrzucanie niewypałów w całości. Pozbywanie się znacznej części własnych zapisków, śladów myślenia z danego momentu. To dopiero była przyjemność.
Poszukiwania w odmętach zasobów swojego słownika synonimu dla 'chwycić' zakłóciło mu uczucie mrowienia za uchem. I jakby czyjejś obecności. Wyobraźnia podpowiadać mogła mu wiele rzeczy. Jednak zdążył przywyknąć do sytuacji i myśli, które byłyby abstrakcyjne dla każdej innej osoby z otoczenia. Tym razem na swoje nieszczęście. Zadrżał po doświadczeniu przeraźliwego odgłosu, spiął się, podniósł jednym ruchem. Mało dramatyczny opis nie oddaje tego, że w ułamku sekundy on sam wyskoczył z butów, a serce wyskoczyło mu z między żeber. W oczach miał niepowtarzalne przerażenie. Oczywiście tuż przed tym, jak zaczął się głupawo chichrać. To była niepowstrzymana reakcja na nagły wstrząs. Dłonią zasłonił usta, choć wyraźnie było widać, że pobladł.
- Kocie... - popatrzył na zwierzaka z niedowierzaniem zmieszanym z uczuciem, które towarzyszy nam przy przyłapaniu przyjaciół na czymś mega niepoważnym. Pokręcił nieznacznie głową z mimowolnym rozbawieniem. Wcześniej oczywiście opuścił rękę, przy czym nie umknęło mu wcale, że podczas zasłaniania twarzy popisał się po policzku. Jednocześnie Lindberg skojarzył, że przecież zna skądś tego futrzaka. A właściwie... całe miasto go przecież zna. Osławiony, zagubiony kociak, którego jeszcze tylko właściciele nie spisali na straty, bo cała reszta ze śmiałością założyła, że go coś dawno zeżarło.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 21, 2015 12:53 am

Taaak, to było zdecydowanie satysfakcjonujące. Gdyby Bonnie nosiła ze sobą notes i pióro jak nowo poznany gostek, to z pewnością zapisałaby go gdzieś na początku listy ludzi, którzy najśmieszniej reagują na specyficzne, kocie "BU". Dużymi literami. Zapewne tuż po facecie, którego zabrała karetka, bo naprawdę dostał zawału. Nie! Czekaj! To wcale nie było śmieszne. No może odrobinkę. Mistrzowska mina pełna przerażenia i skóra tak blada ze strachu, że aż granicząca z przeźroczystością napawała kotkę dumą. Dokładnie tak powinien na widok Przewyższającego reagować każdy człowiek. Przekrzywiła lekko główkę podziwiając swoje dzieło i dumnie wypięła pierś pokrytą gęstym, miękkim futerkiem.
Coś poszło jednak nie tak. Człowiek zamiast pokłonić się przedstawicielce wyższej rasy, haha nikt tak jeszcze nie zrobił, po prostu wybuchnął głupawym śmiechem, który starał się nieudolnie stłumić zakrywając usta dłonią. Początkowo Bonify popatrzyła rozczarowanym i smutnym wzrokiem na wynik nieudanego eksperymentu społecznego. Wszelako po kilku sekundach obserwacji także jej udzieliła się wesołość chłopaka, a gdy zauważyła, że ten napisał więcej na swojej własnej twarzy niż w notesie parsknęła krótkim śmiechem. Krótkim, gdyż szybko zorientowała się, że prawdziwe koty się nie chichrają. Spróbowała zamaskować tę gafę kolejnym miauknięciem, tym razem odrobinę cichszym, jednak bardziej przeciągliwym i lekko przymilnym. Kto wie, może blondyn nie zauważy niczego odbiegającego od normy.
Skoro już zaczęła się przymilać, to czemu miałaby tego odrobinę nie pociągnąć. Może nawet uda jej się coś osiągnąć, na przykład obiad. "O! To byłoby dobre." pomyślała taksując wzrokiem okularnika. Nie wyglądał na biedaka, no ale kasą też nie śmierdział. "Zapewne poskąpi, ale nigdy nie szkodzi spróbować." Leciutko zeskoczyła z murka, poddreptała do nieznajomego i otarła się o jego nogę, całkiem po kociemu. Możliwe, że użyła odrobinę za dużo siły, jednak takiego dryblasa nie powinno to przewrócić. Nawet jeśli nie dostanie jedzenia, to może przynajmniej gostek ją pogłaszcze. O tak, ta forma rozrywki przypadła jej do gustu, pomimo bycia całkowicie sprzeczną z jej poglądami na temat dopuszczalnych relacji łączących Exceeda z człowiekiem. Miała już serdecznie dosyć osób, które krzyczały na nią, za plątanie się pod nogami, lub dzieci, które ciągnęły ją za ogon, dusiły przytulając, albo znęcały się w równie wymyślny sposób. Otarła się jeszcze raz i popatrzyła na Finna wzrokiem, który jednoznacznie mówił: "Żreć!"

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 21, 2015 1:39 am

Przekrzywił głowę w sposób bardzo zbliżony do tego, który zastosowało puchate kocisko. Zmarszczył brwi, jakby zastanawiał się, jak powinien się dalej zachować, po czym, prawdopodobnie przez prostolinijną bezradność, wyszczerzył ząbki w uśmiechu, w którym jeszcze, choć w coraz mniejszym stopniu, znaleźć można było brak wiary w to, co przed momentem się stało. Odwrócił wzrok w stronę bliżej nieokreślonego obiektu, zawieszonego gdzieś wśród parkowej zieleni. Po raz kolejny pokręcił głową. Rozbawienie nie znikało mu z twarzy, nawet, kiedy nasunęła mu się myśl, że dobrze byłoby powiadomić właścicieli Pusi, czy jakoś tak o tym, że ich podopieczna ma się w miarę dobrze, pomijając manię prześladowania odpoczywających w parku nieszczęśników. Znów spojrzał na pupila swoich właściwie prawie sąsiadów i chyba widok czarnej łatki między oczami spowodował, że nerwowo zaczął trzeć swój policzek w miejscu, gdzie podejrzewał ślady po zarysowaniu się atramentem. W pewnym momencie kot (kotka?) pod/e/sz/ed/ł/a bliżej. Nie miał pojęcia, czy łaszenie się do zupełnie-kompletnie-totalnie-autentycznie nieznajomych to coś powszechnego. Ale szczerze w to wątpił. Mimo to, niespecjalnie odczuwał, jakoby miała mieć złe zamiary. Przykucnął. Obejrzał z bliska, choć pobieżnie, specyficzne futro sierściucha, na dwa ogony zareagował jedynie uniesieniem jednej brwi.
- Dlaczego pryskasz z domu, Ty dobrze ułożona i udomowiona mała cholero? - rzucił z trzymającym się twarzy uśmiechem pytanie, na które oczekiwał najwyżej odpowiedzi w postaci przeszywającego spojrzenia czerwonych oczysk, badających, o co nastolatkowi mogłoby chodzić. Nie bardzo wiedział, czy bardziej mu szkoda zwierzaka skazanego na tułaczkę po zagubieniu się w tych okolicach, czy właścicieli, którzy stracili taką żyjącą maskotkę. W każdym razie tym drugim się nie dziwił, że szukali i ogłaszali się z ogromnym uporem. Pierwszego mu było trochę szkoda, ale z drugiej strony, jak to się stało, że nikt go nie oddał właścicielom? Przecież to nie był zwykły mruczek dachowiec z burą sierścią, jakie spotykamy na masę. Nie było wielu przypadków bardziej specyficznego umaszczenia. Poza tym widocznie się przymilał do ludzi zamiast uciekać, co jeszcze bardziej wprawiało Finna w zakłopotanie w próbie wyjaśnienia sobie całej sytuacji. No i jeszcze te dwa ogony, do ciężkiej anielki, kaman!

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 21, 2015 9:42 am

No i nie zrozumiał. Czasami Bonnie chciałaby się po prostu wydrzeć, żeby uświadomić tępym ludziom prawdę o kotowatych. Dla tej rasy jedynymi niezbędnymi czynnikami do życia jest jedzenie, spanie i odrobina miłości. Oczywiście ona, jako Exceeed, ma także kilka potrzeb wyższej natury, ale i tak te trzy są wielką trójką kocich funkcji wegetatywnych. Kiedy gostek przykucnął jej całe, małe ciałko wypełniło się nadzieją, nadzieją na odrobinę czułości. Wprawdzie nie za dużo, nie lubiła jak ludzie tarmoszą, podnoszą bez ostrzeżenia na ręce, lub mocno przytulają. Wystarczy leciutko pogłaskać, albo podrapać za uszkiem.
Temu człowiekowi zebrało się niestety na rozmowę. Trafił wprawdzie na kota, który potrafi mówić, jednak prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest mniejsze niż wygranie szóstki w totka, a więc musi być naprawdę samotny i zdesperowany skoro próbuje. "Ułożona? Udomowiona? Ah tak, czyli blondyn widział ogłoszenia. Ostatecznie trudno ich nie zauważyć, poprzednie sługi bardzo tęsknią i się starają, ale nie, nic nie zdoła mnie udobruchać po tym jak próbowali wyprowadzać mnie na spacer na smyczy. Koniec z ograniczaniem wolności!" Kotka zastanawiała się nawet przez chwilę, czy nie powiedzieć tego na głos. Ciekawiło ją, czy kolejna zdziwiona reakcja tego człowieka byłaby tak samo satysfakcjonująca. Na razie postanowiła się jednak odrobinę powstrzymać. W końcu nie miała pewności, czy przypadkiem nie trafiła na kolejnego zażartego przeciwnika magii, w których to miasto obfituje.
Nie potrzebowała kolejnego kłopotu, tylko obiadu, więc na razie postanowiła przekazywać swoje myśli w bardziej przyziemny sposób, mając nadzieję, że człowiek będzie chciał się odrobinę pobawić w kryptografa. Usiadła i machając ogonkami zastanawiała się jakby tu mu przekazać swoje chwilowo największe pragnienie. "A może by tak po prostu mu pokazać?" pomyślała od razu wybierając lokal. Nie będzie go przecież ciągnęła przez całe miasto, a tu, w parku całkiem niedawno otworzyła się budka z hot-dogami. Taka mała konkurencja dla sprzedawcy lodów i waty cukrowej. Zanim złapała go zębami za nogawkę w okolicy lewej kostki zawahała się odrobinkę. Takie akcje często kończyły się dostaniem z kopa, a ten nie należał raczej do przyjemnych doświadczeń. Na szczęście Finn nie wyglądał na gbura, no i wciąż miał dobry humor.
Kotka podsumowała wszystkie za i przeciw, aby w końcu dziabnąć go za spodnie, uważając przy tym, by nie zahaczyć o skórę. Chęć chęcią, ale odruch bezwarunkowy na ból mógłby ją posłać w przestrzeń kosmiczną, a jak już zauważyliśmy, blondyn jest dosyć impulsywny jeśli coś go zaskoczy. Swoją "ofiarę" powoli, ale konsekwentnie zaczęła ciągnąć w stronę centrum parku. W stronę jedzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 21, 2015 1:45 pm

Mógł się domyślić, że kocisko nie będzie najbardziej rozmowną osobistością, na jaką dane było mu do tej pory trafić, choć po zarejestrowaniu jego dziwnego śmiechu (może się przesłyszał, jednak nigdy specjalnie nie narzekał u siebie na ten zmysł), po sierści i ogonach (!), nie zdziwiłby się już chyba niczym. A przynajmniej nie zareagowałby tak, jak na kocie straszenie sprzed chwili. Wreszcie podniósł się, choć nadal lekko nachylał nad kotką (już uznajmy, że to kicia-dziewczynka, ileż można przypuszczać, że kot-kot mógłby być równie złośliwym kłębkiem futra).
Lindberg mimowolnie uśmiechnął się, jakby w reakcji na to, co sam usiłował zrobić. Wszczynanie dialogu z czworonożnym pupilem poszukującej go od dłuższego czasu rodziny raczej nie należało do najbardziej przemyślanych decyzji. Zauważył przy okazji, że kotka się nad czymś poważnie zastanawia. Albo już totalnie miał zwidy. W każdym razie nie słyszał jeszcze o tym, by kotów dotyczyła jakaś wyższa moralność i rozdzielanie dobrych uczynków od złych. Bardziej miała znaczenie relacja żołądek-instynkt. I, jak się okazało, w tym wypadku nie było inaczej, choć najwidoczniej nowo poznanego pchlarza przez moment dopadły rozterki i wątpliwości. O ile jeszcze wyobraźnia nie popchnęła Finna do tego, by wydawało mu się aż za dużo. Tak czy siak, wreszcie chyba kotka się poddała, jeśli chodzi o wahanie, chwyciła go za spodnie i usiłowała ciągnąć za sobą. I ku kolejnemu zdziwieniu nastolatka, miała na tyle dużo siły, by całkiem nieźle jej to wychodziło. Nie chciał zmuszać jej jednak zbyt długo do dalszego wysiłku, więc pomógł jej trochę, samemu dość żwawo przebierając nogami. Co mu tam.
- Mam nadzieję, że nie chcesz, żebym się teraz zgubił razem z Tobą... - rzucił mimowolnie, chowając notes do tylnej kieszeni spodni, a pióro umieszczając w przedniej, obok portfela. Nie musiało minąć dużo czasu i chyba się zorientował, o co chodziło. Zresztą, to nie było takie trudne. Cel podróży był dosyć oczywisty, choć dziwne, że sama nie udała się wcześniej w tamtym kierunku, zdając się na drobną kradzież. Nie sądził, by stanowiło to dla niej jakiś problem. - Oh, czyli idziemy jeść, co? - nie było pory dnia, gdy odmówiłby komuś na propozycję skonsumowania czegoś dobrego. Podobnej pory nocy zresztą też próżno szukać. Więc i teraz nie miał nic przeciwko. Let's eat.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 21, 2015 5:43 pm

Tym razem człowiek szybko zorientował się o co chodzi i sam zaczął człapać w dobrą stronę. Kiedy jego krok stał się wystarczająco równy i pewny na tyle, żeby zatrzymanie się i obrót na pięcie wydawał się być nie na miejscu Bonnie puściła lekko obślinioną nogawkę. Zamiast ciągnąć chłopaka dreptała teraz koło jego nogi, kołysząc się nieznacznie na boki. Wciąż jednak starała się utrzymać na prowadzeniu, w końcu to ona miała decydować o trasie i celu podróży.
"Zgubić się!? O nie, ze mną na pewno się tu nie zgubisz." Cały ten park był najlepszym miejscem do chowania się po ucieczce z każdego, kolejnego, "kochającego" domu, więc kotka znała go jak własną kieszeń. O ile koty mają gdzieś kieszenie oczywiście. Z resztą mniejsza... ważne, że Bonify mogła chodzić po tym niewielkim kompleksie rekreacyjnym po nocy i z zamkniętymi oczkami, a i tak dotarłaby tam gdzie chce.
W końcu znaleźli się w centrum parku, gdzie stał upragniony kiosk. Kotka zrobiła kilka kroków w jego kierunku i usiadła na chodniku. Na tyle blisko, aby Finn nie miał żadnych wątpliwości o co jej chodzi, a także na tyle daleko, żeby sprzedawca nie czuł się jeszcze zagrożony jej obecnością. Spojrzała się swoimi czerwonymi ślepkami prosto w oczy zaciągniętego tu człowieka i skinęła główką w kierunku stoiska. Pełen pogardy i politowania wzrok właściciela kompletnie zignorowała. Dzisiaj przecież wszystko było "na legalu", no chyba że blondyn nie zapłaci, ale to już będzie jego sprawa.
Koty mają jeszcze przywilej, który pozwala im na podkradnięcie tego, czy tamtego bez żadnych konsekwencji, u ludzi funkcjonuje to odrobinkę inaczej, a ten gostek akurat nie wdawał się być złodziejem wyjętym spod prawa. Zresztą po co kraść Hot-Dogi?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 21, 2015 7:45 pm

Stopniowo zbliżał się do zauważonej z daleka budki z hot-dogami, przyglądając się prowadzącemu wycieczkę kotu, który podjął się ambitnego zadania przewodnika. Z tej odległości widać już było, że właściciel budki patrzy na futrzaka w dosyć jednoznaczny sposób, oznaczający rzecz jasna, bo jakżeby inaczej, problemy. Zanim Lindberg otworzył usta, by coś powiedzieć, został wypytany o bycie właścicielem (na co padła odpowiedź 'nie, prowadzę go do właścicieli, bo się zgubił'), o to, kto zapłaci za jego występki (skwitowane pod nosem szpetnym bluzgiem) i potraktowano go dłużącym się, pełnym żalu i goryczy wykładem na temat wychowania zwierząt. Finn jedynie po wszystkim przewrócił oczami, przeprosił i zgodził się na wszystko, czego się zdążył uczepić gotujący się facet. W dalszej kolejności poprosił o trzy hot-dogi, zapłacił za nie jakąś chorą kwotę i ulotnił się w stronę żółto-czarnego kłębka futra, zanim sympatyczny sklepikarz przypomniał sobie o innych swoich problemach, bólach i zobowiązaniach. Nastolatek przeszedł się kawałek dalej, licząc, że bezdomny parkołaz ruszy za nim. A może raczej bardziej za jedzeniem. Tak, czy siak, lepiej dla niego, żeby również oddalił się od hotdogarza. Następnie usiadł miękko pod drzewem, znalazł wzrokiem parę szkarłatnych oczysk i wyciągnął w ich stronę rękę trzymającą jedzenie. Nieszczególnie się znał na kociej diecie, na tym, co jedzą i na tym co z zatrważającą szybkością pochłaniają. Ale głód popycha do różnych rzeczy, więc nawet zjedzenie przez futrzaka bułki nieszczególnie wpłynie na jego stan psychiczny.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 21, 2015 9:18 pm

"Oho! Chyba wpędziłam gostka w niezłe bagno." pomyślała kotka widząc i słysząc jak ten jest zasypywany przez sprzedawcę ogromem uwag, wątpliwości i żalów. Odpowiedź na pytanie o bycie właścicielem przyprawiła ją o dreszcze, nie miała najmniejszego zamiaru wracać do poprzednich sług, była wolnym kotem. No cóż najwyżej ucieknie po drodze, ale najpierw jedzenie! Oblizała się ze smakiem widząc jak blondyn kupuje aż trzy bułki. Na pewno nie wszystkie dla niej, ale przecież niemożliwe, żeby sam wciągnął to wszystko.
Chłopak dobrze zrobił oddalając się odrobinę od zawistnego właściciela kiosku, który samym swoim wzrokiem mógłby sprawić, że obiadek stanąłby jej w gardle. Podążyła za nim w całkiem zaciszne miejsce pod drzewkiem. Kiedy ten klapnął i podsunął jej jedzenie pod nosek ogarnął ją niebiański zapach taniego i niezdrowego żarcia, a kiszki natychmiast zaczęły grać marsza w wersji dubstep. Można powiedzieć, że każdy nerw w mózgu, oprócz tych podtrzymujących funkcje życiowe, skupił się na bułce z parówką. Nic dziwnego więc, że Bonnie kompletnie zapomniała o swojej "sekretnej tożsamości". Kotka złapała Hot-Doga w przednie łapki, przeszła kilka kroków na tylnych i usiadła obok dobroczyńcy, dokładnie w ten sam sposób co on, całkowicie po ludzku.
Spojrzała krytycznym wzrokiem na posiłek. "Bez ketchupu i musztardy? No cóż, darowanemu koniowi... Smacznego!" pomyślała biorąc pierwszy, całkiem duży kęs. Jeszcze dwa razy zatopiła ząbki w tym wykwintnym daniu zanim zorientowała się, że coś robi nie tak. Oblizując pyszczek podniosła niepewnie wzrok na Finna, jakby badając czy zauważył jej nietypowe zachowanie. Jeśli był ślepy to spokojnie pałaszowała dalej, ale jeśli ich spojrzenia się skrzyżowały to... wzruszyła ramionkami i kontynuowała. I tak było za późno. Najwyżej zostanie zmuszona do wyjaśnień, albo gostek po prostu dostanie załamania psychicznego i do końca życia będzie raz w tygodniu opowiadał swoje koszmary leżąc na kozetce.
W sumie wolałaby tą pierwszą opcję, bo polubiła ludka. Może za jego specyficzną reakcję na początku znajomości, może za potencjalnie artystyczną duszę, może za chłód jakim potraktował sprzedawcę hot-dogów, a może za jedzenie. Tak, chyba jednak za to ostatnie. Podsumowując, mogłaby nawet uznać go za nowego właściciela. Tym razem jednak słowo "właściciel" w jej małej główce nie zabrzmiało z pogardą, a cechował je nawet pewien szacunek. Nie potrafiła wprawdzie podać tego przyczyny, ale zwyczajnie nie umiała pomyśleć o Finnie źle, pomimo jego ludzkiej ludzkości.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 21, 2015 10:55 pm

Przed oddaniem kotce kiepskiej jakości bułki z marnego gatunku parówką (niestety, dla Finna jakość nie współgrała z ceną, ale w tej chwili nie miało to większego znaczenia), spojrzał na nią wyzywająco i rzecz jasna nie oszczędził sobie słabej gadki na temat niezwykle poważnych i zobowiązujących problemów, jakie przez nią spadły na Lindberga.
- Przez Ciebie musiałem się nieźle nakłamać, jeszcze będą mi kazać do kogoś Cię dostarczyć, jeśli okaże się, że nie tylko facet od hot-dogów ma Cię dość. - po tych słowach westchnął. Zrobiło mu się lżej. No i rubinowe ślepia wbite z pożądaniem w jedzenie spowodowały, że zmiękło mu serce. Jednak nawet wcześniej się nie gniewał. Mówił takie rzeczy dla zasady, jakby sam do siebie. A w tym przypadku, to już konkretnie sam do siebie. Zresztą nie miał zamiaru kolorowej, włochatej, uszatej i ogoniastej kulki nigdzie, ani do nikogo stąd zabierać.
Problem polegał na czym innym - kotka podniosła się, złapała bułkę w łapki, usiadła zupełnie, jak Lindberg i z wątpliwą gracją wcinała swój posiłek bez większych ceregieli. Też mniej więcej, tak samo, jak nastolatek.
- Niezłe z Ciebie dziwadło, co? - brwi powędrowały mu w górę na taką wysokość i tak szybko, jakby chciały uciec mu z czoła w trybie natychmiastowym. Padłoby również porównanie wielkości oczu łowcy do waluty obowiązującej w Gallowstone, jednak z pewnych przyczyn nie będzie zastosowane. Szok jednak momentalnie spotkał się z rozbawieniem. Może i go zamurowało, ale był w takim humorze, że na wszystko patrzył już z dystansem i pozytywnie. Nie ma się czym przejmować, to tylko kot z ludzkimi przyzwyczajeniami. Albo jakoś pod to. Hehe. Na pewno.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 22, 2015 12:29 am

Kotka szybciutko skończyła wcinać swoją bułkę, otrzepała łapki z okruszków, a te które zbyt dobrze się przykleiły zlizała z poduszeczek. Wypowiedź współzjadacza Hot-Dogów odrobinę ją uspokoiła, bo zawierała bardzo ważną informację: on jednak nie miał zamiaru nikomu jej oddawać. To całkiem w porządku, jeden stresik mniej. Wstała i zręcznie otrzepała futerko z resztek jedzenia, które mimo starań, aby nic nie uronić jakoś znalazło się wśród sierści. Następnie z powrotem oparła się o pień drzewa i osunęła do pozycji siedzącej. Spojrzała swoimi gigantycznymi, karmazynowymi ślepkami na niesamowicie zdziwionego człowieka, którego zaskoczenie znów przerodziło się w rozbawienie. "Ciekawe, w którym momencie przestanie się śmiać, albo wpadnie w histeryczny rechot." zastanowiła się samemu bawiąc się tą niecodzienną sytuacją. Przynajmniej ten człowiek nie zareagował na jej dziwactwo agresywnie.
- Będziesz to jeszcze jadł. - powiedziała pod wpływem impulsu wcześniej upewniając się ukradkiem, czy w okolicy nie ma nikogo oprócz nich samych. Blondyn był tak bardzo zajęty unoszeniem brwi aż do potylicy, że nawet nie tknął trzeciej bułki, a co jak co, ale jedzenie nigdy nie umykało jej uwagi. To prawda, dokładka ją bardzo obchodziła, ale jeszcze bardziej możliwa reakcja Finna. Ona po prostu uwielbiała obserwować zszokowanych ludzi. Jakby co miała w zanadrzu jeszcze kilka niespodzianek poza umiejętnością gadania, no ale nie wszystko na raz. Rozrywkę też trzeba odrobinę dozować.
W sumie to sama nie wiedziała czemu w ogóle odezwała się do tego człowieka, przecież nie miała żadnego powodu, żeby to zrobić. Niby coś ją dziwnie do niego ciągnęło, ale żeby od razu wdawać się w rozmowę z praktycznie nieznajomym? Jeszcze łaszenie się i żebranie o jedzenie było w porządku, zwykłe koty też tak robią. No ale tak po prostu się ujawnić!? "Głupia!" skarciła się w myślach i odrobinę spięła, tak na wszelki wypadek. Jakby niespodziewanie zrobiło się niebezpiecznie po prostu czmychnie i już nigdy więcej nie spotka tego gostka, a jemu i tak nikt nie uwierzy w historyjkę o gadającym kocie.
No ale zawsze jest jeszcze nadzieja na dokładkę, czyż nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 22, 2015 12:58 am

Oczywistym było, że niczym nie przejmujący się futrzak zje bułkę z parówką szybciej od nastolatka, który w tej chwili był bardziej zajęty ściąganiem brwi do ich pierwotnego miejsca na twarzy, co nie było w tym stanie taką znowu prostą sprawą. Sposób, w jaki radziła sobie z posiłkiem był przezabawny. A raczej był całkiem normalny, jeśliby przestać brać pod uwagę, że nadal pozostawała kotem. Tylko czy faktycznie wciąż nim pozostawała. Żaden kot nie był w stanie skopiować ludzkich zachowań do tego stopnia. Ale odpuść sobie myślenie, Lindberg, nigdy nie byłeś w tym szczególnie dobry. Zaakceptuj niektóre skrzywienia. Po prostu. Jedzenie stygnie. Kot je szybciej od Ciebie.
Gdy już poradził sobie z hot-dogiem i siedział jakiś dziwnie zamyślony ze wzrokiem wbitym w napisy wyryte na pniu najbliższego drzewa, został przez kogoś zagadnięty. Nie spodziewał się towarzystwa, nie rozpoznał głosu. Choć z czymś mu się rzeczywiście skojarzył. Nie miał argumentów, by nie przystać na otrzymane pytanie. Spragnionych cośtam, głodnych nakarmić. Tak to szło?
- Nie, śmiało... - odwrócił się w stronę, z której pochodził głos. Zbladł. Kot. Kurwa mać. - Dobra, teraz przegięłaś. Albo mam takie zwidy, że powinienem zacząć się martwić. - wypluł z siebie słowa jednym tchem, usiłując przy tym nerwowo nie gestykulować, po czym położył się na trawie, wcześniej oczywiście podając futrzakowi kolejną bułkę do łapek. Nie myśl, Lindberg, nie myśl. Dłonią złapał się za czoło. Za dużo wrażeń.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 22, 2015 2:24 am

Na słowa krytyki zareagowała dosyć strachliwe, skuliła się odrobinkę i położyła uszy po sobie. Po takim stwierdzeniu jakie padło z ust chłopaka mogło nastąpić praktycznie wszystko. Na szczęście spełniły się jej najbardziej pozytywne przewidywania. Otrzymała bułkę... i to całą. Spałaszowała ją z jeszcze większym apetytem niż pierwszą, a więc po wszystkim było już w kilka sekund. Mlasnęła i oblizała się, dosięgając nawet językiem do czubka nosa.
Z chłopakiem chyba nie było zbyt dobrze. Normalnie nie przejmowała się problemami ludzi, ale tym razem sama mogła być takiego przyczyną. Nie mówiąc już o tym, że ją nakarmił, a to sprowadzało się do prostego prawidłowości: kotka była mu dłużna, a więc nie mogła zostawić go w takim stanie. Podeszła ostrożnie do leżącego i nachyliła się nad jego twarzą. Chciała jako tako złapać kontakt wzrokowy, niech nie myśli, że padł ofiarą jakiegoś głupiego żartu brzuchomówcy.
- Wszystko w porządku? - zapytała z troską - Ja wiem, że parówki z tego stoiska nie są pierwszej świeżości, ale nie martw się, ostatecznie skończy się najwyżej na rozwolnieniu. - początkowo błędnie założyła, że jego nagła zapaść jest natury fizjologicznej, jednak już po chwili ocknęła się i zdała sobie sprawę, że tym razem okularnik się nie zaśmiał. "Chyba przeciągnęłam strunę." pomyślała i zaczęła się zastanawiać jakby tutaj mu pomóc.
Wyjaśnienie całej sytuacji wydało się najbardziej na miejscu. Od jakiegoś czasu i tak miała już dosyć udawania zwykłego podwórkowca, więc może już nadszedł czas, by zaistnieć jako Exceed. Całkowicie przekonana o właściwości czynu, jakim jest uświadomienie chłopaka trąciła go lekko łapką w dłoń, którą trzymał się za czoło.
- Hej! Nie musisz się martwi. Ty jesteś całkiem zdrowy psychicznie, a to tylko ja nie jestem normalnym kotem. Właściwie to w ogóle jestem zupełnie innym gatunkiem. Słyszałeś kiedyś o Przewyższających?
- zagaiła. Właściwie to była całkiem gadatliwa, ale na razie starała się wstrzymywać, żeby nie zarzucać załamanego psychicznie zbyt dużą ilością informacji. Miała nadzieję, że już sam fakt bycia zdrowym psychicznie podziała na niego uzdrawiająco, no i oczywiście, że sponsor posiłku nie wkurzy się na kotkę z powodu wykorzystania go do zdobycia obiadu w gratisie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 22, 2015 5:32 pm

Reakcja na przykrość specyficzna dla jej gatunku (jakikolwiek by nie był), mimo wszystkich innych czynników, wywołała u Finna przypominające o swoim istnieniu wątłe uczucie czegoś między współczuciem, a wyrzutami sumienia. Na szczęście chwilę potem wszystko prysło, bo kotka znów wyglądała na zadowoloną, dzięki kolejnej dawce jakże zdrowej dietki. Nie da się powiedzieć, że nie było to do przewidzenia. Kocia natura jednak w pewnych kwestiach nie ulegała zmianom, niezależnie od posiadanych umiejętności mowy, latania, czy straszenia.
Myślenie o reakcji futrzaka zamiast o tym, że nastolatek właśnie został przez niego zagadany, przerwały kolejne słowa, choć niekoniecznie będące najbardziej na miejscu. Lindberg zareagował podniesieniem głowy, po czym westchnął zrezygnowany i wyciągnął dłoń, by podrapać kotkę za uchem. Cóż więcej mu zostało?
- Nie ma ludzi zdrowych psychicznie. - pokręcił głową, odpowiadając na pierwszą część wypowiedzi wygadanego sierściucha. Starał się nie zamyślić na długo w temacie aktualnych czasów, podziałów, fanatyków i innych skrajności, które od zawsze, jak na złość go otaczały. Następnie sięgnął pamięcią do wspomnień, bajek i opowieści. Bo tylko w nich mógł znaleźć Świętego Mikołaja, zajączka wielkanocnego i gadające koty, choć nawet te w bajkach nie miały dwóch ogonów. Może za to nadrabiały lataniem.
- Exceed? I nikt tu na Ciebie jeszcze nie poluje? - szybko się podniósł do pozycji siedzącej i rozejrzał nerwowo. Niby nadal było pusto i nic nie zapowiadało zmiany sytuacji. Ale w końcu nadejdźcie dzień, gdy kota będą chcieli upiec żywcem za bycie rezultatem magii, czarnoksięstwa i innych heretyckich praktyk. Mało było wokół fanatyków tępienia wszelkiego rodzaju niezrozumiałych zachowań? Może coś trzeba z tym zrobić, żeby siedząca obok czerwonooka poczwara nie straciła głowy...

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 22, 2015 6:47 pm

Całkowicie zajęta czerpaniem przyjemności z ulubionej pieszczochy puściła mimo uszu głęboką i filozoficzną sentencję, która padła z ust chłopaka. Poza tym stan psychiczny ludzkiego społeczeństwa i tak mało ją obchodził, a na pewno mniej niż jedzenie i głaskanie. Niestety to co miłe szybko się kończy, bo przyznanie się do bycia Exceedem wywołało kolejny szok. Całkiem łatwo tego gostka zaskoczyć, albo to  Bonnie zwyczajnie miała talent i wypracowane przez lata zdolności zadziwiania. Pomimo dumy ze swoich umiejętności rozczarowała się odrobinę faktem, że już nie jest drapana za uszkiem i trochę strapiła.
- Dopóki udaję zwykłego kota nikt. - odpowiedziała rozkładając łapki w geście kompletnej obojętności i wzruszając ramionkami. - Normalnie nie popisuję się także moimi umiejętnościami mówczymi i erudycyjnymi. Mam szczęście, że chwila beztroskiej słabości dopadła mnie akurat przy tobie, bo gdybym się tak nieprzemyślanie odezwała w obecności jakiegoś fanatyka z Prometheusa pewnie nie zostałaby po mnie nawet mokra plama. - powiedziała od razu zakładając, że skoro blondyn nie okazał względem niej żadnej agresji to jest zwykłym człowiekiem, który po prostu mieszka sobie w Gallowstone, bez żadnego nadzwyczajnego powodu.
- Mimo wszystko wolę się zniżać do poziomu zwykłego zwierzęcia niż być wrzucana do jednego worka z ludzkimi magami. - dodała akcentując ostatni epitet odrobinką pogardy. Kotka zauważyła, że jej umiejętność mówienia nie robi już żadnego negatywnego wrażenia, więc całkiem się rozgadała. Tylko czemu Finn był teraz taki nerwowy? Czyżby obawiał się, że przebywanie w obecności magicznego kotka może być dla niego niebezpieczne? Bonnie uśmiechnęła się pod wąsikiem. Człowiek, który był dla niej miły i kupił jej jedzenie nie powinien się niczego obawiać. Jeśli tylko nie trafią na jakiegoś nadzwyczaj silnego łowcę ona obroni swojego dobroczyńce. W końcu Exceed to nie słaby domowy mruczek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 22, 2015 8:37 pm

Exceed. Nastolatek nawet nie wiedział, że przedstawiciele tej rasy wciąż mogą gdzieś mieszkać i mieć się stosunkowo dobrze. Być może przez to nie podejrzewał również, że obdarzony dwoma ogonami futrzak może do nich należeć. Pomijając już jego ludzkie nawyki przy jedzeniu. Oczywiście to nie tak, że nie dało się połączyć tych spostrzeżeń w celne wywnioskowanie, o co chodzi z tym dziwnym kociskiem, ale chłopak nigdy nie pomyślałby, że Exceed mógłby pojawić się cały i zdrowy, a co więcej taki skory do zabaw i zaczepiania nieznajomych w miasteczku, do którego członkowie gildii Prometheus mieli na co dzień dostęp, pomijając już, że Gallowstone od cuchnącego nimi Yoakeshi dzielił przecież rzut beretem.
- Wygląda na to, że jednak powinęła Ci się łapka, koteczku. - uśmiechnął się krzywo, po czym prawą ręką lekko podciągnął w górę tę część koszuli, która zasłaniała czarny znak gildii 'zdobiący' jego brzuch tuż poniżej żeber. Spojrzał na kotkę z zauważalnym zmartwieniem. Oczywiście, że się o nią bał i nie grała tu roli żadna sympatia, bądź jej brak. Skoro już udało jej się trafić na jednego z przedstawicieli rewolucjonistów, to drugi był tylko kwestią czasu. A Lindberg wolał nie myśleć o dniu, w którym znajdzie krwawe ślady pierwszego poznanego przez siebie Exceeda. - Nie jesteś tu bezpieczna. - dodał, po raz kolejny nerwowo się rozglądając. Nie miał za pojęcia, co w takiej sytuacji robić. Zaklął szpetnie pod nosem, trochę jak przy sprzedawcy hot-dogów, choć teraz w zdecydowanie innym kontekście. Wstał, popatrzył z góry na posiadaczkę dwóch puszystych ogonów. Westchnął. Może przesadzał, może zmieńmy na chwilę temat, nie drążmy czegoś, na co nie mamy większego wpływu. Może się jeszcze w miarę wszystko ułoży. Lindberg nigdy nie miał talentu do dalekosiężnych planów. A żaden krótkotrwały w tej sytuacji raczej nie dałby rady odpowiednio zadziałać.
- Nie lubisz magów? - zadał pytanie dotyczącego pochwyconego wcześniej stwierdzenia. Exceedy korzystały przecież z magii. Może nie takiej samej, jak ludzie, może też pochodziły z innych miejsc, czy światów, nazywajmy to, jak chcemy. Ale magia to magia. Właśnie przez nią miał przecież rzekomo mordować wszystkich, którzy się nią parali. To właśnie ona podzieliła cały świat. Skąd więc wśród przedstawicieli Przewyższających ktoś tak wyjęty z całej reszty obrazka?

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 22, 2015 10:33 pm

Tak, Exceed. Chyba po czterech latach ukrywania się pod postacią zwykłego pchlarza Bonnie naszła ochota by zacząć żyć jak Przewyższający. Chociaż może "ochota" to złe słowo, ona gdzieś głęboko w podświadomości nie mogła wytrzymać takiego wegetowania opartego na wiecznym fałszu i obłudzie. Kiedy przed chwilą po raz pierwszy od bardzo długiego czasu odezwała się do człowieka, będąc w swojej normalnej postaci żałowała, ale już po sekundzie doszła do wniosku, że tak jest zdecydowanie lepiej. Brakowało jej posilania się w normalny sposób, a nie wsadzając cały pyszczek w miskę, albo po prostu zwykłej rozmowy. Niby od czasu do czasu zmieniała postać i wtapiała się w tłum ludzi zagajając do kilku, albo wybierała się do jakiegoś baru, ale jak długo można egzystować w ten sposób?
Blondyn wzbudził w niej niemałe zaufanie i była go już nawet w stanie zaakceptować jako właściciela znającego jej prawdziwe pochodzenie, jednak w jednej chwili wszystko prysło. "Jak mogłam się tak haniebnie pomylić!?" skarciła się przypadając do ziemi. Skoro chłopak był rebeliantem i nosił znak to nawet w ludzkiej postaci kotka nie miała z nim najmniejszych szans. W pośpiechu szukała najbardziej optymalnej drogi ucieczki, ale... nic się nie stało. Nic oprócz pełnych troski słów Finna. Bonnie odrobinę się uspokoiła, jednak wciąż była spięta i śledziła każdy ruch chłopaka. Że też ze wszystkich ludzi w Gallowstone musiała akurat trafić na łowcę. No ale przynajmniej ze wszystkich łowców trafiła akurat na takiego co chyba nie zrobi jej krzywdy.
- "Nie lubię" jest raczej złym określeniem. Uważam, że ludzie nie są godni posiadania magii i nie potrafią z niej korzystać. - odpowiedziała pewnie. Nie miała zamiaru się podlizywać, ani mówić tego co Prom "chciałby usłyszeć". Po prostu dzieliła się swoimi poglądami. Skoro sponsor obiadku jeszcze nie pałał do niej nienawiścią to kilka słów nie powinno tego zmienić. - Najlepszym przykładem niekompetencji ludzkich magów jest zachwianie równowagi w Edolas, które poskutkowało wygnaniem Exceedów do tego świata, a jakby tego było im mało podobną rzecz uczynili w Erthlandzie. Czemu miałabym lubić magów, skoro to z ich winy muszę żyć w czasach wojny i martwić się, czy komuś podoba się moja rasa, czy może właśnie wręcz przeciwnie? - spojrzała na rozmówcę szeroko otwartymi oczkami, w których wciąż tliła się iskierka strachu. - Czy to pytanie miało jakiś cel poza poznaniem mojego nastawienia do tej części ludzkości? - dodała przekrzywiając lekko główkę. To raczej nie była zwykła formułka poznawcza w stylu "jaki jest twój ulubiony kolor", ale wciąż nie potrafiła domyślić się zamiarów blondyna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 22, 2015 11:37 pm

Exceed, któremu przez długi czas całkiem nieźle wychodziło udawanie najpospolitszego dachowca. Mimo zupełnie innego wyglądu, niecodziennego umaszczenia i wyróżniających zachowań, spośród których tylko te ostatnie z sukcesem mogła ukrywać, jeśli miała wystarczające samozaparcie. Przecież wystarczyłby łowca z niewielkim talentem do wyczuwania energii magicznej i to mógłby być dla niej smutny koniec. Na samą myśl Lindberg niekontrolowanie zadrżał.
Exceed, gardzący ludźmi i magami, co, choć nie należało do rzadkości, sporadycznie miało odpowiednie argumenty, nie zamykające się na uparcie powtarzanym 'bo tak'. Tutaj futrzakowi można byłoby się dziwić ze względu na trzymającą się go skłonność do funkcjonowania w społeczności, do której, delikatnie ujmując sprawę, nie czuł bliższych więzi. Choć, w jakimś stopniu, gratulacje za cierpliwość również w tej sytuacji się jej należały.
Exceed, który potraktował go całym wykładem na temat swojej urazy do magów, przy tym opowiedział jakąś część historii, a całą wypowiedź ubarwił nutką goryczy i kpiny. Właściwie argumentacja mogłaby wydać się nawet lekko nużąca, ale kiedy mówił to kot (!), wszystko nabierało zupełnie innej barwy. Szkarłatnookiemu kłębkowi udało się dotrzeć ze swoimi przesłankami nawet do kogoś tak ignoranckiego, bezstronnego i pasywnego, jak Finn. Owacje, brawa, gwizdy. Choć jeszcze bez wczuwania się.
- Właściwie, to chciałem schłodzić atmosferę, zanim zaczęłabyś uciekać przed krwiożerczym łowcą magów, wychowanym w otaczającej indoktrynacji tych pojebów ze stolicy. - wzruszył ramionami, odwracając jednocześnie wzrok, aby zebrać myśli do dalszej części tego, co chciał powiedzieć. Nie bardzo się orientował, jak zareagować na prawie poruszający wywód kotki. Jednak nie sposób było powiedzieć, że w żadnej części wypowiedzi nie miała racji. - Nie mam zdania o magach. Są lepsi, są gorsi. To ludzie, jak ja. Mniej lub bardziej. Rozumiem, że zostałaś dotknięta konsekwencjami głupoty niektórych jednostek. Rozumiem, że masz uraz, który jest w zupełności uzasadniony. Rozumiem, że byłaś przez długi czas skazana na życie, które uwłacza Twojej egzystencji. Ale... co masz zamiar z tym zrobić? - teraz to on przedłużał wypowiedź, czego okropnie nie lubił robić. Mógłby równie dobrze zapytać 'kocie, jak chcesz zmienić swoje życie po latach niewoli w roli zwykłego mruczka'. Do czego jest w stanie popchnąć nas niechęć, wstręt, żal, gorycz?

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 23, 2015 1:26 am

Wypowiedź blondyna trochę zbiła kotkę z tropu. Nie takich słów spodziewała się po przedstawicielu zrzeszenia krwiożerczych łowców. Wydawało jej się raczej, że zacznie rozwijać poruszony przez nią wątek niekompetencji magów i rozdmuchiwać go do rozmiarów gigantycznego problemu, który można jedynie rozwiązać siłą i brutalnością. A tu taka odmiana, czyli jednak na ziemiach rewolucji żyje ktoś, o własnych poglądach, kierujący się inteligencją, a nie powtarzanymi jak mantra propagandowymi sloganami.
- Nie masz zdania? - powtórzyła zszokowana. Chyba chłopak właśnie odpłacał jej się za wszystkie zdziwienia dzisiejszego dnia. Jak ktoś z Promu może nie mieć zdania o własnej "zwierzynie", a do tego porównywać ją do samego siebie? Udało się jej spotkać naprawdę wyjątkowego człowieka, bo z takim nastawieniem jeszcze nigdy nie zetknęła się w Gallowstone. Z osłupienia wyrwało ją końcowe pytanie. Celowo, czy nie chłopak trafił w sedno, bo cóż niewielka, odrobinę zaszczuta kotka może zrobić?
- Erm... Na pewno nie będę się rzucać na każdego władającego magią i wydrapywać mu oczu. Jestem wprawdzie Exceedem, ale też tylko Exceedem. Nie mam wystarczająco siły aby zagrozić człowiekowi... chęci także nie. Zarzynanie ludzi tylko dlatego, że urodzili się z talentem, który nie powinien być im dany jest prymitywne i je potępiam. Prometheus ma naprawdę niesamowitą wiedzę, jednak moim zdaniem wykorzystuje ją w zły sposób. Co z tego, że tworzy bronie wyrównujące szanse zwykłych ludzi w walce z magami skoro to nie rozwiązuje prawdziwego problemu? Nawet jeśli wytępi się ich wszystkich, to przecież już po kilku latach ktoś ze źródłem może się urodzić z całkiem normalnych rodziców, prawda? Nie byłoby w tym nic złego, gdyby ludzie potrafili utrzymać własną brutalność w ryzach. Królowa Shagotte była w stanie jednym skinieniem wąsa zniszczyć całe Edolas, a jednak nigdy nie skorzystała z tej potęgi, bo kierowała się mentalnością Przewyższających. A co powstrzyma człowieka przed użyciem mocy, którą ma w zasięgu ręki!? Tylko nie mów mi, że sumienie! - ostatnie zdanie powiedziała odrobinę zbyt ostro. Zorientowała się, że podnosi głos więc na momencik zamilkła, opuściła wzrok i machnęła kilka razy ogonkami, żeby się uspokoić. Ne trwało to jednak na tyle długo, aby Finn mógł dojść do głosu. Po chwili już kontynuowała, tym razem zdecydowanie spokojniej.
- Jedynym długotrwałym rozwiązaniem jest uznanie magii za mutację. Chorobę genetyczną, która jest niebezpieczna dla ludzi i ich otoczenia, a następnie znalezienie na nią skutecznego lekarstwa. Jeśli tylko pracownicy Instytutu skupiliby całą swoją wiedzę na leczeniu ludzkości, a nie na sposobach jej tępienia w końcu znaleźliby sposób na pozbawienie maga źródła bez jednoczesnego pozbawiania życia. Może i wyglądam jak kot, ale mam całkiem sporą wiedzę o technice z Edolas, która mogłaby wnieść świeży powiew do badań Prometheusa. No ale nie mam na co liczyć, i tak nikt mnie tam nie wysłucha. Jestem w końcu magicznym kotem. - zakończyła swój odrobinę przydługi monolog przewracając oczami i prychając. Jej ogonki kiwały się w zawrotnym tempie przez złość, którą sama w sobie rozbudziła. Ona nie potrafiła zająć obojętnego stanowiska, a jej poglądy były niesamowicie głęboko zakorzenione. Gdyby była w stanie utrzymać ludzką postać wystarczająco długo pewnie już dawno zamiast kryć się wśród zwierząt domowych, próbowałaby wtopić się w szeregi łowców.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 23, 2015 2:26 am

Miał poglądy nacechowane tym samym, czym z zasady przepełnieni byli Prometeusze - skrajnością. W jego przypadku jednak, objawiało się to w byciu tak bezstronnym, jak tylko umiał. Jedynym jego problemem była w miarę dokładna znajomość tylko jednej z trzech gildii - jego własnej. Więc to ją mógł najbardziej krytykować za idiotyczne idee i wizje. Pozostałe wcale nie musiały być lepsze, więc starał się o nich nie wypowiadać, najlepiej wcale. Bo po co rozwodzić się nad tematem, na który nie ma się dostatecznej wiedzy? Takie podejście sprowadziło na niego opinię krytykanta i naczelnego szydercy jedynie łowców magów, przez co jego anonimowość stopniowo zanikała, a bezstronność była odbierana, jako rodzaj samonienawiści, autoagresji.
Pierwszą z wypowiedzi kotki przemilczał, zresztą niespecjalnie miał wyjście, bo dojście do głosu byłoby trudne bez wszczęcia awantury, która w żadnym stopniu nie była potrzebna. Podejście było do pewnego momentu całkiem rozsądne. Niestety... nie do końca pacyfistyczne i bezinwazyjne, bo znalezienie wspomnianych dalej lekarstw wymagało prób. Badań. Błędów. Na magach.
Brutalność. Mentalność. Wiedza Prometheusa złotym środkiem na pozbawienie świata złych, straszliwych, okrutnych magów, ściągających na świat zagładę. Cóż za romantyczna wizja. Niestety, lata wiary w takie rzeczy minęły u nastolatka stosunkowo szybciutko. I już średnio je pamiętał.
- Nie mówimy o mutacji, kotku. Mutacja jest jednostkowa, to proces przyspieszony, z losowymi skutkami, przeważnie dość przykrymi, szkodliwymi. Następuje w wyniku nieznanych nikomu zmian w pojedynczym organizmie. Mutanci są wyjęci ze społeczeństwa. Zwykle bezpłodni. Patrząc na całą armię kroczących po świecie tak podobnych do siebie magów, nie możemy myśleć o czymś takim, jak mutacja. To ewolucja, której definicji już tłumaczył nie będę. Musimy się pogodzić z tym, że nie da się tego cofnąć. Te czasy już się nie zmienią. Nie za trwania naszych żyć, chyba, że chcesz wykorzystać wszystkie dziewięć swoich, by ujrzeć pierwsze reformy. - pokręcił chwilę głową, usiłując ukryć rozczarowanie z wypowiedzi kota na temat leczenia magów z ich umiejętności za maską bez wyrazu. Chyba nie wyszło.
- Ludzka natura będzie zagrożeniem z magią, czy bez. Tacy już jesteśmy, kochamy wojnę, nie uczymy się na błędach, sami skazujemy się na największe tragedie, z których nie wynosimy nic oprócz kolejnych wypalonych po łzach dziurach w policzkach. Popatrz na tych głąbów z Prometheusa. W końcu będą dysponować czymś znacznie potężniejszym od magii, oczywiście pod pretekstem wyniszczenia zarazy trawiącej nasz świat, za którą mają wszelkie magiczne podrygi. Ty też należysz do tej niepożądanej grupy. W walce ze szkodliwymi magami nie będą się zastanawiać, czego jeszcze powinni użyć. To rewolucjoniści, mordercy, fanatycy. Jeżeli kogoś sumienie nie będzie w wstanie powstrzymać przed niczym, to właśnie ich... Nas. Rozumiesz? - pod koniec przyznał sam przed sobą, że był częścią całej tej farsy. Przynależąc przymusowo do Prometheusa od urodzenia bez możliwości zrezygnowania z piętna bycia skrajnym entuzjastą mordowania magów dla wyższego dobra, upodabniał się do członków własnej gildii w swojej desperacji, jednak idącej w zupełnie innym kierunku. A to nie była pozytywna cecha. Nigdy. Niezależnie od kierowania jej w pozytywne założenia. Żadne ekstremum, żadne uzależnienie, żadna rewolucja - nigdy nie przyniosą niczego prócz krwi. Własnej, bądź cudzej, a zwykle jednej i drugiej, płynącej gęsto między sporem ideowym kilku zapatrzonych w siebie głupków.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 23, 2015 1:33 pm

Cóż za groteskowa sytuacja. Wymiana zdań, podchodząca pod sprzeczkę pomiędzy magicznym zwierzęciem po części popierającym działania łowców i jednym z nich wytykającym wady ideologii, którą sam reprezentuje. Dziwne. Skomplikowane. Czy nie mogli po prostu zejść na temat ulubionego jedzonka? Nie, to byłoby zbyt proste. Kiedy Bonnie wyczuła zawiedzenie w głosie chłopaka zawstydziła się odrobinkę. Niby nie oczekiwała, że ktokolwiek zaakceptuje jej punkt widzenia z entuzjazmem, ale w tej chwili została chyba właśnie skarcona jak małe dziecko, które palnęło jakąś kompletną głupotę przy rodzicu.
Siedziała na trawie, u nóg Finna, ze spuszczonym wzrokiem i wysłuchiwała słów o ludzkiej naturze, które odzwierciedlały jej własne myśli. Niecodzienne było jednak to, że nie padały one ze strony kotki, a właśnie z ust człowieka. Chłopak wcale nie musiał jej uświadamiać o prawdziwym obliczu rewolucji, ani o możliwej przyszłości Prometheusa. Doskonale wiedziała, że człowiek kieruje się siłą i nie ma możliwości, aby to tak łatwo zmienić. Ona była jednak zdania, że da się, a nawet powinno mu tę siłę ograniczyć. Może to przez osobistą urazę, a może z zupełnie innego powodu za najbardziej niebezpieczną dla otoczenia uważała magię i to dostęp do niej pragnęła odciąć rasie, która nie potrafiła wyrwać się z kręgu wiecznej wojny.
- A więc co powinnam zrobić? Odwrócić kota ogonem i dołączając do walczących magów brać udział w tej farsie ze strony, która zaakceptuje moje umiejętności, ale nie poglądy? A może po prostu zaszyć się w lesie i mieć na wszystko wyjebane? W takich czasach nie można być neutralnym. Ty próbujesz, ale sam doskonale wiesz, że "Nie mam zdania o magach" nie jest prawdą. Kłamiesz. Nie wiem tylko czy celowo, czy podświadomie oszukujesz także siebie. - kotka wypluła już chyba wszystko co nazbierało się podczas wysłuchiwania odpowiedzi chłopaka. Niby pod koniec przyznał się do uczestnictwa w konflikcie, ale i tak przez całą swoją wypowiedź próbował się zdystansować. Oczerniał, albo raczej, mówił prawdę o ludziach tak jakby sam nie był jednym z nich.
- Obawiasz się, że nie zastosujesz się do własnego sumienia? - zapytała z troską i spojrzała w górę, na twarz rozmówcy przewiercając go świdrującym wzrokiem karmazynowych oczek. - A mnie byś posłuchał? - dodała sugerując, że kogoś z zewnątrz nie da się tak łatwo stłamsić jak własnych uczuć. Te pytania były swoistą propozycją sojuszu. Związanie się w pewien sposób z Exceedem mogło pomóc Finnowi zachować pozory neutralności, których tak bardzo pragnął, a kotce zyskać dostęp do Instytutu przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa. To była dosyć niecodzienna oferta, ale też nieczęsto zdarza się sytuacja by porozmawiać z kotem na temat poglądów politycznych, prawda? Teraz wystarczyło tylko zobaczyć czy blondyn zrozumie i czy przystanie. Już nic więcej nie powiedziała, siedziała całkiem po kociemu na trawniku i czekała, czekała na rozwój wydarzeń.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 23, 2015 2:36 pm

Nikt nie powiedział, że przekonania którejkolwiek z postaci wymieniających się aktualnie stanowiskami będą zupełnie proste, logiczne i z solidnymi podstawami, nawet, jeśli każde z nim sądziło, że tak  faktycznie jest. Neutralność Finna miała swoje słabe strony - znalezienie ich nie przychodziło ze zbyt dużym trudem, a wypomnienie mu tego stawało się w każdej znajomości jedynie kwestią czasu.
Zatrzymanie biegu wydarzeń, odebranie komukolwiek jego zdolności, czy rzeczywiste wyrównanie szans nie należały do rzeczy osiągalnych przez kogokolwiek. Taki stan rzeczy po prostu nie mógł istnieć. Cała machina, jaką były napędzające się nawzajem konflikty, wraz z rodzącymi się przez nie kolejnymi problemami, była zwyczajnie zbyt potężną siłą. Choć same te słowa brzmiały dość gorzko i można je było interpretować, jako podążanie ku zagładzie, trudno byłoby znaleźć dla ludzkości drogę usłaną różami w stronę pokoju, miłości i niekończącej się kociej karmy. I żeby nie był to Whiskas.
- Jak myślisz, ilu magów poznałem w życiu, mieszkając tutaj prawie dwadzieścia lat? Wiem o nich tyle, że są źli, okropni, wszystko jest ich winą. A raczej ktoś chce, żebym o nich to wiedział. Chcę to zmienić. Oczywiście, że nie poznam każdego maga, a będą i tacy, którzy przedstawią mi zakrzywiony obraz swoich gildii i ich idei. Ale chcę zrobić coś, aby rządy fanatyków po obu stronach zaczęły zmierzać ku swojemu końcowi. - Finn Lindberg, nic nie mogący przedsięwziąć wysłannik polityczny w misji ratowania świata przed szaleńcami, którzy nawzajem oskarżają się o bycie zagrożeniem dla wszystkich znanych i nieznanych nam światów. Tak. I kto tu komu powinien wytykać romantyczne wizje, Ty hipokryto.
- Moje sumienie jest wszystkim, co trzyma mnie jeszcze na tym świecie. Cokolwiek o nim mówią, z kimkolwiek powiązują, jest całkiem rozsądnym punktem zaczepienia, by znać swoje granice i krytycznie patrzeć na wydarzenia. Słucham tylko jego. - planował tymi słowami zakończyć wypowiedź, ale coś nadal chodziło mu po głowie i nie dawało spokoju. Kotka zdecydowanie od początku była zainteresowana wywieraniem wpływu na całą organizację łowców magów, nie mówiąc już o chęci oddziaływania na drugą stronę konfliktu. Może nie w sposób, który Finn najbardziej by popierał, ale zawsze w jakiś. A to już było posunięcie, na jakie Lindberg sam nigdy się nie odważył. - Przedstawimy Cię Prometeuszom. Może akurat zmienią swoje postępowanie na widok użytkownika magii, który nie chce siać zagłady w ich szeregach, ani na szerszą skalę. Albo przynajmniej będą zdezorientowani na tyle, że zdążysz się wypowiedzieć. - spojrzał na futrzaka z czymś w rodzaju iskierek nadziei w oczach. Choć każde z nich miało swoje powody, przesłanki i cele, wiele z nich dałoby się jakoś, przynajmniej wstępnie, połączyć. Gorzej, jeśli całość działań skończy się tragicznie. Bądź co bądź, jeśli się zgodzi, jest też szansa, że magiczne kocisko wśród najpotężniejszych wariatów z jego gildii może doświadczyć natychmiastowej dekapitacji, zanim w ogóle przedstawi jakieś swoje argumenty.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 23, 2015 5:05 pm

Ciężko powiedzieć, że się zgodzili. Tak naprawdę było nawet daleko od jakiejkolwiek namiastki kompromisu, ale jedna rzecz łączyła tę dwójkę, a był to brak akceptacji wybranych przez wszystkie trzy frakcje sposobów na zażegnanie konfliktu, przemocy i rzezi. Każde z nich miało jakiś pomysł na rozwiązanie problemu, jednak wprowadzenie go w życie wciąż było odległe i nieosiągalne. To przypadkowe spotkanie przy hot-dogach mogło zmienić wszystko, włącznie z przyszłymi losami tego świata.
Wprawdzie w takcie swojego krótkiego życia Bonnie poznała kilku magów, Exceedów, ludzi i łowców, z czego tych ostatnich raczej z dystansu, ale te znajomości raczej nie były wystarczające do wykreowanie pełnego obrazu sytuacji. Bez problemu więc mogła zrozumieć sytuację chłopaka żyjącego przez wiele lat pod wpływem "jedynej słusznej" frakcji. Cud, że pomimo wszechobecnego nacisku na nienawiść do magów sam zauważył jej sztuczność i wymuszenie.
Bonnie już pomyślała, że jej propozycja została chłodno odrzucona i będzie musiała wrócić do zwykłego kociego życia, lub skupić się na poszukiwaniach innej, mniej bezpośredniej możliwości wpłynięcia na łowców. Westchnęła i opuściła główkę. Właśnie miała się po prostu odwrócić i odejść, ale powstrzymały ją kolejne słowa chłopaka. "Przedstawić Prometeuszom?" Zastrzygła uszkami. W jedną chwilę przepełniła ją radość z osiągnięcia pośredniego celu. A jednak udało jej się do niego trafić!
- Nie spodziewałabym się, że sam widok Exceeda może natychmiast zmienić czyjeś poglądy, jednak druga opcja wydaje się byc całkiem prawdopodobna. - odpowiedziała, kiedy już udało jej się chociaż trochę opanować entuzjazm. Oczywiście zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie niesie spotkanie z elitą łowców. To tak jakby mała pszczółka wleciała do gniazda wściekłych szerszeni, by pogadać o wyższości wosku nad celulozą. Jednak ogrom nowych możliwości związanych z tą rozmową także nie był jej obcy.
- A więc chodźmy. - powiedziała szczęśliwa i pełna nadziei, że w końcu uda jej się coś osiągnąć. Wstała i ruszyła w kierunku głównej alejki, ale tym razem pozwoliła blondynowi prowadzić.
obydwoje [z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 

Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Ziemie Rewolucji :: Gallowstone-