IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Deptak Miejski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Deptak Miejski   Czw Paź 08, 2015 1:55 pm


* Centrum miasta prezentuje się naprawdę pięknie. Klasyka łączy się z nowoczesnością, którą tak cenią sobie członkowie gildii opiekuńczej. Brukowana alejka ciągnie się na prawie dwa kilometry- przyozdobiona po obydwu stronach kwiatami w ozdobnych donicach czy wymyślnymi latarniami będącymi wynalazkiem tutejszych naukowców.  Znaleźć tu można stragany z ciastkami czy napojami, a stojące rzędami sklepy wabią kolorowymi wystawami. Panuje tu porządek bowiem pracownicy miasta codziennie sprzątają miasto. Warto wspomnieć, że na samym końcu deptaka znajduje się niewielki, okrągły plac. Wysoki zegar z tarczami po każdej stronie świata leniwie porusza wskazówkami. Otoczony jest przez cztery metalowe ławki, na których można przysiąść. Często rozbrzmiewa tutaj muzyka z przymocowanych do dachów budynków głośników.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 09/10/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Deptak Miejski   Wto Paź 20, 2015 10:14 pm

Czerwone liście spadały z drzew już od kilku dni. Podobno średnio pięć centymetrów na sekundę. Jeden nawet postanowił wykręcić w powietrzu taki łuk, żeby spaść białowłosemu prosto na grzywkę i utknąć tam na chwilkę. Marcus zareagował jedynie krótkim śmiechem, po czym chwycił niesforny liść  w dłoń.
- Ale ten czas leci, co? Już jesień... Uwielbiam jesień! - westchnął głośno - A już zwłaszcza, jak dasz się wyciągnąć na spacer. Możesz odetchnąć od problemów całego świata... a przynajmniej od problemów Instytutu. I swoich. - spojrzał na swoją towarzyszkę wesoło, jakby z tą dawną niewinnością, nieświadomością całego tego bajzlu wokół. Metaforycznego bajzlu, oczywiście - kolejne kroki stawiali po jakże pięknym bulwarze, mijając kolejne drzewa, metalowe ławeczki i kolejne brukowane alejki obsypane czerwienią i pomarańczem. Liść, który na moment go oślepił parę chwil temu znalazł się teraz w kieszeni jego czarnej, eleganckiej kurtki, niczym róża w kieszonce męskiego garnituru.
Mimo spokoju i radości w głosie, chłopak martwił się trochę o Areum. Był pewien, że jego ojciec podjął właściwą decyzję i od czasu jej podjęcia nie wątpił ani przez chwilę. Przejmował się jednak odpowiedzialnością, jaką miała na swoich ramionach blondynka, mając na uwadze rozwój wypadków poza terenami rebelii. Dowiedział się, że pojmano kolejnego maga mieszkającego tuż pod ich nosem, nota bene nie używającego już magii i starającego się prowadzić normalne życie. Moralne dylematy, które potrafiły go męczyć w najmniej oczekiwanych chwilach... Miał jednak przeczucie, że w dyskusji z kimkolwiek tutaj przegrałby w przedbiegach - dla tutejszej ludności sprawa jest jasna. Mag to wróg publiczny numer jeden. I basta.
Skończ, Marcus. Nie wyszedłeś z nią, żeby myśleć o pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t257-marcus-belmont

avatar
Admin
Liczba postów : 20
Dołączył/a : 10/10/2015
Skąd : Gallowstone

PisanieTemat: Re: Deptak Miejski   Wto Paź 20, 2015 10:32 pm

O tak, jesień była przepiękna. Nie rozumiała czemu wpędzała ludzi w depresję czy melancholię. Drzewa były kolorowe - paleta składająca się z odcieni żółtego, czerwonego i pomarańczowego powinna zachęcać ludzi do uśmiechu, a nie przyprawiać o dreszcze. Z drugiej strony myślała może jednak tak, ponieważ była niepoprawną optymistką? Zerknęła na swojego przyjaciela tymi swoimi dużymi, rubinowymi oczyma. W polikach pojawiły się dołeczki od uśmiechu, a jej łokieć zadziornie wbił się w żebra młodzieńca. Chociaż była delikatna!
- Ja za to uwielbiam ten Twój romantyzm, który wymieszał się z chłopięcą niewinnością. Jest przesłodki. - odparła pogodnym głosem, odgarniając na bok długi kosmyk blond włosów, które tkwiły rozrzucone luzem, a wiatr robił z nimi co chciał. Tak całkiem nieprzyzwoicie mu to wychodziło. Dziewczę przyśpieszyło i wyprzedziło Marcusa, a następnie obróciło się przodem do niego i tym samym zaczęło iść tyłem do reszty świata. Schowała ręce za siebie i nachyliła się nieco, robiąc tą swoją uroczą minę. Wiedziała, że się o nią troszczył. Znali się tyle lat i na tylu testach byli razem, że znał ją jak mało kto. Z tego duetu on był tym rozsądniejszym.
- Przyznam, że miałeś dobry pomysł. Chociaż ja wcale nie jestem zmęczona! No i odciągać mnie tak przed spotkaniem, które mamy za kilka dni z pozostałymi Łowcami? Jak będę nieprzygotowana to wyjdę na niekompetentną i to będzie tylko i wyłączenie Twoja wina. Dużo pracy przed nami. Wysłałam informatorów - te pieprzone gildie nabierają siły. Coraz więcej magów. A im więcej ich tym więcej kłopotów.. - zakończyła swój monolog z westchnięciem pełnym rezygnacji. Obróciła głowę gdzieś na bok, a tym samym wpadło do niej kolejne stado dzikich, nieokiełznanych pomysł. Zaśmiała się pod nosem. Nowe pokolenie rosło razem z nią, a starsi członkowie instytutu powoli przechodzili na emeryturę bądź do prac papierkowych. Krąg życia zataczał krąg.
- Myślisz, że poradzą sobie? Wielu z nich dopuściłam do pracy wcześniej niż powinnam i to znów Twoja wina, bo mnie nie powstrzymałeś.
Zatrzymała się i skrzyżowała ręce pod piersiami, przekręcając głowę w bok. Biedny Marcus, który miał do niej świętą cierpliwość powinien dostać koronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 09/10/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Deptak Miejski   Wto Paź 20, 2015 11:04 pm

Oj tak, melancholia. Tylko poczekajcie, jego też dosięgnie, jak co roku. Będzie musiał jednak nie dawać po sobie znać, bo jakoś prowadzić gildię muszą. Nie czuł się jakoś bardzo odpowiedzialny - chyba nie wiedział do końca do jak wielu rzeczy się przyczynił. To w końcu Areum podejmowała decyzje - on służył tylko radą, dobrym słowem lub lepszym pomysłem. Ojciec był z niego dumny, jeśli o to chodzi.
Uśmiechnął się mimowolnie, słysząc jej odpowiedź i czując lekki kuksaniec. Dotknął za to palcem jej nosek, równie pogodnym głosem co ona oznajmiając:
- Bardzo dziękuję. To ten nastrój wokół poprawia mi tak humor. I twoja obecność.
Oj tak. Zdecydowanie się o nią troszczył. O, chyba znalazłem dobre określenie - nie czuł się odpowiedzialny za Prometheusa, tylko za nią. Bawił go jej monolog i zarzucanie mu winy co krok. Było w tym coś z przekorą, a miny dziewczyny dodawały wypowiedziom uroku. Zaśmiał się pod nosem z lekkim rozmarzeniem w oczach.
- Oj, przesadzasz. Masz szacunek, wiedzę i doświadczenie - definitywnie nie wyjdziesz na niekompetentną. Bo kto może być bardziej kompetentny niż lider całej gildii? - spokojnie przemówił, z uśmiechem oraz z pewnością w głosie - Jakby coś, będzie na mnie. Dlatego teraz się nie przejmuj, chociaż przez tę godzinkę, dobrze? - zapytał pogodnym głosem, patrząc w jej duże, rubinowe oczka. Mimo to, zapytała o kolejną sprawę służbową. Marcus westchnął jedynie i położył rękę na jej ramieniu.
- Ari. Jestem pewien, że sobie poradzą. Pamiętasz jak było z nami? Od małego lataliśmy z mieczami lub siedzieliśmy w ławkach i uczyliśmy się tego wszystkiego, dzięki czemu jesteśmy gdzie jesteśmy. Dadzą sobie radę. Podejmowałaś już takie decyzje i jestem pewien, że się nie pomyliłaś. Ani też ja się nie myliłem, zgadzając się na te przyjęcia do Instytutu. Ale błagam, odpocznijmy od tego.
Gdy skończył mówić, objął ją za jej plecami i powoli ruszył do przodu. Pozwalał sobie czasem na taki gest, nie spotykając z reguły sprzeciwu. Uśmiechnął się do niej raz jeszcze, rozglądając się za jakąś kawiarnią lub gorącą czekoladą. Lub herbatą. Bo nie ma nic lepszego jesienią, jak spacer w tak uroczych warunkach z jakimś ciepłym napojem w dłoniach i bliską Ci osobą przy boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t257-marcus-belmont

avatar
Admin
Liczba postów : 20
Dołączył/a : 10/10/2015
Skąd : Gallowstone

PisanieTemat: Re: Deptak Miejski   Sro Paź 21, 2015 6:33 pm

Ari była pracoholiczką i każdy kto miał z nią do czynienia był gotowy się podpisać po tym stwierdzeniem. Winą oczywiście należało obarczać rodziców i sposób jej wychowywania, bowiem znalazła swoje miejsce od najmłodszych lat. Ambicja nie pozwoliła zrezygnować jej z marzenia dziadka o świecie pozbawionym magów. Chociaż wyglądało trochę tak, jakby nie miała swoich własnych pragnień i celów, to spełniała się w obowiązkach, które wykonywała. Pokiwała przecząco głową, gotowa bronić swoich racji. W tym samym momencie kosmyki włosów poderwały się jak dzikie w powietrze, uwalniając zapach brzoskwiniowego szamponu i wydając z siebie cichy szelest.
- My byliśmy przygotowywani od małego Marcus! Doskonale wiesz, że to co innego. Oni się nie znają, trzeba popracować nad ich zaufaniem i współpracą, muszą nauczyć się korzystać z artefaktów i poznać proces ich tworzenia..- zaczęła z nutką paniki w głosie, podnosząc na niego spojrzenie ponownie. Mina młodego mężczyzny sprawiła jednak, że machnęła jedynie ręką i westchnęła z rezygnacją, dając grzecznie się objąć i ruszając grzecznie do przodu. Miał rację, dramatyzowała i siała zamieszanie. Doskonale jednak wiedziała jak silni i przebiegli mogą być osoby posługujące się magią - jeden błąd i mogli umrzeć.
- Nie patrz tak na mnie, już będę cicho. Nie będziemy rozmawiali o pracy i obowiązkach.. Nooo to powiedz mi teraz, jak sprawu.. Nie, to też jest o pracy.- przyłożyła palec do ust w akcie zamyślenia. Cholera, to wszystko przez ten stres z wydarzeniami, które nadchodziły. Ten cały traktat nie dawał jej spać po nocach. Areum pozwoliła sobie odchylić głowę do tyłu i westchnąć głęboko. Piękna pogoda i przyjemne, orzeźwiające powietrze.
- Marcus chodźmy zjeść jakieś słodycze. No chodź, może mają tutaj dango! Poza tym pomyślałam, że zmienię wystrój swojego pokoju - za dużo w nim czerwieni. Może powinnam zrobić coś z bielą? W ogóle myślałaś już nad pojazdem dla siebie? Mówię Ci - motor. Mój jest absolutnie bezbłędny!
Nie od dziś było wiadomo, że blondynka jest fanką pojazdów -zwłaszcza dwukołowych. Tematyka ta wprawiała ją w entuzjazm. Chociaż ona i tak zawsze była zadowolona i uśmiechnięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 09/10/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Deptak Miejski   Sro Paź 21, 2015 9:38 pm

Jakby się nad tym zastanowić, to Marcus dopełniał ją w wielu dziedzinach - nie tylko mówiąc o nauce. Postawił sobie za cel, przynajmniej od tego roku, odciążać ją jakoś w pracy. Wiadomo, nie może wszystkiego zrobić za nią, ale takie wyjścia na spacer, odetchnięcie czystszym powietrzem były tym minimum. Na pewno miały pozytywny wpływ na jej zwariowaną i zajmowaną najróżniejszymi myślami głowę. Poprawił drugą ręką włosy i spojrzał na nią znów, wesoło przyglądając się jej zrezygnowaniu. Dokładnie o to chodziło. Gdy się zorientowała, że znowu powie coś o Instytucie, to zaśmiał się pod nosem. Zbliżył się wtedy do niej, obejmując ją nieco bardziej do siebie. Gdy jednak wspomniała o słodyczach, ten zaraz rozejrzał się pilniej. Gdy dostrzegł stoisko pewnego starszego pana kilkadziesiąt metrów dalej, skierował się z Ari właśnie tam.
- Oooo, dango! Nie ma sprawy, bardzo chętnie! - skinął głową, radośnie zgadzając się na jej propozycję. Zaraz jednak pomyślał o dalszym ciągu jej wypowiedzi i z lekkim zakłopotaniem odpowiedział - ...Wiesz, że nie znam się na motocyklach. Jednoślad byłby fajny, to prawda, ale... musiałabyś mi pomóc w wyborze. A pokój? Dobrze pamiętam, że masz tam jasne meble? Poza tym... znasz mnie! Ja uwielbiam taki całkiem nowoczesny, bardziej elegancki styl. Połączenie czerni i bieli, geometryczne kształty, masywna szafa na całą jedną ścianę, oczywiście z lustrem... Jeśli chcesz, to mogę Ci pomóc zaprojektować nowy wystrój! - zawołał wesoło, zerkając na nią co chwila, będąc ciekawym odpowiedzi. Nie tylko wymyśliliby jakiś ciekawy design jej pokoju, ale mieliby też przy tym sporo frajdy! No i ona pomogłaby mu innym razem wybrać jednoślad... Nie będzie go przecież wozić, gdy potrzeba gdzieś szybko dotrzeć. Głupio tak trochę, zwłaszcza jak ona prowadzi. Nie wychodzi jej to źle, dlatego białowłosy nie narzeka.
Gdy tylko dotarli do straganu starca, Łowca poczekał na towarzyszkę i jej wybór, a zaraz zamówił sobie mitarashi dango.
- Hej, chcesz spróbować? - zaproponował, trzymając przed nią jeden z patyczków z kulkami polanymi słodkim syropem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net/t257-marcus-belmont
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Deptak Miejski   

Powrót do góry Go down
 

Deptak Miejski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Miejski park
» Bazar Miejski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Ziemie Rewolucji :: Gallowstone-