IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Admin
Liczba postów : 214
Dołączył/a : 07/09/2015

PisanieTemat: Pustynia   Nie Wrz 13, 2015 8:42 pm

*Zajmujący setki kilometrów teren na zachodniej części królestwa Fiore nie jest tak gościnny jak pozostałe. Jest tu niezwykle gorąco i bez porządnego zapasu wody oraz mapy, która prowadziłaby do oazy nie ma sensu zagłębiać się w złote piaski. Parowanie jest bardzo duże, temperatura w dzień osiąga nawet 50*C zaś nocą gwałtownie spada. Przy takich warunkach klimatycznych roślinność nie może być zróżnicowana. Te tereny porastają trawy i krzewy, przy czym na niektórych obszarach w ogóle nie ma roślin. Wbrew pozorom nie jest to pozbawiony życia skrawek ziemi- wręcz przeciwnie! Wiele tu jaszczurek, skorpionów, jadowitych węży oraz kaktusów, które jako jedyne są w stanie wytrzymać piaskową burzę z dziecinną łatwością w oczekiwaniu na występujące tu rzadko ulewne deszcze. Sporadycznie spotkać tu można stada wielbłądów oraz mniejszych ssaków, które przystosowały się do trudnych warunków życia. Przez silny wiatr miejsce to pozostaje w ciągłym ruchu i tym samym maskuje ślady odwiedzających je karawan czy wędrowców co utrudnia ich znalezienie.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://yousei.forumpl.net

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Czw Lis 05, 2015 7:54 pm

Może jednak ta misja to nie był taki świetny pomysł? Niby nie było daleko, samo zlecenie też nie wyglądało na zbyt wymagające, ale... Było tylko malutkie ale - cała ta banda uciekinierów musiała sobie zdupczyć na tak upierdliwym miejscu jak pustynia. Po prostu świetnie... Nie dość, że tutaj sama temperatura chciała go ukatrupić to jeszcze każde żywe stworzenie w tym miejscu również czyhało na jego życie. Bajka, nie? A najgorsze było to, że nawet jeśli znajdzie tych zbiegów(a to łatwe raczej nie będzie) to przecież ta kobieta, o którą chodziło mogła być już sztywna. Jak nie zabiła gorączka dnia, albo chłód nocy to pewnie zrobiło to jakieś (nie)przyjemne stworzonko pustyni.
W przypływie tych ponurych myśli Yoshida zastanawiał się nawet nad daniem sobie spokój, bo to i tak bez sensu. Ostatecznie jednak postanowił trochę pocierpieć i przynajmniej spróbować.
- A co tam, najwyżej się opalę. - rzucił podjąwszy ostateczną decyzję. Wsunął kapelusz przeciwsłoneczny na głowę, coby ta kochana kula ognia nad łepetyną nie doprowadziła go do jakiegoś udaru czy innych halucynacji. Wziął łyk wody po czym butelkę wsunął do torby na ramię. Po tym pozostało tylko odpalić papierosa i ruszyć na poszukiwanie kobitki dla bogatego szlachcica. Szkoda tylko, że nie znał się na tropieniu... Ale może mimo to uda mu się trafić na jakiś ślad? Biorąc kolejnego macha zastanawiał się co pomyślałby ktoś kto by go zauważył. Jakiś typ posuwa po pustyni, sam. Na łbie ma kapelusz, a obleczony jest w rozpiętą hawajską koszulę i spodenki. Na 100% robił za przykładowy obraz idioty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Pią Lis 06, 2015 6:27 pm

Souma ruszył na pustynię całkiem nieźle przygotowany: kapelusik, butelka z wodą, a do tego iście plażowe wdzianko. Szkoda tylko, że z tej plaży do morza był całkiem spory kawałek. No ale co zrobić skoro każda lepsza miejscówka jest już od szóstej "zarezerwowana" i ogrodzona parawanem. No nic, z kąpieli nici, ale na opaleniznę na pewno można liczyć. MG już biegnie dopisać ją jako nagrodę pod ogłoszeniem misji.
Pogoda była cudowna, wręcz idealna na odprężający spacerek, albo pogoń za zbiegłymi niewolnikami. Słonko skwierczało, jaszczurki śmigały pomiędzy kamieniami, a sępy skrzeczały krążąc nad miejscem oddalonym o zaledwie kilka kilometrów. Żadnych śladów stóp, żadnych strzałek, okruszków chleba, wstążek z krepiny. Nic. Chyba czas wracać do Yoakeshi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Pią Lis 06, 2015 8:03 pm

Yoshida wbił na pustynie przekonany, że zaraz wpadnie na jakiś ślad, który doprowadzi go do celu misji. Niestety, życie nie było takie fajne jak powieści przygodowe, które czytywał i prócz niego na pustyni nie było nikogo. Nikogo prócz niego samego i czmychających przed nim jaszczurek. Chyba jednak to nie było miejsce dla niego. Nie był jakimś nomadem, który potrafił odnaleźć się na tym morzu piasku. Szedł niby przed siebie, ale z każdą chwilę coraz wolniej i wolniej. Papieros powoli się już wypalał kiedy zastanawiał się nad powrotem w bardziej przyjazne rejony.
Westchnął i biorąc ostatniego macha odsunął kapelutek, aby spojrzeć na słoneczko. O ile zwykle było całkiem mile widziane tak tutaj, na pustyni jego promienie stawały się upierdliwe. W każdym razie wypuszczając ostatni obłok dymu z płuc zaobserwował ciekawe zjawisko. W sumie może w tych stronach to normalka, ale co mu szkodziło sprawdzić? W końcu sepy krążące na niebie oznaczały, że jakaś biedna istota stanie się niedługo ich pokarmem. Mógł to być równie dobrze jakiś zwierzak, ale czemu nie miałby być to też jeden ze zbiegłych niewolników? Souma wyrzucił dopalonego papierosa i ruszył w kierunku sępów widocznych na niebie. Co mu szkodziło przejść jeszcze ten kawałek, aby się przekonać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sob Lis 07, 2015 3:28 am

Peta na ziemię!? Toż to przecież też jest śmieć. Jakaś jaszczurka potem to zje, zadławi się filtrami i wykituje. Co wtedy zrobi Souma? Nic, bo go to nie obchodzi? I słusznie, ponieważ właśnie dotarł na skraj niezbyt szerokiego kanionu, na której dnie coś się niemrawo poruszało. Prawdopodobnie był to cel owych, krążących teraz również nad głową Yoshidy sępów.
Kilka metrów na prawo znajduje się skalne osypisko, którym stosunkowo łatwo zejść na dno. A tam można odnaleźć odrobinę cienia, zdecydowanie więcej jaszczurek i konającego konia. Tak, konia na pustyni. Jeśli gostek ze szpicbródką zbliży się do zwierzęcia będzie mógł zobaczyć, że było ono osiodłane, a cały rząd należał jakby do jednego kompletu grawerowanego w znany mu już herb, dokładnie taki sam jak na pieczęci zdobiącej zlecenie.
Prócz wierzchowca można było tu dostrzec jeszcze całkiem sporo śladów. Te ludzkie kłębiły się i ciężko byłoby z nich wywnioskować, w którą stronę podążyli ich twórcy, ani ile dokładnie ich było. Jedyna pewność, to to, że poruszali się wzdłuż kanionu. Kierunek, z którego pełzł qń, był jedyną stosunkowo łatwą do odgadnięcia poszlaką. Wystarczyło jedynie zaobserwować głęboką bruzdę ciągnącą się od zada konającego stworzenia. Raczej sam nie zapuścił się tak głęboko w niedostępne pustynne połacie, a więc ktoś go musiał tutaj przyprowadzić, a gdy nieprzystosowane do otaczających je warunków zwierzę opadło z sił, po prostu porzucić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sob Lis 07, 2015 1:31 pm

Gdyby ktoś towarzyszył mu w tej wycieczce to po zwróceniu Soumie uwagi na temat zaśmiecania środowiska ten mógłby podnieść peta z przepraszającym uśmiechem. Albo pokazać takiemu środkowy palec. Zależy kto by to był i jaki stosunek do takiej osoby miał Yoshida. Ale nikogo tutaj nie było więc po tym jak wyrzucił spalonego papierosa po prostu poszedł dalej i tyle.
Niedługo potem dotarł do niewielkiego kanionu nad którym krążyły ptaszyska. Blondyn szybko też spostrzegł co jest ich celem. Konik, biedne zwierze znajdowało się na dnie i właśnie dogorywało. Było też jakieś usypisko, które Souma postanowił wykorzystać i zejść na dół. Acz uważał przy tym, bo usypisko jak to usypisko, znów mogło się obsunąć, a razem z nim w ół poleciał by i Yoshida. Tyle, że wówczas nie miałby żadnego panowania nad tym jak zbliża się do ziemi. A i lądowanie nie byłoby zapewne zbyt przyjemne. Dlatego lepiej uważać.
Kiedy (o ile) dotarł na dół przyjrzał się zwierzęciu. Nie trzeba było byś Sherlockiem, żeby domyślić się, że zwierze było z karawany jego zleceniodawcy. Nawet jeśli nie tej ostatniej to jakiejś wcześniejszej. Z resztą mało ważne. Przeszukał siodła, bo a nóż znajdzie coś ciekawego. Znalazł czy nie znalazł wiedział już co robić dalej. Może ludzkich śladów nie było widać (a przynajmniej dla kogoś niewprawnego w tropieniu jak on), ale widział wyraźnie skąd przywlekł się czteronogi. Cóż więc miał robić? Poprawił kapelutek, wsunął łapki w kieszenie i ruszył wzdłuż pozostawionego przez qnia śladu. Acz teraz rozglądając się jakby bardziej, żeby nie przegapić czegoś co mogło być ważne dla jego misji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Nie Lis 08, 2015 6:56 pm

Osypisko o dziwo było dosyć stabilne, tak więc w dół poleciały jedynie małe kamyczki spod stóp Yoshidy, a on sam bezpiecznie znalazł się na dnie kanionu. Kiedy zbliżył się do zwierzęcia to sapnęło głośno i usilnie starało się podnieść głowę, jednak na próżno. Już nawet nie opłacało się liczyć pozostałego mu czasu w godzinach, a sępy doskonale o tym wiedziały i ćwierkały wesoło skrzeczały ponuro.
Przeszukiwanie siodła niewiele dało, tak na prawdę to nic, albowiem wszystko co tam się znajdowało było podstawowym elementem rzędu. Wystarczyło jednak przejść kilkaset metrów wzdłuż śladu by natrafić na coś co z pewnością należało do kompletu, a mianowicie porzucone pod skalną ścianą sakwy. Jeśli Souma nie zniechęci się wynikami poprzedniego grzebania w czyichś, albo już niczyich, rzeczach i z rozpędu zajrzy również do pakunków odnajdzie tam mnóstwo żelastwa. Jakieś śruby, trybiki, dziwaczne narzędzia, resztki kajdan, rurki, czy nawet zdekompletowane fragmenty zbroi ze znanym już grawerowaniem. Jeśli prócz bycia magiem blondyn jest też złomiarzem to może uznać to za całkiem ciekawe znalezisko, w innym przypadku... też jest dosyć ciekawe, w końcu po co komu tyle złomu na pustyni?
W tym miejscu kanion się rozdwajał, a ludzkie ślady były zdecydowanie bardziej widoczne, odbijały one z głównej, szerokiej trasy w cienką, skalistą rozpadlinę. Prawdopodobnie w tym miejscu podróżnicy zdecydowali się porzucić zwierzę, a wraz z nim mniej potrzebną część bagażu, której nie mogli unieść na własnych barkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Pon Lis 09, 2015 12:55 pm

Udało mu się zleźć na dół bez żadnego uszczerbku na zdrowiu z czego już był całkiem zadowolony. Niestety później było trochę gorzej - przy koniu nie znalazł zupełnie nic. Nie żeby spodziewał się jakichś skarbów. Nie pozostawało więc nic innego jak udać się za śladem przez zwierze pozostawionym. Zanim jednak to zrobił zdecydował się skrócić męki zwierzęcia. Bo po co biedne stworzenia miało cierpieć kiedy nie było już dla niego żadnego ratunku? Dobył miecza i jednym szybkim ruchem zakończył jego życie co osobiście uznał za akt miłosierdzia.
Potem kiedy już wytarł ubrudzone juchą ostrze (o cokolwiek co się do tego nadawało - sakwy konia, torbę, siodło, cokolwiek co nie było częścią jego stroju) ruszył dalej po śladach zostawionych przez czworonoga. Podążając za nimi dotarł do porzuconego ekwipunku, który przejrzał pospiesznie. Niestety i tym razem nie znalazł nic ciekawego. I właściwie nawet pokiwał głową z uznaniem dla tych niewolników, że potrafili pozbyć się niepotrzebnych rupieci. Może nie byli nawet tacy głupi. Ale nawet jeśli to niestety, ale ich los był przesądzony od momentu kiedy Souma zainteresował się tym zadaniem. A przynajmniej sam Yoshida (nie)skromnie myślał o tym w ten sposób.
W każdym razie po szybkim przejrzeniu porzuconego ekwipunku ruszył dalej. Na szczęście teraz ludzkie ślady były bardziej widoczne i blondyn mógł prawie pewien, że podąż dobrym śladem. Szczęście całkiem mu dopisywało. Od momentu kiedy dostrzegł sępy, trafiał na kolejne ślady, które z pewnością doprowadzą go do celu. Tak właśnie sobie mroczny mag myślał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Pon Lis 09, 2015 8:16 pm

Spacerek cienką odnogą kanionu był całkiem znośny do momentu wzejścia słońca w zenit. Świecąc pionowo z góry nie przyczyniało się ono do powstawania praktycznie żadnego cienia, a nagrzane skały  prażyły dodatkowo ze wszystkich stron. Powietrze drżało, ale nie dało się odczuć żadnego, nawet najmniejszego podmuchu wiatru. Jeśli Souma nie posmarował się przed wyruszeniem na misję żadnym kremem z filtrem, to marzenie o opaleniźnie powinno szybko przekształcić się w nadzieję na brak szczypiących bąbli i schodzącej skóry.
Wędrówka przez ogromny piekarnik stała się męcząca, monotonna i żmudna. Kamień, piasek, żwir, załom skalny, pustynny wąż, zakręt, niewielkie osypisko, znów kamień, jakiś mały skorpion, a do tego gorąc, upał i skwar. Nasz mroczny mag mógł sobie myśleć co chciał, ale chyba był odrobinkę zbyt pewny siebie. Zbiegli niewolnicy wcale nie musieli być inteligentni, aby zdawać sobie sprawę z faktu, że są zbiegłymi niewolnikami i że ktoś zapewne będzie ich szukał. Ci mieli jeszcze na tyle dużo oleju w głowie, aby zastawić pułapkę, a wąski żleb zdecydowanie temu sprzyjał.
Spod stopy Soumy uciekło kilka kolejnych jaszczurek i pobiegło po gładkiej, pionowej ścianie. Uniknęły zdeptania, jednak nie nacieszyły się uratowanym życiem zbyt długo, albowiem w mgnieniu oka zostały sprzątnięte przez wybuch. Dokładnie, w tej, niepozornej skale ktoś ukrył urządzenie mające właściwości bomby. Może gdyby blondyn byłby odrobinę ostrożniejszy i zamiast ślepo brnąć przed siebie w poszukiwaniu nowych celów do zabicia, które tym razem nie będą i tak już umierającym koniem, zauważyłby lekko połyskujący metalowy element wystający ze specjalnie poszerzanej szczeliny. Coś w rodzaju czujnika, któremu biegające wszędzie naokoło gady nie robią żadnej różnicy, ale na maga, a już na pewno na maga w hawajskiej koszuli reaguje zdecydowanie agresywnie.
Huknęło, a wzruszone skały natychmiast zaczęły zwalać się na biednego, niczego niespodziewającego się Yoshidę. Przed oczami przewinęło mu się całe życie i każda wścibska panienka, której skręcił kark. Czyżby MG właśnie łamała regulamin i próbowała go uśmiercić? A może jakoś uda mu się nie udowodnić, że jest wart więcej niż jaszczurka i jakoś ocali własną skórę? Tego dowiecie się już w następnym poście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Wto Lis 10, 2015 8:48 pm

Yoshida chyba za bardzo skupił się na uciążliwej gorączce zapominając o pilnowaniu się. Ale czy można go winić za to, że zlekceważył jakichś niewolników kiedy tak zewsząd uderzała w niego temperatura? Chyba każdy bardziej myślałby o tym jak wytchnąć od tej kuli ognia na niebie zamiast zachowywać czujność ze względu na możliwe pułapki jakichś niedoszłych niewolników jego szanownego zleceniodawcy. A może nie każdy by tak postąpił, a tylko taki lekkoduch jak Souma? Być może...
Wracając jednak do sytuacji w jakiej się znalazł - było kiepsko. Bardzo kiepsko można by rzec. Szedł sobie wąwozem, aż tu nagle gdzieś z boku kątem oka dostrzegł jakiś metalowy przedmiocik, który był czujnikiem? Gdyby miał czas na rozmyślanie to zastanawiał by się dlaczego do cholery nie wspomniano, że ci niewolnicy to jacyś inżynierowie, albo coś podobnego. Bo kto inny byłby w stanie na pustyni z jakiegoś żelastwa zmontować czujnik reagujący na ruch? Nosz trafił by się jeb**y McGyver. A może to ta cenna niewolnica? Niestety nie bardzo miał czas się nad tym zastanawiać, bo już przed oczami leciały mu kolejne sceny z życia. Nawet nie miał już czasu, żeby zapalić ostatnią fajkę. Nie no, kuźwa. Nie może być tak, żeby nie zapalił ostatniej fajki. Zamiast myśleć o tym, że zbliża się jego marny koniec postanowił jakoś temu zaradzić.
Szybka ocena sytuacji. Zdąży zdupczyć przed spadającymi skałami? Kierunek nie ważny, czy to dać dyle w przód czy to rzucić się w kierunku przeciwnym do którego zmierzał. Jak tylko stwierdził, że ma realną szansę w taki sposób się z tego wykaraskać to nie było się nad czym zastanawiać. W takich warunkach to by i Usain Bolt miał problem go prześcignąć, zapewne...
Nie mniej miał też inną opcję na uratowanie skóry. Znaczy nie różniła się wiele od planu "A". Po prostu prócz ucieczki w tym wypadku miały pójść w ruch jego magiczne zdolności. Tak więc uciekając starał się stworzyć możliwie najwytrzymalszą ścianę, która zatrzyma opadające kamienie przynajmniej na tyle, aby Souma mógł bezpiecznie się oddalić. (Trzeciej opcji nie było, bo niestety słońce znajdowało się akurat zupełnym przypadkiem w zenicie. MG dobrze wie jak nie ułatwiać życia magom jak Yoshida)  
W każdym razie tym razem nie ważne w którym kierunku się poruszał uważał na kolejne niespodzianki. Chyba, że nie poruszał się wcale bo został zamieniony na mięsną papkę. Albo na przykład spadający kamień urwał mu nogę. Wtedy raczej niewiele będzie mógł zrobić. Ale chociaż ostatniego papierosa zapali. Znaczy w opcji z urwaną nogą, bo jak zostanie zmiażdżony to nie bardzo.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sro Lis 11, 2015 6:08 am

Nie ma to jak zostać pogrzebanym przez skalną lawinę na pustyni. Czy Souma ubezpieczał się przypadkiem na taką sposobność? Tak? No to niestety nie uda mu się wydębić żadnego odszkodowania, albowiem o dziwo wyszedł z opresji obronną ręką.
Tuż po wybuchu oberwał dodatkową falą gorąca, a w jego kierunku poleciało kilka drobnych, metalowych i skalnych odłamków. Mogłoby całkiem zaboleć gdyby nie fakt, że chybiły, ale jak to powiadają głupi beztroski ma zawsze szczęście, więc minęły go o centymetry czyniąc jedynie jego hawajską koszulę odrobinę bardziej ażurową. Gorzej było z tym co odrobinę wolniej, ale równie nieuchronnie zwalało się z góry, wprost na głowę maga na głodzie nikotynowym. Bieg w przód był całkowicie bezsensowny o ile Yoshida nie miał zapędów samobójczych. Należało się cofnąć i to szybko. Tutaj ujawniły się chyba jego francuskie korzenie, jednakże nawet geny Napoleona nie uratowałyby go przed zmiażdżeniem. No ale czego nie może zrobić genetyka, zrobi cień, a tego było nawet całkiem sporo. Każdy ze spadających głazów, kamyczków, czy też ziarenek piasku rzucał coś od siebie, a w sumie pozwoliło to na stworzenie całkiem wytrzymałej ściany. Ta powstrzymała kilka mniejszych, ale wciąż niebezpiecznych kamuli przed strzaskaniem czaszki pokrytej blond czupryną i rozpadła się pod naporem znacznie większego odłamka. Ale wtedy Soumy już tam nie było.
Mógł zapalić. Co lepsze, mógł zapalić wcale nie ostatniego papierosa. W końcu trzeba się odrobinę uspokoić po nagłej dawce stresu o adrenaliny. Droga była całkowicie zawalona, a ściany wciąż pionowe, wysokie i gładkie. Na próżno szukać w nich wgłębień i wygodnych chwytów do wspinaczki. Jeśli w jakiś sposób mężczyźnie uda się wrócić na szlak wyznaczony przez uciekinierów radziłabym dokładnie podliczyć jego IQ i dobrze się zastanowić, czy jest na tyle głupi żeby mieć zawsze szczęście. A może po prostu należy wykorzystać patrzałki do tego, do czego zostały stworzone.
Dobrze zapowiadający się dzień zdecydowanie się zepsuł, ale przynajmniej słońce powoli zbliżało się do krawędzi kanionu i w przeciągu najbliższej godziny można było liczyć na odrobinę upragnionego, pod wieloma względami, cienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sro Lis 11, 2015 9:53 am

Kiedy wbrew wszystkiemu jakimś cudem udało mu się wyjść spod spadających skał - ba nawet wyjść w całości i bez poważniejszych uszkodzeń - usiadł sobie gdzieś w cieniu przed zawalonym przejściem. Oczywiście nie omieszkał sięgnąć po papierosa. Kiedy już go odpalił podniósł się ciężko zaczynając się przyglądać ścianie, czy faktycznie nie ma opcji żeby jej sforsować. Bo o powrocie nie było mowy. Teraz dorwanie ich było już nie tylko zleceniem, ale i sprawą osobistą. Bo to właśnie jeden z nich prawie posłał go na tamten świat zanim dobroduszny Souma zdołał rozwiązać pewną dość istotną sprawę. Przecież nawet nie dowiedział się kto był za to odpowiedzialny, a co dopiero wyciągnąć od niego konsekwencje?
A te czarnuchy (czy może wcale nie będą czarnoskórzy, tego nie wiedział. Po prostu w myślach nazywał ich czarnuchami) prawie go ukatrupiły. To przez nich teraz Yoshida nie potrafił usiedzieć w miejscu i po spaleniu pierwszego papierosa ognista lacryma od razu odpaliła kolejnego. I dopiero przy tej drugiej fajce blondyn zaczął badawczo oglądać ścianę przed nim szukając sposobu na jej pokonanie. A kiedy nie znalazł normalnego sposobu użył swoich sztuczek, bo jak wcześniej wspomniano nie miał zamiaru się wycofać.
Więc o ile nic nie wymyślił pod jego stopami pojawiło się niewielkie żyjątko utkane z cienia, które mag wysłał w szpary między opadłymi kamieniami. Miało to być coś co zmieści się między szczeliny jak na przykład mysz czy chociażby pająk. Miało zbadać przeszkodę. A i dzięki kolejnej ze swoich sztuczek Souma dokładnie widział to co i jego mały towarzysz. Chyba, że nie było opcji, aby cokolwiek przeszło przez szpary, wówczas Yoshida będzie musiał zrobić coś innego, ale to za chwilę.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sro Lis 11, 2015 6:32 pm

Souma odrobinę poinhalował się nikotyną, karmiąc płucnego raczka podwójną ilością samego dobrego i udało mu się odrobinę uspokoić. Na tyle, że przypomniał sobie o umiejętności patrzenia, która w jego przypadku była nawet całkiem ciekawa i charakterystyczna. Stworzył z własnego cienia niewielkiego myszo-pająka, połączenie zdolne doprowadzić większość kobiet do histerii, i wysłał go w rumowisko na przeszpiegi. Nawet z tej, odmiennej, perspektywy skały i piach wyglądały jednakowo nudno i zwyczajnie. Stworzonko pokręciło się trochę pomiędzy kamieniami, ale ostatecznie odnalazło drogę na drugą stronę, a tam, cóż za zaskoczenie, była dalsza część kanionu.
Skoro Yoshida nie miał zbytnio pomysłu na kolejne działania, prócz palenia oczywiście, po prostu skupił się na postrzeganiu świata oczkami niewielkiego zwiadowcy. Jeśli na coś czekał, to miał aż całą godzinę, co pozwoliło myszo-pająkowi przebyć całkiem sporą odległość, w końcu co osiem odnóży to nie dwa. Na swojej trasie natrafił on na pozostałości całkiem świeżego obozowiska, wypalony krąg po niewielkim ognisku i kilka zapomnianych, lub porzuconych przedmiotów, w tym znów trochę żelastwa. Tutaj ściany kanionu odrobinę się obniżały, jednak trasa wciąż była dosyć wąska. Kilkanaście metrów za obozowiskiem znów można było dostrzec dziwaczne, metalowe elementy. Wprawdzie zamaskowane, ale nieudolnie i jakby w pośpiechu. Cienisty stworek zatrzymał się tuż przed nimi i czekał na dalsze rozkazy stworzyciela.
A tymczasem u Soumy słoneczko skryło się odrobinę za zrębem skalnym zacieniając tym samym całą zachodnią ścianę.

//Regeneracja: 250MM, tym samym znów masz całość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sro Lis 11, 2015 7:50 pm

Blondyn czekał, aż stworzonko pokona blokadę(wówczas nie wiedząc czy w ogóle to zrobi). Czekał, ale nie można było powiedzieć, że cierpliwie. Bowiem jak tylko myszko-pająk zmalał się na drugiej stronie mroczny mag wysłał go na dalsze rozeznanie samemu również pokonując przeszkodę (o tym w jaki sposób notka dla MG znajdować się będzie poniżej).
A kiedy i on znalazł się po drugiej stronie ruszył w ślad za swoim pieszczochem już wiedząc, przynajmniej mniej więcej czego się spodziewać. Ale tym razem zachował ostrożność jaką należało, aby znów czasem nie zostać niemile zaskoczonym przez jakieś pułapki. Stworzonko również podążało dalej, ale zapewne nie tak szybko jak mag i ten powoli je doganiał. Minął obozowisko badając je tylko pobieżnie i nie zbliżając się do wszelakich podejrzanych śmieci bliżej niż było to potrzebne. Po prostu szedł dalej i dalej licząc, że niedługo dotrze w to samo miejsce co jego pupil. A jeśli o małego chodzi to ten po dotarciu przed nieudolnie ukryte śmieci, które śmieciami wcale być nie musiały dostał nakaz, aby dokładnie je zbadać wypatrując ewentualnego zagrożenia. A jeśli takie nie istniało sunął na swoich pajęczych nóżkach dalej w poszukiwaniu zbiegłych niewolników bądź śladach ich obecności. Z resztą Souma robił to samo, acz nie spieszył się niepotrzebnie. Wolał iść wolniej uważnie się rozglądając, aby w razie czego dostrzec niebezpieczeństwo, którego cieniste żyjątko mogło nie zarejestrować. Gdzieś po drodze łyknął wody. Kolejnej fajki nie odpalał. Przynajmniej na razie.

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Pią Lis 13, 2015 12:16 pm

Souma dzięki nawigacyjnym wskazówkom prosto od pająko-myszy całkiem szybko przeciekł przez zawalisko. Przynajmniej dzięki zwiadowcy nie musiał pytać o drogę w labiryncie, bo i kogo? Na pewno nie martwe jaszczurki. Po drugiej stronie dostrzegł to samo co cienisty stworek: piasek, skały i kolejne ludzkie ślady.
Wędrówka była w dalszym ciągu nużąca, no ale czego można się spodziewać po pustyni. Na pewno nie zapierających dech w piersiach widoków, różnorodności zwierząt i wciągających przygód. W szerszej i płytszej części kanionu w okolicy obozowiska słoneczko znów dosięgnęło maga przypiekając jego skórę zdecydowanie poza dopuszczalne normy. Teraz pozostała tylko kwestia czy Yoshida umrze na raka skóry, czy też może na raka płuc.
W czasie gdy przyszło mu podziwiać porzucone przez zbiegów puszki po konserwach jego pupilek zbliżył się do dziwacznych, metalowych ustrojstw. W sumie było ich pięć, jedno na środku ścieżki, dwa po bokach i jeszcze para wbita w ścianę. Trzy metry, dwa, jeden i atmosfera stała się ciężka nawet wokół Soumy oddalonego przecież od miejsca zdarzenia o dobre kilkaset metrów. Momentalnie stracił kontakt ze stworkiem, a potem wszystko ucichło. Słonko znów prażyło normalnie, a jaszczurki biegały po kamieniach. Najwidoczniej korzystając z chwili odpoczynku niewolnicy-złote rączki skonstruowali coś zdecydowanie bardziej niebezpiecznego niż bomba. Szkoda, że nie mógł zobaczyć jak kończy jego twór, chociaż może jednak nie jest warto stać w pierwszym rzędzie podczas takiego spektaklu. Oglądanie oglądaniem, ale czynny udział już raczej nie kusi. W każdym razie do kolejnej pułapki już niedaleko, a możliwość opuszczenia kanionu była raczej uciążliwa i wiązała się ze wspinaczką po pionowej, ale już nie tak wysokiej ścianie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sob Lis 14, 2015 8:46 pm

Nagłe zniknięcie swojego pupila prawdę powiedziawszy trochę zaniepokoiło mrocznego maga. Atmosfera w tamtym momencie stała się nieco uciążliwa, aby chwilę później wrócić do normy. Souma naprawdę nie bardzo wiedział co się tam stało. Naprawdę żałował, że nie mógł zobaczyć co się z myszko-pająkiem stało. Nie miał też ochoty sprawdzać na własnej skórze co takiego ci niewolnicy wymyślili tym razem. Mógł się jedynie domyślać co się stało, a te myśli nie były zbyt optymistyczne. Co więc mógł zrobić umęczony upałem i trudnościami tej misji biedaczyna? Postanowił zachować jak największą ostrożność i nie zbliżać się do strefy zero bliżej niżeli było to konieczne, aby dostrzec całe urządzenie. Chociaż zapewne i tak z daleka guzik mógł wywnioskować.
Tak czy siak postanowił wspiąć się po pionowej ścianie, co w jego przypadku chyba nie było aż tak uciążliwe. Z jednej strony, albo z drugiej. Zależnie z której był cień. Cień był bardzo pomocny w jego przypadku. A jak słońce w upierdliwy sposób to uniemożliwiało to... to w sumie żaden problem, wystarczyło cofnąć się do jakiegoś skrętu wąwozu tak, bay dostać się do zacienionej ściany i hopsa w górę. Nie powinno być to jakoś szczególnie problematyczne.
A jak już znalazł się na górze to po prostu ruszyć wzdłuż kanionu, aby ominąć przeszkodę. Z góry miał też lepszy widok więc może dostrzeże w końcu tych przeklętych niewolników.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Nie Lis 15, 2015 3:36 pm

Słońce już od jakiegoś czasu nie stało w zenicie, a więc zachodnia, całkowicie zacieniona ściana oferowała ogromne możliwości wspinaczki. Talent magiczny Soumy dawał mu gigantyczny bonus w tej dyscyplinie sportowej. Nawet bez magnezji nie mógł się zsunąć, czy odpaść od ściany, a więc dotarcie na zręb kanionu zajęło zaledwie chwilkę. Stąd rozpościerał się widok na bezkresne, całkowicie płaskie połacie solniska po jednej stronie oraz wypiętrzające się wzniesienia z czerwonej skały, po drugiej, no i oczywiście ciągnący się z północy na południe kanion, z którego przed chwilką udało mu się wydostać.
Ruszając wzdłuż rozpadliny stracił z oczu obozowisko i powoli mijał kolejne, znane z relacji świętej pamięci pająko-myszy miejsca. W końcu dotarł do punktu, w którym nędzny żywot stworka drastycznie się zakończył. Z góry wyglądało to całkiem normalnie, nie było żadnych śladów walki, wybuchu, ani nawet magii. Jeśli nie zbliżył się do krawędzi to nawet nie zauważył metalowych elementów. Po prostu kanion, piach i skały, aż dziwne, że coś niewyobrażalnego i zapewne niebezpiecznego mogło się tu wydarzyć.
Odrobinę dalej rozpadlina się odrobinę wypłycała i poszerzała, a także zyskała wiele wystających zrębów uniemożliwiających ogarnięcie wzrokiem całej przestrzeni, szczególnie w pobliżu ścian. Zbiegłych niewolników nijak nie mógł dostrzec, jednak spacerując sobie brzegiem do jego uszu dobiegł głos. Głos, który nie był skrzekiem sępa, sykiem węża, ani żadnym innym zwierzęcym dźwiękiem. To byli ludzie. Rozmowa, wprawdzie przyciszona i ledwo słyszalna, odbywała się tuż tuż, praktycznie pod stopami Yoshidy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Nie Lis 15, 2015 4:07 pm

Facet ze szpicbródką minął miejsce, w którym stracił kontakt ze swoim stworzonkiem nie dostrzegając niczego. Czy to jakieś dziwne uczucie towarzyszące wcześniejszej utracie kontaktu z pupilem. Tym razem nie było zupełnie nic. A i Souma nie zbliżał się zanadto, aby potem ciekawości swojej nie pożałować. Miał prosty cel i nie było nim badanie pułapek zbiegów. Chciał ich tylko dopaść i zrobić kuku, za to, że przez ich wcześniejszą niespodziankę sam z ledwością uniknął śmierci. Ruszył więc dalej wzdłuż kanionu. Niestety miał coraz gorszą widoczność zasłanianą przez jakieś wystające kamienie. Nie zrażał się i parł dalej.
I w końcu usłyszał coś. Czy raczej kogoś, bo to były wyraźnie ludzkie głosy. W dodatku gdzieś całkiem blisko. Czyżby w końcu dogonił niewolników? W sumie nawet kiedy pojedzie rzucić okiem to przecież i tak nie wiedział jak wyglądają. Ale przecież to musieli być oni, bo któż by inny.
Postanowił zbliżyć się. Zachowując ostrożność. Nie spodziewał się, żeby to była pułapka, ale po co niepotrzebnie ryzykować? Po wcześniejszych przygodach po prostu nie mógł od tak sobie tam wbić. Podszedł więc ostrożnie, aby rzucić okiem. Chowając się za wystającymi kamykami, które teraz mogły się na coś zdać. A jak akurat takich nie było to po prosty doczołgując się, aby nie zdradzić swojej obecności. Teraz to on chciał ich zaskoczyć, a nijak niespodzianka nie wyjdzie jeśli tamci go zauważą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sro Lis 18, 2015 12:14 am

Souma ostrożnie doczołgał się do krawędzi, spod której wciąż słyszał urywki zdań, jednak z niewielkiej odległości dało się już przynajmniej wychwycić dłuższe fragmenty wypowiedzi i ich sens. Głosów było kilka, głównie męskich, ale najbardziej donośny i charakterystyczny z pewnością należał do kobiety. Prawdę mówiąc to do całkiem zdenerwowanej kobiety, której ton z pewnością nie klasyfikował się do tych przyjemnych i nadających do prowadzenia sensownej, rzeczowej wymiany zdań.
- Ale jak to nic nie znalazłeś!? - wydarła się piskliwie.
- Mówię przecież, że nic nie było... - padła niska, rzeczowa i beznamiętna odpowiedź.
- Może wyparował. - zachichotał kolejny, odrobinę wyższym, ale niewątpliwie należącym do mężczyzny głosem.
- To nie czas na głupie żarty durniu! Dopiero pięć dni minęło, a nas już dogania druga fala tej pieprzonej obławy. Zamiast tracić czas na zabaweczki i opiekę nad wynalazcą od siedmiu boleści powinniśmy zapierdalać i jak najszybciej przekroczyć granicę wpływów pojebów od smoków!
- Opanuj się dziewczyno. To właśnie dzięki tym 'zabaweczkom' jeszcze żyjemy, a poza tym nikt z nas poza 'wynalazcą' nie zna drogi. - włączyła się czwarta osoba stanowczym i nieznoszącym sprzeciwu tonem.
- Ona blefuje do jasnej cholery!!! A z resztą, czym ja się przejmuję. To przecież właśnie wy traficie do kopalni i wykitujecie w mękach w ciągu najbliższych trzech lat. - kobieta wciąż się piekliła i złorzeczyła, jednak już tylko pod nosem i zapewne nawet jej towarzysze nie byli w stanie wyłapać wszystkich obelg pod adresem własnym, potworów z Esenthor, piasku, pustyni, życia, Boga jeżeli istnieje, a część pewnie zahaczyła nawet o samego Yoshidę.
Jeśli blondyn postanowiłby się wychylić ryzykując demaskację kryjówki zauważyłby trójkę ludzi w niedbale narzuconych na siebie pustynnych płaszczach w neutralnym beżowym kolorze. Zważając na fakt, że wypowiadały się cztery osoby co najmniej jedna powinna być jeszcze ukryta pod wystającym, rzucającym odrobinę cienia zrębem, na którego szczycie leżał mag. Widoczne męskie postacie były oddalone od siebie o jakieś 10 metrów i w skupieniu, kryjąc się za nierównościami terenu obserwowały kanion w kierunku, z którego powinien nadejść Souma. Pomiędzy nimi nerwowo dreptała kobieta o pociągających kształtach wciąż bluzgając słownictwem, które w przeciwieństwie do ciała całkowicie odrzucało.

Kobieta | Facet1 | Facet2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sro Lis 18, 2015 10:17 am

Souma odrobinę rozeznał się w sytuacji i nie można powiedzieć, żeby mu się to spodobało. I bynajmniej nie chodziło o słownictwo jednej z kobiet, bo to miał głęboko w poważaniu. Bardziej martwiło go to, że na przykład nikt nie poinformował go o poprzednich grupach ścigających karawanę. Chociaż to akurat był mniejszy problem, bo przecież nie zamierzał wbić między nich udając... no właśnie, kogo miałby udawać, aby ich oszukać? Nie nie, takiej możliwości na poważnie nie rozważał ani przez chwilę. Poważniejszym problemem było to, że panie w tej grupie były dwie. Znaczy tak wywnioskował ze słów tej rozhisteryzowanej. Ale, o którą chodziło zleceniodawcy? Tego pewien nie był. Stanowczo Yoshida skłaniał się, że chodziło o tego "wynalazcę", ale pewności nie miał. Poza tym nigdzie nie było ani śladu jej obecności. Mroczny mag nie widział także trzeciego mężczyzny. Nie wiedział jakimi umiejętnościami dysponują i wolał nie wpadać tam jak ostatni idiota. Zdecydował się poczekać. Poczekać aż słońce zejdzie niżej kładąc na dolinę głębokie cienie. A i jeszcze jeden malutki szczególik - stworzył po raz kolejny nieduże stworzonko utkane z cienia, taką małą uroczą myszkę. Ta siadła sobie na jego plecach i obserwowała teren wokół. Ostatnią rzeczą jakiej Yoshida sobie teraz życzył było zaskoczenie przez jeszcze jednego niewolnika, bo kto powiedział że nie będzie ich jeszcze więcej. Stworzył też jeszcze jedno stworzonko, jeszcze mniejsze, przypominające skorpiona. To posłał dyskretnie w dół, nieco dalej od obozujących. Może uda mu się dostrzec nieco więcej niż samemu Soumie, który również widział to co stworzenie.

Dla MG::
 

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Wto Gru 08, 2015 4:07 am

Souma wylegiwał się na nagrzanym piasku, kiedy całą robotą zajmowały się małe, cieniste stworki. Wygodna magia. Posłałby jeszcze jednego do lodówki po piwo i mogłoby być nawet przyjemnie. No właśnie, mogłoby, bo piasek nie należał wcale do najmiększych, słońce dalej przygrzewało, mimo, że chyliło się już ku zachodowi, a do tego wszystkiego dochodziło jeszcze zmęczenie całodniowym łażeniem w upale i wizja nieuchronnego stanięcia w szranki z grupką niewolników.
Leżącego maga nie zaszedł od tyłu nikt, widocznie piątka znajdująca się na dnie kanionu uważała, że jest tylko jedna, możliwa trasa pościgu i kompletnie zignorowała możliwość ataku ze zrębów, lub od frontu. Naiwne głupki, ale czego innego można się spodziewać po NPCach z przewagą liczebną?
Skorpion miał odrobinę więcej roboty niż myszka. Dopiero kiedy spełzł ze ściany mógł ujrzeć pozostałą, ukrytą wcześniej dwójkę. W cieniu, oparte o skałę stały pakunki pełne zapewne niezbędnych podczas ucieczki przedmiotów, na jednym z nich siedział kolejny, zakutany w pustynny płaszcz mężczyzna, a koło niego leżała oparta o torby starsza, siwa kobieta. Jej ruch ograniczał się do uniesień klatki piersiowej podczas oddechu. Najwidoczniej spała, albo była nieprzytomna.
Gdy cienie padające od wystających skał i pionowej, zachodniej ściany kanionu się znacznie wydłużyły i stało się odrobinę chłodniej, chociaż bardziej na miejscu byłoby stwierdzenie, że stało się mniej gorąco, wśród niewolników zapanowało lekkie poruszenie. Po pierwsze przestali tak intensywnie wypatrywać pościgu, a po drugie poczęli się pakować. Obudzono starszą kobietę i szykowano się do dalszej wędrówki wieczorną porą, gdy upał nie dawał się już tak we znaki.
- Jak się czujesz? Możesz iść sama? - zapytał z troską ostatni facet, którego Soumie udało się zobaczyć. Jego pomoc przy wstawaniu została jednak odrzucona, a siwa babka z trudem, ale jakoś radziła sobie sama. Wyprostowała się, zlustrowała resztę grupy i wskazała kierunek.
- A więc w drogę. -  powiedziała spokojnie, bez zbytniego entuzjazmu, a cała reszta zaczęła zbierać swoje manatki.

//Full regen.
Sorki, że tak długo. Jak wyjechałeś, to mnie złapał leniuszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Sro Gru 09, 2015 11:33 am

Więc nikogo więcej prócz ludków na dole nie było (a przynajmniej na razie się nie pokazali) i wystawienie warty na plecach było niepotrzebne. Ale nawet teraz blondyn nie zamierzał stworka odwoływać, bo po wcześniejszym wolał zachować nadmiar ostrożności niżeli miałoby być jej za mało.
Słońce nadal waliło po głowie, piasek na którym Souma leżakował do najwygodniejszych nie należał, ale też to nie były wakacje i nie szukał luksusów. Cierpliwie czekał na nadarzającą się okazję. Wiedział już kto był jego celem, a kogo można było spokojnie wyeliminować. A przynajmniej zdawało mu się, że wie. Pozostało tylko czekać.
I kiedy uciekinierzy zaczęli się zbierać uznał, że to najodpowiedniejsza chwila na atak. Zbiegli niewolnicy zdawali się pochłonięci zbieraniem swoich klamotów przed dalszą wędrówką. Może uda mu się ich zaskoczyć?
Bez układania jakiegoś specjalnego planu zmienił formę na taką nie rzucającą się w oczy* i ruszył po zboczu ukryty w cieniu.
Chciał zbliżyć się na tyle ile było to możliwe do męskiej grupy. I tak, aby do każdego z nich miał nie więcej niż 20 metrów. Oczywiście jeśli dało się znaleźć na takiej pozycji niedostrzeżenie - to jest znajdował się tam jakiś cień.
I kiedy (o ile) był w takim miejscu od razu zaczął. Wciąż ukryty w cieniu jednego z nich (najlepiej tego trzeciego faceta) uderzył. Z ziemi, a dokładnie cieniów pozostałej dwójki wystrzeliły kolce**, po jednym na każdego z mężczyzn. Cel - przebić ich ciało i zranić jak w jak najdotkliwszy sposób. On sam pojawił się (wyszedł z cienia) tego ostatniego, jakoś tak z tyłu o ile było to możliwe. I już wychodząc dobywał miecza, którym starał się przebić ciało ostatniego z nich.
I właściwie to było tyle, podstępny skrytobójczy atak, ale przecież nie miał zamiaru dawać znać o swojej obecności wcześniej, żeby utrudnić sobie życie. A tak sprawa mogła być już prawie załatwiona. O ile poszło to po jego myśli...

Dla MG:
 

// No problemo, mi też trochę zajęło wzięcie się ponownie za odpisy. ^^" //

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Pią Gru 11, 2015 4:22 am

Souma spełzł w ślad za cienistym skorpionem po ścianie. Poruszał się w zacienionej części kanionu, więc praktycznie nie było go widać, a nawet jeśli by było, to niewolników tak pochłonęło pakowanie się i zbieranie manatków, że pewnie by nic nie zauważyli. Nie można powiedzieć, że byli skrajnie nieostrożni. Każdy ich ruch był w pełni użyteczny, pracowali szybko, cicho i sprawnie, a jeden z nich, ten chudy blondyn, którego Yoshida widział już ze szczytu skały wciąż stał na warcie i wypatrywał niebezpieczeństwa mogącego nadejść z przebytej już przez nich części kanionu. Plama o odrobinę ciemniejszym odcieniu niż reszta otoczenia minęła stojącą o własnych siłach, siwą kobietę, która zajęta była wiązaniem jakiegoś tobołka i wtopił się w cień ostatniego z mężczyzn.
Tuż pod skalną ścianą stały trzy osoby, była to wspomniana w poprzednim poście dwójka, oraz grubas w turbanie, który opuścił swoje stanowisko wartownicze, aby pomóc w przygotowaniach do dalszej drogi. Jakieś piętnaście metrów dalej, wciąż za ogromnym kamieniem czaił się pojedynczy strażnik, a gdzieś w czterech piątych tej odległości snuła się młoda dziewczyna, która wyraźnie zwlekała włożeniem własnego wkładu we wspólną pracę. Souma aktywował zaklęcie, a z cieni oddalonej dwójki wysunęły się czarne kolce. Blondyn ustawiony był twarzą na północny zachód, więc atak zauważył dopiero, gdy kolec pojawił się przed jego oczami, czyli gdy przebił jego plecy, prawe płuco i wyszedł przez klatkę piersiową. Zacharczał i upadł bezwładnie na piach barwiąc go na intensywny, czerwony kolor. Brązowowłosa kobieta krzyknęła widząc makabryczną śmierć towarzysza i przewróciła się z wymalowanym na twarzy przerażeniem, wciąż niedowierzając temu co widzi. Otyły gostek nie wykazał się wcale lepszym refleksem i zapewne nie byłby w stanie uratować własnego życia, gdyby nie zrobił tego ktoś za niego. Starsza babka machnęła pokrytą metalowymi, matowymi płytami ręką, a powietrze w promieniu kilku metrów momentalnie zgęstniało i ponownie dało się odczuć jakby znaną, przytłaczającą aurę. Kolec wymierzony w grubasa rozmył się w trakcie tworzenia i rozpłynął w powietrzu, a sam mag, mimo że wychynięcie z cienia było celowe, został zaskoczony. Nie wyszedł z ciemności tak jak planował, a raczej został z niej brutalnie wyrzucony. Uniemożliwiło to dalszy skrytobójczy atak, ale miecz został dobyty i z jego pomocą Yoshida zdążył oprzeć się agresji ze strony domniemanego celu. Zakutany mężczyzna o arabskich rysach (z resztą jak wszyscy ze spotkanych niewolników) także miał przy sobie broń. Zamachnął się na odlew zakrzywioną szablą, a gdy natrafił na odruchowy blok posypały się iskry.
Kobieta o żelaznej ręce po uwolnieniu dziwnej umiejętności zachwiała się, oparła o zręb skalny i osunęła na piach ciężko dysząc. Na oko była wyłączona z walki, jednak od prawego boku Soumy doskakiwał drugi zaturbaniony mężczyzna z karabelą w dłoni przymierzając się do prostego, horyzontalnego cięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Liczba postów : 25
Dołączył/a : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Pią Gru 11, 2015 7:25 pm

Dlaczego nie wyprowadził ataków jednocześnie nie dając okazji do obrony i nie alarmując ludzi? Dobre pytanie, ale nie bardzo był czas szukać na nie odpowiedzi, bo po interwencji babci jednak nie pozostał jeden oponent, a dwóch. Tak jak się spodziewał ta narzekająca była tylko mocna w gębie i teraz tylko wytrzeszczonymi ślepiami patrzyła co się dzieje. Niestety grubcio już się szykował na Yoshidę (ten drugi już zaatakował, ale blondasek szczęśliwie się osłonił). Dobre w tym wszystkim było tylko to, że dowiedział się na czym polega wyjątkowość babuni. To czego użyła to nie była magia, chyba. Raczej ten cały artefakt, którym posługiwali się Prometeusze. Całkiem przydatne cacuszko... Miał tylko nadzieję, że choć na chwilę babunia się nie wtrąci, bo jak się wtrąci...
- Kso-baba - rzucił tylko i nie mówiąc nic więcej, bo i tak nie było możliwości (za co uciekinierów nie winił, bo na ich miejscu kiedy ktoś wpadł między nich i jednego zamordował też pewnie Souma rzuciłby się do ataku)
Więc grubcio, Souma sprawdzając czy jego magia nadal nie jest przyblokowana chciał jakoś go powstrzymać. Przedsięwziął raczej proste kroki, mianowicie z cienia grubcia wyrosły łapki*, które złapały go za nogi. Może zaskoczony wywalił się jak długi, może po prostu przestał biec - nieważne. Ważne, żeby tylko to zadziałało, żeby magia w ogóle zadziałała. Bo jak nie to Yoshida nie będąc wytrawnym szermierzem nie miał najmniejszego zamiaru stać w szranki z dwoma oponentami, bo równało się to z pewną śmiercią. W takim wypadku po prostu zdupczał w kierunku panienki, która przyglądała się wszystkiemu z przerażeniem (przy tym starał się zablokować atak stawiając pionową zasłonę). I dodać należy, że chciał z niej zrobić swojego zakładnika, póki magia nie zacznie działać. Chwycić ją mocno, czy nawet brutalnie, przyłożyć ostrze do szyi i skryć za jej ciałem jakby chcieli czymś w niego rzucać. Posłuży mu za tarcze...
A jeśli magia podziałała to... To z jednym przeciwnikiem zdecydował się walczyć (W razie jakby grubcio nie został powstrzymany przez zmaterializowane łapki z cienia to Yosshida odgradza się od niego zamykając samego siebie i tego drugiego w klatce z cienia**. Cień po prostu zmaterializował się w czymś na kształt domku bez okien i drzwi, płaskim dachem odgradzając Soume i jego koleżkę od reszty. Obszar to jakieś 4x4 metry, żeby było się gdzie ruszać. A plan miał prosty - bronić się. Blokować ataki tylko po to, aby w odpowiedniej chwili wyjechać z kopa. Kopa wymierzonego pod kolano przeciwnika, tak aby ten się zachwiał czy nawet przewrócił A wtedy wystarczyło go szybko dobić i zostanie tylko grubcio. Byłoby świetnie gdyby tak to się potoczyło. (To samo robi jeśli grubas został zatrzymany przez łapki, oczywiście poza odgradzaniem się od reszty).

Dla MG:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.yousei.pl/t321-souma

avatar
Liczba postów : 110
Dołączył/a : 26/10/2015

PisanieTemat: Re: Pustynia   Czw Gru 17, 2015 5:02 pm

Soumie udało się wyprowadzić serię pierwszych ataków szybko, wykonując wszystkie skrytobójcze akcje jednocześnie, jednak babunia jak na swój wiek miała refleks, którego pozazdrościłby niejeden łapacz much. Po prostu zasięg jej umiejętności nie objął biednego, właśnie się wykrwawiającego blondyna, a jedynie przerwał wykonywane w bezpośrednim pobliżu zaklęcia. (Następnym razem MG postara się wykorzystywać więcej wyrażeń typu: naraz, w tej samej chwili, w tym samym czasie.)
Grubasek rozpoczął cios jeszcze zanim mag znalazł się w jego zasięgu, a jego zakrzywiony mieczyk zalśnił, bynajmniej nie od słońca. W tym samym czasie cieniste łapki zadziałały bezproblemowo i złapały go za nóżki na wysokości kostek, których ze względu na wielkość własnego brzucha nie miał szans zobaczyć, ani też odpowiednio zareagować na wymierzony w nie atak. Wyłożył się jak długi, kończąc podczas upadku swoje cięcie, którego trajektoria została zmieniona wraz ze zmianą kierunku biegu tnącego. Z błyszczącego miecza oderwała się sierpowata smuga i poszybowała w kierunku ziemi, tuż pod nogi walczących w zwarciu mężczyzn. Smagnęła piaszczysto, skaliste podłoże tworząc głęboką szramę w kamieniu i stapiając kwarcowe ziarenka na szkło.
- Debil. - skomentowała staruszka, starając się unormować oddech, jednak Soumy ten komentarz nie powinien był obchodzić tak bardzo, jak pewne i wyćwiczone ataki jedynego aktywnego w walce oponenta. Facet znał się na fechtunku, to było widać (słychać) i czuć. Pomiędzy szybkimi, krótkimi ciosami nie było przerw dających okazję do efektywnego kontrataku, a ich częstotliwość wprawiała krótki, czarny miecz Yoshidy w rezonujące drgania. Cienistemu magowi coraz trudniej było utrzymać ostrze w dłoni, która powoli zaczynała po prostu drętwieć. Jednocześnie, oddalona od centrum wydarzeń, młoda kobieta przyglądała się całemu starciu łkając i próbowała opanować wzbierającą w niej histerię.
W trakcie zaciekłej wymiany ciosów dwóch szermierzy babcia w końcu zebrała się do kupy, jednak wciąż nie miała tyle siły, by wstać. Podczołgała się więc na czworaka do leżącego na ziemi grubasa o splątanych cieniem nogach, złapała go za kark i już bez żadnego problemu uniosła. Skąd tyle mocy w osóbce, która jeszcze przed chwilą się słaniała?
- Co z was za faceci, skoro dajecie się zaskoczyć jakiemuś podrzędnemu magowi i nie potraficie ochronić własnego życia, nie mówiąc już nic o dwóch niewiastach. - wycedziła, a twarz trzymanego mężczyzny z każdą sekundą wyrażała coraz większe wyczerpanie. Kiedy go puściła grubasek po prostu bezwładnie upadł na piasek, za to kobieta wydawała się być w pełni sił. Cała ta sytuacja nie uszła uwadze walczącemu z Yoshidą niewolnikowi, który na ułamek sekundy zagapił się i umożliwił blondynowi zadanie ciosu w kolano. Może Souma nie był jakimś mistrzem fechtunku, ale walkę za pomocą własnego ciała, kopnięć i uderzeń z piąchy miał opanowaną, toteż trafiony w zgięcie nogi mężczyzna stracił równowagę i przyklęknął, a następnie przyjął ukośne cięcie na klatkę piersiową. Niby próbował je zablokować, jednak pozycja, w której się znalazł była zdecydowanie niekorzystna, a zadana mu rana do płytkich nie należała.
Kolejny przeciwnik padł, jednak do walki powróciła babcia. Może i pojedynek ze staruszką nie miał zadatków na emocjonującą walkę, jednak fakt, że zamiast gorąco zrobiło się znacznie zimniej był zdecydowanie dziwaczny. Tym bardziej, że zjawisko pogodowe nie miało nic wspólnego z dopiero nadchodzącym wieczorem i prawdopodobnie dotykało tylko najbliższej części kanionu. Soumie leciała para z ust, a oddalona o jakieś pięć metrów, siwowłosa kobieta wstała i wyciągnęła ramię w żelaznej rękawicy w kierunku oponenta.

//Souma: mrowienie w prawej łapce, mniej pewny chwyt na mieczu
Dwójka męskich niewolników (bez tego przedziubanego na wylot) wciąż żyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pustynia   

Powrót do góry Go down
 

Pustynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pustynia Czasu
» Pustynia Burzy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yousei no Hikari :: Wyspa Fiore :: Zachód-