IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Restauracja Alouette

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Restauracja Alouette   Czw Paź 08, 2015 6:27 pm


* Znajdująca się raczej na uboczu knajpa cieszy się dużą popularnością wśród mieszkańców miasta. Jej dobra opinia rozniosła się nawet echem po reszcie Fiore i przyjezdni zawsze pragną skosztować tutejszej kuchni. Zawsze panuje tutaj zgiełk, aczkolwiek przepiękne zapachy uderzające w nozdrza i relaksująca, klasyczna muzyka w tle może to wynagrodzić. Wystrój jest ciepły, domowy- różniący się od architektury nowoczesnej. Okrągłe stoliki razem z krzesłami rozstawione są po izbie tak, by z łatwością kelnerzy mogli między nimi manewrować. Zależnie od wyboru gości- są dwu, trzy i czteroosobowe. Ściany mają ciepły, oliwkowy kolor. Wiszą na nich obrazy w ciemnych ramach przedstawiające krajobrazy oraz bukiety suszonych kwiatów. Wszystko ma tworzyć spójną i spokojną całość. Drewniane panele nakryte są beżowym dywanem z grubym włosiem, który leży zaraz przy ladzie, na której umiejscowiona jest kasa. W dużych oknach zawieszone są również beżowe firanki, złapane po bokach wstążkami do upiększenia- na suficie zaś wiszą pokaźne żyrandole. Menu jest tu raczej domowe i skromne- ciepłe zupy, pokaźne dania mięsne i pyszne gulasze. W ramach deseru popularne są natomiast ciasta takie jak szarlotka czy sernik. *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Wto Lis 03, 2015 9:47 pm

Kto jak kto, ale Bonnie znała się na jedzeniu jak mało który kot, o ludziach już nie wspominając, więc nic dziwnego, że zaprowadziła Finna do "Alouette", najlepszej knajpy na ziemiach rewolucji. Kotka już nie raz odwiedzała to miejsce, zarówno w zwierzęcej jak i w ludzkiej postaci. Ta pierwsza nie była co prawda przyjmowana życzliwie, ale jako kobieta-ludź zostawiała tu nieraz całkiem spore sumki. Tak, rzadko, ale zdarza jej się płacić za posiłek. (Nawet nie wnikaj skąd ona ma pieniądze, ale może to mieć jakiś związek z faktem, że zaginięciu domowego pupilka towarzyszy zazwyczaj drobny deficyt w rodzinnym budżecie.)
- Poczekaj chwilkę. - powiedziała do blondyna zanim wyszli z wąskiej uliczki, którą obrała jako wygodny skrót. Rozejrzała się czy w pobliżu nie ma osób postronnych i upewniła, że nikt z głównego deptaka nie ma szans tego zobaczyć, a następnie zmieniła postać na taką, w której będzie jej o wiele łatwiej korzystać ze sztućców. Finn chyba wyczerpał już swój limit zaskoczeń na najbliższe kilka miesięcy, więc kotka w nowej, mniej futrzastej odsłonie nie powinna zrobić na nim wrażenia... a nawet jeśli to, tak jak wcześniej, Bonnie wcale się tym nie przejmie. Jeśli chłopak będzie musiał zbierać szczenę z podłogi to po prostu cierpliwie poczeka, aby wreszcie skręcić za winkiel i pchnąć drzwi do restauracji.
Dzwoneczek zawieszony na framudze brzdęknął ogłaszając wejście nowych gości. Bonify obrzuciła pomieszczenie pobieżnym wzrokiem i natychmiast skierowała się do ulubionego miejsca, w rogu, tuż koło okna. Usiadła na jednym z krzeseł i nawiązała kontakt wzrokowy ze znajomą kelnerką, ta odpowiedziała szerokim uśmiechem. Nie będą musieli długo czekać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Wto Lis 03, 2015 10:27 pm

Jak łatwo było się domyślić, Exceed przystał na propozycję kolejnego wspólnego posiłku. Czynników można było doszukiwać się wielu, ale żaden argument typu artefakt, ploty o łowcach, nowa przynależność, czy przywileje genialnych badaczy broni promykowej niewiele znaczyły przy szansie na sprawdzenie granic pojemności kociego żołądka. Na początku Lindberg zgadywał, że skrót, jakim się udali, tylko przypadkowo prowadzi obok Alouette. Nawet, jeśli przy nim kotka mogła zachowywać się specyficznie, jak na przedstawiciela swojej rasy, to jednak siedzenie przy stole i wcinanie fileta z łososia za pomocą widelca trochę nie wchodziło w grę. Nie tylko ze względu na poruszenie wśród klientów knajpy, panikę, czy spowodowanie chorób psychicznych. Bardziej przez to, że w pomieszczeniu mógłby siedzieć ktoś bardziej radykalny niż poznani przed chwilą Ptolemeusze, skłonny wszcząć niezłą sieczkę na widok cudów, dziwów i herezji, jakie dane mu będzie zaobserwować.
Sprawa wyjaśniła się w ułamkach sekund. Kot zmienił się w dupeczkę. Blondynkę. Wysoką, zgrabną, wow. Tylko coś poszło nie tak, bo kocie uszki zostały na swoim miejscu. Ale wróćmy do Finna zanim chłopisko wyjdzie z siebie.
Zamrugał. Uśmiech, jaki się go trzymał, niezależnie od tego, co wyrażał wcześniej, teraz zbladł, zrzedł, zniknął. Pojawił się jeszcze raz sekundy później, po czym sytuacja się powtórzyła. Trochę zamarł, a jedyne, co w nim w tej chwili dygało, to drgająca dolna powieka. Nawet nie oddychał. Gdy dziewczyna (!) odeszła powoli w stronę restauracji, Lindberg stał tak jeszcze przez moment, nie reagując na bodźce. W pewnym momencie oczy otworzyły mu się szerzej, spojrzał na swoje odbicie w oknie knajpy i udał się do środka, powstrzymując się od porozmawiania ze sobą. Zaledwie pokręcił sztywno głową z niedowierzaniem. W środku, nie myśląc wiele (wcale), opadł trochę bezwładnie na krzesło naprzeciwko Excee dziewczy współbadaczki technologii artefaktów. Jego mina wyrażała wszystko i nic. Ale przynajmniej wciąż pamiętał o tym, by nie siedzieć z otwartymi nieprzytomnie ustami.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Wto Lis 03, 2015 11:33 pm

Przeniosła wzrok z kelnerki na, chyba zrezygnowanego, Finna, który aktualnie wyglądał jak porzucony na krześle, wymięty worek ziemniaków i się perliście zaśmiała. Uwielbiała zaskoczone, ludzkie reakcje. Gdyby z ujawnianiem się nie powiązane było ryzyko okrzyknięcia heretyczką i możliwość śmierci poprzez spalenie na stosie, to częściej odstawiałaby takie teatrzyki. Jedynie dla satysfakcji z reakcji widowni. Lindbergowi wciąż nie przechodziło, nic dziwnego, to musiał być jeszcze większy szok niż sam fakt, że Bonnie potrafi gadać.
- Nyaa~~ - powiedziała nachylając się odrobinkę nad stołem i przykładając złożoną w pięść dłoń koło głowy, nieudolnie naśladując ruchy fetyszystów co z własnej woli noszą sztuczne, kocie uszki. - No dobra, nie będę odwalać takich żałosnych cyrków. Już wystarczy mi zniżanie się do pozycji dachowca, a w tej formie mogę zachowywać się normalnie. - mruknęła poważniejąc odrobinkę, a przynajmniej pozbywając się głupawej minki towarzyszącej gestowi, bo wciąż się szeroko uśmiechała. - Nie chcę cię bardziej dołować (no na pewno), ale wiesz, że Exceedy potrafią latać? - dodała na koniec, odchylając się na oparcie, splatając ręce pod piersiami i uśmiechając się szelmowsko.
Umilkła ponieważ do stolika zbliżyła się kelnerka z dwoma kartami. Dla niej Bonnie wciąż była człowiekiem. Stałym klientem wprawdzie, ale wciąż człowiekiem i tak powinno zostać. Wzięła podaną kartę i pomimo znania jej zawartości na pamięć przewertowała, dając Finnowi tym samym trochę czasu na ochłonięcie. Na pytanie o "coś do picia" wyrzuciła z siebie całe zamówienie, w którym między innymi znajdowała się deska mięs, zestaw pierogów o najróżniejszych nadzieniach, miska żuru i knedliki z gulaszem. Wszystko jednym tchem, a była to iście epopeja narodowa (chociaż się nie rymowało). Kelnerki w ogóle to jakoś nie ruszyło, widocznie uodporniła się już na uczucie zaskoczenia, czego życzę też Freyowi, bo inaczej kiedyś zejdzie dostając zaawansowanej epilepsji, lub dusząc się przez zapowietrzenie.
Bonify spojrzała na współbadacza technologii artefaktów jednoznacznie sygnalizując, że już skończyła i teraz jego kolej. No i niech lepiej sprawdzi, czy go na to wszystko stać, bo, jak wiadomo, koty nie mają kieszeni i nie noszą przy sobie żadnych drobnych.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sro Lis 04, 2015 12:22 am

Kryzysowy moment powoli przechodził. Jak zwykle, szok i niedowierzanie zmieniały się całkiem sprawnie w akceptację dziejących się wokół zjawisk. A jeśli nie, to przynajmniej w próbę ignorowania niecodzienności sytuacji, która to (próba) przeważnie przynosiła same pozytywne skutki - takie, jak spokojny umysł i w miarę zgrabne doprowadzenie się do jako takiego ładu. Tym razem oswojenie się z nowym wyglądem koleżanki po fachu ciągnęło za sobą prawdopodobnie pewne dalsze konsekwencje, bo zapowiadało się na to, że rzeczywiście limit zaskoczeń na dziś został wyczerpany.
- Dziękuję. - rzucił z czymś, co pewnie nie istnieje, ale nazwać można byłoby to na potrzebę chwili niedbałą wdzięcznością wpychaną na wyraz twarzy przez ulgę. Pewnie by się lekko załamał, gdyby rzeczywiście wraz z zamienieniem się w prawie-ludzką dziewczynę, pozmieniałoby się Exceedowi w głowie i skończyło na szopce, ale jednak mentalność i psychika wciąż miały się dobrze, jak wcześniej. Limit zaskoczeń potwierdziła reakcja na wspomnienie o lataniu, opierająca się wyłącznie na wzruszeniu ramionami i pokręceniu nieznacznie głową, co mogło u ex-futrzaka (co) wywołać, dla odmiany, rozczarowanie brakiem objawów przedzawałowych.
Gdy nadszedł czas zamówienia, a nadszedł ultraszybko w trybie maksprzyspieszonym, wydukał z siebie coś w rodzaju 'filetkaczkacośtamryżkurkumacośtamruskieraz', oczywiście chwilę po tym, gdy dziewczyna skończyła już wymieniać chyba wszystkie pozycje z menu. Nieszczególnie się tym wzruszył. Pojemność żołądków głodnych przedstawicielek płci przeciwnej nie stanowiły dla niego nowości, choć tutaj spotkał się bez wątpienia z fenomenem. A koszt obiadu zawsze można policzyć w ramach ustaleń związanych z misją i innymi rzeczami związanymi z jakże hojną i tylko trochę mniej chlubną organizacją.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sro Lis 04, 2015 1:27 am

Wprawdzie przyszli tu jeść, ale gdzieś zepchnięty głęboko w podświadomość kołatał się drugi cel: artefakt. Kiedy kotka tak sobie siedziała, oczekiwała na realizację zamówienia i obserwowała Finna, którego stan psychiczny nieznacznie się poprawił, a przynajmniej wizualne objawy choroby psychicznej ustąpiły, świadomość zleconego zadania uderzyła ze zdwojoną siłą. Nie negatywnie. To nie było wcale odczucie, że MUSI stworzyć ten przedmiot. Po prostu nagle jej głowa zapełniła się mnóstwem mniej, lub bardziej sensownych pomysłów. Chwyciła za ołówek, który jakimś dziwnym trafem wypadł kelnerce (Magia? Nie, nie na ziemiach rebelii przecież.), opróżniła serwetnik i na jego zawartości zaczęła kreślić dziwaczne wykresy, wzory i poglądowe rysunki wyglądające odrobinę jak projekty układów scalonych. Skąd to wszystko wiedziała? To przecież proste; podając się za zwierzaczka jakiegoś inżyniera śpi się na kanapie i żre suchą karmę tylko podczas jego obecności w domu, a tak są przecież inne, ciekawsze zajęcia. Jakby żyła non stop prawdziwym kocim życiem to już dawno by się spasła, skisła, albo dorobiła się odcisków na ogonach. Nie mówiąc już o tym, że Bonnie jest niesamowicie zafascynowana historią i kulturą własnego gatunku z czasów życia w Edolas. Prawdę mówiąc to zafascynowanie zdecydowanie wykracza poza ogólnie rozumiany patriotyzm. Toż to koteł faszysta, dobrze, że jeszcze nie heiluje. No ale wracając do kultury i historii, podczas jej zgłębiania kotce udało się pochłonąć kilka, kilkanaście, może nawet więcej technicznych ksiąg i skryptów opisujących technologię Edo-ludzi, a więc coś tam z dziedziny magiczno - niemagicznej inżynierii miauczy kuma.
Jakimś nadzwyczajnym inteligentem, czy też członkinią mensy nie jest, w sumie to nawet nie ma "geniusza" w KP, ale no ludzie pokażcie mi przedstawiciela waszego gatunku, który w wieku pięciu lat umie czytać, liczyć, można z nim podyskutować o polityce i bez najmniejszych problemów mógłby otrzymać pracę w renomowanym instytucie technologicznym. No dalej. Nikt?
Bonnie zapełniła kilka serwetek, aby w końcu jedną, możliwe, że odrobinę sensowniej i zrozumialej zapisaną, odwrócić w kierunku Finna.
- To będzie coś takiego. - powiedziała z nieukrywaną dumą w głosie. - Oczywiście tylko pod względem technicznym, o wygląd pomartwimy się jak zacznie działać. - dodała i pozwoliła chłopakowi przeanalizować jej wywód, skomentować go i może przedstawić od siebie coś alternatywnego.

//nawet nie wiem co za rysunek w linka wrzuciłam, ale jest wystarczająco pogmatwany

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sro Lis 04, 2015 5:09 pm

Sprawa artefaktu z miejsca stała się (niestety?) głównym wątkiem rozmowy. Co prawda Freya w tej chwili bardziej interesowały sprawy raczej przyziemne, takie, jak magiczny metabolizm exceedów i ich rozdzielanie życia na sferę prawie-kocią i prawie-ludzką, ale skoro jeszcze przed podaniem tych wszystkich talerzy dziewczyna chciała przejść do rzeczy, to nie ma sprawy. Ich stolik prawdopodobnie i tak pozostanie prawie pusty, przeznaczony jedynie dla dwóch talerzy, sztućców, kartek, rysunków i notatek, bo całe jedzenie podane naraz wymagałoby przywiezienia na osobnym, długim blacie.
Nie to, że znowu się zdziwił zdolnościami i wiedzą kotki, ale jej znajomość technologii, którą przecież mieliby się od za chwilę wspólnie zajmować, trochę go przytłaczała. On wybrał Instytut z pobudek stricte ideologicznych. Ona... widocznie lepiej wiedziała, na czym to wszystko się opiera. Albo dobrze udawała. Na widok szkicu wykonanego na poczekaniu zrobił mordę debila, przewyższającą swoją głupotą chyba wszystkie inne jego codzienne wyrazy twarzy. Uniósł brwi i uśmiechnął się tępo, nie kryjąc rozbawienia i z trudem powstrzymując się przed zaśmianiem uszatej blondynce w twarz. Pokiwał głową z aprobatą. Noo, super szlaczki. To kiedy robimy z nich wyrzutnię rakiet?
- Co chcesz robić tym swoimm~ - urwał na moment, trochę niegrzecznie, bo palcem wskazującym, ale nie da rady inaczej, wskazując na to-to coś narysowane - tym, o, co robić chcesz za jego pomocą? - to ma działać? Pewnie zadziała, czymkolwiek jest. Na miejscu tworu z tego rysunku, Finn wolałby jednak działać, choćby w strachu przed tych, że mogliby go poprawić na coś jeszcze bardziej skomplikowanego. Chłopak wplótł palce we włosy, drapiąc się po potylicy, częściowo udając, że myśli, częściowo, nie kryjąc zakłopotania.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sro Lis 04, 2015 7:26 pm

Jej pełen dumy uśmiech zrzedł, gdy zobaczyła reakcję chłopaka, a na pytanie o przeznaczenie artefaktu tylko lekko uniosła jedną brew.
- Czy to nie oczywiste? Zarzynać każdego napotkanego maga. - odparła z nutką ironii, potrząsając głową i wzruszając lekko ramionami. Wzięła serwetkę sprzed nosa Freya i ją zmięła, a pozostałe, czyste włożyła z powrotem na swoje miejsce. - Możesz przestać drapać się po głowie. Zrozumiałam już, że źle się do tego zabrałam. Na to co będę nim robić jeszcze przyjdzie czas, ważniejszym pytaniem jest "Jak?" Według tego co mówiła Areum artefakty mają nieograniczone możliwości, wystarczy jedynie znaleźć odpowiednie źródło zasilania i części. No i w moim przypadku jest problem właśnie ze źródłem zasilania, bo to standardowe raczej się... nie sprawdzi. - pod koniec przewyższająca się zawahała, a jej głos odrobinę załamał. Nie bardzo miała ochotę wtajemniczać Finna w najprostszy sposób pozbawienia magicznej istoty życia, czyli wyciągnięcie z niej całego ethernano. - To co przed chwilą naskrobałam było technicznym planem i wyliczeniami prawdopodobnie pozwalającymi na bezpośrednie zasilanie przedmiotu energią magiczną Exceeda. Moją własną energią. Zamiast zwykłego artefaktu chciałabym skonstruować taki... Jak to się nazywa? - przerwała marszcząc brwi, odbiegając wzrokiem gdzieś na bok i przygryzając paznokieć od kciuka w chwilowym, głębokim zamyśleniu. - Transformator!
W tym momencie jej wywodu kelnerka przyniosła pierwszą partię jedzenia. Widocznie właściciele knajpki nie mieli na składzie długiego, osobnego blatu, więc po prostu postanowiono dostarczać wszystko po kolei i wymieniać talerze. Poza tym kobieta pomimo kelnerskiego doświadczenia nie miała szans przynieść na raz tylu dań. Nie była ośmiornicą. A ośmiornica nie byłaby kelnerką, głąbie. Człowieko-kotce zaświeciły się oczy na widok posiłku i na moment całkowicie zapomniała o czym, rozmawiała, chociaż raczej powinnam była napisać "prowadziła monolog". Kilka sekund zajęło jej umysłowi przestawienie się z fazy JEŚĆ na coś bliżej MYŚLEĆ, ale wtedy już miała pełne usta, więc nie kontynuowała. Wiadomo przecież, że jak kot je to nie miauczy, prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sro Lis 04, 2015 9:07 pm

Zdecydowanie, zabijanie każdego maga byłoby możliwe dzięki samemu rozkazaniu im pojęcia tego, co znalazło się na kartce. Zresztą nie dotyczyło to tylko magów. Już Freyowi zrobiło się słabo na widok obrazków i wzorów. Jeśli tak będzie to wyglądało przez całą resztę kariery naukowca-badacza-inżyniera artefaktów, to kariera skończy się przyspieszonym przejściem na emeryturę przez załamanie nerwowe, depresję i gwałtowne zmiany nastroju.
Po słowach dziewczyny, rzeczywiście przestał się skrobać i wziął się w jakimś stopniu za siebie, próbując, dla odmiany, coś teraz wiedzieć z już mniej naukowej gadki Exceeda. Znów pokiwał głową po słowach o częściach, źródłach i złym zabieraniu się.
Zrozumiał, że chodziło o to, że zwykły artefakt zdzierałby z Exceeda jego Energię i osłabiał do tego stopnia, że mogłoby skończyć się tragicznie. Logiczne. Choć lepiej byłoby uniknąć drastycznych scenariuszy.
- Techniczne plany są dla mnie lekką abstrakcją. Na prosty rozum - mamy wyrzucić z tego, co życzysz sobie zbudować, ciągle wydzierający z Ciebie energię zasilacz i zastąpić go czymś wydzierającym z Ciebie energię tylko, gdy zdecydujesz się skorzystać z rdzenia artefaktu, czyli chociażby kopsnąć magowi kulę ognia w twarzyczkę. - transformator nie był chyba złym określeniem. Exceed -> exceedowa energia do rdzenia przedmiotu -> bum. Całkiem niezła alternatywa dla wcześniejszej wersji przedstawiającej się: Exceed-> exceedowa energia do akumulatora -> nie ma Exceeda. Prawdopodobnie wystarczyłoby do rdzenia dołączyć urządzonko, aktywujące go po jakimś impulsie.
Pojawiło się jedzenie, a zza talerzy dało się dostrzec niosącą je kelnerkę. Ośmiornica byłaby w tym zawodzie z pewnością efektywniejsza, ale widocznie żadna nie wpadła na to, żeby zamiast castingów do filmów dla dużych dzieci zdecydować się na podrzucenie tutaj CV. W obu przypadkach przyjęcie do nowej roli odbyłoby się bez rozmowy kwalifikacyjnej. Ale dość o głowonogach, myślenie mackami to nie tylko ich specjalność. Siedząca naprzeciwko nastolatka blondynka, na widok jedzenia wyglądała zdecydowanie na kogoś spełnionego. Lindberg mimowolnie uśmiechnął się do siebie. Chyba nieświadomie doszedł do wniosku, że wolał, kiedy Exceed jadł, niż, gdy straszył, zaskakiwał, snuł teorię i rysował wzory. Ale jedzenie nie będzie trwać wiecznie, nawet, jeżeli obydwoje by sobie tego życzyli. Trzeba się pogodzić z tym, że nie można mieć wszystkiego.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sro Lis 04, 2015 10:36 pm

Była pochłonięta pałaszowaniem przyniesionych pyszności, ale nie tak całkowicie, żeby nie zwracać uwagi na to co mówi Finn. Przynajmniej teraz miał szansę się wypowiedzieć. Teraz albo nigdy, bo jak jej się całkiem odblokuje kobieca, gadatliwa natura to nie ma przebacz. Trzeba będzie kneblować.
- Umum~ - mruknęła przełykając kolejny, całkiem duży i już ostatni kęs tej porcji. - Dokładnie o to chodzi. No może poza kulą ognia w twarzyczkę. - dodała wyprostowując się i ocierając usta zamazaną wzorami serwetką.
- Chyba do twoich obowiązków w Instytucie będzie należało tłumaczenie mojego bełkotu na ludzki. - dodała z uśmiechem i złożyła talerz na kupkę innych pustych, przysuwając kolejny, tym razem z pierogami. Ruskie, z mięsem, z kapustą i grzybami... Może by tak zrobić artefakt materializujący pierogi. Magiczny stoliczek z baśni braci Grimm tylko w wersji naukowej. Fajno. Bonnie pochłonęła połowę dania i znów zaczęła ględzić. Przyzwyczajaj się Fin.
- Tylko do tego potrzebny byłby jakiś przełącznik no i skuteczna metoda na pobieranie energii prosto z ciała. Raczej wolałabym sobie niczego nie wbijać. Może jakieś elektrody? - ostatnie pytanie było raczej retoryczne, lub po prostu skierowane do siebie. Exceed chyba rzeczywiście odreagowywała lata miauczenia, ale pierogi skutecznie powstrzymały ją przed dalszymi głośnymi rozważaniami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sro Lis 04, 2015 11:08 pm

Idąc za przykładem Exceeda, zabrał się za kaczora ułożonego na jego talerzu. Dla odmiany jednak, nie przerywał sobie doświadczania przyjemności z jedzenia trudzeniem związanym z procesami myślowymi. W tej chwili zresztą nie bardzo byłoby czym - nie wiedział nic konkretnego, nie miał potrzebnych przedmiotów, aparatury, pomysłu na rozwiązanie nawet nie próbował szukać. Przynajmniej do momentu, gdy dziewczyna nie zaczęła drążyć sprawy.
- Ogień rzeczywiście byłby mało oryginalny. - po raz kolejny pokiwał głową, choć nie były to specjalnie gwałtowne, stąd ani złamanie karku, ani zakwasy, za bardzo mu nie groziły. Te nowe obowiązki nie byłyby takie najgorsze. Tylko, jeżeli uszatka chciała się trzymać uczonych, zawodowych i technologicznych pojęć, to raczej nie czeka go wiele wolnego czasu. Choć wciąż było to lepsze od tworzenia artefaktów od zera, kiedy nic o nich nie wiedział.
- Jeżeli to byłoby jedyne moje zadanie, to może uchronimy laboratoria przed doszczętnym spłonięciem w wybuchu związanym z moimi eksperymentami. - rzucił jeszcze, zanim z powrotem zabrał się za pozbywanie się posiłku z talerza. Przełącznik, elektrody, pobór energii. Na pewno dałoby się prościej. - Przełącznikiem może być exceedowa magia zamiast prztyczków elektryczków. - on/off brzmiało dla niego trochę słabo. Skoro przedmiot miał być pozbawiony bateryjek zdzierających energię, to mógł z energią mieć styczność przez cały czas. O ile to nie rdzeń wcinał czarodziejską moc. - Może po prostu uaktywniałby się w momencie, gdy zmienisz formę na tą, która ma mniej futra? - przy przemianach musiała zużywać trochę energii. Może nawet artefakt by odczuł zmianę i zaczął hulać? Tylko ile w tej formie mogła pozostać? I czy to całe latanie też by nie uaktywniło rdzenia? Jak się miało latanie do artefaktów? Ta kaczka jest prze dobra.

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Czw Lis 05, 2015 12:01 am

Ostatni pieróg. Ostatnie skwareczki z zasmażki. To teraz kolej na gulasz i knedliczki. Bonnie zastrzygła uszkami. Czyżby Finn był piromanem? Z jego słów wynikało, że Ar zrobiłaby lepiej wysyłając go z Omem i Lokim do Valhalii na przeszpiegi. Toż to nieumyślny sabotażysta.
- Raczej słaby pomysł. Nieczęsto zmieniam formę, no i wolałabym, żeby działał nawet gdy jestem w tej zwykłej. Może rzeczywiście żaden przełącznik nie jest potrzebny. - tyle zdążyła powiedzieć zmieniając talerze, a następnie znów zagłębiła się w świat zdominowany przez piąty smak. Kilka kęsów i ponowny powrót do gadania. Co poradzisz, w końcu to w pewnym sensie kobieta.
- W sumie to nawet nie wiem jak się aktywuje te wasze artefakty. Areum nic o tym nie wspominała. Macie jakiś guziczek czy coś? - zapytała i wchłonęła kolejny, pokaźny kęs kartoflanej buły z sosem. Pewnie i tak sami nie skonstruują tej rzeczy, bo wyjdzie im coś przypominającego plastyczną pracę przedszkolaka. Wystarczy pójść do Areum powiedzieć co to ma robić, przynieść potrzebne przedmioty do kowala, przeciągnąć wszystkie na jedno pole jak w jakimś RPGu, a po krótkiej animacji wypadnie gotowy przedmiot. Receptura tak prosta i durna, że nic dziwnego, że trzymają ją w głębokim sekrecie. Już nawet instrukcje z Ikei są bardziej skomplikowane. Jakby to upublicznić to każdy mógłby mieś własny artefakt. Wszyscy mają arta mam i ja!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Czw Lis 05, 2015 8:07 pm

Piromania niespecjalnie do niego przemawiała, głównie ze względu na niekryty jakoś specjalnie lęk (choć nie do końca paniczny) przed poparzeniami i innymi cielesnymi uszkodzeniami. Może przez sposób myślenia nie chciałby się w ten sposób narażać na różniste okropności, a może trochę również przez swoją zachowawczość. Do misji, którą dostała dwójka napalonych do walki łowców... pewnie grupka z Instytutu nadawałaby się nieco lepiej. Trochę ze względu na to, że dla odmiany nie byli chodzącymi mordercami magów (jeszcze, eh) i trochę również przez to, że nikt o zdrowych zmysłach nie oskarżyłby Exceeda i jego kumpli o przynależność do Promyków. Ale dostali misję innej natury, która również nie zapowiadała się źle. Ba, nawet brzmiała całkiem logicznie, co w tej specyficznej organizacji należało do rzadkości.
- Nie mam pojęcia, jak to działa. Mam swoją niszczycielską broń odkąd pamiętam. Jest przedłużeniem ręki, czasem wydaje mi się, że wręcz myśli za mnie. - wzruszył ramionami. Co go uruchamiało? Siła woli? Trzeba ją mieć, Lindberg, nie słodź sobie. Raczej nie był to żaden impuls, ani magiczny, ani nerwowy. W pierwszym wypadku artefakt nigdy by nie zadziałał, w drugim, byłby równie niestabilny, jak użytkownik. - Być może bateryjki działają ciągle, skoro przy samym kontakcie z magią już na niej pasożytują. Nie sądzę też, by rdzeń artefaktu miał kiedykolwiek urlop. Nie zapada w sen zimowy, nie robi sobie przerw między seriami użytkowania. - trochę, jak serducho. Zamknięty w środku Atrastu krysztalik mógłby ciągle pulsować wątłym światełkiem. A nawet, jeśli nie, to nie trzeba było dużo wyobraźni, by to wymyślić.
Konstruowanie artefaktu rzeczywiście mogło się okazać maksymalnie łatwe i wtedy wstyd byłoby się przyznać do prostoty w ich wykonaniu. Czego mogłyby tak naprawdę wymagać? Bateryjki napełniało się na miejscu, całe złożenie było pewnie prostsze, niż zabawa z małymi modelami samochodów do samodzielnego skręcenia. Może niekoniecznie dałoby się to zrobić w rękach i na poczekaniu, jak origami, ale przy aparaturze laboratoriów możliwe było wszystko i ze wszystkiego.
- Może dałoby się połączyć rdzeń z bateryjką na magię Exceedów. Znając życie, energia w zwykłych zasilaczach jest bardzo podobna do Twoich zasobów. Pochodzenie jest to samo. - czyli wzór exceedowa magia -> akumulator -> bum. Pobór zasobów kotki uniemożliwiłoby się po prostu blokując bateryjce możliwość wykradania energii innej niż tej charakterystycznej dla ludzkich magów. Tylko, czy to miało sens? Wykradanie magom many i zmienianie jej na magię exceedową, zasilającą rdzeń? Niby ok. Powstrzymanie akumulatora przed nadmierną pazernością, żeby nie osłabiał niepotrzebnie dziewczyny, gdy sobie tego nie zażyczy? Jeśli by się dało...

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Czw Lis 05, 2015 9:25 pm

Przebywanie w ludzkiej formie powoli zaczynało jej doskwierać, więc odrobinę bardzo przyspieszyła spożywanie posiłku. Wolała nie zrobić "puff" w miejscu publicznym i magicznie zamienić się w małą, bezbronną, puchową kuleczkę. No dobra, nie do końca bezbronną, ale i tak wystarczyłby zaledwie jeden rasista szowinista gatunkowy/gatunkista/gatunkowista w okolicy i byłoby po niej.
- Ja jednak wolałabym myśleć sama. - rzuciła pomiędzy kolejnymi kęsami. Coś niby było na wykładzie o inteligencji broni, no ale bez przesady, nie można pozwolić się zdominować. Chyba, że blondyn już został przejęty przez swój artefakt i kotka rozmawia cały czas z tym przedmiotem, a prawdziwy właściciel ciała jest sto razy głupszy. Oby nie. To byłoby dosyć koszmarne. Tłumok nie wiedzący nic o technologii? Gorzej niż Om, bo nawet mięśni nie ma. No ale artefakt wiedziałby przecież jak sam działa, a więc to co właśnie gada musi być Finnem we własnej osobie. Albo dobrze udaje. (To wcale nie jest nawiązanie do któregoś wcześniejszego posta)
Jej zawahanie i strach w oczach podczas rozmyśleń o tożsamości rozmówcy było raczej widoczne. Koniec końców kotka westchnęła uznając, że i tak nie ucieknie, nie ważne co myśli za Lindberga. Tworzenie artefaktów ramie w ramię z jednym z nich było dosyć niepokojące, ale zawsze pozostawała nadzieja, że "myśli za mnie" było jedynie przenośnią.
- Mamy całkiem dużo niczym niepodpartych teorii. Może po prostu wystarczy pójść do Areum, powiedzieć jej czego chcemy, a ona określi czy to jest możliwe do zrobienia. Niby zostaliśmy "naukowcami", ale o faktycznej technologii produkcji wiemy dokładnie tyle samo co wysłani na zwiady łowcy. A jak im coś tam nie pyknie, to nawet tyle samo co wrogie frakcje. No chyba, że każdy z naszych szpiegów jest odporny na drastyczne metody perswazji. - powiedziała wzruszając ramionami, gdy skończyła już ostatnią pozycję z tysiąca i jednego dania. Złożyła wszystkie talerze w zgrabną wieżyczkę udekorowaną na szczycie sztućcami. Była pełna, a do tego dochodziło klasyczne zmęczenie spowodowane nadużywaniem seksownej formy. Oparła się na ręku i spokojnie czekała aż Finn dobije swoją kaczkę i będą mogli się wynieść. Nawet prosto do przywódczyni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 41
Dołączył/a : 11/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sob Lis 07, 2015 6:39 pm

Myślenie za siebie i konieczność decydowania w swoim imieniu mogły zacząć w pewnym momencie nieco doskwierać. W otoczeniu tych wszystkich wczutych łowców, łatwiej byłoby dać się ponieść misji uratowania świata i zrodzić w sobie nienawiść do złych okropnych magów. Inny stosunek do całej sprawy był przecież niepożądany, błędny, ganiony. A jednak iskierka własnego zdania gdzieś w Lindbergu od zawsze się tliła. Najpewniej wynikała najzwyczajniej z charakteru cynika i wytykacza wszystkich potknięć, dziur, błędów, niejasności. Paradoksalnie, wcale nie musiało chodzić o to, że magowie to też ludzie, że niczym się nie różnią, też mają uczucia i nie trzeba ich od razu mordować, nawet, jeśli takie podejście było skutkiem sposobu myślenia nastolatka. Równie dobrze mógłby nienawidzić obu stron konfliktu, bo ciężkim byłoby uznanie obu za słuszne i równorzędne. Fin(n)alnie, z jednej strony odcinał się o wszystkich ze względu na trochę narzucone sobie podejście, że każda idea, za którą idą, będzie zła i sprowadzi się do tego samego. Z drugiej z kolei, każdemu, gdy miał okazję do spotkania i poznania się sam na sam, dawał cień szansy na to, że jednak nie będzie reprezentantem zawodzącego go swoją duchową ślepotą ogółu.
Dowód na to, że Finn myślał samodzielnie wynikać mógł choćby z tego, że artefakt, będący niszczycielską bronią przeznaczoną do magicznej rzezi, raczej nie sądziłby, że Promykowie mają złe podstawy swoich idei, a sam o magach nie ma zdania. Jednak zawsze mógłby dobrze się kryć, przedstawiając poglądy, które mógł reprezentować sobą wątły nudziarz-okularnik z siwą czupryną, który w tej chwili skupiał się na jedzeniu do tego stopnia, że nawet nie dostrzegł podejrzliwego i pełnego wątpliwości spojrzenia dziewczyny. Za to całkiem uważnie jej słuchał.
- W drogę zatem. Nawiedzimy Areum. - skwitował krótko, kiwając wcześniej głową z aprobatą. Nie było sensu tworzyć nieistniejących wzorów i teorii, które nijak nie będą miały się do rzeczywistości. Obydwoje skończyli posiłek, Lindberg poprosił o rachunek i zapłacił (przynajmniej na razie, Ariś, drżyj przed przyszłymi wydatkami) z własnej kieszeni. Powodzenie żadnej z pozostałych misji nie miało dla nich na chwilę obecną żadnego znaczenia - nikt z zewnątrz nie dowie się przecież nic więcej o artefaktach, niż można byłoby domyśleć się, snując w miarę realistyczne teorie rozwiązań. A teraz wypadałoby poznać konkrety, więc, o nieszczęsna przywódczyni Promyków, nadchodzimy!

[z/t]

_________________

Nie dbam o to, że ludzie chcą mieć płaski świat,
Nikt nie jest czarno-biały, mamy wszystkie z barw
I nie ważne, jak mocno chciałbym je opisać
Ty zobaczysz to, co chcesz, poprzez pryzmat swego dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t200-frey

avatar
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 18/10/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   Sob Lis 07, 2015 8:28 pm

Jak widać nie tylko kotkę jedzenie całkowicie pochłonęło, a może Finn po prostu próbował dotrzymać jej tempa. Jeśli tak, to na próżno. Jakby miała gablotkę na trofea, to byłaby ona wypełniona takimi tandetnymi, jarmarcznymi pucharkami, które rozdaje się za wygrane w konkursach jedzenia na czas. Kaczka już dogorywała, a kotka zastanawiała się, czy jest ona ciekawsza od niej samej i czy Lindberg w ogóle słucha. Zdecydowanie łatwiej byłoby to określić gdyby sam był exceedem, ale niestety ludzie ani nie strzygą uszami, ani nie trzęsą im się one gdy skupią się jedynie na pochłanianiu posiłku. Nie była to także jedyna wątpliwość. Zdecydowanie bardziej nurtującym pytaniem kołaczącym się jej w głowie było: czy będzie musiała płacić za siebie?
Na szczęście obydwie zostały natychmiastowo rozwiane. Słuchał i co ważniejsze zapłacił. Bez mrugnięcia okiem. Albo musiał być niesamowicie bogaty, albo wciąż pod wpływem szoku. No cóż, to nie istotne. Ważne, że kotka jest syta, a z sakiewki nic nie ubyło. Na propozycję złożenia Areum wizyty tylko kiwnęła głową z aprobatą. Wstając od stołu czuła jak uginają się pod nią nogi, najwidoczniej ciało wolało być bliżej ziemi. Nic dziwnego, ludzka forma w końcu nie była, ani ta normalną, ani naturalną. Skutecznie powstrzymała się jednak przed przemianą w kota, do momentu wyjścia z pomieszczenia pełnego ludzi.
Koniec na dziś. Do jutra już tylko futrzak, trzeba zregenerować siły.
[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Restauracja Alouette   

Powrót do góry Go down
 

Restauracja Alouette

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Restauracja Tamesis
» Relacje - Charlotte d'Alouette
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja Helgi Hufflepuff

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Ziemie Rewolucji :: Gallowstone-